Podwójna świrownia
Fakt nr 1: Mamy święta. Ludzi znów ogarnia świąteczna gorączka. Jedni na to
uwagę zwracają, a inni pogrążeni w świątecznym szaleństwie nie zauważają tego,
jak choćby wielkie hipermarkety prześcigają się w promocjach i sprzedawaniu
tysięcy gadżetów na choinkę i prezenty pod nią.
Fakt nr 2: Mamy 1999 rok i dziwnie ludzie reagują na rok 2000. Dekadentyzm to
może to nie jest, ale jakaś ignorancja ludzi ogarnia. Media piszczą o 21-wszym
wieku, a większość z nas wciąga te teksty i uznaje iż sylwester '99 będzie czymś
wielkim i wspaniałym. Tylko czy to nie jest bardziej wybieg marketingowy wielkich
koncernów, cała propaganda XXI w. i związane z tym slogany. To nic iż XXI w.
będziemy mieli za ponad rok, to nic, że tegoroczny sylwester będzie "jedyny" jak
pozostałych 1000, co się w końcu zmieni oprócz jakichś serii awarii komputerów na
świecie i małego zamieszania z tego powodu, a może cofniemy się o kilka lat w
rozwoju, bo przecież padnie tyle rzeczy, że warto zrobić zapasy i schować się w
piwnicy - swoją drogą w Japonii rząd proponuje aby zakupić zapasy, tak w razie
czego. Polacy oczywiście powinni być dumni, bo przecież jesteśmy w tej samej
grupie zagrożenia Y2K co Japonia, a to jest powód do dumy, w czymś w końcu
doganiamy ten kraj.
Fakt nr 3: Kolejne święta, znów wydajemy mnóstwo pieniędzy, a wszelkie banki
tylko zacieszają, że ludzie narobią sobie wszelakich debetów, czy długów. Jednak
generalnie lubię święta, ale świrownia jaka powstaje w tym okresie i ogarnia
ludzi jest co najmniej zastanawiająca. No cóż, społeczeństwo konsumpcyjne ma
swoje wady i zalety, chcemy być światowcami to trzeba głupieć jak cały świat, czy
może raczej Ameryka, a zresztą co to za różnica.
No i cóż z tego wynika? Dla jednych nic, a dla innych wiele. Co z tego, że
ludzie powinni być dla siebie życzliwi wciąż, a nie tylko przez kilka dni w roku.
Cóż z tego, że wiemy iż wpadamy w świąteczny wir. Może to jest dla nas ważne aby
nie poddawać się zbyt mocno wpływom innych, a może po prostu aspiracje do bycia
konformistą są od nas silniejsze? Zresztą nie o to chodzi, aby na każdy fakt
zwracać uwagę i z nim walczyć, choć muszę przyznać iż zauważyć go jest niemal
obowiązkiem, jednak to co z nim zrobimy to już wolna wola.
No dobra, ale jak ma się to wszystko do RPG. Trochę obietnic, czego to na
święta wydawnictwa nie wypuszczą, jakich to wspaniałych rzeczy będziemy świadkami
uraczyć. No może i trochę w tym prawdy, bo pewnie święta są dobrym mobilizatorem
do wypuszczenia kilku nowości na rynek, a jeśli klient ma w tym okresie więcej
gotówki do wydania to "wszyscy są szczęśliwi". Jednak zostawiając świat
konsumentów chciałbym się zastanowić nad tym jak możnaby wykorzystać pomysł świąt
w przygodach. Jako iż CP2020 jest moim ulubionym systemem, napisałem pomysł na
wykorzystanie tegoż nastroju w świecie Cyberpunk'a (Śnieg w Kalifornii). Inne
pomysły? Może choćby wykorzystanie czasu wolnego do zagrania jednej sesji extra.
Może w świątecznym nastroju zajadania zastanowimy się nad kilkoma sprawami, nie
tylko dotyczącymi RPG. Przecież świat to nie tylko RPG. Czy zatem jestem skłonnym
do wykorzystywania świątecznego nastroju? Może w kwestii podsumowań, bo przecież
warto choć raz w roku zastanowić się jakie było zeszłe 365 dni. Może to dobry
temat na kilka przygód z refleksjami, może grając w systemy, w których dekadentyzm
i strach przed końcem świata jest zjawiskiem, będziemy potrafili lepiej wczuć się
w role. Generalnie wykorzystywanie RPG jako sposobu na przedstawienie kilku spraw
w świetle końca czegokolwiek to dobry pomysł. Gracze mogą się w końcu zastanowić
czy kolejna horda Orków do wycięcia, lub kolejna grupa Solo do załatwienia to
sposób na udaną sesję. No, może trochę koloryzuję, ale nie dajmy się zwariować.
Korzystajmy z umiarem ze wszelkich dobrodziejstw świąt i postarajmy się je
wykorzystać, choćby chwilą zastanowienia nad tym co i jak robimy, a od tego już
mały kroczek do zmian w sposobie naszego myślenia, zmian oczywiście na lepsze...