|
Heuresis |
Nie taki diabeł straszny...
|
W marcu 2004 w miesięczniku National Geographic Polska [numer 3(54)] można było przeczytać artykuł Zuzanny Pol "Nasze dobre złe moce". Charakterystyki polskich diabłów powstawały poprzez adaptację wierzeń pogańskich do chrześcijaństwa. Nasze czorty przypominały raczej złośliwe leśne duszki niż demony piekieł. Zajmowały się myleniem dróg, wylewaniem mleka, kusiły niewinne dusze i chętnie pijały z chłopami, którym często udawało się wyprowadzić w pole złe moce. Na obecny wizerunek rodzimych diabłów duży wpływ miała także literatura, dzięki której leśny duch borowy stał się szlachcicem Borutą i objął we władanie zamek w Łęczycy, pełniąc tam funkcję diabelskiego wojewody. Diabły tak zakorzeniły się w polskiej kulturze ludowej, że ponad półtora tysiąca naszych przysłów zawiera słowo diabeł. Taki psotny czort bywał też wspaniałym wytłumaczeniem dłuższego pobytu w karczmie, lub innych wybryków. Działaniem złych mocy tłumaczono także codzienne wydarzenia. Wietrzny wiał w oczy i uprzykrzał się podróżnym, a polny zaduszał zmęczonych upałem ludzi (którzy w rzeczywistości ginęli prawdopodobnie z powodu udaru słonecznego). Diabły, mimo że z pozoru tylko psotne, były również niebezpieczne... Nie tylko z cyrografem czychały na dusze, ale także podstępnie odbierały zycie. POMYSŁY NA SESJE
* Postawmy na drodze naszej drużyny psotnego, nieuchwytnego diablika, który będzie uprzykrzał jej podróż. Niech rano okaże się, że ktoś odwiązał konie i trzeba je gonić po stepie. A może ktoś zjadł i zniszczył zapasy...?
W każdym przypadku nie zapominajmy, że nasz psotnik jest jednak demonem i nie można mu bezkarnie wchodzić w drogę. Zło nie śpi... Prześlij mi swoją opinię o artykule! |