|
Chris "Vlad_IV" George Majewski
Co nowy rok przyniesie garou?
|
No to mamy ten wyczekiwany przez wszystkich rok 2000... Czy coś się w nim zmieni? Czy przyniesie jakieś nieprawdopodobne wydarzenia? Tak, tak, Drogi Czytelniku, i ja pobawię się tutaj we wróżbitę i na podstawie ludzkich przepowiedni oraz wierzeń garou postaram się zgadnąć, co takiego się w tym roku dwa tysiące wydarzy... Nie ukrywam, że artykuł ma trochę rozrywkowy charakter...
- Kilka kroków wstecz -
Pewnie każdy z Was słyszał o przepowiedniach Nostradamusa... Facet zgadł sobie, że akurat w wakacje ubiegłego już roku nasz świat skończy się i ustąpi miejsca czemu innemu. Niestety (a może "stety") z jego domysłów nic się nie sprawdziło, co doprowadziło do całej masy komentarzy w radiu i telewizji. No co?! Po prostu się pomylił... Potem posypały się jeszcze różne interpretacje jego wierszowanych przepowiedni i... wszystko ucichło. Później trąbiono na temat zaćmienia słońca, podczas którego Żmij miał zjeść Słońce, ale... nic takiego się nie zdarzyło. Pod koniec roku wszyscy cieszyli się, że idzie XXI wiek... nie bacząc na to, że zacznie się dopiero za rok...
- Co przyniesie przyszłość -
No i mamy ten wymyślony XXI wiek... i co z tym fantem ma zrobić biedny garou, dla którego ta data nic wielkiego nie przynosi. Kolejny rok niekończącej się walki... ale, jakby nie patrzeć wszelkie znaki na niebie i ziemi są co najmniej niepokojące... Wiadomo, że Żmij, Apopis, Wyrm (czy jak go tam zwali...) zawsze jest blisko i tylko czeka na dogodną okazję. Mieliśmy szczęście, że do tej pory nie udało mu się jeszcze wygrać. Ale wszelkie proroctwa zapowiadają bliski koniec. Zło cały czas nabiera sił. Niedługo będzie miało ich dość, żeby spełnić swoje nemesis. Ale co o tym wszystkim mówi?
Zacznijmy może od przebudzenia Horusa, który powrócił do życia po rekordowo krótkim czasie. Zazwyczaj umierał na ponad sto lat i powracał, kiedy miał spore zapasy energii, które z kolei pozwalały mu na dłuższe przebywanie wśród żywych i żywych inaczej. Niedawno przebudził się po niespełna trzydziestu latach "snu" i rozpoczął nerwowe i gorliwe przygotowania, do czegoś, czego tylko on jest świadomy. Czy jego powrót nie wydaje Wam się dziwny? Mi, jak najbardziej... Wszak wiadomo nie od dziś, że Wielka Bitwa(zwana przez niektórych Armageddonem) rozegra się w jego rodzinnym państwie, Egipcie, a on będzie wodzem jednej z armii, walczących między sobą... Wiadomo, że będzie to bitwa krwawa, gdzie nie będzie miejsca na litość... a może. Może jedyną drogą do zwycięstwa zła jest czynienie dobra... czyli pośrednio wybaczenie swoim wrogom... Ale to tylko moje domysły i "gdybania"... wszyscy wiedzą, ze podczas tej bitwy staną twarzą w twarz ze swoimi największymi wrogami. Wróg przeciw wrogowi, brat przeciw bratu, wujek przeciw bratankowi... Na każdego czeka przeznaczenie...
Kolejnym znakiem są kolejne katastrofy naturalne i ich skutki. Już dawno nie obserwowano takiego nasilenia klęsk żywiołowych... Nie było w nich nic dziwnego, gdyby nie fakt, że większość jest winą człowieka... Zanieczyszczenie środowiska, tamy na rzekach, emisja do atmosfery tlenków węgla, efekt cieplarniany... We wszystkim można dopatrzyć się wpływu Żmija. Wyniszczenie planety przed ostateczną jej klęską... To w jego stylu. Upokorzyć i osłabić przeciwnika... Szkoda, że jesteśmy tak krótkowzroczni... Dobrze, że chociaż wilkołaki widzą prawdę... tylko, że nie mogą z tym nic zrobić. Jest ich za mało i są zbyt słabi. Milenia działania Tkaczki i Żmija doprowadziły ich na skraj wyginięcia. Powoli stają się(lub już się stali) gatunkiem zagrożonym. Tylko, że ich nikt nie weźmie pod ochronę... Szkoda, bo ich istnienie jest jedyną szansą małp na ocalenie. Ale one tego nie widzą.
?
Tak to już jest... Nowy rok przynosi, jak każdy, kolejne walki, kolejne zwycięstwa, które z kolei okazują się kolejnymi klęskami... Zaprawdę smutny jest ten Świat Mroku... Tylko czy w roku 2000 jego twórcy będą chcieli go zakończyć? Czy wyjdzie dodatek do wszystkich systemów pod tytułem "Apokalipsa"?
Myślę, że nie... Nie możemy na to liczyć z chyba oczywistej przyczyny - pieniędzy. Żaden normalny człowiek nie zarżnie nagle kury, znoszącej złote jajka... nawet, jeśli odciśnie się to na "realiach systemu"... Teraz produkty White Wolfa przynoszą milionowe zyski... Tylko co z tą apokalipsą, o której mówią wszystkie podręczniki? Podobno jest już blisko. Podobno możemy jej oczekiwać każdego dnia... tylko, że autorzy z White Wolfa nam o jego nadejściu nie powiedzą... Wynika to z "osobistego i indywidualnego podejścia do systemu". Możesz sobie wprowadzić atmosferę końca świata. Zewsząd bombardować swoich graczy znakami o tym. Wprowadzić atmosferę ciągłego pośpiechu i zaszczucia... Ale z drugiej strony możesz też po prostu grać. Postacie Twoich graczy mogą żyć w najzwyklejszym świecie. Wykonywać kolejne misje, uczestniczyć w przygodach, mordować bestie Żmija... tylko dlaczego system miałby w podtytule słowo "Apokalipsa"... Ja myślę, że jeśli chcesz się kierować założeniami twórców(czyli akceptować stworzony przez nich świat), to jednak kiedyś ta apokalipsa musi nastąpić... Tylko jak to cholerstwo udźwignąć? Nawet nie możemy sobie wyobrazić, jak to może wyglądać... a co tu dopiero mówić o odegraniu tego...
Może i się czepiam... bo to tylko gra. System RPG... Ale to wina autorów, że wprowadzają do gry coś, czego pewnie sami nie potrafiliby przedstawić... Owszem, jak już mówiłem, można wprowadzić atmosferę "końca"... ale myślę, że gracze zorientują się(w końcu to sprytne bestie;-), że coś jest nie tak... koniec jest blisko, ale jednak nie następuje... Paranoja!
Ale system RPG jest tworzony po to, żeby trwał i przynosił zyski jego twórcom jak najdłużej... Myślę, że podobnie jest w Warhammerze (chociaż tam zagrożenie jest o wiele dalej)... świat się kończy w założeniach, ale podczas sesji się nie kończy...
Dobra... wracajmy do naszego końca świata... Co jeszcze w Świecie Mroku wskazuje na to, że koniec jest blisko i równie dobrze może nadejść w 2000, czyli bieżącym roku? Wiele spraw... Od tak trywialnych jak powolne zmiany w atmosferze, zachowaniu niektórych duchów do tak poważnych, ale z drugiej strony, zupełnie niewidocznych, jak niszczenie niektórych królestw w Umbrze, czy toczące się pomiędzy Upiorami wojny... Wszystko to o czymś świadczy... być może o czymś trywialnym, lub zupełnie poważnym i realnym zagrożeniu... bądź jest tylko długą listą dziwnych zbiegów okoliczności... Nigdy się chyba tego nie dowiemy, chyba, że większość narratorów na świecie nagle zda sobie sprawę, że należy skończyć ze Światem Mroku i wykończyć żyjące w nim istoty... Odegrać przy tym sesję swojego życia i opisać graczom Wielką Bitwę... Wyobrażam sobie, gdy w prasie "fachowej" pojawią się nagle setki przygód, mówiące w zasadzie o tym samym, ale z innych punktów widzenia... Albo White Wolf wyda dodatek o jakimś zabójczym tytule i napisze: "Koniec"... w co szczerze wątpię... Takich rzeczy się nie robi...
Ale musimy sobie sami powiedzieć czy tego chcemy... Gra to zabawa... i to przednia zabawa. Nie zamartwiajmy się rzeczami, które nigdy nie nastąpią. Grajmy, póki możemy... tylko mnie ten tytuł denerwuje... chyba zmienię go na "Wilkołak: Gra"... bo gdybym grał w "Apokalipsę", to kiedyś musiałbym wykończyć tych moich graczy...
Aha! Byłbym zapomniał! Kolejna przewidywana data końca świata jest na 21 maja 2000 roku... według mitologii Lovecrafta, gdy planety ustawią się w porządku (czyli jak podczas te daty) ze swego podwodnego miasta R`lyeh podbije świat Wielki Cthulhu... Czyżby kolejne wcielenie Żmija? Ale tym też się nie martwię... jeszcze co najmniej cztery spotkania z Wami, Drodzy Czytelnicy... Wiem przynajmniej że mi pomysłów nie zabraknie...;-)

|