|
|
Kropka nad "i" |
Witajcie po raz ostatni, drodzy czytelnicy. Gdy kilka lat temu GTS szukał w słowniku wyrazów obcych nazwy dla tworu o kształcie magazynu internetowego, nie przyświecały nam wielkie idee. Po prostu chcieliśmy publikować artykuły w sieci, a forma e-zinu wydała nam się do tego idealna. Wzorowałem się wówczas na magazynie Reporter. Nie walczyliśmy o pierwsze miejsca, nie pchaliśmy się na scenę. Cieszyliśmy się z każdego nowego prenumeratora i to dawało nam satysfakcję. Tym większa była radość, gdy satysfakcję z współtworzenia dzieła mieli redaktorzy i współpracownicy. Oni byli kołem zamachowym całej machiny. Przez lata byłem swego rodzaju obserwatorem i gościem od czarnej roboty (czyt. składu numeru), a pociąg jechał napędzany siłą kolejnych talentów i zapaleńców chcących podzielić się swoją twórczością z czytelnikami. Wszelkie zasługi należą się tym, którzy mało oczekiwali, a dużo dawali z siebie. Inkluz od zawsze był niekomercyjnym przedsięwzięciem. Byliśmy sklepikiem osiedlowym, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, zamieni słowo ze sprzedawcą, kupi zawsze świeże warzywa. Inni chodzili do hipermarketów, ale wielu ceniło sobie naszą gościnę. I tym wszystkim, którzy zdecydowali się do nas wstąpić, serdecznie dziękuję. Atutem magazynu była cykliczność - mobilizowała piszących, regularnie przypominała czytającym o Inkluzie. Życie toczyło się od 15. do 15. Patrząc z perspektywy trudu włożonego w tworzenie magazynu, zastanawiam się, dlaczego nie powstały dziesiątki takich Inkluzów w polskim Internecie. Fakt ten dziwi zwłaszcza ze względu na to, że erpegowa brać do płodnych w treść należy. Wydaje się, że wszystkie potrzebne narzędzia są pod ręką i założenie wirtualnej redakcji nie stanowi większego problemu. A jednak... Każdej osobie, która przyczyniła się do powstania choćby najmniejszego fragmentu jednego z numerów magazynu Inkluz, ściskam dłoń. To wam należą się gratulacje! Dziękuję za wspaniałą przygodę.
W tym krótkim tekście nie zdołam podziękować wszystkim tak, jak na to zasłużyli. Chciałbym wymienić tylko kilka osób: Czas zamknąć wielką księgę. Finis coronat opus - koniec wieńczy dzieło. |