|
Złomowisko |
Walczący za Gamble |
Pustynia była tego dnia wyjątkowo uciążliwa. Załadowany Pickup kulał się z charakterystycznym chrzęstem. Jego koła walczyły z piaskową nawierzchnią bocznej drogi. Asysta czterech motocyklistów, nieustannie wypatrujących zagrożenia, przełykała ślinę. Zbliżali się do wielkich zwałów skalnych, które są wyśmienitą okazją do zasadzki. Konwój stanął na moment, aby pasażer Pickupa mógł ze swoim nieodłącznym kałachem zająć miejsce na pace. Palące słońce i nadszarpnięte nerwy wyciskały z całej szóstki ogromne ilości potu, gdy pełni niepewności wjeżdżali w trudny teren. Każda chwila była jak wieczność, póki nie doszedł ich uszu pierwszy strzał wycelowany w ich stronę. Usłyszeli jeszcze głuchy trzask padającego ciała ich towarzysza, który zwalił się na ładunek. Już wiedzieli, że maja kłopoty. Walka rozgorzała na dobre, gdy gangerzy wypatrzyli swoich napastników i przyjęli pozycje obronne. Długotrwałe serie, bezskuteczne, zdawały się być coraz oszczędniejsze. Wysunięty nieco przed Pickupa ganger, schowany za swoją maszyną, przeładowywał właśnie MP5, gdy usłyszał głuchy dźwięk jakby spadającego kamienia. Przełknął ślinę i wyjrzał zza motocyklu. Jego wielkie przerażone oczy było widać nawet z daleka - na chwilę przed wybuchem, który z jego maszyny pozostawił tylko kupki złomu, a z właściciela kałużę krwi. Przerażeni kompani postanowili porzucić swoje motory i schować się za autem. Wiedzieli, że Picupa im nie wysadzą, jest na nim zbyt cenny ładunek. Bronili się dzielnie do wyczerpania amunicji. Niestety okazało się, ze napastnicy są bardziej zasobni w pestki. Nagrodą za dobrze zorganizowany atak była rzeź. Spokojnym krokiem czterech ludzi podeszło do swojej zdobyczy. Jeden z nich, typowy cwaniaczek, zaczął rozmowę z kolegami:
O żeż w mordę, gdzie on wsiąkk.. aa... - Carlos już był martwy, teraz wykończenie pozostałych dwóch, którzy zdezorientowani wyskoczyli prosto pod lufę, było formalnością. Kolejny raz chcieli go wykiwać, i kolejny raz niewiedza jego zleceniodawców uratowała mu tyłek. W końcu mało kto wie o możliwości podskórnego wszczepu pancerza, który najemnik posiadał. Tak mało zostało na tym świecie uczciwych, a najemnicy maja teraz problem nie tylko ze zleceniem, ale i ze zleceniodawcami. Imie: Marcus
Marcus jest najemnikiem mieszkającym nieopodal Vegas w swoim bunkrze. Ma na wyposażeniu dwa auta, opancerzonego Pickupa i Hamera. Drugiego używa tylko do najtrudniejszych misji. O broni i innym sprzęcie nie będę się rozpisywał, bo ma tego mnóstwo, oczywiście wszystko w dobrym stanie. Marcus jest BN-em przeznaczonym do podróżowania z BG. Koszt jego kontraktu to 30 gambli na dzień i cały sprzęt zdobyty przez drużynę na przeciwnikach. W wyjątkowych wypadkach, jeśli wynajęty jest do pomocy w zdobyciu czegoś, wtedy zabiera wszystko poza tą jedną rzeczą. Wysokość stawki dzienną można ewentualnie negocjować, lecz z drugiego warunku Marcus nigdy nie zrezygnuje, bo właśnie dzięki temu zgromadził tak dużą ilość broni i sprzętu. Wykorzystać najemnika można na kilka sposobów. Gdy masz świeżych graczy, to warto nawet trochę taniej dać im Marcusa, żeby mogli poobserwować, jak w Neuroshimie ma się system walki i żeby łatwiej im było się go nauczyć. Drugim z ciekawych pomysłów na jego wykorzystanie jest praktykowane przeze mnie sprowadzanie graczy na ziemię. Stosuję to, gdy są zbyt pewni siebie i wydaje im się, że nic im nie może zagrozić. Polega to na tym, iż dajesz Marcusa grupie do pomocy przy wykonywaniu jakiegoś zadania. W trakcie sesji najemnik sprząta bohaterom przeciwników sprzed nosa, a poirytowani gracze dowiadują się, że nie są tacy wielcy, jak im się wydawało. Poza tym dobrze jest podrzucić go graczom, gdy mają naprawdę twardy orzech do zgryzienia; w końcu jeden sprawny operator karabinu więcej to duża pomoc, a gdy czasami kompletnie nie wiedzą co maja dalej robić, łatwiej ich naprowadzić, jak się ma swojego w ich składzie. Jeszcze jedną istotną sprawą związaną z Marcusem jest to, że BG bardzo często chcą się go pozbyć po misji. Dlatego zawsze łazi w kamizelce. BG strzelają mu w głowę - i fajnie wyglądają ich miny, gdy po chwili widzą, jak Marcus z powrotem stoi na nogach. Prześlij mi swoją opinię o artykule! |