|
Borsuk
Technokracja: Maskarada
|
Osoby upoważnione do zapoznania się z tekstem: Narrator.
Typ tekstu: szkielet scenariusza do gry Mag: Wstąpienie.
Typ scenariusza: Intryga
Nastrój opowieści: error zdefiniuj słowo nastrój (dopisane ołówkiem - sugerowana paranoja).
Dostępne opcje prowadzenia przygody:
-Podstawowa, dla amalgamatu technokratów.
-Zmodyfikowana, po korekcie, dla koterii Wampirów.
-Zaawansowana, "crossover", w którym grają dwie drużyny usiłujące osiągnąć swój cel.
Dokumenty dotyczące sprawy Wiśniewskich
Fragment raportu wydziału ds. monitorowania istot nadnaturalnych:
Dnia 23.V.2003r odnotowano włamanie do mieszkania państwa Wiśniewskich przy ulicy Wrzosów 46. Zdarzenie to miało miejsce około 11 w nocy. 5-letnia córka pana Wiśniewskiego twierdzi, że widziała włamywacza, i utrzymuje, że nie był nim człowiek, lecz wampir; podobno groził dziewczynce. Intruz został przepędzony przez właściciela domu Bogusława Wiśniewskiego. Z mieszkania nic nie zginęło.
Protokół z posiedzenia rady szefów komórek operacyjnych 5 konwencji:
[pok - serwis N213]
[bach - SSE przewraca się próbując odbić piłkę]
SSE: Hej, Konrad, na pewno nie chcesz grać?
I29512: Na pewno. Muszę rękę naoliwić.
SSE: Co za sport! I pomyśleć, że ludzie za to płacą. Co ci strzeliło do głowy, Marcin, by nas tu wyciągnąć?
P213: Robert, sport to zdrowie! A poza tym wszyscy ludzie na poziomie muszą umieć grać w tenisa.
[pok - kolejny serwis N213]
[pok - odbicie SSE, wykryto użycie procedury]
[pok - wybicie piłki na aut przez IP501]
SSE: Piotrek, jak chciałeś zrobić prezent swoim podwładnym, to mogłeś im tę piłkę przesłać w tradycyjny sposób :>.
IP501: Przepraszam.
N213: Panowie, proponuję darować sobie tenis i wrócić do omawiania sprawy Wiśniewskich.
SSE: Dobra, wyjaśnij mi, czemu w ogóle mamy się tym zajmować.
P213: To co, już nie gramy?
N213: Teraz jest czas pracy, Marcin, zagramy w czasie wolnym.
[odczyty fizjologiczne SSE wskazują na emocje strachu]
N213: Co do twego pytania, odpowiedź jest prosta. Wiśniewscy mieszkają w bogatej dzielnicy, pochodzące sstamtąd dzieci uczą się w dobrych szkołach, to miejsce, w którym każda nasza konwencja może w przyszłości znaleźć rekrutów. Jeśli zrobimy coś dziś dla tych ludzi, jutro łatwiej będzie przekonać ich do przystania do nas -zarówno tych, którzy się przebudzą, jak i reprezentantów mas. A tacy, co będą pracować z wyboru, a nie z przymusu, będą skuteczniejsi.
Poza tym pomyśl, co może się stać jeśli sprawa rozwinie się w złym kierunku i tamtejsi mieszkańcy zaczną wierzyć w istoty nadprzyrodzone.
SSE: OK, OK. Co proponujesz?
N213: To mi wygląda albo na jakiegoś świra, albo kogoś, kto niedawno zachorował na wampiryzm. Kaszka z mleczkiem, cała operacja nie powinna dużo kosztować. Wyślemy początkujących agentów, niech się podszkolą.
P213: Początkujących? Świetny pomysł! Zgoda.
N213: Wszyscy za? OK. Konrad, możesz włączyć ten elektroniczny notatnik, zaczniemy dyktować konferencję.
I29512: Ups...
Komentarz: Pytanie o to, jak zdobyty został dysk z powyższymi danymi, powoduje raka i choroby serca.
Operacja "Wisienka" - zadania do wykonania:
- Na czas akcji chronić Emilię Wiśniewską.
- Wyjaśnić sprawę Wampira. Jeśli to człowiek, zdemaskować go; jeśli dewiant rzeczywistości, zlikwidować.
- Nie dopuścić do rozprzestrzeniania się w okolicy wiary w istoty nadprzyrodzone.
- Likwidacja zwykłych ludzi możliwa jest tylko w przypadkach wysoce uzasadnionych. Musi być zgłoszona w raporcie wraz z wszystkimi przesłankami, które miały wpływ na podjęcie takiej akcji. Każdy przypadek zostanie rozpatrzony przez specjalną komisję dyscyplinarną. W przypadku próby zatajenia takich działań...
[W prawym dolnym rogu dokumentu widnieje w ramach reklamy logo firmy wynajmującej korty tenisowe].
Zapis rozmowy telefonicznej SSE z jego zwierzchnikiem. Nagranie otrzymaliśmy od jego żony (ze względów bezpieczeństwa nie określimy, czy SSE, czy zwierzchnika), która podejrzewa, że mąż ją zdradza:
-Robert Kowalski, słucham?
-Agencie SSE, mam do was sprawę.
-Tak, tak, oczywiście szefie, co tylko szef każe. Na jednej nodze.
-Chodzi o operację Wisienka.
-Tak?
-Niektórzy uważają, że powinniśmy się zajmować tymi... Magami, co szerzą przesądy i zabobony wśród mas, a nie istotami, z którymi wielu... naszych przyjaciół robi dobre interesy. Czy zrozumieliście aluzję, SSE?
-Tak, tak, oczywiście.
-Dopilnujcie, by nasi ludzie w amalgamacie, który zajmuje się Wisienką, nie napsuli zbytnio krwi naszym kontrahentom. Syndykat musi dbać o to miasto.
-Zrobione szefie, wiadomość niemal już została wysłana.
[klik]
-Co za palant!
[klik]
Fragment raportu o budżecie jednej z placówek medycznych:
... są to niezbite dowody na to, że jesteśmy finansowani przez pijawki, nie ludzi. Mówiąc językiem bardziej ścisłym, z jakiegoś jeszcze nie odkrytego powodu nasze badania nad lekarstwem na AIDS sponsoruje Wampir, dewiant rzeczywistości. Moim skromnym zdaniem należy to utrzymać w tajemnicy, to źródło dochodów pozwoli Progenitorom nieco uniezależnić się od kaprysów syndykatu. W naszym interesie jest, aby nasi agenci wysłani do akcji "Wisienka" dopilnowali, by nie doszło do większych zatargów między unią a nieumarłymi.
Opis terenów działań na których przeprowadzana była operacja Wisienka:
Złóż podanie o odpowiednie papiery do departamentu wyobraźni, 2. piętro, 3. drzwi na lewo.
Dane personalne osób zamieszanych w sprawę:
Emilka Wiśniewska
Opowieść jednej z przedszkolanek:
Emilka? Tak, pamiętam, to była bardzo grzeczna dziewczynka, zawsze uśmiechnięta, inne dzieci bardzo ją lubiły. Zmieniła się po TYM wydarzeniu.
Ktoś włamał się do ich domu i mocno nastraszył Emilkę. Opowiadała potem wszystkim dzieciom, że to był Wampir i że groził jej śmiercią. Mówiła o tym wszystkim dorosłym, płakała gdy nikt nie chciał jej uwierzyć. Zamknęła się w sobie. A potem pojawił się ten obdartus, Radosław Płomień, którego nazywała wujkiem. Wszystkim rozpowiadał, że jest łowcą wampirów i że przybył chronić dziewczynkę. Nie odstępował jej ani na krok. Pilnował nawet gdy była w przedszkolu. Pewnego razu omal nie wdał się w bójkę z jakimiś mężczyznami w garniturach, którzy ponoć ją obserwowali. Mówił, że to na pewno sługi wampirów. Czy w to wszystko wierzyłam? Wie pan, z początku nie. Zawsze uważałam się za rozsądną osobę. Ale im dłużej to trwało, tym większe miałam wątpliwości, czy moje poglądy są słuszne. Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś usiłował porwać Emilkę...
Radosław Płomień
Fragment wywiadu z psychoterapii:
-A więc, Panie Michale...
-Radek. Teraz jestem Radek Płomień.
-Przepraszam. Więc Radku, opowiedz mi o swoim dzieciństwie.
-Gdy byłem mały, panie doktorze, przeżyłem coś strasznego. Gdy miałem dziesięć lat, Wampir zabił mojego najlepszego przyjaciela. Moja koleżanka z ławki, która też to widziała, oszalała. Zaczęła twierdzić, że jest wielką śpiewaczką. Hospitalizowano ją. Dotychczas zawsze było nas troje, po tym wydarzeniu zostałem sam.
Byłem silniejszy. Wiedziałem, że moje oczy mnie nie oszukały, to z pewnością był Wampir.
Postanowiłem, że on i jemu podobni już nie zrobią nikomu krzywdy! Pierwszego z nich wytropiłem i zniszczyłem, gdy miałem osiemnaście lat. Od tamtego czasu zdołałem oczyścić świat z pięciu. Tak, wiem, mam trzydzieści lat, ale te bestie są sprytne. Są wszędzie, wszędzie mają swoje sługi, których celem jest tylko jedno. Ukrycie ich istnienia przed ludźmi. Pana też bym podejrzewał, ale pan mi wierzy, nie próbuje mi wmówić, że ich nie ma. Zdolność do kamuflażu to ich najsilniejszy punkt - każdy, dosłownie każdy może być z nimi powiązany. To także moja szansa na dłuższe przetrwanie. Widzi pan, mówię niektórym ludziom o swojej działalności. Niektórzy biorą mnie za wariata, ale sam fakt, że mnie usłyszeli, jest moją bronią. Jeśli zginę, to ci, którzy mnie znają, mogą zacząć się zastanawiać, czy nie mówiłem prawdy. Mogą pójść w moje ślady. ONI to doskonale wiedzą i dlatego jeszcze żyję.
Ostatnia moja ofiara miała na sobie dziwny medalion. Jeśli oni istnieją, to może magia też istnieje. Oddałem medalion mojemu przyjacielowi po fachu i ekspertowi w sprawach okultuzmu, doktorowi Jęzorkowi. Dwa tygodnie później zobaczyłem ten tytuł w jednym szmatławcu: "Do Biznesmena włamał się Wampir".
Specjalnie zmieniłem tożsamość, zawsze działałem w innym mieście, by nie zemścili się na mojej rodzinie. Wszystko na marne. Moja bratanica była zagrożona. Musiałem tam jechać, by być pewnym, że nic się jej nie stanie...
Bogusław Wiśniewski
Pamiętnik:
Jakaś dziwna choroba nęka moją rodzinę. Najpierw mój brat, teraz córka. Z pewnością brakuje jej matki. Do kogo się zwrócić? Czy powinienem pójść z Emilką do psychiatry? Ten włamywacz... Groził, że po nią wróci, powinienem chyba wynająć ochroniarza. Kolega z firmy polecał mi jedną agencję. Ale Radek odradza... Jest troszkę paranoikiem. Najgorsze jest to, że cały ten jego bełkot wydobywający się z ust, z których zawsze sterczy papieros, jest w wielu miejscach całkiem składny. A jeśli... NIE, nie, hehe, Wampiry nie istnieją. Stary wariat. Ale wciąż jest moim bratem. Co tu zrobić, chyba dziś znów nie prześpię nocy. Może policja znajdzie tego bandytę.
Zapada zmierzch, czyli słów kilka o Kainitach.
Młodzi Ventrue
Rozmowa podsłuchana przez jednego szczurołaka, przekazana autorowi tego tekstu.
-Miałeś ją przecież porwać. To ja powinienem tam iść.
-Nie mogłem, po prostu. Nagle jej ojciec wbiegł do pokoju, poczułem, jak coś w mym wnętrzu krzyczy: zabij go! Lub uciekaj jak najdalej!! Jeszcze nikogo nie zabiłem, to dla mnie zbyt wiele. Nie mieliśmy przecież nikogo krzywdzić...
-Rozumiem cię, też jestem wampirem od kilku miesięcy. Nic się nie stało, spróbujemy następnej nocy. Tymczasem wyślę ghule, żeby rozglądały się za Płomieniem i miały baczenie na dziewczynkę. A może to nimi posłużymy się, by ją schwytać.
-Trzeba to przemyśleć. Rany, co ja tu robię, powinienem siedzieć w biurze. Jak sądzisz, czy Płomień odda Medalion za dziewczynkę?
-Na pewno.
Starszy Ventrue
On opowie ci swoją historię osobiście, czytelniku.
Byłem winny przysługę Jakubowi Kwaśnemu, regentowi zboru Tremere w Gdańsku. Pewien łowca, niejaki Radosław Płomień, dopadł jednego z podwładnych Kuby. Tak się składa, że ów podwładny miał dostarczyć bardzo ważny amulet. Jaki? Odrobinę cierpliwości, na razie powiem, że magiczny. W każdym razie trzeba było go odzyskać. Nie tak łatwo jednak odnaleźć łowcę, który cały czas zmienia miejsce zamieszkania, przenosi się z miasta do miasta. Nawet jeśli daje znać o swoim przybyciu, chwaląc się swoją działalnością, to nie z każdym księciem ma się dobry kontakt. Na szczęście udało się znaleźć jego słaby punkt - rodzinę.
Okazało się, że krewni Płomienia mieszkają akurat w moim mieście. Zgodziłem się pomóc Kwaśnemu w zamian za anulowanie długu wdzięczności i jeszcze parę drobiazgów, o których nie musisz wiedzieć.
Plan był prosty - złamać maskaradę w sposób kontrolowany, by zwabić Ofiarę do miasta, a potem posłużyć się jego bliskimi tak, aby oddał medalion. Wy, ludzie, macie to do siebie, że często wierzycie w to, co wam akurat odpowiada. Próba wyjaśnienia paru osobom, że palenie szkodzi, to jak walenie głową w mur. Drobne naruszenie maskarady nie pociągało za sobą niebezpieczeństwa dla nieumarłych. Było to jednak złamanie tradycji, a to mogli wykorzystać moi przeciwnicy. Dlatego w celu załatwienia sprawy wysłałem młode wampiry. Powinny sobie poradzić ze zwykłymi śmiertelnikami a w razie wpadki łatwo będzie ich poświęcić dla uratowania swojej skóry.
Czy wydały mnie technokracji? Czy były jakieś negocjacje między mną a Unią, zorganizowane przez grupy, którym na tym zależało? Może tak, a może nie. Powiem tylko tyle: w tamtym czasie nie miałem pojęcia, że taka organizacja istnieje. Jeśliby więc jej przedstawiciele chcieli ze mną rozmawiać, musieliby mi zademonstrować, jak są potężni. Obawiałbym się też, że mogą zdradzić ludziom tajemnicę o naszym istnieniu.
Dziewczynka mnie nie obchodziła; gdybym uznał, że technokraci są dla mnie niebezpieczni oddałbym ją bez wahania. Spokojnie też mógłbym im wydać moich młodzików, a także kilku przeciwników w mieście na zniszczenie.
Na jednym by mi tylko zależało, na dorwaniu Radosława Płomienia. Najlepsza byłaby wymiana: dziewczynka za łowcę. Oczywiście nie powiedziałbym im nic o medalionie, a jeśliby się od niego dowiedzieli i go zdobyli... Cóż, Jakub Kwaśny nie lubi rozczarowań. Naprawdę musieliby mi zaimponować, bym wolał się narazić Tremere niż walczyć z nimi.
Jak skończyła się ta historia? Czy były negocjacje? Odpowiedź na te pytania i wiele, wiele innych dostaniesz, jeśli poprowadzisz ten scenariusz swoim graczom.
Mistrzu Gry, ten tekst to tylko szkielet scenariusza, kilka kawałków układanki. Jeśli chcesz zobaczyć cały obraz, musisz to wszystko uzupełnić swoją wyobraźnią i dobrą umiejętnością improwizacji. Nie obędzie się też bez inwencji twoich graczy.
Jak zrobić z tego pełnoprawną przygodę? W tej intrydze fabuła ma się rozwijać tak jak w LARP-ach. W grach na żywo mamy opisaną pewną sytuację początkową (tutaj sprawa Wiśniewskich), mamy kilka słów o postaciach, które występują w opowieści (każda odgrywana przez gracza). Zazwyczaj mają one do wykonania jakieś proste zadanie, ale w trakcie gry wszystko mocno się komplikuje na skutek interakcji z innymi postaciami, które również mają swoje cele, często przeciwstawne. Ani prowadzący, ani gracze nie wiedzą, jak skończy się historia, w której biorą udział.
Tak samo jest tutaj. Wiesz jakie zadanie ma technokracja, czego chcą wampiry, czego chce Radosław Płomień i kim są Wiśniewscy. Jest jednak kilka różnic. W tym przypadku to ty, narratorze, będziesz odgrywał większość postaci (chociaż technokratów i wampiry możesz przekazać graczom), teren działań oraz zakres możliwości jest o wiele większy, musisz także pamiętać o platynowej zasadzie (złota jest w podręczniku): "Gracze są na pierwszym planie." Mimo że powinieneś jak najbardziej realistycznie odgrywać bohaterów niezależnych i planować ich posunięcia, to zawsze zwróć uwagę na to, czy ich akcje nie zepsują zabawy.
Np. jeśli herosi są wampirami, to stwierdzenia "Radosław odnalazł wasze schronienie, włamał się do niego za dnia i wszystkich was spalił" albo "Ci dziwni faceci w garniturach zabili Radosława. Nie znaleziono przy nim medalionu. Sprawcy znikli z miasta, nie jesteście w stanie ich odnaleźć" raczej nie dostarczają rozrywki.
Życzę dobrej zabawy. Zdaję sobie sprawę, że ten tekst wymaga od prowadzącego albo dużego wkładu własnego, albo, jak wspomniałem wyżej, umiejętności improwizacji. Jeśli jednak masz już za sobą podobne przygody, to nie powinieneś mieć problemu z "opowiedzeniem" tej historii wraz ze swoimi graczami.
Prześlij mi swoją opinię o artykule!
|