spis treúci Konwenty

Dracool 2005


Jeremiah Covenant

Recenzja konwentu Dracool 2005

Jedynym powodem mojego przyjazdu do Gliwic było spotkanie z redakcją Inkluza. Wcale nie uwzględniałem imprezy organizowanej przez Ignacego Trzewiczka w moim tegorocznym kalendarzu imprez RPG-owych. Okres wakacji traktuję jako czas wyjazdu w miejsca niekoniecznie powiązane z grami fabularnymi. Jednak wizja spotkania się z ludźmi współtworzącymi Inkluza była swoistą "propozycją nie do odrzucenia" i w piątek po godzinie siedemnastej stawiłem się przy akredytacji.

Szkoła od razu zwróciła moją uwagę sporymi rozmiarami. Ludzi przechadzających się korytarzami było niewielu, lecz zrzuciłem to na karb stosunkowo wczesnej godziny, kiedy to konwentowicze dopiero docierają na miejsce imprezy. Jak się później okazało, nawet w sobotę i niedzielę zdarzało się spacerować pustym korytarzem – miejsca było aż nadto.

Standardowo organizatorzy zadbali o konwentowy bufet, osobne pomieszczenia na sesje, konkursy czy LARP-y. Jeśli chodzi o te ostanie, na pewno warto wspomnieć o rozgrywce między Alienami a Marinesami. Uczestnicy doskonale się bawili, szczelnie wypełniając korytarze po zmroku. W kątach pełno było syczących Obcych, polujących na kosmicznych komandosów, uzbrojonych w latarki. Krzyki, odgłosy walki i inne mniej lub bardziej dziwne dźwięki co rusz docierały do uszu przebywających w salach konwentowiczów.

Z pozostałych atrakcji warto wymienić turniej piłkarski, w którym drużyna Inkluza poniosła sromotną klęskę. Nie będę tu analizował naszej taktyki i braków – błogosławieni ci, którzy nie widzieli, jak kaleczymy ten piękny sport. A na resztę spuśćmy litościwie zasłonę milczenia.

Czytając informator, zwróciłem uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, sam konwent był mocno Neuroshimowy. Nie powinno to nikogo dziwić – w końcu jest to najbardziej rozbudowany system Wydawnictwa Portal. Jestem przekonany, że fani nie byli rozczarowani.

Po drugie – siedem warsztatów miało na celu nauczenie nas, jak najwydajniej grać. Muszę przyznać, że rady Puszkina czy Garnka były interesujące i z pewnością niejeden z uczestników ich prelekcji zastosuje je na swoich sesjach. Do tego dochodziły warsztaty przygotowania scenariusza, tworzenia map czy rozgrywania walk w Monastyrze.

Po trzecie – zaproponowano dwa bloki prelekcyjne. Mógłbym uznać to za wadę, gdybym nie wiedział o karciano-planszowo-bitewniakowym profilu Dracoolu. Nikt, kto przyjechał z nastawieniem na granie, nie był zawiedziony. Zaproponowano multum tytułów i z pewnością zaspokajały nawet najbardziej wybredne gusta.

Miałem okazję grać w przesławnego "Jungle Speeda" i karciankę "Saloon". O ile ten pierwszy jest pewny i sprawdzony, to karciankę wybraliśmy w ciemno – miała nam posłużyć do zabicia czasu pozostałego do prelekcji. I muszę powiedzieć jedno – zabijała go bardzo skutecznie, a my bawiliśmy się wyśmienicie.

Wracając do konwentu... impreza zgromadziła około 150 osób. Liczba uczestników nie była imponująca, ale to logiczne, zważywszy na datę. W połowie lipca duża część fandomu wygrzewa się nad morzem, tudzież spaceruje po górach. Jeśli miałbym coś radzić na przyszłość, to przede wszystkim byłaby to właśnie zmiana terminu. W innym wypadku nie liczyłbym na gwałtowny wzrost frekwencji.

Informator wyglądał standardowo, choć pod względem estetycznym znacząco ustępował np. temu z ConQuestu 2005. Czarno-biały, kilkunast0stronicowy – nic nadzwyczajnego. Nie zabrakło jednak mapki czy czytelnego planu prelekcji.

Bawiłem się świetnie, ale to wyłącznie zasługa braci Inkluzowej. Skutecznie zapełnialiśmy sobie nawzajem czas, nie pozwalając nawet na chwilę nudy. Pomysł z warsztatami uważam za dobry, pozostałe punkty programy adresowane były do fanów Neuroshimy i Monastyru. Jako że do nich nie należę i nie gram w te systemy, ciężko mi się wypowiadać na ten temat.

Na koniec wspomnę o nieciekawej sprawie. Na stronie i od wszystkich wokoło słyszałem, że Dracool jest imprezą "100% bez alkoholu". Niestety, już w piątek do sali, w której spałem, wtoczyło się dwójka pijanych konwentowiczów. Był to dla mnie największy zgrzyt, jednak jestem świadom, że takich przypadków nie da się wyeliminować całkowicie.

Dracool był raczej słaby dla człowieka nie zainteresowanego ofertą Portala – prelekcji o innych systemach niż Neuroshima i Monastyr zwyczajnie nie było. Każdy, kto przyjechał pograć w karciankę/planszówkę/bitewniaka, powinien być całkowicie usatysfakcjonowany. Nie polecam konwentu ludziom, których wyżej wymienione rzeczy nie dotyczą – ci po prostu się zawiodą.

Na górę strony