spis treúci Konkurs

Bajkopisarze i wierszokleci


Bartosz Rakowicz

Zew


Opalony myśliwy biegnie przez łąkę. Nagle postać zatrzymuje się i pada na ziemię. Nie mijają trzy sekundy i już skryty jest w cieniu pobliskiej skały. Wychyla się i przeszywa wzrokiem pobliski krajobraz, zupełnie jakby czegoś szukał... Wiatr świszczy w szczelinach kamiennych bloków, będących kiedyś kolumnami starożytnej budowli. Teraz porozrzucane na ziemi, porośniętej bujną trawą, zapomniane niszczeją. Tylko gdzieniegdzie bystry wzrok może dostrzec stare znaki runiczne, których znaczenie znają tylko wybrańcy. Czas mija... Pomarańczowa plama na niebie chyli się ku zachodowi.

Z rozmazanych na horyzoncie drzew wybiega sarna. Przemierza polanę wielkimi susami. Zbliża się do wodopoju o wodzie słodkiej niczym miód i pachnącej jak poranna, morska bryza. Zwierzę pochyla głowę i chłepcze rześki napój. Myśliwy przez cały ten czas wpatruję się w leśną księżniczkę, jakby to, co się przed nim dzieje było przedstawieniem. Namyśla się jeszcze chwilę i przeskakuje głaz stanowiący jego osłonę. Wieczorny wiatr wieje w jego stronę. Rozszerzone nozdrza łapią powietrze niosące smak przyszłej kolacji. Serce bije coraz szybciej, w miarę jak rośnie wysiłek i podniecenie. Sarna jest oddalona dwieście jardów, sto, nie spodziewa się niebezpieczeństwa. Nagle wyczuwa zapach nieprzyjaciela, obraca się... Na ucieczkę jest już za późno. Ostre pazury rozszarpują miękką skórę. Kły wbijają się. Szukają tętnicy, by móc zadać ostateczny cios. Księżniczka pada pod ciężarem przeciwnika. Jej serce powoli przestaje bić. Odeszła...

Tymczasem myśliwy o szarym futrze na grzbiecie i pysku oraz białym niczym śnieg na brzuchu i nogach wydaje z siebie ryk zwycięstwa. Z oddali nadchodzą echa odpowiedzi... Wilk staje na tylnych łapach. Jego kontury się rozmazują. Sierść znika. Twarz się zmienia. Całemu zjawisku towarzyszy oślepiająca oczy aura, jaśniejsza od samego słońca. Wilcze rysy zmieniają się na bardziej ludzkie. Łapy się wydłużają, tworzą ręce i nogi. Jednak to nie człowiek. Ma zbyt delikatną cerę i długie szpiczaste uszy. Jasność otaczająca postać powoli zanika. Myśliwy ubrany jest w zieloną niczym zacieniona trawa bluzę, brązowe, skórzane spodnie i ciemne, wysokie buty. Przez plecy ma przewieszony cisowy, pięknie rzeźbiony łuk. Z kołczanu wystają czarne niczym dno morza strzały o czerwonym opierzeniu. Rękojeść miecza odbija ostatnie promienie dzisiejszego słońca. Mężczyzna ten jest elfem. Każdy obeznany z rasami zamieszkującymi dane tereny powie wam to. "Szpiczaste uszy, brak zarostu i delikatna cera, oto starożytna rasa..." Myśliwy wyjmuje nóż z cholewy prawego buta i oprawia sarnę. Skórę zwierzęcia rozwiesza pomiędzy pobliskimi drzewami. Zbiera chrust i rozpala ognisko. Mięso kroi w plastry, soli i rozkłada na płaskich jak placki kamieniach. Z plecaka wyjmuje manierkę, wylewa resztę wody i nabiera źródlany napój, ten sam, którym poiła się pamiętna księżniczka. Na nieboskłonie pojawiają się pierwsze gwiazdy. Nocni mieszkańcy lasu budzą się do życia. Elf o ogorzałej twarzy odwiązuje szmaragdowy koc i układa się do snu...

Dzieci gonią się po lesie. Ich śmiech roznosi się dokoła. Ciepłe, wiosenne powietrze tworzy miłą atmosferę wraz z pieśniami różnorodnych ptaków. Odgłos rogu wzywa na wieczerzę. Dzieci zbierają się w gromadę i wspólnie wracają do osady. Niewiedzą, że cały czas są obserwowane przez baczne oczy leśnych zwiadowców. "Jest ich tak mało, że każde warte jest więcej niż krasnoludzki mithrill..." Na polanie otoczonej przez wysokie dęby i obrośniętej krzakami o wielu smacznych owocach, ustawiono długą ławę, a na niej same smakołyki. Sarnina, dziczyzna, kompoty, owoce i różnorakie ciasta, to wszystko dla młodych elfów. Muszą jeść by mieć energię na dalszą naukę i zabawę. Po posiłku mieszkańcy rozchodzą się do zajęć. Dzieci powracają do nauki. Gdzieś na innej polanie malcy uczą się pod pilną opieką nauczycieli, fechtunku i łucznictwa. W jednym z pomieszczeń niewielkiego budynku, zbudowanego w koronie drzewa mali myśliciele studiują pradawne księgi, by w przyszłości móc używać i panować nad swymi mocami.

Wysoko nad ziemią, na gałęzi wysokiego dębu leży dwudziestoletni uczeń. Oczy ma przymrużone. Jego myśli są daleko od rzeczywistości. Chłopiec posiadł dar swych rodziców. W wiosce jest tylko kilka podobnych mu elfów. Nie jest z tego powodu gorzej traktowany, czy wyśmiewany. Trapi go zupełnie, co innego. Tęsknota... Tęsknota za jedynym stworzeniem, które może powiedzieć mu coś o jego rodzicach. Nigdy nie widział swej matki i ojca. Został znaleziony na brzegu rzeki. Był wtedy bardzo chory i przemarznięty. To cud, że kilkumiesięczne elfie dziecko przeżyło. Może było to spowodowane niezupełnym czysto elfickim pochodzeniem... Myśli... Myśli jego kierują się do owej istoty, od której mógłby się czegoś dowiedzieć. Młody elf nie wie, dlaczego tak bardzo jest pewny, iż gdzieś tam daleko jest jego przyjaciel. Czuje jego obecność, tak jakby miał jakiś tajemniczy zmysł, informujący go o nim. Czasami śni o tej istocie. Rozmawia z nią. To dzięki niej nauczył kontrolować się swe zdolności i może zmieniać swą formę. Ostatni, który był przy jego narodzinach, będąc wtedy tak samo młody jak on, jest wilkiem. Tą samą postać może przyjmować dwudziestolatek...

Burza, huk, grzmoty, błyski, ciemność... Ból, lęk... Jęk...

...Myśliwy budzi się o świcie. Pakuje mięso, skórę, sprzęt, przewiesza broń przez ramię i rusza przed siebie. Zbyt długo żył z dręczącym go cierpieniem. Nadszedł czas by dowiedzieć się prawdy. Cichy głos podpowiada, dokąd iść. Droga przed nim daleka, jednak on nie lęka się. Bardziej boi się samego siebie niż otaczającego go świata. Srebrny naszyjnik, ofiarowany przez nauczycielkę przyszłych mędrców, mieni się kolorami szlachetnych kamieni i rozjaśnia jego duszę...


Prześlij mi swoją opinię o artykule!

Imię/Ksywa

Opinia

Na górę strony