spis treúci Od Wydawcy


Paweł Montwiłł

Kropka nad "i"

Witajcie po raz ostatni, drodzy czytelnicy.

Gdy kilka lat temu GTS szukał w słowniku wyrazów obcych nazwy dla tworu o kształcie magazynu internetowego, nie przyświecały nam wielkie idee. Po prostu chcieliśmy publikować artykuły w sieci, a forma e-zinu wydała nam się do tego idealna. Wzorowałem się wówczas na magazynie Reporter.

Nie walczyliśmy o pierwsze miejsca, nie pchaliśmy się na scenę. Cieszyliśmy się z każdego nowego prenumeratora i to dawało nam satysfakcję.

Tym większa była radość, gdy satysfakcję z współtworzenia dzieła mieli redaktorzy i współpracownicy. Oni byli kołem zamachowym całej machiny. Przez lata byłem swego rodzaju obserwatorem i gościem od czarnej roboty (czyt. składu numeru), a pociąg jechał napędzany siłą kolejnych talentów i zapaleńców chcących podzielić się swoją twórczością z czytelnikami. Wszelkie zasługi należą się tym, którzy mało oczekiwali, a dużo dawali z siebie.

Inkluz od zawsze był niekomercyjnym przedsięwzięciem. Byliśmy sklepikiem osiedlowym, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, zamieni słowo ze sprzedawcą, kupi zawsze świeże warzywa. Inni chodzili do hipermarketów, ale wielu ceniło sobie naszą gościnę. I tym wszystkim, którzy zdecydowali się do nas wstąpić, serdecznie dziękuję.

Atutem magazynu była cykliczność - mobilizowała piszących, regularnie przypominała czytającym o Inkluzie. Życie toczyło się od 15. do 15.

Patrząc z perspektywy trudu włożonego w tworzenie magazynu, zastanawiam się, dlaczego nie powstały dziesiątki takich Inkluzów w polskim Internecie. Fakt ten dziwi zwłaszcza ze względu na to, że erpegowa brać do płodnych w treść należy. Wydaje się, że wszystkie potrzebne narzędzia są pod ręką i założenie wirtualnej redakcji nie stanowi większego problemu. A jednak...

Każdej osobie, która przyczyniła się do powstania choćby najmniejszego fragmentu jednego z numerów magazynu Inkluz, ściskam dłoń. To wam należą się gratulacje! Dziękuję za wspaniałą przygodę.

W tym krótkim tekście nie zdołam podziękować wszystkim tak, jak na to zasłużyli. Chciałbym wymienić tylko kilka osób:
GTS-a, Noga, Wiktora, Bliźniaków (za niepowtarzalne logo i layout), Artura Gawrońskiego, Ailen, Doxa, Andrzeja Stója, Borysa Jagielskiego, Scobina, Siwego, Rasgana, LawDoga, Rhah Wynn, Ulmo, Falę.

Pełne podziękowania zostaną opublikowane wkrótce na naszej stronie głównej.

Czas zamknąć wielką księgę.

Finis coronat opus - koniec wieńczy dzieło.

Na górę strony