"Fear is my ally..."
Czym jest strach? To chyba każdy wie, ale przyjrzyjmy się naukowej definicji:
strach - negatywna emocja pojawiająca się w stanach zagrożenia lub w przypadku nagłej zmiany sytuacji, której nie można szybko ocenić; strach powoduje zmiany zewnętrzne (znieruchomienie i rozszerzenie źrenic szeroko otwartych oczu, drżenie rąk i nóg, bladnięcie skóry), jak i wewnętrzne (przyspieszenie rytmu serca, wzrost ciśnienia krwi, poziomu adrenaliny i cukru we krwi) ; rozładowanie strachu następuje przez ucieczkę lub atak;
Wszyscy ludzie znają to uczucie. Przypływ adrenaliny, chaos w głowie, drżenie ciała, ale chyba nikt nie lubi się rzeczywiście bać. Chodzi mi tutaj o jak najbardziej bezpośredni strach, czyli osobiste znajdowanie się w centrum niepokoju. Powszechnie znane są przypadki, w których ludzie w obliczu bezpośredniego zagrożenia (a może obłędu ? ;) robią bardzo dziwne rzeczy i tylko nieliczni są w stanie zachować zmysły w takich sytuacjach. Owe dziwne rzeczy mają na celu rozładowanie strachu, a jak już wiemy z definicji, strach można rozładować m.in. przez ucieczkę lub atak. Ucieczka wydaje się tą rozsądną formą, a atak ? Cóż, niektóre zapisy wskazują na rzucanie się na Wielkich Przedwiecznych z widelcami...:)) Chociaż większość ludzi nie lubi stać w obliczu zagrożenia, większość lubi się bać. Ten rodzaj strachu można określić jako przyjemny. Osoby nałogowo oglądające horrory, lub czytające takie książki odczuwają przyjemność w baniu się. Chcą jak najbardziej wczuć się w tekst, czy obraz, żeby móc jak najlepiej odczuwać strach, odczuwany przez bohaterów. Sam należę do takich osób i wszystkim serdecznie polecam odmianę przyjemnego strachu.
Tak więc moim zdaniem w Zew Cthulhu powinny grać przede wszystkim (a może wyłącznie?) osoby lubiące się bać. Teraz dochodzimy do sedna, czyli czym jest strach w Zewie Cthulhu. Ten rodzaj strachu jest szczególny i nie chodzi mi tutaj o to, że to sam system narzuca taki, a nie inny rodzaj odczuć, lecz epoka. Lata 1920, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, faza wielkiego rozwoju przemysłowego i wielkich możliwości, okres szczególny dla dalszego rozwoju ludzkości, bo właśnie wtedy powstała większość urządzeń, bez których obecnie nie możemy się obejść. Ale obok rozwoju przemysłowego jest to okres zwątpienia i zakłamania. Ludzie nie wiedzą jak te wszystkie dobra odbiją się na ich życiu, są zastraszeni przez coraz prężniej rozwijające się gangsterstwo. Era prohibicji i kształtowania się nowego prawa, nie zawsze sprawiedliwego. W takich oto czasach przyszło żyć naszym Badaczom, wszystko jednak zależy od podejścia, ponieważ jedni widzą dobro i porządek w ówczesnym świecie, zaś inni wręcz przeciwnie. Przyjrzyjmy się teraz reakcji takich oto ludzi na strach, czyli jakąś formę bezpośredniego zagrożenia. Co by się stało jeśli ktoś by się dowiedział o np. UFO? W czasach kiedy oficjalnie nie zarejestrowano żadnego przypadku UFO i gdy większa część (jak nie wszyscy) społeczeństwa nie ma o takim czymś pojęcia ! Nikomu praktycznie nie przyszłaby do głowy nawet myśl, że gdzieś tam może istnieć inna rasa. To jest niepojęte i nieodgadnione jak sama nieskończoność ! Świadomość, że nie jesteśmy sami we wszechświecie jest przerażająca, ale czy świadomość o tym, że jesteśmy sami nie jest równie bluźniercza? Sam Lovecraft napisał : "Wszystkie moje opowieści oparte są na założeniu, że ludzkie prawa, emocje i zainteresowania nie mają żadnego znaczenia wobec nieskończoności kosmosu". Nawet teraz, gdy wszyscy nafaszerowani są informacjami o zjawiskach paranormalnych, czy teorii o ukrywaniu przez rząd informacji o obcych, rzeczywisty fakt istnienia obcej rasy lub potwierdzenie jej nie istnienia przeraża, a co dopiero w tamtych czasach ?! Nie chodzi mi tutaj o umieszczanie w przygodach latających spodków i siania ogólnego zamętu z powodu obcych, czy rządu, ale o istnienie innych istot, a rzeczywiście to my jesteśmy innymi istotami na Ziemi (w końcu istoty z mitów były tu przed nami).
Jak już wspomniałem o UFO i rządzie, należałoby coś powiedzieć o Cthulhu 1990, które przez niektórych Strażników jest przyjmowane oschle, a natomiast przez większość graczy bardzo entuzjastycznie. Sam również niechętnie odnoszę się do Cthulhu 90` , ale jest sposób, żeby coś z tym zrobić. Mianowicie prowadzenie w klimacie Archiwum X, bo to chyba czuje każdy oglądający serial, a granie w naszych czasach nie powinno sprawiać problemu. Jeśli jest Archiwum X to nie może zabraknąć Delty Green. Osobiście proponuje prowadzenie 90-tki od razu w FBI. Badacze są agentami i zawsze trafiają na niewyjaśnione sprawy (X-owe :)), dlatego zainteresowała się nimi tajna agencja specjalizująca się w tych sprawach, a mianowicie Delta Green. Prowadzimy kilka sesji w klimacie FBI, a później przechodzimy do Delty i mamy porządne Cthulhu 1990. Dobra, jak już jesteśmy przy innych epokach nie sposób wspomnieć o 1890 (ciekawy jestem, czy w ogóle to kiedyś przetłumaczą...). Nie wyobrażam sobie prowadzenia 1890 gdzieś indziej, niż w Londynie. Wąskie, mgliste uliczki, spiski w wysokich sferach, czarne dorożki, maniakalni mordercy (Jack the Ripper), czy bluźniercze rytuały w "książęcych" pałacach, wszystko to tworzy niesamowity klimat, który chyba każdy zna z starych filmów. Wracając do 1920. Doszliśmy do tego, że zjawiska paranormalne nie są codziennością, a co z Mitami ? Lovecraft używał dosyć nieokreślonych słów do opisywania (czy to zdanie ma sens?:) stworów, przez co niektórzy uznają go za miernego pisarza z czym zupełnie zgodzić się nie mogę. Chodzi o oddziaływanie na wyobraźnie. Stwory z Mitów nie mogą być dokładnie, schematycznie opisane, cal po calu, bo to zrywa całą otoczkę. Również nie mogę się zgodzić z niektórymi teoriami, gdzie w rodzajach potworów wyróżnia się Lovecraftowski styl mówiąc o nim, że bazuje na bezmyślnym obrzydzeniu i wywoływaniu odruchów wymiotnych ;). Należy wziąć pod uwagę to, że większość stworów jest czystymi bytami, czy formami energii, a przedstawiony opis jest domniemany i może się dowolnie zmieniać ! Przecież tak jest nawet (a może przede wszystkim) z Wielkim Cthulhu ! Dalej. Nie traktował bym strachu w Zewie jako impuls. To znaczy, że nie można opierać się tylko na efekcie "BU !!!" , po którym następuje pisk (taki efekt jest m.in. w filmach z serii o młodzieży spotykającej się z maniakalnymi mordercami, czyli "Krzyk" lub "Koszmar minionego lata" , gdzie w tym ostatnim jest to szczególnie obecne i ........ szczerze polecam, zwłaszcza seans w kinie. Nie mówię, że takie momenty są złe, wręcz przeciwnie, są bardzo fajne i potrzebne, ale nie należy zapominać o efekcie końcowym. To znaczy, że Badacze przez cały czas robią lub uczestniczą w czymś szalonym i nienormalnym, często chyląc się ku krawędzi obłędu, ale nie za bardzo zdają sobie z tego sprawę. Dopiero po zakończeniu przygody powinieneś, drogi Strażniku, dać im czas, żeby wyrazili swoje uczucia o tym co się przed chwilą wydarzyło. Powinni spojrzeć na to z dystansu i przekonać się, że to co zrobili nie było zupełnie normalne, czy ludzkie. Tak samo jest z odkrywaniem wiedzy z ksiąg. Dla nas, ludzi końca XX wieku, może wydawać się zupełnie nielogiczne tracenie zmysłów podczas lub po przeczytaniu czegoś. A jednak. Tego na prawdę nie da się opisać (chociaż to wyrażenie "nie da się opisać" nigdy nie powinno być używane podczas sesji w Cthulhu, po prostu psuje smak - "Widzicie coś czego nie da się opisać..." , no paranoja :) ponieważ nikt nigdy nie napisał takiej księgi (ciekawe czy w ogóle jest to możliwe) która swoją treścią powodowałaby szaleństwo. Ciężko jest również wyobrazić sobie, że coś jest tak bluźniercze (i znowu użyłem tego słowa...) że ktoś nawet nie odważy się tego wypowiedzieć ! "...choć muszę przyznać, iż pewnego razu mój przyjaciel napisał na kartce życzenie, którego nie ośmielił się wypowiedzieć na głos, a po przeczytaniu którego natychmiast spaliłem ów świstek..." - H.P.Lovecraft "Hypnos". Tak więc skłaniam się do ukierunkowania graczy na ogół zjawisk, z którymi się spotykają i żeby ta wiedza wzbudziła w nich grozę. Na takiej samej zasadzie opierają się opowiadania Lovecrafta i myślę, że taki strach w połączeniu z "BU!" :))) może dać na prawdę wiele radości w Cthulhowym baniu się zarówno Strażnikowi, jak i Badaczom, tylko obie strony muszą się odpowiednio postarać...
Zdaję sobie sprawę, że w tym tekście poruszyłem temat rzekę ,i że nie każdy się zgodzi z moją opinią, ale może niektórym dałem nowe spojrzenie na ten fajny system. Jeżeli idea się spodoba, kiedyś napiszę jeszcze więcej o strachu, a może już bardziej szczegółowo ? jak np. strach w Krainie Snów ? proszę o odZew...