|
Chris "Vlad_IV" George Majewski & Belphegor The Archdevil
Horus - wybawca świata, czy tylko kolejny mściciel?
|
Chris: Co sadzisz, drogi Belphegorze, o tej, jakże ciekawej i barwnej postaci? Czy jest on bohaterem, niemalże bogiem, którego trzeba ślepo słuchać? A może jest on tylko fałszywym mesjaszem, który mierzy siły na zamiary? Czy potrafi wybawić świat, czy są to tylko jego przechwałki?
Belphegor: Otóż sadzę, że można śmiało określić Horusa jako boga. Co czyni kogoś bogiem? Nieśmiertelność. Nadnaturalne moce. Wyznawcy. Wszystkie te cechy Horus spełnia. Nie możemy się tu zamykać w sztywnych statystykach Mumii. Bo Horus nie jest tylko potężną Mumią, która mistrzowsko opanowała sztukę Hekau. Nie, on jest bogiem naprawdę. Co prawda są w Świecie Mroku równie potężne istoty, jak on, ale niewątpliwie właśnie Horus jako jeden z niewielu był (i jest?) obiektem kultu wśród śmiertelnych. Jednak nie wynika z tego potrzeba ślepego posłuszeństwa. Znaczenie ma inny fakt, mianowicie to, że Horus jest sługą Ra, jednym z jego generałów w
odwiecznej wojnie z Apopisem. To powoduje, że dla tych, którzy chcą zwalczać Zło, słowa i rozkazy Horusa są ważne. Ta odwieczna walka, której jest uczestnikiem, czyni go postacią tragiczną. Całe swoje wielowiekowe życie poświęcił na walkę z Setem. Niejako nie z własnej woli wplątał się w walkę, którą uznał za swoją i poświęcił jej wszystkie swoje siły i umiejętności. Już niedługo przyjdzie czas, gdy stanie do pojedynku z Setem, gdy obaj adwersarze wyślą do walki wszystkie swoje siły (które będą tylko dywizjami w wielkich armiach Mroku i Światła). Nastąpi wtedy apokaliptyczna walka Synów Światłości z Synami Ciemności. W tym świetle Horus jest kimś więcej, niż tylko fanatycznym starcem (za jakiego go biorą Ishmaelici). Pytanie 'Czy potrafi wybawić świat?' nabiera tu głębszego sensu. Bo jeśli on i jemu podobni słudzy Światłości nie wybawią świata, to Mrok zapanuje nad nim. Choć wielu wątpi w Apokalipsę i nie wierzy, że taki czas nadejdzie, tak naprawdę tylko tacy jak Horus mogą ocalić świat przed hordami z Otchłani, które nadejdą, gdy ich słudzy na Ziemi (tacy jak Set) pokonają swych wrogów. Choć ja sądzę, że Horusowi się nie powiedzie. W końcu to Świat Mroku...
Chris: Och... Odważne wnioski, muszę przyznać. Nazywać Horusa bogiem... ja osobiście nigdy nie posunąłbym się tak daleko w swoich rozważaniach. Ale cóż, zgadzam się z Twoimi argumentami na temat: Co czyni z danej `osoby` boga. Na pewnym etapie rozumowania, oczywiście możemy go nazwać `bogiem`, ale z drugiej strony jest on zwykłym śmiertelnikiem, który otrzymał pewien dar, który niektórzy biorą za przekleństwo... Tak, to prawda, Horus był i jest darzony olbrzymim szacunkiem... swego rodzaju kultem. Jednak jest on postacią bardzo kontrowersyjną: dla jednych bohater, dla innych głupcem... A co Ty o tym sądzisz?
Jedziemy dalej. Nasz bohater kontynuuje dzieło ojca: pragnie przywrócić światu Maat. Jednak znowu nie zauważa pewnej rzeczy, a mianowicie tego, że sam jest zaprzeczeniem `porządku`... Przecież naturalną koleją rzeczy jest śmierć, jak często się o tym przekonujemy, ale prawie nigdy nie godzimy. Mumie, wampiry (czyli `przeklęci`, jak sami ich nazywają) są zaprzeczeniem tej `reguły`... Oni pokonali śmierć... więc czyż nie występują przeciwko Maat?
No to teraz sprawa najważniejsza: `Czy potrafi wybawić świat?`. Znowu wysuwasz odważne wnioski. Ja nie odpowiem na to pytanie wprost... Nieco wymigam się od odpowiedzi... Powiem: `I tak i nie`, jak mawiał nasz były prezydent;-))) Jeśli weźmiemy pod uwagę walkę z samym Setem, myślę, że spokojnie jest on w stanie wygrać, pomścić swojego ojca i, być może, wypełnić swoje przeznaczenie...
Ale jeśli do walki włączy się siła potężniejsza niż wszyscy oni razem wzięci i do tego stanie po swojej własnej stronie? Cóż, sam Horus twierdzi, że teraz walka ze Żmijem jest jego głównym celem, ale dla mnie jest to tylko maskowanie prawdziwego powodu walki - zemsta. Apopisa nie da się pokonać siłą... chyba nie da się pokonać niczym...
Wielka bitwa na ziemiach Egiptu zbliża się nieubłaganie... bilety do nabycia w każdym domu dla psychicznie chorych... Kto wygra? Chyba sam wiesz najlepiej...
Belphegor: Rzeczywiście jest to pewna odwaga nazwać Horusa bogiem. Ale ja po prostu staram się nazywać rzeczy po imieniu (na tym podobno polega Ren-Hekau, czyż nie? :-))) Bo ważne są dla mnie jego moce i możliwości, a nie jego istota (czym jest naprawdę). Z takiego punktu widzenia Horus po prostu musi wydawać się bogiem.
Nie nazwałbym Horusa głupcem. To określenie dobre dla ludzi, ale nie dla Nieśmiertelnych. Ale żeby to osiągnąć nie można być głupcem. Jednak oczywiście może się on mylić (nikt nie jest doskonały), co jednak nie powoduje, że powinniśmy od razu go potępiać. Czy jest bohaterem? Hmm, teraz nie. Nikt po prostu nie ma pojęcia o jego istnieniu. Natomiast gdy był postrzegany jako postać realna, w starożytnym Egipcie, wtedy był bohaterem. 'Bohater, bowiem to miano, które nadają ludzie, więc umiera razem z nimi. Dlatego bardziej do Horusa pasują określenia, które nie podlegają upływowi czasu: właśnie np. 'bóg'.
Ja osobiście żywię do Horusa szacunek. Choć stoję po drugiej stronie barykady. Stad np. Ishmaelici, którzy deprecjonują jego wartość, mylą się. Myślę, że Sługi Mroku szanują Horusa, gdyż jest godnym przeciwnikiem. Czy wampiry i mumie naruszają Maat? Ja postrzegam Maat jako stan stabilności (Maat oznacza ład, właściwe funkcjonowanie całej rzeczywistości i jej trwanie - stąd określiłbym to jednym słowem 'stabilność'). Złamanie Maat objawia się np. klęskami żywiołowymi, zaburzeniami politycznymi i społecznymi, etc. Więc istoty nadnaturalne, o ile nie czynią nieporządku i chaosu, wpisują się w istniejący stan rzeczy, nie powodują naruszenia Maat.
Wiec Horus, wcześniej Ozyrys, którzy dbali o stabilność Egiptu i jego pomyślność, są elementami korzystnymi dla Maat. Set i sługi Apopisa, powodujący destrukcję, zaburzenia, wojny i chaos, działają przeciw Maat. Żadna istota, niezależnie od tego jakby była niesamowita i dziwna, nie burzy Maat, o ile nie występuje przeciwko porządkowi i stabilności. Nawet sam Apopis mógłby działać zgodnie z Maat, gdyby nie to, że dąży do powszechnego zniszczenia. (Nawiasem mówiąc twierdzenia, że jakaś grupa jest zła, bo odbiega od przyjętych standardów i w ten sposób zakłóca porządek, są co najmniej szowinistyczne. To prosta droga do zostania faszystą. A w tym wypadku łowcą czarownic :)
A co do zbawienia świata. Nie zapominajmy, że Horus nie będzie w tej walce osamotniony. Stad istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że jemu i innym potężnym istotom Świata Mroku uda się pokonać Zło, uosobione w postaci Apopisa i jego piekielnych hord. Ale ja, jak już mówiłem, szczerze w to wątpię. (Zniszczenie Apopisa będzie końcem świata, zwycięstwo Apopisa również. Wiec w sumie to wszystko jedno, kto wygra, gdyż ta walka będzie ostatnia).
Chris: W zasadzie Horusa możemy nazywać `bogiem` tylko my, śmiertelnicy. Pamiętasz mit o Ozyrysie? On po przeistoczeniu nawet przez własną żonę zaczął być uważany za boską istotę... dopóki nie dowiedziała się o co w tym wszystkim biega... Ale dla innych nie jest aż tak potężny, jak by to się mogło nam wydawać... chociaż myślę, że tylko sam Kain mógłby mu stawić czoła... Sama sztuka Hekau w Egipcie (oczywiście wg wizji WW;-) była pojmowana jako cos naprawdę boskiego...
Co do jego bohaterstwa... znowu się nie zgodzę. Piszesz, że "teraz nie"... a ja powiem, że zależy dla kogo... Przecież dla tych, którzy zawsze są przy nim, był, jest i chyba będzie bohaterem... Musiałby popełnić naprawdę wielką zbrodnię, albo wielkie głupstwo, aby oni się od niego odwrócili. Ishmaelici dlatego nie mylą się... Oni po prostu odrzucili jego nauki. Nie można powiedzieć, że się mylą, gdyż tak naprawdę, nie wiadomo kto ma rację... Nie uważają go za siłę "zwierzchnią", ale przecież też walczą ze złem, które według nich symbolizuje Apopis... I nie ważne kim będzie mumia - żadna nie sprzymierzy się z Dziećmi Apopisa, najmroczniejszymi...
To dalej... ja pozostanę przy swoim. Moim zdaniem każda nieśmiertelna istota (czyli także i mumie) w pewien sposób jest zaprzeczeniem Maat. Przecież sam nie zaprzeczysz, że Maat jest pierwotnym porządkiem wszechświata, a naturalnym jego elementem jest śmierć... Śmierć jest tak samo naturalna, jak życie. Dlatego, przynajmniej według mnie, nieśmiertelność jest burzeniem tego porządku... Oczywiście nie twierdzę, że niszczeniem świadomym, ale czasami działamy, będąc zupełnie nieświadomym swoich czynów. Dlatego nie możemy powiedzieć, że np. mumie są złe... Przecież walczą o Maat... ale nie osiągną go, dopóki one i wampiry będą istnieć... Zachwiały naturalny porządek rzeczy... A klęski żywiołowe wcale nie są łamaniem tego porządku... Przecież są wywoływane przez sama naturę (Gaja), więc są niejako wkomponowane w ten porządek... A to, że zagrażają ludziom jest tylko winą rozrastającego się wpływu Tkaczki...
I w końcu Wielka Bitwa... Ja dalej twierdzę, że Horus i reszta, walczących z Apopisem odegra bardzo ważną role w tej bitwie... Być może pokonają wszystkich jego sługusów, ale z nim samym nie wygrają... A co się później stanie jest słodką tajemnicą Tych Najwyższych...
Belphegor: Mówiąc o Horusie jako bogu posługuję się pewnym wyobrażeniem. Spełnia on według mnie wszystkie warunki, by nazwać go bogiem i stąd nie waham się tego uczynić. Stąd również bogiem nazwę i Seta, Kaina i resztę przedpotopowcow, oraz Izydę czy Thota, a także wiele istot ze Świata Mroku. Szczególnie zaś tych z nich, którzy ongi odbierali kult boski. Natomiast jeśli zejdziemy z poziomu symboli i mitów na grunt czystych realiów WoDu, to naturalnie nie dla wszystkich Horus i inni będą bogami. Kainici nie nazwą tak Horusa, bo to oznaczałoby ich słabość (mimo że Horus przewyższa większość z nich potęgą wielokrotnie). Garou, które zapewne nie zdają sobie sprawy z jego prawdziwej istoty, nazwa go np. 'potężnym sprzymierzeńcem'. Magowie również spostrzegą w nim potężną istotę magiczną, ewentualnego konkurenta czy wroga. Ale za równego sobie Horusa może uznać jedynie kilka istot. Potężni przedpotopowi czy matuzalemowie, albo wielcy magowie. Ale chyba nikt więcej, jeśli nie weźmiemy pod uwagę potężnych bytów z Umbry. Stąd i Horus i Ozyrys (który był formalnie przedpotopowcem - tak jak i Set) - dla istot słabszych będą niczym bogowie, potęgami poza ich zasięgiem. Co do Shemsu-heru - mogą rzeczywiście określać Horusa mianem bohatera, nie przeczę. Ale to zaledwie czterdzieści parę istot na pięć miliardów. Stąd nie ma to obecnie żadnego wydźwięku.
Zaś kwestia Maat. Otóż definicja, którą podałem wcześniej, jest wzorowana (czy wręcz skopiowana) na wierzeniach egipskich, stąd muszę się nie zgodzić na Twoją wizję tego pojęcia. Dalej, dla Egipcjan nieśmiertelność nie była czymś niestosownym. Nieśmiertelni byli bogowie (a tych było bardzo wielu, więcej niż mumii razem wziętych :), nieśmiertelni byli faraonowie, etc. Nieśmiertelność była stanem przynależnym tym najlepszym, najbardziej godnym.
Ponadto w Świecie Mroku, jak i w świecie wierzeń egipskich, nieśmiertelność jest naturalna. Jest częścią ogólnego porządku, gdyż jest cechą istot szczególnych - obdarzonych boskimi mocami i właściwościami, a więc niejako przez bogów błogosławionych. Ponadto część z tych nieśmiertelnych istot jest również bogami. A nigdzie w mitologii egipskiej nie ma powiedziane, że Horus występuje przeciw Maat! A ponadto w wierzeniach egipskich Maat tez była nieśmiertelną boginią (i jednocześnie uosobieniem pierwotnego porządku).
Jeśli to Cię nie przekonuje, to potraktuj sprawę tak: tak naprawdę to
wampiry nie są nieśmiertelne, bo można je zabić. Jedynie długo żyją. To samo dotyczy mumii, choć oczywiście ostateczne ich unicestwienie nie jest takie proste. Stad śmierć i tak ich dosięgnie, prędzej czy później...
Co do Wielkiej Bitwy (zgodziliśmy się na to określenie tego, co inna tradycja nazywa Armageddonem). Otóż nie przeczę, że Apopis nie będzie zniszczony przez Horusa. Gdyż Żmij jest istotą pierwotną, jednym z najpotężniejszych duchów całego uniwersum. Horus mu nawet do pięt nie dorasta :) Ale nie zapominajmy, że przeciwnikiem Węża Mroku w tej bitwie będzie sam Ra. Kim on jest? Według mnie demiurgiem, tym samym, kto przeklął Kaina. I tym samym, który sprowadził Potop. I tym samym, komu służy Horus, Izyda, Thot i Ozyrys. A także wielu innych. Stąd jedynie Ra będzie mógł zniszczyć Apopisa. Ale to już zupełnie inny temat.
Chris: A ja Horusa bogiem nie nazwę, zważywszy właśnie na "czysto WoDowe realia", o których sam piszesz, a w których rozpatrujemy właśnie Horusa. Oszukał śmierć i włada potężnymi mocami... Na pewno też znalazłby się jakiś sekciarz, który uczyniłby z niego swoja przepustkę do bogactwa i pięknych, zagubionych kobiet... ale nie zapominajmy, że kiedyś był zwykłym człowiekiem! Zrodzony ze śmiertelnej kobiety, jego ojciec był także śmiertelnikiem... a, że w WoD mamy magię i Izyda była potężną maginią... to już inna bajka. Pomimo swej niewątpliwej mocy nadal pozostaje śmiertelnikiem. Nadal ma śmiertelny umysł i ciało i pewnie ogląda się jeszcze za kobietami... chociaż kto go tam wie... w końcu to Świat Mroku:-))) Myślę, że od boga wymagałbym nieco więcej...
Co do Maat, to dalej pozostanę przy swoim...:-) Po prostu ja tak rozumiem pierwotny porządek w Świecie Mroku... Rozumiem, że w Starożytnym Egipcie nieśmiertelność rozumiano zgoła odmiennie, ale, sam o tym piszesz, to jest WoD! Tutaj wszystkie wierzenia są naprawdę luźno potraktowane. Owszem, jest w nich wiele z prawdy, ale zawierają wiele nonsensów. Nie będę ich tu przybliżał, bo nie o tym rozmawiamy... Chce tylko powiedzieć, że tutaj nieśmiertelność jest naprawdę czymś nienaturalnym (może dlatego ludzie tak chętnie przystają na obietnice potęgi i pozwalają się przemieniać w wampiry... choć czasami nie mają wyjścia...). Sęk w tym, że wampiry już dawno zrozumiały, że ich egzystencja jest naprawdę nienaturalna i
niepożądana... Co innego mumie. One otrzymały ją od samego boga śmierci, Anubisa. Dlatego Horus nigdy nie uwierzy, że sam występuje, choć całkowicie nieświadomie, przeciwko porządkowi, o który sam walczy... Dlatego też nie krytykuję go tak bardzo...
I wreszcie Armageddon, słynny "koniec". Owszem, Horus nie ma najmniejszych szans w walce ze "Złym", czyli Wielkim Wężem. Dlatego tez nie możemy go nazwać Wybawcą świata (patrz: temat naszej dyskusji), ani nawet uwierzyć w jego obietnice o tym, że zaniechał osobistej wendetty, bo zobaczył swoje prawdziwe powołanie. Jeśli ktoś widzi potęgę Żmija (Ishmaelici) nie uwierzy w obietnice, ani zapewnienia Horusa. Stąd zyskał sobie przydomek "Mściciel swojego ojca"... i chyba to najlepiej oddaje jego postać...
Belphegor: Widzę, że zostajemy przy swoich argumentach, nikt z nas nie dał się przekonać. :) Otóż najpierw sprawa Horusa boga czy śmiertelnika. Przykład z innej 'bajki': Chrystus również był zrodzony ze śmiertelnej kobiety, a według dogmatu Kościoła jest Bogiem. Ponadto Horus nie ma śmiertelnego umysłu (po tylu tysiącach lat życia trudno powiedzieć jakimi ścieżkami podąża jego umysł, ale na pewno rożnymi od ludzkich), nie ma śmiertelnego ciała (strzel do niego z armaty, a on się tylko otrzepie :), a bogowie również się za kobietami oglądali (żeby tu przytoczyć przykład Zeusa, który nie pogardzał także i chłopcami :). Z tym że to jest spór czysto akademicki: każdy argument można zbić. Ja myślę, że Ty podświadomie kierujesz się nowożytną, chrześcijańską wizją boga (czy tez Boga) - jako istoty potężnej, wszechmogącej, etc. Tymczasem ja mówię o bogach typu politeistycznego, antycznego. Oni byli bardzo bliscy ludziom: mieli własne problemy, dążenia i cele podobne do ludzkich, cieszyły ich polowania, zabawy i miłostki, byli podatni na emocje, jak gniew czy radość. Horus jest właśnie taką istotą.
Co do Maat i WoDu. Według mnie argument, że 'wszystkie wierzenia są naprawdę luźno potraktowane' w Świecie Mroku, jest z samego założenia zły. Bo albo traktujemy wszystko luźno i wtedy w ogóle nie obchodzi nas Horus, skąd on się wywodzi, co sobą reprezentuje. Bo jeśli traktujemy luźno mitologie, to właściwie wszystko jedno, czy Horus to bóg egipski, karzeł germański, asura hinduski, loa voodoo, czy Św. Mikołaj. Mamy wtedy pełen postmodernizm i możemy mieszać konwencje, bez zwracania uwagi na ich spójność. Wtedy możemy sobie porozmawiać jedynie na gruncie WoDu - o kropkach, ścieżkach Hekau, mocach i czy np. Ren-Hekau na 5-tce jest bardziej skuteczne niż Life na 5-tce, Quietus na 5-tce i cos-tam-jeszcze-bardziej-morderczego na 5-tce.
Albo tez z powaga i należnym szacunkiem traktujemy tradycje i mity. Gdyż niezależnie od tego, co powiemy o twórcach Świata Mroku, to wzorowali się na tradycji i mitach naszego świata. Oczywiście, że potraktowali je w dużym uproszczeniu. Ale jednak wiele rzeczy została zrobiona rzetelnie (i 'Mumia' do nich należy, gdyż bardziej trzyma się gruntu tradycji, niż np. taki Werewolf, w dodatku czysto egipskiej tradycji, bez obcych wkrętów). Wtedy należy wziąć pod uwagę, czym Maat była w rzeczywistości, bo teoretycznie starożytna Maat i Maat z 'Mumii' to pojęcia identyczne. Wiec nie mogę się zgodzić na Twoją interpretację tego pojęcia, choć przyznam Ci trochę racji (w mitologii egipskiej bowiem nie istnieją takie istoty jak mumie). Ale w tym momencie występuje sprzeczność: najwięksi obrońcy Maat, Shemsu-Heru, są jednocześnie zagrożeniem dla niej. W tym momencie powinni wszyscy wymazać swoje imiona. :)
Co do Anubisa - mała dygresja. Otóż Anubis według realiów WoDu jest wraithem, istotą zza światów. Jest niezwykle potężny, to fakt, co nie zmienia tego, że był kiedyś człowiekiem, umarł i stał się tym kim jest. A nazwałeś go 'bogiem'. Według Twojego poglądu (który wyraziłeś w przypadku Horusa) nie można go nazwać bogiem. Tak samo jak Ozyrysa, Izydy, Thota i innych. Dlatego ja, również by uniknąć sporów dotyczących natury tych potężnych istot, nazywam ich bogami.
Teraz o Armageddonie. To, że sam Horus 'nie ma najmniejszych szans' by
pokonać Apopisa, to oczywiste. Ale ostatnia wielka bitwa nie będzie polegała na samotnej walce Horusa z Siłami Ciemności z samym Wężem Mroku na czele. Na czele Sil Światła stanie sam Ra, Bóg - Słońce. (Według innych będzie to Ahuramazda, według jeszcze innych Allach czy Jahwe). Wraz z nim staną do walki inni bogowie, anioły, ameszaspenty, czyli niezwykle potężne byty, do których zaliczyłbym i Horusa. Każdy z nich przywiedzie swoje armie. I choć dotychczas wielokrotnie ze sobą konkurowali, a ich żołnierze walczyli ze sobą, po raz pierwszy staną obok siebie w jednej walce nieumarli, garou, odrodzeni, fae, przebudzeni i inne istoty. Po drugiej stronie, z wielkim Apopisem/Żmijem/Arymanem/Szatanem/Iblisem na czele staną armie Mroku. Pod wodzą demonów, dewow, zmor, diabłów etc. staną również potężne istoty, równie zróżnicowane, ale wszystkie do szpiku kości zepsute, złe, plugawe i zdeprawowane. Stąd choć na początku Horus chciał jedynie pomścić Ojca, to teraz, jak sadzę, dojrzał. Rozumie, że jest wojownikiem Światła, który stanie w walce z Nieprzyjacielem, gdy nadejdzie czas. Przez takich, jak Ishmaelici, którzy jak twierdzisz, rzekomo dostrzegli potęgę Apopisa, dlatego poniechali walki z nim, jako utopijnej, zwycięstwo Mroku jest o krok bliższe. Bo Światło nie manifestuje swych sił, tak jak to czyni Mrok, Światło należy dostrzec w sobie i w każdej dobrej rzeczy na świecie, wtedy dopiero widać, że siły są tak naprawdę wyrównane, choć nad tym światem dawno już zapanował Mrok. Ja to wiem, gdyż należy znać swego wroga. :)
Chris: Och... widzę, że ciężko jest nam rozmawiać o Bogach... więc zostawmy "boskość" Horusa w spokoju... Sam wspominałeś, że wszystko zależy od punktu widzenia (jak teoria względności...)... więc sporu nie było.
Oczywiście kierowałem się monoteistyczna wizją Boga, jako istoty potężnej... zauważ, że tak właśnie wygląda większość bóstw WoD (chociaż występuje ich wiele, to niektórzy uważają, że jest to jedna istota), lub raczej, tak się je wyobraża... Zauważ, że politeistyczne wizje bogów są niemal całkowicie obce autorom z White Wolf`a... gdyż wtedy straciłyby swą "mroczność" (chodzi mi o to, że bóstwa z ludzkimi problemami i słabościami nie pasowałyby do wizji autorów), a większość "bogów" Świata Mroku często daje się ponieść ludzkim, bądź tez "mniej ludzkim" (bestia) słabostkom... Czy to zewowi krwi, czy tez po prostu chęci rozrywki...
Ale o boskości już cicho sza;-)))
Dalej o "naszym" Maat... piszesz o sprzeczności pomiędzy ochroną, a jego zaprzeczeniu... Cóż, na tym polega cała ironia sytuacji! Nawet nie są tego świadomymi. Sądzą, że bronią Maat (i tak jest faktycznie), ale i sami są jego zaprzeczeniem... podobnie jest z wampirami... pokonali śmierć, która także jest częścią porządku... naturalną selekcją, znana skądinąd... Nie sadzisz, że takie trwanie przez milenia wśród śmiertelnych, samemu nie czując oddechu czasu na szyi, jest co najmniej nienaturalne? Zbijając pewnie Twój kolejny argument;-), nawet w mitologii egipskiej, gdzie wierzono w nieśmiertelność każdego człowieka, chodziło im tylko i wyłącznie o dusze... stąd Kraina Umarłych...
I wreszcie "koniec"... tu widzę, że nasze poglądy są zbliżone (kolejne spory wynikają raczej z niedoczytania;-). Przytaknę Ci, co do ostatecznej bitwy, w czasie której po obu stronach staną połączone siły "dobra" i "zła" (o ile można mówić o jakimkolwiek podziale).
Czas już zakończyć? Tym razem Ty czyń honory domu i podsumuj dyskusję...;-)
Belphegor: Tym razem każdy z nas zostanie przy swoim stanowisku. Kończąc dyskusje o bogach. Kierujesz się wizją istoty potężnej i wszechmocnej. Piszesz, że tak wygląda większość bóstw w WoDzie (chodzi Ci zapewne o istoty pokroju Żmija, Dzikuna i Tkaczki, Apopisa i Ra oraz Boga, który przeklął Kaina). Dlatego odmawiasz boskości Horusowi. Ja przeciwstawiam temu wyobrażeniu wizję boga politeistycznego. Dla mnie takim bogiem jest Horus. Ale nie on jedyny: są nimi inne potężne istoty z WoD (co jest moim kontrargumentem, jakoby w WoDzie takich bóstw nie było), jak: Ozyrys, Set/Sutekh, Thot, Izyda (znani także z Mumii), ale i potężni kainici jak sam Kain (otaczany kultem przez wielu nieumarłych, np. sabatnikow), Mithras (twórca własnego kultu), Baba Jaga (bohaterka legend i baśni), Ashur (bóg asyryjski), Sheitan /Huizilopoctli (bóg aztecki), etc., nie mówiąc o magach (np. Lilith) i zmiennoksztaltnych (np. Sebek, bóg egipski i król Mokoli).
Dalej rozwijaliśmy dyskusję o Maat. Ja stoję na stanowisku, że istnienie mumii nie jest złamaniem Maat. Postrzegam bowiem Maat jako stan stabilności, porządku. Mumie go strzegą walcząc z jego wrogami. Same go nie naruszają (stan nieśmiertelności mumii nie jest nienaturalny w tym rozumieniu, Maat nie dotyczy bowiem istoty danych bytów, tylko stanu w jakim ten byt się znajduje - a więc Maat nie zależy od tego, czy ktoś umiera, czy nie, czy ktoś może zmieniać się w kota czy krokodyla, etc. tylko czy ten ktoś nie narusza porządku rzeczywistości, zajmując się np. nadmierną destrukcją). Twoje zdanie jest inne: piszesz, że nieśmiertelność jest nienaturalna. Śmierć jest częścią porządku i jej niezaistnienie w wypadku niektórych istot (a więc mumii) jest zakłóceniem tego porządku. Zapytujesz, czy wielowiekowe istnienie, gdy tymczasem przemijają pokolenia śmiertelnych, jest naturalne. Ja bym ten problem odwrócił: nic co istnieje w naturze, nie jest nienaturalne (tak to przynajmniej wyglądałoby w Świecie Mroku). Ponadto mówisz o mitologii egipskiej. Ja sadzę, że dla Egipcjan życie po śmierci jest przedłużeniem doczesnego życia - przecież po śmierci Egipcjanie mieli zajmować się tym samym, co i przed nią. Także zaś bogowie egipscy żyją od swych narodzin wiecznie. Rozumiem jednak Twoje stanowisko. Jest ono osadzone na gruncie bardziej metafizycznym: to co normalne jest częścią porządku Maat, także w sprawie życia i śmierci. A więc normalne i naturalne jest umieranie po jakimś czasie życia, za długie życie, lub nieumieranie w ogóle, jest w tym sensie nienaturalne, a więc jest przeciw Maat. Istnienie człowieka jest normalne i naturalne, istnienie istot, które nie są ludźmi, potrafią zmieniać formy, zmieniać rzeczywistość i dysponują mocami przynależnymi bogom jest nienaturalne, a wiec niszczy Maat. Sam więc byt, przez swoje istnienie, może być według Ciebie wykroczeniem przeciw Maat.
Ostatnia rzecz, to przyszłość Horusa. Niezależnie od jego natury, od tego kim jest naprawdę, za kogo uważają go Shemsu-Heru, Dzieci Ozyrysa czy Wyznawcy Seta i Dzieci Apopisa, albo Chris i Belphegor, jego przyszłość jest zdeterminowana. Będzie to ostateczna walka przeciw Sługom Apopisa, a przede wszystkim przeciw Setowi.
Czas na podsumowanie. Kim jest Horus? Jaka jest jego rola? Jaką jest on istotą? Czy postępuje właściwie? Czy to prorok, czy szarlatan? Czy to bóg, czy 'tylko' potężna mumia? Czy jest sługą i wojownikiem Ra, czy pochłoniętym zemstą furiatem?
Na żadne z tych pytań nie udzieliliśmy odpowiedzi, która zadowoliłaby nas obu. Myślę, że to dobrze. Znaczy to, że wciąż Horus pozostanie zagadką. Nasz czytelnik po lekturze tej dyskusji zapewne sam odda się refleksji. Wybierze taki pogląd, który jemu będzie odpowiadał. Nie musi być to pogląd mój czy Twój, może to będzie jego własne zdanie, oparte na jego własnych przemyśleniach. W każdym razie trudno przejść obok Horusa obojętnie. Ja osobiście myślę, że to dobrze, że nie odarliśmy z syna Ozyrysa aury tajemniczości i zagadkowości. Bo właśnie taką postacią ma być. Gdyby był prosty, jednoznaczny, jednowymiarowy - byłby po prostu nudny.
Poskładały i poprawiły: zręczne paluchy Chrisa przy pomocy jego oczu
Ps. Oczywiście zachęcamy do podzielenia się z nami Waszymi refleksjami na ten temat!

|