Spis trePci Pod lupą


Mateusz "LawDog" Wiśniewski

ZOMBIES!!!


From the grave I will escape
Maggots crawl from out my skull
The worms they feed upon my brain
The life I lost I now regain

And my skin has molded green
Bullet holes through flesh and bone
Half my face rotted off
I wait to drink your fucking blood – blood!

Hunting – killing
Murderous – I'll cut your fucking head off!


– Six Feet Under, Revenge Of The Zombie

ZOMBIES!!! to gra planszowa wydana przez Twilight Creations Inc. Wiele mówiący tytuł wyjaśnia, z czym będziemy się borykali na planszy, a sam temat jest niezwykle wdzięczny.

Jesteś jednym z nielicznych ocalałych ludzi. Miasto opanowały żywe trupy. Są wszędzie – włóczą się po ulicach, gnieżdżą w sklepach, szkołach i szpitalach – za każdym rogiem. Musisz przetrwać. Po prostu. Z trzema nabojami w bębenku starego rewolweru i szaleńczą żądzą życia w sobie ruszasz na wojnę. Twoim jedynym celem jest ucieczka, jak najdalej stąd. Musisz dobić się do lądowiska i uruchomić helikopter.
Musisz uciec.

Pudełko od ZOMBIES!!! to solidnie wykonane, tekturowe opakowanie. W środku znajdziemy sześć kolorowych pionków – figurek ludzi, trzydzieści "kafelków", z których powstanie plansza, pięćdziesiąt kart wydarzeń, kilkadziesiąt tekturowych żetonów z nabojami i "energią", dwie sześcienne kostki, broszurę z zasadami i sto figurek zombich. Wszystko to zrobione jest porządnie i wprost cieszy oko.


Tył pudełka w całej okazałości

W grze wcielamy się w śmiałków, którym udało się (jak dotąd) ujść z życiem. Na starcie otrzymujemy trzy żetony z nabojami i trzy z punktami życia ("serduszkami", przypominającymi niektórym pieczone kurczaki), a każdy z grających ciągnie z talii pięć kart wydarzeń. Na stole ląduje pierwszy "kafelek", który razem z pozostałymi utworzy w późniejszym czasie planszę, a fragment z helikopterem wędruje na sam spód stosu. Rozpoczyna się rozgrywka.
Każdy gracz w swojej turze odkrywa najpierw kolejny "kafelek" ze stosu i dokłada do już położonego – tak powstaje plansza. Kiedy wszystkie kwadratowe elementy zostaną odkryte i położone na stole, fazę tę po prostu się pomija. Następuje rzut kostką – jego wynik mówi nam, o ile pól możemy się poruszyć. Jeśli trafimy na zombie, musimy walczyć. Na 4, 5 i 6 zabijamy potwora na miejscu; na 3, 2 i 1 potwór zabija nas. Zasady są proste i brutalne.
Żywe trupy pojawiają się na planszy za każdym razem, gdy ktoś dołoży "kafelek" z budynkiem. Każda budowla ma przypisaną odpowiednią liozbę potworów, żetonów z nabojami i "serduszkami".
Oczywiście, jak wszędzie, tak i tutaj autorzy musieli co nieco ułatwić. Za każdym razem, gdy w czasie starcia zabraknie nam oczek na kostce, możemy zwyczajnie dołożyć "brakującą" liczbę w nabojach, o ile jeszcze jakieś posiadamy. Możemy także poddać walkę i stracić jeden z żetonów z "życiami" – rzucamy aż do momentu wygranej bądź śmierci.
W grze liczy się każdy zombiak, opcjonalnym sposobem na wygraną jest bowiem skolekcjonowanie dwudziestu pięciu ciał. Jeśli ta trudna sztuka się graczowi nie powiedzie, pozostaje mu przebijać się przez kolejne ulice i budynki, aby w końcu dotrzeć do lotniska i tam... zginąć. No dobra, odbić helikopter, co i tak normalnemu, porządnemu człowiekowi z kilkoma nabojami się nie uda. Rzekłem.
Na końcu tury przychodzi kolei na krok przeciwnika. Gracz rzuca kolejną kostką, ale tym razem wynik oznacza liczbę zombich, którym udało się poruszyć o jedno pole (w kierunku wybranym przez grającego). Tak, tak, potwory mogą w ten sposób same wleźć na pole zajęte przez innego gracza.

W dowolnym momencie gracz ma także prawo do zagrania karty wydarzenia. Każda z nich wprowadza do gry jakieś urozmaicenie, pomaga samemu zagrywającemu bądź krzyżuje plany pozostałych. Niektóre z kart są naprawdę wredne. Zdarza się, że zmieniają rozgrywkę o sto osiemdziesiąt stopni. Karty są dociągane, a po przekopaniu całej talii – tasowane i wykładane ponownie.

Testować ZOMBIES!!! miałem możliwość tylko raz – jedna gra trwała kilka (trzy albo cztery) godzin. Przez cały czas ktoś ginął, ktoś zgarniał naboje, ktoś podkładał pozostałym świnię. Cholerne żywe trupy złapały nas w swoje szpony i długo nie puszczały – gra jest bardzo wciągająca, jedynie pod koniec kilku wycieńczonych ocaleńców się poddało.
Nasza grupa grała na "nieśmiertelność", więc kiedy czyjaś postać wyciągała nogi, chwilę później pojawiała się, wraz z początkowym ekwipunkiem, w punkcie startowym. Respawnom nie było końca i być może dlatego niektórych tak to zniechęciło.
Ostatecznie jednak wygrałem, zebrawszy sympatyczną kolekcję dwudziestu pięciu martwych żywych trupów, i dzisiaj, podobnie jak i wówczas, stwierdzam, że mogę grac dalej. Z wielką przyjemnością.


Yo, yo, black brother! Karta promocyjna

Pisząc o ZOMBIES!!!, nie wypada nie wspomnieć o oprawie graficznej gry. Już sama plansza – mroczne ulice, opuszczone budynki i przyćmione latarnie – robi wrażenie. Szczęka opada przy oglądaniu rysunków na kartach, artworkerzy stworzyli coś wspaniałego.
Także jakość wydania nie sprawia zawodu, o czym pisałem na wstępie. Dość duże "kafelki" wykonane są z kilkuwarstwowej tektury i dzięki temu plansza nie zużywa się tak szybko, a przy odpowiednim traktowaniu o żadnych zniszczeniach nie będzie w ogóle mowy. Miniaturowe modele i "pionki" to również porządna robota; gumopodobny materiał, z którego są wykonane zapobiega łamaniu i innym uszkodzeniom... mechanicznym.

ZOMBIES!!! widziałem w Polsce jak dotąd tylko w jednym sklepie internetowym – cena sięgała stu czterdziestu złotych. To dużo, wszak gra nie znalazła u nas oficjalnego dystrybutora, choć z całą pewnością nie będzie się tego wydatku żałować. Za kolejne sto, tudzież osiemdziesiąt złotych możemy dokupić kolejne "części" gry, czyli po prostu dodatki. W kraju nad Wisłą mamy dostęp do trzech, za granicą wydano jeszcze jeden. W ZOMBIES!!! 2: Zombie Corps(e) otrzymujemy na przykład nowy obszar – bazę wojskową i figurki świecących zombich, a w ZOMBIES!!! 3: Mall Walkers – supermarket. Każdy dodatek posiada poza tym kilka wyjaśnień do zasad, nowe karty wydarzeń i scenariusze, gotowe do rozegrania na planszy.
Aha, w "czwórce" dostajemy sto figurek zombie-psów.

Moja ocena: 9/10

Właściwie nie mam już nic do dodania. Polecam z czystym sumieniem – to kawał świetnej gry i gwarancja wielu godzin dobrej zabawy. A o popularności ZOMBIES!!! niech świadczy chociażby fakt, że ta planszówka ma swoją własną listę dyskusyjną.

A butcher's knife clenched in my fist
Revenge of the Zombie
Stabbing you to fucking death
Revenge of the Zombie
Hacking eyes right from your face
Revenge of the Zombie
I feed upon your dying brain
Revenge of the Zombie
To live your life in horrid pain
Revenge of the Zombie
Open sores start to decay
Revenge of the Zombie
New human beings I create
Revenge of the Zombie
From my spell you can't escape
Revenge of the Zombie


– Six Feet Under, Revenge Of The Zombie

Na górę strony