Spis treściInkluz

Kult - Apartament #13


Grzegorz "e$" Ocetek

Caleb Gazetter #1


Witam wszystkich. W bieżącym numerze chciałbym przedstawić Wam parę słodkich spraw, na które natknąłem się w ostatnim miesiącu. He, he — ja to dopiero mam szczęście. Mówią, że jestem nienormalny — walić to! Wiecie... Kiedyś na ulicy jeden koleś zaczął wyzywać mnie od ciot i tym podobnych... Zdenerwowałem się trochę i musiałem mu przetłumaczyć, że myli się w swoich osądach co do mej skromnej osoby. Cholera, że też ludzkie kości muszą tak szybko pękać. Nie wiem, jak biedak wtedy dotarł do domu. Myślicie, że byłem trochę za ostry? Kogo by to obchodziło. No nic, zszedłem z tematu, więc czas wracać do sedna i nowego numeru Caleb Gazetter. Dziś mam dla Was prawdziwie popaprane sprawy i ludzi. Zaczynajmy.

Czy mógłbym prosić o dokładkę?
Był kiedyś taki stary pryk. Nazywał się Albert Fisher. Bardzo interesujący i wyróżniający się z tłumu. To znaczy nie wyglądem, ale powiedzmy, że obyczajami — a to dobre. Zastanawialiście się kiedyś, jak smakuje ludzkie mięso? Ten pajac robił to notorycznie, aż się w końcu dowiedział, i wyobraźcie sobie, że opylał jednego dzieciaka na tydzień, i to w różnych kombinacjach — pieczona rączka, grillowane udo czy rosół na małej dziewczynce. Już Was cofa? I bardzo dobrze, ale Pan Fisher nie narzekał, a wręcz uzależnił się od ludzkiego mięsiwa... Co prawda było to w latach dwudziestych, lecz wyobraźcie sobie, że teraz ta sytuacja się powtarza i znów jakiś milusio wyglądający staruszek zaczyna szamać bachory z sąsiedztwa. Oczywiście kanibale są zawsze, ale wiecie — Fisher to elita, mistrz, którego nikt na razie nie pobił. Swoją drogą ciekawe, ilu próbowało.

Waco
Wiem. Dziwny wyraz, ale tak się nazywa pewna mieścina w stanie poganiaczy krów. Tak, chodzi o Texas. Otóż była tam taka dziwna sekta, wierzyli w ufo i tym podobne pierdoły. Najciekawsze, że było ich tam już około 600 (że też nie 666) i wszyscy tak samo mieli naprane pod kopułą. Pewnego razu część tej wesołej gromadki zrobiła sobie naprawdę gorącą imprezę i około stu z nich spaliło się razem z wielką stodołą. Ich guru musiał być bardzo charyzmatyczny — ja na jego miejscu wziąłbym się za wyrywanie lasek. Cóż, każdy ma swoje hobby. W każdym razie teraz ludzie mówią, że cały tamten teren jest przeklęty i lepiej tam się nie zapuszczać.

Dr Marcus Batrachian
Kolejny świr, tylko nie wiadomo, czy większy po, czy przed trafieniem do więzienia. Zanim trafił na Death Row w Teksasie, pozbawił życia aż szesnaście kobiet, wszystkie gwałcąc i ozdabiając ich martwe ciała wierszami. Możliwe, że obawiał się wydania normalnego tomiku poezji — te maja ciężkie przebicie, a tak to co innego. W międzyczasie dorywczo zajmował się uśmiercaniem pacjentów jako lekarz w małych miasteczkach. Tak czy inaczej, w końcu trafił do pierdla, a wtedy okrzyknął się artystą i zaczął malować... I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że za swoje dzieła sztuki zaczął dostawać na aukcjach po kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset tysięcy dolarów (tyle otrzymał za obraz The Pain Installation). Oczywiście cały czas odwoływał się od wyroku i do tej pory gnije sobie w celi, rzecz jasna odpowiednio luksusowej.

McFord's Food
Jest taka mała knajpka na obrzeżach Brooklynu, która cieszy się dość dużą popularnością. Wiecie, miły lokalik, w którym Yuppie pędzący do pracy może zjeść coś domowej roboty i napić się mocnej kawy. Cały interes prowadzi pani McFord i jej ukochany mąż. Możemy tutaj zamówić sobie jajecznicę na boczku, zupę warzywną, mięso w sosie własnym i wiele innych specjałów spod złotej ręki właścicielki. Wszystko byłoby OK, ale ja, do cholery, nie lubię jeść potraw z ludzi. Co, ja Fisher mam na nazwisko? Otóż państwo McFordowie mają pewne problemy natury osobistej i rozsmakowali się w co bardziej tucznych homo sapiens. Słyszeliście o zniknięciach bezdomnych w wielkich miastach i tym podobnych sprawach? Jeśli tak, to raczej nie muszę Wam tłumaczyć, jak zaopatruje się placówka McFord's Food. Czego Ci ludzie nie wymyślą, by zarobić kasę.

Baby — Collector's Edition
Słyszeliście kiedyś o Jenny Dwight? Ja niestety słyszałem — nieźle wykrzywiona kobieta. Wiecie samotna matka, której córeczka zastąpiła cały świat i odcięła ją od wszystkich problemów. Nie trwało to jednak długo, ponieważ mała Trice zginęła — utopiła się w jeziorze, do którego wpadła pod nieobecność matki. Zrozpaczona Jenny stwierdziła, że nawet w takich okolicznościach nie chce się rozstawać z córeczką, więc trzymała jej zwłoki w domu, aż zaczęły się powoli rozkładać i nie mogła już się do nich przytulać. Wzruszające. Tak czy inaczej, Pani Dwight doszła do wniosku, że musi "zrobić sobie nową" Trice. Jak wiadomo, małe dzieciaki często są do siebie podobne, więc stwierdziła, że dobrym pomysłem jest "montaż" Trice z innych dzieciaków. Tak też zrobiła: zabiła na początku trzy małe dziewczynki, pocięła na kawałki, a następnie zszyła w odpowiadający jej sposób. Pani D dopuściła się podobnego czynu trzykrotnie — dopiero wtedy wpadła w ręce policji. Teraz siedzi w psychiatryku... Dochodzę do wniosku, że to właśnie Jenny Dwight należy się tytuł osobowości roku w kategorii zakręconych.

Do zobaczenia za miesiąc — Caleb.


Prześlij mi swoją opinię o artykule!

Imię/Ksywa

Opinia

Na górę strony