|
Multimedia |
Alone in the dark
|
Nie bój się Witam wszystkich serdecznie. Tym artykułem, a właściwie przestrogą, nie zajmę wam wiele czasu. Otóż całkiem niedawno miałem okazję obejrzeć film Alone in the dark. Bardzo czekałem na ten film, miałem sample, trailery, plakaty, zdjęcia. Jedyne, czego nie chciałem mieć, to recenzje, opisy, krytyki. Bardzo dużo nagrałem się w grę Alone in the dark i przyznaję, że stałem się jej wielkim fanem. Niemniej jednak postaram się tutaj obiektywnie ocenić film, o którym mowa. Przedstawienie czas zacząć Już sam początek bardzo mnie zaniepokoił. Bajeczka o sierocińcu, porwaniach dwudziestu młodych ludzi sprzed oczu siostry zakonnej to całkiem niezły kit. Wiem jednak z doświadczenia, że wprowadzenia są zawsze najtrudniejsze i ciężko jest coś wymyślić. Mogło to jednak być rozwiązane lepiej. Mogły to być dzieci ze zwykłego sierocińca, takiego obskurnego, gdzie nikt by się nimi nie przejmował, tak by to się nie rzucało w oczy, a tutaj nawet kościół w to wmieszali. Również pierwsze spotkanie z głównym bohaterem jakoś nie bardzo mnie podbudowało. Zwolnienia akcji, megakopniak i ten łysy w okularach. Pomimo swych zdolności to nadal był zwykły człowiek. Powinien krwawić jak świnia, mając dwie kulki w klacie, a on co? Nawet sobie koszuli nie zachlapał. Tragedia. No i skoro nie zabiła go kula, to dlaczego zginął w tak mało widowiskowy sposób, nadziewając się na jakieś szpikulce? Podczas tej sekwencji walki miłym dla oka obrazem było ujęcie wystrzeliwania kuli z pistoletu. Ten fragment najbardziej mi się podobał w całym filmie. Jest to również mój ulubiony fragment teledysku. Po tej scenie następuje chwila nudy, jak w każdym filmie, i trwa już niestety do końca (nie jak w każdym filmie). Wynudziłem się od tego miejsca okropnie. Nie będę opowiadał fabuły, bo po co. I tak jej prawie nie ma. Będę mówił tylko o wpadkach i ewentualnych ciekawych rzeczach. Muzeum, kopalnia, statek Bestie zostały uwolnione na statku. Dobrze, że nie było wpadki i to profesor został przez nie opanowany, bo chyba bym w tym momencie wyszedł z kina. Przyznaję tutaj, że moja znajomość angielskiego jest mierna, więc mogłem niektóre rzeczy źle zrozumieć, ale co robiły jednostki specjalne USA z całym sprzętem gdzieś w dżungli, koło starej kopalni? Czyżby im się Ameryka Północna z Południową pomyliły? Skoro jestem już przy armii, to chciałbym zwrócić uwagę na jej wyposażenie. Dlaczego armia z takim sprzętem, uzbrojona w pociski, które zabijają te potwory, nie umiała ich powstrzymać? Odpowiedź: bo było ich dużo. No właśnie dużo. Całe hordy, ale nikt wcześniej ich nie zauważył i nie zareagował. Brak słów. Dlaczego bestie wyglądały jak zmodyfikowany genetycznie obcy, no może trochę jak to coś z filmu Gatunek. Może to ktoś wyjaśnić? Czy jesteśmy skazani na taki stereotyp? To nie jedyne zapożyczenie z Obcego. Zwrócił ktoś uwagę na samosterowane karabiny maszynowe? Również bardzo przypominały te z Obcego 2. Z ciekawszych scen w tym miejscu mogę wymienić tę z niewidzialnym potworem rozwalającym jakiegoś żołdaka oraz tę, w której leży kobieta z głową rozciętą na pół i jeszcze się rusza. Sama strzelanina nie ma większego sensu, bo żołnierze walą gdzie popadnie, zupełnie bez ładu i składu, śmigłowce latają za nisko, nie oświetlają terenu i niespecjalnie wspomagają piechotę. A może to była przebrana za Amerykanów jakaś zambezyjska armia? W samej kopalni również było nieciekawie. Musimy zabić królową... standard. Podchodzimy do królowej, podkładamy jej trotyl pod tyłek, ona nawet nie zareaguje, a później się okaże, że śmiałek musi wrócić, bo zapalnik nie działa. Ile razy to już widzieliście? Oczywiście nasz bohater przeżywa, bo jakżeby inaczej? No nie wiem. Nie pamiętam, czy przeżył, czy zginął. Szkoda mojej pamięci na takie filmy i zabawy. Końcówka filmu to zwykły happy end. Wszystko się wyjaśnia, a wszyscy świadkowie porwania dzieciaków nie żyją. The final battle Film moim zdaniem spaprany całkowicie. Przychylam się do opinii internautów, że gdyby zawierał choć odrobinkę z gry, nie więcej niż 5%, to byłby to znakomity horror. Tak jednak nie było i mieliśmy okazję oglądać dzieło poniżej przeciętnego. Ograniczało się tylko do penetracji ciemnych pomieszczeń i lasów oraz strzelania do wszystkiego, co się rusza. Ohyda. Niewątpliwym i jedynym plusem filmu jest muzyka. Szybkie gitarowe granie. W końcu to Nightwish i Godsend. Ale czy warto poświęcić kasę i czas, by przez dziesięć minut posłuchać dobrej muzyki? Lepiej chyba kupić soundtrack.
Prześlij mi swoją opinię o artykule! |