Spis treściInkluz

Cum libro


Kamil 'Yrol' Mizera

Żar inkwizytorskich serc

obrazek boczny


obrazek boczny


obrazek boczny



Jacek Piekara:
Sługa Boży
(zbiór opowiadań, 280 str., 83-89011-14-X, 2003)
Młot na czarownice (zbiór opowiadań, 320 str., 83-89011-38-7, 2003)
Miecz Aniołów (zbiór opowiadań, 490 str., 83-89011-26-3, 2004)
Wydawnictwo: Fabryka Słów



Jestem Mordimer Madderdin, licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu.

W ramach mych rozważań na temat polskiej literatury fantastycznej chciałbym przedstawić najnowsze dzieło Jacka Piekary, trzytomową opowieść o losach coraz to sławniejszego inkwizytora Mordimera Madderdina, który w swym bożym posłannictwie przemierza okolice biskupiej stolicy w poszukiwaniu kąkolu herezji i zdrady. Jego wyprawy i starcia z potworami, heretykami, mordercami, magami i czarownicami Jacek Piekara opisał w licznych opowiadaniach zawartych w trzech świętokradczych księgach, a zwą się one — Sługa Boży, Młot na czarownice i Miecz Aniołów. Strzeżcie się, bo bliski jest dzień kolejnego tomu.

Pomiędzy udami mężczyzny ziała czerwona, szarpana rana. Tam niegdyś były genitalia, teraz nie zostały po nich nawet strzępy.

O twórcy inkwizytora Mordimera rozpisywać się nie będę, w końcu Jacek Piekara sam siebie zna najlepiej, więc oddaję mu prawo pierwszeństwa i odsyłam zainteresowanych do stopki biograficznej znajdującej się na początku każdej jego książki. Wspomnę jedynie, iż jest on twórcą dwumiesięcznika Fantasy, autorem licznych opowiadań i artykułów, pisarzem, który nie zamyka się jedynie w konwencji fantastyki.

A wiedzcie, że ludzie przesłuchiwani przez inkwizytorów nabierają wręcz nadnaturalnej chęci spowiedzi. Z grzechów swoich, cudzych, a nawet nie popełnionych.

Zaprawdę, wszyscy wiemy, iż Pan nasz, Jezus Chrystus na krzyżu umarł za nasze grzechy, nieprawdaż? Nieprawdaż! I strzeż się pochopnie tak mówić, bo inkwizycja nie będzie litościwa w obliczu tak obrzydliwej herezji. Nie od dziś wiadomo, iż Jezus na krzyżu nie umarł, lecz zstąpił z niego i wraz ze swymi Aniołami przyniósł ziemi ogień i miecz, pozostawiając z świętej Jerozolimy mało znaczącą kupkę popiołu. Wierz w to, lub giń, gdyż inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-hezronu nie daruje ci szerzenia fałszywego świadectwa wiary i snadnie, nie wiedząc nawet kiedy, znajdziesz się w objęciach kata i zatańczysz ze śmiercią w płomieniach stosu. Strzeż się więc. Strzeż!

— Więc jestem sodomicznym, skrzydlatym wypierdkiem? — zapytał Anioł cicho, a ja słysząc ten głos, poczułem, jak oblewa mnie lodowaty pot.

Świat, który kreuje przed nami Piekara, jest naprawdę ciekawy i stanowi o sukcesie jego książek. Jezus nie umarł na krzyżu, lecz w glorii i chwale, przy pomocy Aniołów, wprowadził na Ziemi surowe prawo, karcąc tych, którzy w niego nie uwierzyli, ogniem i cierpieniem. W tym świecie rządzi miecz, bat i inkwizycja, która chętnie mieczem i batem się posługuje. Inkwizycja, która strzeże prawd wiary i wyplenia chwasty herezji. Która dba o czystość religii i moralną czystość społeczeństwa. Przynajmniej w teorii. W praktyce Święte Oficjum oraz jego słudzy niezbyt przejmują się tak przyziemnymi sprawami jak prostytucja, morderstwa, gwałty i tym podobne niegodziwości, pozostawiając, słusznie zresztą, owe karygodne występki milicji i odpowiednim władzom. Inkwizycję interesują za to innowiercy, heretycy, demony, potwory i inne paskudztwa, które nie mają racji bytu, a które muszą zostać zlikwidowane. Czy to za pomocą ognia, miecza, czy egzorcyzmów.

Świat Piekary przypomina nasze, rozświetlone stosami, późne Średniowiecze. Lecz nie tylko inkwizycja łączy te światy i czasy. Oprócz niej znajdziemy u Piekary, rodem ze Średniowiecza, podział na warstwy społeczne, od króla po chłopa, znajdziemy, nie omijające również tego świata, choroby, zarazy, głód i przemoc. Dużo przemocy. Piekara nie unika tego tematu, można wręcz powiedzieć, że niektóre opisy wręcz przemocą ociekają. Swój świat autor wzbogacił o wszelakiej maści demony, wampiry i ogólnie potwory. Po jego krainach wędrują złe czarownice i adepci czarnej magii. Pisarz stworzył świat niezwykle rozbudowany i niestety skąpi nam całościowego opisu, odkrywając jego warstwy nieśpiesznie, oszczędnie. Świat, który komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na arenę wkraczają Anioły wraz z ich tajemnicami i niejasnymi celami.

— Chcą torturować Boga, by pojął, jak bardzo było im źle bez Niego? — zapytałem, starając się za wszelką cenę powstrzymać drżenie głosu.

Głównym bohaterem opowiadań zawartych w trzech tomach jest Mordimer Madderdin, inkwizytor, postać barwna i tajemnicza. Piekara nie pozwolił sztywnie zakwalifikować swego bohatera tylko jako obrońcę wiary, bogobojnego i pokornie wykonującego rozkazy sługę Świętego Oficjum. Jego postać jest zupełnie nieszablonowa. Mordimer poza wykonywaniem swego zawodu — tropiciela wszelkich herezji i odstępstw — prowadzi również działalność, rzecz by można, gospodarczą, wykorzystując swoją pozycję do dorobienia sobie kilku groszy na boku. To właśnie Mordimer, który piastuje urząd inkwizytora i z racji tego powinien być przykładem dla społeczeństwa, w rzeczywistości nie zawaha się wykorzystać innego człowieka, jeżeli może to przynieść mu korzyść.

Bohater nasz potrafi być do szpiku kości zły i okrutny. Lecz niejednokrotnie owo zło i okrucieństwo wykorzystuje do czynienia dobra, a raczej — do walki ze złem. Pomocni mu w tym są jego trzej kompani: Kostuch, o poszerzonym przez wrogi miecz uśmiechu, oraz Bliźniacy, posiadający pewne nadnaturalne umiejętności, skwapliwie przez Mordimera wykorzystywane. Kompani naszego inkwizytora to pierwszorzędna bandyterka, zaś Mordimer niejednokrotnie musi wyciągać ich z biskupich i miejskich lochów. Lecz ów wysiłek się opłaca, gdyż ta trójka to urodzeni zabójcy, czego się bynajmniej nie wstydzą. Mordimer, wraz ze swoją obstawą, wypełnia różnego rodzaju zlecenia, czy to szlachty, bogatych kupców, czy też, o zgrozo, swego przełożonego — biskupa Hez-hezronu.

I w zasadzie, gdyby Piekara zatrzymał się w tym momencie, opisując nam jedynie krótkie historyjki z życia dzielnego poszukiwacza odszczepieńców tudzież dorobkiewicza na usługach możnych, Mordimer i jego przygody nie wyróżniałyby się niczym szczególnym od setek tego typu opowiadań, poza oczywiście światem; lecz świat ma być jedynie tłem dla fabuły, a nie jej zastępstwem. Taki niestety charakter ma tom pierwszy przygód inkwizytora — Sługa Boży, gdzie wspomniany sługa zasadniczo tylko chodzi i morduje, zaś wątki fabularne okrojone są do minimum, zaskakują przewidywalnością, a same opowiadania nie wzbudzają większych emocji. Szczęśliwie, następne tomy i kolejne opowiadania są już o niebo lepsze od tych pierwszych, premierowych. Mamy w nich coraz bardziej skomplikowaną fabułę, ciekawe zdarzenia, zaskakujące zwroty akcji. Szczególnie celuje w tym tom trzeci, Miecz Aniołów, w którym ukazują się zupełnie nowe, intrygujące wątki splatające ze sobą elementy świata, wiary i wpływające na samego bohatera (co zresztą niezbyt mu się podoba).

Kostucha trudno było nazwać pięknym mężczyzną. Baaa, trudno go nawet nazwać mężczyzną niebudzącym odrazy. Przez jego płaską, ziemistego koloru twarz biegnie od ucha aż po kącik ust szeroka, pofałdowana blizna. Kiedy Kostuch mówi, blizna wydaje się poruszać, tak jakby pod skórą kłębiły się długie glisty, za wszelką cenę pragnące wyjść na światło dzienne.

Słów kilka o wydaniu książek. Nie mam raczej zastrzeżeń. Książki wydawane przez Fabrykę Słów przyzwyczaiły mnie do dość wysokiej jakości, niezłych okładek, dobrych grafik w środku, przyzwoitego papieru i niewielkiej ilości literówek. Czego można chcieć więcej? Na plus trzeba zapisać również przystępną cenę, która się nie zmienia, pomimo iż kolejne tomy są coraz grubsze. Obok cieszącego oczy wydania książek Piekary nie można zapomnieć, że przyjemność z czytania zawdzięczamy również stylowi, jaki prezentuje pisarz. Moim skromnym zdaniem język, którym operuje autor, jest bardzo dobry. Duża doza humoru zawarta w licznych powiedzonkach i przemyśleniach głównego bohatera, lekkość, z jaką opisane są wydarzenia i sceny walk, zabawne dialogi — wszystko to komponuje się doskonale z fabułą i tworzy wyważoną, harmonijną całość. Ze stylem współgra wybór pierwszoosobowej narracji, która nakłania, a wręcz zmusza do utożsamiania się z Mordimerem.

Przesadzał. Ale zwykli ludzie zawsze przesadzają, kiedy mowa o Świętym Oficjum oraz jego trudnej powinności. Owszem, przesłuchania, śledztwa, dochodzenia są rzeczą przykrą, zwłaszcza że nie wszyscy bracia potrafią odsiać ziarna od plew. Ale byliśmy już dalecy od epoki błędów oraz wypaczeń, w której całe miasta wyludniały się pod wpływem żaru inkwizytorskich serc.

Odkładając owe trzy tomy opowiadań na półkę, mogę powiedzieć tylko jedno — warto. Warto się zapoznać z tymi pozycjami. Choć pierwszy tom odstrasza sztampowością fabuł opowiadań i ich szablonowością, nadgania wykreowanym przez Piekarę światem, zaś z tomu na tom rośnie poziom opowiadań, ich fabuła wzbogaca się o ciekawe wątki, a świat Jezusa dzierżącego miecz w dłoni staje się coraz bardziej pasjonujący. Prawdopodobnie to właśnie dzięki konstrukcji tej fantastycznej wizji świata, książek Piekary nie da się prosto sklasyfikować ani łatwo o nich zapomnieć. Z pewną niecierpliwością i delikatnym zaciekawieniem czekam na kolejny tom przygód inkwizytora Mordimera.



OCENY:
Tom I: 5/10
Tom II: 7/10
Tom III: 8/10


Prześlij mi swoją opinię o artykule!

Imię/Ksywa

Opinia

Na górę strony