Spis treściInkluz

Cum Libro


Kamil 'Yrol' Mizera

Uciekaj przed szarą trawą

obrazek boczny

Andrzej Ziemiański
Zapach szkła

Wydawnictwo i rok wydania: Fabryka Słów, 2004
Liczba stron: 480
ISBN: 83-89011-48-4
Tłumaczenie: Maria Duch, Bronisław Rudak

Ponieważ miał na dłoniach bojowe rękawiczki, walnął pięścią w szybę wiatrochronu. Podniósł jeden z kawałków szkła i powąchał. Szkło ma zapach. Teraz już go czuł!

Z Andrzejem Ziemiańskim zawsze byłem lekko na bakier. A właściwie z jego prozą, bo autora osobiście nie znam i raczej nie poznam. Na bakier miałem z nim przede wszystkim przez Achaję, jego powieść w klimatach fantasy, która straszliwie mnie zawiodła, a której nie polecam nikomu, nawet najgorszemu wrogowi. Jednak gdy dostałem Zapach szkła, w nawiasie dodając — w ramach urodzin, postanowiłem jeszcze raz spróbować pogodzić się z tym pisarzem. Szczęśliwie, książka mnie nie zawiodła, a ma wiara w literacki talent Ziemiańskiego przeżyła lekką odnowę.

Trawa nagle zaczęła tracić kolor. Nie, wcale nie więdła. Wprost przeciwnie — bujniała, falowała, jakby ĽdĽbłami poruszały jakieś podmuchy wiatru, których ludzie wokół nie byli w stanie wyczuć. Po prostu traciła kolor. Szarzała błyskawicznie...

O autorze tego zbioru rozpisywać się nie ma sensu, ponieważ większość osób zainteresowanych tematyką kojarzy na pewno to nazwisko. Zdobywca kilku Sfinksów, jednego Zajdla i jeszcze paru innych nagród; jest pisarzem nader znanym. Wszystkich chętnych, którzy pragnęliby dogłębnie zapoznać się z sylwetką Ziemiańskiego, odsyłam skwapliwie do Ľródeł alternatywnych, takich jak Internet czy choćby notka biograficzna na początku jego zbioru opowiadań.

Znowu sięgnął po piersiówkę. Wielki haust. O mało się nie zakrztusił, rozpaczliwie potrzebował zakąski, więc włożył sobie do ust lufę wielkiego pistoletu i pociągnął za spust.

Zbiór opowiadań Zapach szkła Ziemiańskiego to, bez dwóch zdań, dobra lektura. Niektóre z opowiadań, zawartych w tej książce, zaskakują pomysłem, stylem i fabułą, która przykuwa czytelnika na długie godziny do fotela. Mimo wszystko zbiór ten trudno jednak nazwać zrównoważonym. Obok opowiadań, po lekturze których na usta czytającego cisną się słowa — "Ziemiański wielkim pisarzem jest", w książce znajdziemy również opowiadania nieco słabsze, nie wyróżniające się niczym szczególnym. Do takich właśnie utworów można zaliczyć Lodową opowieść, która, choć dobrze skonstruowana, pomysłem nie zadziwia, a wręcz odnieść można wrażenie, że tego typu opowiadań były już setki. Również lektura Bomby Heisenberga i Legend nie przyprawi nas o jakiś wielki zachwyt, ale też specjalnie nie zawiedzie. Opowiadania te, powiązane zresztą ze sobą licznymi wątkami fabularnymi, eksploatują pomysł przenikania głównego bohatera do równoległych rzeczywistości. Mimo że to idea stara jak świat, podoba się i zaskakuje konstrukcja owych alternatywnych rzeczywistości oraz przeplatanie się ich w ciągu przyczynowo-skutkowym, na zasadzie: Spal w tamtym świecie las, a z Wrocławia zostaną zgliszcza. Wytykając brak odkrywczości ,trzeba przyznać, że na gruncie dość sztampowego pomysłu pisarz potrafił zbudować całkiem ciekawą opowieść, która raduje oczy i ducha. Ze słabszych opowiadań nie można pominąć Czasów, które nadejdą, według mnie najgorszego opowiadania z całego zbioru. Czasy, które nadejdą to dość prostolinijna opowieść, wręcz przewidywalna, nie wyróżniająca się od jej podobnych zupełnie niczym. Fabuła mało skomplikowana, konstrukcja głównego bohatera nader szablonowa.

Narzekanie narzekaniem, ale chwalić też trzeba. I jest za co. Tytułowy Zapach szkła, Waniliowe plantacje Wrocławia, Autobahn nach Poznań to świetne opowiadania. Błyskotliwa fabuła, ciekawe pomysły, jeszcze ciekawsze zakończenia, dobrze skonstruowane i logiczne opowiadania, zostające w pamięci na dłużej, do których z przyjemnością się wraca. Postacie są wyraziste, puenta potrafi zaskoczyć w czasach, w których, zdawałoby się, nic zaskoczyć nas już nie może. W opowiadaniach tych Ziemiański pokazał, na co go stać, i udowodnił, że nagród nie dostał za piękne oczy.

Kraśnicki wyjął z koperty kartonik wielkości pocztówki i rzucił go na blat. Wasilewski pochylił się lekko. Na zdjęciu był on sam, w jakimś dziwnym stroju. Zadowolony, ze ĽdĽbłem trawy w ustach. Z tyłu, w perspektywie, widać było otoczoną płotem dżunglę. Tuż za nim widniała tablica ze świetlistym napisem: "Plantacje wanilii. Własność gminy Wrocław".

Jak zwykle słów kilka na temat stylu i ogólnego wyglądu książki. Do pióra Ziemiańskiego ciężko mieć jakieś większe zastrzeżenia. Pisarz operuje językiem prostym w odbiorze, choć nie pozbawionym finezji i pewnej lekkości, która charakteryzuje dobrą literaturę. Nie brakuje w jego opowiadaniach również humoru. Pewien dysonans w ogólnie harmonijnym stylu pisania stanowią inwektywy. Nie chodzi bynajmniej o to, że postacie opowiadań rzucają mięchem, to akurat wychodzi na zdrowie i im, i opowiadaniom ogólnie. Czytając jednak niektóre opowiadania, odnoszę wrażenie, że ich autor ma czasami kłopot z dobraniem inwektywy do postaci. Niektóre przekleństwa rzucane przez bohaterów nie komponują się z ich charakterem i nie pasują do ogólnej sytuacji fabularnej, co szczególnie mocno dało się zauważyć w Achajach, a i Zapach szkła nie jest od tego wolny. Jeżeli chodzi o wydanie książki, to Fabryka Słów trzyma poziom. Niezła okładka i całkiem znośne grafiki w środku, tradycyjna notka biograficzna, niewielka ilość literówek, dość dobrej jakości papier.

Jezu, jak Ľle się celuje w masce przeciwgazowej! Przez te dwa cholerne, okrągłe, małe szkiełka. Jak zgrać przyrządy celownicze? Tomecki był jednak mistrzem. Z kałacha obciążonego tłumikiem zastrzelił chłopca jednym pociskiem.

Stawiając kropkę nad i — Zapach szkła mogę polecić każdemu. Trzy doskonałe opowiadania i pozostałe cztery trzymające poziom, dobre, ale nie wybitne. Ciekawe pomysły, gładki i przystępny styl, wielogodzinna rozrywka gwarantowana. Postacie opowiadań posiadają dobrze skonstruowane charaktery, ułatwiające identyfikację z nimi. Umieszczenie fabuły większości opowiadań we Wrocławiu i okolicy, w zmieniającym się czasie i przestrzeni, jest pomysłem ciekawym i dobrze przemyślanym. Osobiście zbiór ten polecam, a wręcz zalecam. Jest to kawał dobrej fantastycznej literatury.

Właśnie opuszczasz strefę zasięgu artylerii Wrocławia. Teraz radĽ sobie sam. Załoga Festung Breslau życzy miłego dnia!




OCENA: 8/10


Prześlij mi swoją opinię o artykule!

Imię/Ksywa

Opinia

Na górę strony