Terry Pratchett - instrukcja obsługi.
Część pierwsza, Świat Dysku.
Dość często zdarza mi się namawiać znajomych do czytania moich
ulubionych książek, a tak się akurat złożyło, że są nimi książki
Terry'ego Pratchetta. Jeżeli już uda mi się kogoś przekonać, to zaraz
zadawane są pytania, co czytać najpierw, co jest najfajniejsze, itd.
Pomyślałem więc, że dlaczego by nie skorzystać z okazji do zrobienia
dobrego uczynku i nie przekonać paru czytelników Inkluza do
najzabawniejszego fantasy, jakie można sobie wyobrazić, przecież
wszyscy przekonani będą mi potem dozgonnie wdzięczni. ;)
Od razu, żeby zaoszczędzić Wam problemów wyjaśnię, co i w jakiej
kolejności powinno się czytać.
***
"W odległym, trochę już z użytym układzie współrzędnych, na płaszczyźnie
astralnej, która nigdy nie była szczególnie płaska, skłębiona mgiełka
gwiazd rozstępuje się z wolna.
Spójrzcie...
Wielki A'Tuin, żółw, zbliża się płynąc powoli przez międzygwiezdną
otchłań. Wodorowy szron pokrywa jego ciężkie płetwy, a przedwieczną
skorupę wyżłobiły kratery meteorytów."
Zacznijmy od najpopularniejszej serii Terry'ego Pratchetta, a
mianowicie od Świata Dysku (Discworld). Powiedzieć można o niej
dużo, bardzo dużo, to co tu napiszę, będzie tylko skromniutką
namiastką tego co możnaby napisać, a naprawdę jest o czym, na
Świat Dysku składa się bowiem ponad dwadzieścia części.
W języku polskim ukazało się dopiero osiem z nich i to na nich
będę się opierał (głównie na dwóch pierwszych częściach, bo
to z nich pochodzą bohaterowie, których zaraz opiszę oraz większość
cytatów).
"Daleko w dole tkwiła głowa słonia, wielka niczym solidny kontynent.
Potężny kieł jak górski szczyt przesłaniał światło, rzucając ku
gwiazdom szeroki stożek cienia. Głowa była nieco przechylona, a wielkie
rubinowe oko przypominało czerwonego olbrzyma, który zaświecił w
środku dnia.
[...]
Pod słoniem nie było niczego oprócz odległej, boleśnie jaskrawej
tarczy słońca. A obok niej przepływało coś, co mimo łusek rozmiarów
miasta, krost kraterów i księżycowych urwisk, bez wątpienia było
płetwą."
Świat Dysku to oczywiście świat fantasy, ale świat nie taki jak
wszystkie inne. Jego oryginalność polega na tym, że jego mieszkańcy
mogą spaść z krawędzi swojej planety. Jak sama nazwa wskazuje jest to
dysk. Wielki, obracający
się wolno na grzbietach czterech ogromnych słoni niczym gigantyczny
bąk. Słonie z kolei stoją na pokrytej kraterami ogromnej skorupie
żółwia A'Tuina (niewykluczone, że jest to żółwica, naukowcy starają
się odpowiedzieć na to pytanie, na razie jednak bez skutku).
"Wyczuł na karku czyjś przenikliwy wzrok. Obejrzał się i spojrzał
w szerokie, obojętne, łagodne oblicze orangutana, który siedział przy
barze z kuflem i miseczką orzeszków przed sobą."
Na Dysku spotykamy przeróżne postaci, bohaterów bardziej lub mniej
mężnych, przeważnie mniej, ale to wielka zaleta tej serii, Terry
Pratchett nie opisuje wielkich przygód jeszcze większych bohaterów,
dzielnych, wspaniałych, nieskazitelnych i... nudnych. Każda postać
ma swój niepowtarzalny charakter, zalety, ale także i wady, można
powiedzieć, że w normalnym świecie byliby normalnymi ludźmi. No, chyba,
że ludźmi nie są z założenia, na przykład bibliotekarz małpiszon, o,
przepraszam, tak lepiej go nie nazywać, to go drażni, a nikt przy
zdrowych zmysłach nie chciałby rozdrażnić ważącej trzysta funtów
małpy z wielkimi, pożółkłymi kłami.
"- Ale to go zabije!
- Mogło być gorzej.
- Co?
- To mogliśmy być my - przypomniał logicznie Rincewind."
Bohaterowie na Dysku martwiąc się o swoje własne losy napotykają
sporo przeszkód w postaci złośliwych bogów (którzy - jak czytamy w
książkach - mają zwyczaj składać wizyty ateistom i wybijać im szyby
w oknach), nędzy, czasem czegoś jeszcze innego, ale zdecydowanie
najczęściej spotykaną przeszkodą są... inni bohaterowie tej dziwacznej
w swym kształcie planety. Wszyscy dążą do wypełniania swoich planów
i osiągania obranych celów, takim celem czasem jest zdobycie władzy,
innym razem
pieniędzy, a bardzo często unikanie jakichkolwiek przygód (szczególnie
tych niebezpiecznych i mrożących krew w żyłach) i spokojne, najlepiej
długie, życie.
"Można by go wziąć za prostego ucznia, który uciekł od mistrza z
powodu nieposłuszeństwa, nudy, strachu czy też ukrytego zamiłowania
do heteroseksualizmu."
Jednym z bohaterów, któremu zdecydowanie tych ostatnich rzeczy
brakuje, pomimo jego usilnych starań, jest Rincewind, nieudolny mag,
który w swoim życiu nauczył się jednego czaru, za co, na domiar złego,
został wyrzucony z Niewidocznego Uniwersytetu, największej uczelni
dla magów na Dysku. "Nauczył się", to chyba jednak złe sformułowanie,
bardziej trafnym byłoby "został nauczony", otóż będąc jeszcze na
uniwersytecie założył się, skutkiem czego znalazł się w bardzo magicznym
miejscu z jeszcze bardziej magiczną księgą. Jedno z ośmiu największych
czarów na Dysku, a czary w tym świecie żyją niejako swoim własnym życiem,
wyskoczyło z kart księgi i zagnieździło się w umyśle Rincewinda. Tak w
skrócie wygląda jego historia, która jest niczym w porównaniu z tym, co
nasz bohater przeżywa potem.
"Podstawę jego istnienia stanowiło niewzruszone przekonanie, że nic
złego nie może mu się przytrafić... ponieważ on się nie miesza. Wierzył
także, że każdy może zrozumieć, co się do niego mói, pod warunkiem, że
mówi się głośno i powoli.
[...]
Pozornie dawało mu to szansę przetrwania minimalnie mniejszą niż,
powiedzmy, śledzia w mydlinach. Jednak ku zdumieniu Rincewinda wszystko
to zdawało sie sprawdzać. Całkowite lekceważenie wszelkich zagrożeń
sprawiało jakoś, że zagrożenia zniechęcały się, rezygnowały i
znikały.
Zwykła groźba utonięcia nie miała żadnych szans. Dwukwiat był pewien,
że w dobrze zorganizowanym społeczeństwie ludzie nie mogą ot, tak
sobie, tonąć."
Rincewind jest jedną z pierwszych postaci, które poznajemy, jest
także głównym bohaterem pierwszych dwóch części, w których, skutkiem
wielu skomplikowanych i niezupełnie przez niego kontrolowanych wydarzeń,
został przewodnikiem oraz opiekunem Dwukwiata, pełnego naiwnej ignorancji
właściwej cudzoziemcom, bogatego turysty, który
przybył z odległej krainy. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt,
że ów turysta był, delikatnie mówiąc, jednym wielkim magnesem na kłopoty,
gdyby była burza, on stałby na szczycie góry w metalowej zbroi wrzeszcząc,
że wszyscy bogowie to bękarty, jak pisze autor. Na domiar złego, jest
to bardzo naiwny i dobroduszny człowieczek, tacy są najgorsi...
"Bagaż wiernie podążał za nim z półotwartym groźnie wiekiem. Rincewind
rozważył pomysł, by niespodziewanie rzucić się do ucieczki. Wieko
trzasnęło zachęcająco."
Innym, niezwykle oryginalnym bohaterem jest Bagaż, wykonany z
drewna myślącej gruszy kufer. Bagaż byłby całkiem normalnie wyglądającym
kufrem, gdyby całkiem normalnie wyglądające kufry miały setki małych
nóżek, na których kołysząc się z boku na bok podążają za swoim
właścicielem. Podobnie jak wszystkie inne przedmioty na Dysku wykonane
z drewna myślącej gruszy, Bagaż jest przesiąknięty magiczną energią,
tak potężną, że żaden mur, skała czy potwór z głębin morskich, słowem
nic go nie powstrzyma, gdy ma jakiś upatrzony cel, którym przeważnie
jest ochrona właściciela. Wszystkich którzy staną mu na drodze, czeka
okrutny los, połknięcie albo zatratowanie na śmierć... Na dodatek jest
niezwykle przydatny jeżeli chodzi o przechowywanie różnych rzeczy, w
jego wnętrzu zawsze można znaleźć suchy prowiant oraz czystą bieliznę.
Zagadką jest co dzieje się z tymi, którzy zostali przezeń połknięci...
"To musiał być Śmierć. Nikt inny nie włóczy się z pustymi oczodołami.
Oczywiście, kosa na ramieniu też o czymś świadczyła."
W gronie najbardziej znanych postaci znajduje się także Śmierć,
jest on (tak, na Dysku Śmierć to on, a nie ona) ostatnią osobą, którą
inni bohaterowie chcieliby spotkać na swojej drodze, niestety nie
zawsze mają wybór... Posępną, kościstą i z pustymi oczodołami twarz
mogą przed śmiercią widzieć tylko magowie, co nie znaczy oczywiście,
że tego chcą. Warunki jakie panują na Dysku, i nie mówię tu o
klimacie, wyjątkowo nie sprzyjają długiemu życiu więc Śmierć ma
przeważnie pełne ręce roboty, spotykamy go dzięki temu w każdej części.
Śmierć lubi koty, a w podróżach używa konia - dobrze odżywionego,
pięknego rumaka imieniem... Pimpuś.
"Można mówić o cebuli. Można wspomnieć o czosnku. Można dawać przykład
Francji. Proszę bardzo. Ale kto nie czuł zapachu Ankh-Morpork w upalny
dzień, ten nie czuł niczego."
Spora część akcji z cyklu Świat Dysku rozgrywa się w
Ankh-Morpork, największym, najbrudniejszym i najokrutniejszym mieście
na całym Dysku. Jest to miasto, w którym problem przestępszości
rozwiązuje się przez jej zalegalizowanie, miasto w którym rządzący
(Patrycjusz), wszelkie objawy spiskowania przeciwko sobie uznaje za
zdrowy objaw społecznej inicjatywy, co więcej, przeważnie sam czynnie
uczestniczy w tych spiskach, a liczne zakazane religie przeprowadzają
przedziwne i niezwykle rzadko legalne ceremonie i obrzędy. Miasto w
którym złodzieje zostawiają swoim ofiarom pokwitowania, a gildia
skrytobójców, w której kształci się przyszłych wykonawców tego
zawodu cieszy się poważaniem i szacunkiem mieszkańców. Słowem,
miejsce, od którego chciałoby się trzymać jak najdalej (sąsiednia
galaktyka nie wydaje się bezpieczną odległością), a jednak jest to
dom dla wielu ludzi.
***
To wszystko nie oddaje w pełni różnorodności tego cyklu, która
jest jego wielkim atutem, nie czytamy bowiem o tym samym bohaterze,
co chwilę poznajemy nowych, nowe miejsca i zwyczaje. Czytelnik
dzięki temu czuje, że Świat Dysku tętni życiem swoim własnym oraz
swoich mieszkańców, nie takim sztucznym, nadętym i wypucowanym, ale
życiem prawdziwym i na swój magiczny sposób realnym i możliwym.
To co napisałem nie oddaje także ogromu humoru, który wylewa
się z kart książek, humoru charakteryzującego nie tylko Świat Dysku
ale całą twórczość Terry'ego Pratchetta. Czytając wyszukane w swej
oryginalności porównania nie sposób się kilkakrotnie szczerze nie
zaśmiać, a opisy sytuacji i zdarzeń bawią jak nie swoją niezwykłością,
to znowu normalnością, gdyż czasem wystarczy po prostu na coś normalnego
i oczywistego spojrzeć w inny sposób, niejako z boku, aby ze śmiertelnie
poważnej sceny otrzymać scenę, przy której wybucha się śmiechem, Terry
Pratchett opanował to do perfekcji.
***
Co i w jakiej kolejności czytać?
Kilka słów na temat poszczególnych części...
- Kolor Magii (KM)
Jedna z moich ulubionych książek, przeczytałem ją cztery czy pięć
razy w całości i ciągle do niej wracam, przeglądam i czytam fragmenty,
teraz już
nie krztuszę się śmiechem jak dawniej, gdy czytałem za pierwszym razem
(chwilami było mi głupio w pociągu na przykład gdy nagle parskałem
śmiechem), ale to zrozumiałe, trudno się śmiać z czegoś co zna się
prawie na pamięć... :)
Głównymi bohaterami są Rincewind, Dwukwiat i Bagaż.
- Blask Fantastyczny (BF)
Ciąg dalszy zabawnych losów nieudanego maga Rincewinda i pierwszego
turysty na Dysku Dwukwiata. Jest to chyba tak samo dobra,
a pod niektórymi względami może nawet lepsza książka niż KM.
Z oczywistych względów nie wskazane jest czytanie tej części przed
częścią pierwszą.
- Równoumagicznienie
Niewidoczny Uniwersytet oraz wszyscy magowie na Dysku znani są ze swej
niechęci do kobiet i wszystkiego co z nimi związane. Kobiety nie mogą
zostać magami, ale co się stanie,
kiedy jedna, a właściwie dwie, pewne siebie i zdecydowane
przedstawicielki płci pięknej zechcą to zmienić?
- Mort
Wszyscy potrzebują czasem odpoczynku od pracy, wakacji, urlopu czy
czegoś w tym rodzaju. Nawet Śmierć. A może szczególnie on, bowiem
pracy ma niemało. Ponieważ jednak ktoś to trudne zajęcie pod jego
nieobecność wykonywać powinien, Śmierć postanowił znaleźć zastępcę.
Został nim prosty, chudy chłopiec, którego umysł miał silną tendencję
do błądzenia w chmurach.
- Czrodzicielstwo
Opowieść o czarach, magii, magach i... czarodzicielach - rodzicach
magii, magach, którzy potrafili kształtować nie tylko świat ale i
magię,
tworzyli nowe zaklęcia i byli naprawdę potężni. Po wielu spokojnych
wiekach bez czarodzicieli narodził się Coin, w którego żyłach płynęła
chyba sama magia...
W tej części ponownie pojawia się znany już nam Rincewind.
- Trzy wiedźmy (TW)
W tej książce znajduje się mnóstwo odwołań do Makbeta, można nawet
powiedzieć, iż jest to Discworldowa wersja tegoż. Oczywiście
o wiele zabawniejsza i ciekawsza niż sam oryginał...
W tej części pojawia się Babcie Weaterwax, wiedźma, którą poznajemy
wcześniej w Równoumagicznieniu.
- Piramidy
Niezwykła historia o Teppicu (głównie o nim ma się rozumieć, po drodze
pojawia się mnóstwo wątków pobocznych, o których nie wolno zapominać,
poznajemy chociażby największego matematyka na Dysku, żeby nie psuć nikomu
zabawy nie powiem, że jest nim wielbłąd... uups!), nastęcy tronu
Djelibeybi, który pobiera edukację w morporskiej gildii...
skrytobójców.
Niezwykle barwna historia, którą Terry Pratchett wypełnił mnóstwem
równie zabawnych co zwariowanych pomysłów i wątków.
- Straż! Straż! (SS)
Wielu twierdzi, że jest to najlepsza książka z tych, które ukazały
się w języku polskim, ja mam wątpliwości. Z pewnością jest w
czołówce.
Jest to opowieść o profesji zwykle zaniedbywanej, wykorzystywanej
albo nawet pogardzanej w literaturze i filmie, gdzie ich głównym
zadaniem jest zwykle umieranie z rąk bohaterów w sposób nie zawsze
bezbolesny. Mowa o straży. Miejskiej w tym przypadku.
Chcecie wiedzieć czy można aresztować smoka? Jeżeli tak, to zajrzyjcie
do tej książki...
- Eryk
Skutkiem przygód z Czarodzicielstwa Rincewind trafił w dziwne
miejsce. Eryk, czternastoletni (prawie) demonolog zupełnym przypadkiem
wywołuje go stamtąd i żąda (myśląc iż mag jest demonem) spełnienia
standardowego zestawu trzech życzeń - władza, życie wieczne i
najpiękniejsza kobieta w historii, w sumie nic skomplikowanego...
Dodatkowym atutem tej książki (tłumaczącym jej nieco wyższą cenę) są
przepiękne, kolorowe ilustracje autorstwa Josha Kirby w środku. Josh
Kirby jest także autorem wszystkich ilustracji z okładek książek
Terry'ego Pratchetta.
***
Niektóre części mogą już być w tej chwili trudno dostępne
(radzę sprawdzać księgarnie firmowe wydawnictwa Prószyński i
S-ka) dlatego pocieszający będzie fakt, że nie musimy czytać
wszystkiego od początku i po kolei. Można chociażby zacząć
od Straż! Straż!, która ukazała się całkiem
niedawno i można ją zakupić w niemal wszystkich księgarniach.
Niektóre jednak części trzeba czytać w odpowiedniej kolejności,
tak jest z KM, BF, Czarodzicielstwem i
Erykiem, które łączy wspólny bohater Rincewind oraz Bagaż,
a także kilka wątków z ich życia. Podobnie jest z
Równoumagicznieniem i TW, które łączy postać Babci
Weatherwax. Ale to już wszystkie łączące się ze sobą części, resztę
można czytać w praktycznie dowolnej kolejności (oczywiście mówię
o książkach wydanych w języku polskim).
Polscy wydawcy także to zauważyli skutkiem czego na polskim rynku
Eryk pojawił się przed SS i Piramidami a napisany
był po nich.
***
I to by było na tyle jeżeli chodzi o ten numer. Przypominam, że
niedługo święta Bożego Narodzenia, cudowny okres w którym pokazujemy
swoim bliskim, że o nich pamiętamy przez obdarowywanie ich upominkami.
Książka Pratchetta to doskonały prezent na taką okazję - to gdyby
ktoś miał wątpliwości co komuś kupić, ja zawsze mam z tym
problemy... :)
Wesołych Świąt! =)