|
Tawerna Pod Smoczą Paszczą |
Lodowy Smok
|
Tytuł: Lodowy Smok Po wydarzeniach pierwszej części, czyli po pokonaniu Cesarza Smoków i
zabiciu Czerwonego i Brązowego smoka, Smoczym Królestwom zagraża nowe,
wewnętrzne niebezpieczeństwo. Gdy Cabe Bedlam, wnuk potężnego czarodzieja Nathana, odkrywa mroczny
plan władcy wyrusza na północ, do zlodowaciałych krain Smoczego władcy
by stawić mu czoła, a w miarę możliwości nawet przerwać okrutny plan.
W podróży towarzyszy mu żona Gwen oraz przyjaciel elf. Lodowy smok to niesamowita i wciągająca książka, w precyzyjny sposób połączona z pozostałymi częściami cyklu. Choć wszystkie ważniejsze fakty są przypomniane w tej części, to jednak poleciłbym przeczytanie poprzedniej, czyli Ognistego Smoka. W Lodowym wspaniale przedstawione są stosunki pomiędzy kilkoma Władcami, ich stosunek do pozostałych. Zdradzone jest również kilka tajemnic Błękitnego. Książka łączy w sobie w doskonałych proporcjach intrygi, walkę oraz magię, no i oczywiście to co lubię najbardziej. Hordy smoków. Według mnie Knaak po raz kolejny pokazał, na co go stać. Wymyślając Smocze Królestwa, zawiłości ich polityki, zależności pomiędzy rasami, a w późniejszych częściach przedstawiając nam ludy innych kontynentów stworzył coś swoistego i niepowtarzalnego. Więcej smoków jest chyba tylko w świecie Dragon Lance, a według tak nie byłbym taki pewien. Swoją drogą autor chyba podobnie jak ja obdarza gady wielką czcią, skoro po raz kolejny się do nich odwoływał. Wcześniej, bowiem Knaak napisał Legendę o Humie, gdzie główny bohater zakochał się według Srebrnej Smoczych. Cóż więcej można by napisać, by zachęcić was do przeczytania? Po pierwsze i chyba najważniejsze - nie będziecie wiedzieli, co się stało wcześniej, gdybyście czytali następne części. Po drugie, autor naprawdę nieźle pisze, a na pewno lepiej ode mnie. Jego opisy nie są przynudzające i niepotrzebnie długie, ośmielę się nawet powiedzieć, że autor nie opisuje niepotrzebnych rzeczy, no bo w sumie po co czytać o lesie, który jest gdzieś daleko i bohaterowie i tak, i tak tam nie zajrzą? Dialogi są równie krótkie, lecz bardzo treściwe. Jeśli ktoś lubi, jak to nazywam, szybką literaturę, pozbawioną zbędnych literek, to znajdzie tutaj coś dla siebie. Na koniec chciałbym dodać, że książka jest dla wszystkich, no może poza
moją przyjaciółką Lareth, która nie przepada za autorem z powodu drobnej
wpadki. Lecz nic to, bo nie wszyscy są przeczuleni na tym punkcie, a książka
jest naprawdę warta polecenia. Prześlij mi swoją opinię o artykule! |