Śnieg w Kalifornii



Cholerne święta. Wszyscy zachowują się jakoś dziwacznie. W sklepach pełno różnych światełek i neonów z jakimiś mikołajami i innymi pierdołami. Sprzedawcy jakoś dziwnie uśmiechnięci, próbują być mili, a ich gęby z uśmiechem nr 5 jakoś działają na mnie wkurwiająco. Na ulicy to samo. Pełno świrów w czerwonych czapeczkach, a jak kupujesz jakiś towar to ci wciskają pięćdziesiąt promocji. No i jak tu nie ześwirować. No cóż, kupiłem sobie dodatkową broń, nie wiem czy żeby być bardziej bezpieczny, czy mój stary dostawca miał po prostu jakiś świąteczny nastrój. Teraz mam dwie spluwy i wciąż nie lubię świąt.

Na ulicy to jeszcze ujdzie, ale w dzielnicach korpów to już zupełnie świrownia. Brakuje jeszcze śniegu i byłyby prawdziwe święta, tylko komu to potrzebne? Mało mają ludzie codziennych problemów.

- Hej!. Co z tobą, jak ty wyglądasz? Zdejmij tą głupawą czapeczkę św. Mikołaja, bo sam pójdziesz na tę robotę.

- Co ci odbiło, mamy święta nie.

- Gówno nie święta, trochę profesjonalizmu. - Co roku to samo. Pracujesz z kimś kupę czasu, a jemu się święta udzielają.

- Coś ty taki markotny, święta ci się nie podobają czy co?

- Wiesz co mi się nie podoba? Głupawka wszystkich, którzy myślą, że święta to coś wspaniałego. Przez cały rok wszystko jest do dupy, a jak pozapalają parę lampek na ulicach to ludzie myślą, że świat jest lepszy.

- Wiesz, ty masz złe nastawienie. Mamy święta, robota jest, a co drugi fixer płaci extra. Jak tu nie cieszyć, skoro może coś kapnąć dodatkowo.

- Przestań.

- Czego ty chcesz, świąt nie lubisz. Musisz zmienić nastawienie.

- Zmienię jak spadnie śnieg, a teraz bierz sprzęt i ruszajmy.

* * * * *

No tak. Mamy już nastrój świąteczny teraz trzeba tylko spróbować nastawić graczy pozytywnie do świąt. Każdy dobry punk wie iż nie zmieni jego życia kilka dni świąt ale jednym nastrój się udziela, a innym wprost przeciwnie. Proponuję zatem świąteczną przygodę. Pokażcie Night City w świątecznej gorączce. Niech gość u którego się zaopatrują ma nagle więcej klientów i niech dorzuca coś ze świątecznej promocji. Niech po mieście biegają świry w strojach św. Mikołaja, a po ulicy krążą plotki, że co drugi napad zrobił Mikołaj. Niech wszyscy puszczają dowcipy o świętach i niech wszędzie będzie pełno lampek, bąbek i innych takich gadżetów. No i oczywiście najważniejsze: niech drużyna podzieli się na tych co święta lubią i na tych co święta denerwują. Jak ma zatem wyglądać przygoda? Przede wszystkim świątecznie...

* * * * *

Przez całą drogę truł mi o zbawiennym wpływie świąt, że niby ludzie się odchamiają, że dlaczego nie miałoby być lepiej. Nie wiem skąd oni biorą tyle energii ma takie gadanie. Furgon nam obkleili jakimiś naklejkami w stylu "Happy New Year", "Merry Christmas" itp. Cóż, czekam tylko na koniec tej świątecznej gorączki, choć może i ma rację z tym, że w czasie świąt łatwiej jest się na coś załapać, przynajmiej z jego nastawieniem.

- Wiesz co, kupiłem ci prezent na Mikołaja.

- No.

- Masz. - Wyjął paczkę wielkości pudełka po butach i z wielkim uśmiechem na gębie dał mi ją. Wielka czerwona kokarda i jakieś fosforyzujące papierki wokół.

- Co to jest?

- Otwórz.

- Ja dla ciebie nic nie ma, ale to chyba nie problem?

- Spoko, otwieraj.

Szarpnąłem za kokardkę i rozpakowałem paczkę. W środku była szklana kula z wodą i jakimś styropianem do potrząsania, żeby wyglądało, że pada śnieg. Figurka w środku to jakiś domek. Potrząsnąłem kilka razy i spojrzałem. Nie wiem, ale może trochę się zastanowiłem...

- Co to ma być, symulacja świąt?

- Stary, nic nie czujesz? Naprawdę nie chciałbyś choć przez chwilę poczuć prawdziwego nastroju tych świąt? Albo jesteś kamień, albo masz jakieś problemy.

- Jasne. Postawię to sobie na szafce i będę się tym rajcował jak będę miał kłopoty, to może znikną. Dzięki.

Wysiedliśmy z samochodu. Trzy przecznice od nas jakiś radiowóz ścigał kolejnego świra, pewnie przebranego za elfa. Westchnąłem, a niemal w tej samej chwili potężny huk dotarł do moich uszu. Padłem na glebę i zacząłem się rozglądać. Jakaś cysterna walnęła w budynek, a wokół niej kilka radiowozów rozstawiało się na pozycjach. Wstałem i nawet nie myśląc skierowałem się do wyjścia z garażu idąc w stronę mety.

- Zobacz! Śnieg pada.

- Co?... - Rzeczywiście. Cysterna przewoziła jakieś chemikalia i pęknięcie w jej górnej części spowodowało wydobywanie się białej piany, która tryskała na jakieś 100 metrów. Wyglądało tak jakby naprawdę padał śnieg.

- Mówiłeś, że uwierzysz w święta jak spadnie śnieg, no i masz śnieg...

- ...


Strona tytułowa
Strona tytułowa

Strona główna
Strona główna
GTS