spis treúci Konkurs

Książkowi fascynaci, łączcie się!


Paweł Nowicki

Brzechwa dla dorosłych


"Od kilkudziesięciu lat utwory Jana Brzechwy niosą radość kolejnym pokoleniom najmłodszych czytelników. Któż z nas nie zna "Kaczki-dziwaczki", "Lenia", "Pytalskiego" czy "Samochwały". Trudno sobie wyobrazić dzieciństwo bez tej twórczości. Ale Brzechwa dla dorosłych... Coś nowego. Czy to nie pomyłka? Otóż - nie, a świadczy o tym właśnie ta książka."

Tyle informacji znajduje się na obwolucie. Faktem jest, że Brzechwę dotychczas kojarzyłem li tylko z wyżej wspomnianymi (i innymi, podobnymi) bajkami dla dzieci. Ostatni raz zetknąłem się Janem Lesmanem (gdyż tak brzmi jego prawdziwe nazwisko), gdy miałem około dwunastu lat. Później jakoś nie miałem okazji czytać jego utworów. Teraz wiem, że przy najbliższej sposobności to się zmieni.

Wydawnictwo "Prószyński i S-ka" zrobiło kawał dobrej roboty. Sztywna okładka, dobrej jakości papier, w zasadzie zero błędów (po dwukrotnym przeczytaniu wyłapałem na trzysta stron zaledwie jedną, nieistotną literówkę), czytelna czcionka... Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko mniejszej ceny, ale 29 złotych to nie jest zbyt wygórowana cena jak na tej jakości książkę.
Całość zaczyna się krótkim wstępem napisanym przez Andrzeja Możdżonka - pana, który dokonał wyboru i opracowania tekstów się tu znajdujących. Z wstępu tego dowiadujemy się kilku rzeczy o życiu i twórczości Brzechwy. Podsumowanie brzmi: "I tak oto, Jan Brzechwa, który większości czytelników kojarzy się wyłącznie z autorstwem bajeczek dla dzieci, jawi nam się, niespodziewanie, jako twórca iście renesansowy - liryk, satyryk, prozaik, autor skeczy, monologów i piosenek, scenarzysta (...), publicysta... A do tego jeszcze tłumacz, zawodowy prawnik (...)"

Po "Brzechwę dla dorosłych" sięgnąłem przypadkiem. Pewnego wieczoru, nie mając co czytać, przekopywałem dom, by coś, czego jeszcze nie czytałem, znaleźć. Mama moja (niech chwała i cześć jej będzie za to po wieki wieków amen) wyraźnie zdenerwowana bałaganem, jaki robiłem po drodze, zaproponowała mi książkę, którą kupiła dla koleżanki mojej siostry (wiem, pokręcone jak w brazylijskiej telenoweli). Zaintrygowała mnie końcówka "... dla dorosłych". Szczerze powiem, że spodziewałem się czegoś bardziej w stylu 13-stej księgi "Pana Tadeusza" niż tego, co przeczytałem. Zbiór ten jest podzielony na sześć części - liryki, wiersze satyryczne, kabaretiana, humoreski, felietony i opowiadania drastyczne.

LIRYKI

Trzydzieści sześć wierszy, jakie się tu znajdują, powinny zadowolić każdego. Tematyka najróżniejsza - od wierszy pozornie błahych (np. "Spóźnione refleksje"), poprzez zabawę słowem (np. "Trucizna imion") do tych wyraźnie głębokich (jak "Równoległe linie"). Wszystkie jednak razem tworzą nam piękny obraz - emanujący miłością i to miłością nieszczęśliwą. Wiersze te mnie urzekły. Po przeczytaniu pierwszego już wiedziałem, że nie przestanę czytać, dopóki nie przeczytam pozostałych. I aby zachęcić wszystkich czytających, zacytuję jeden z najkrótszych wierszy, który niech służy jako wstęp do innych,
bardziej "godniejszych" czytania

"Preludium"
Do napisania wiersza
Potrzebna iskra jedna,
Która jak gwiazda pierwsza,
Boga z człowiekiem jedna,
Która jest naraz kwiatem,
I snem, i ciszą nieba,
I nic, i nic poza tym
Już więcej nie potrzeba.

WIERSZE SATYRYCZNE

Część ta jest podzielona na trzy podczęści - wiersze satyryczne, bajki z morałem i fraszki. Zgodnie z nazwą są to wierszowane utwory o zabarwieniu satyrycznym. Brzechwa wyśmiewa i rozśmiesza. Jest to zwrot o 180 stopni w porównaniu z lirykami. Tu poznajemy autora jako zręcznego satyryka - pisarza, któremu nieobce jest poczucie humoru. Bajki, jakie są tu zamieszczone, spełniają wszelkie wymogi techniczne, by pokazać je dzieciom, nie spełniają tylko jednego warunku - dawania dobrego przykładu. W końcu strach pomyśleć co by było, gdyby dzieci zaczęły postępować zgodnie z tym, co głosi morał "Owieczki i wilka" - "Uczcie się, kochane dzieci: / Gdy ciocia raczy was marchewką z groszkiem, / A wam się marzy kotlecik, / Zjedzcie ciotunię jaroszkę."... Fraszek jest zaledwie sześć i łącznie zajmują one tylko dwadzieścia jeden wersów, ale udowadniają, że temu genialnemu pisarzowi nieobcy był również taki gatunek literatury.

KABARETIANA

Kabaretiana, czyli teksty kabaretowe. Znajdziemy tu tak teksty mówione, jak i teksty śpiewane (czyli mówiąc po ludzku - piosenki). Teksty jak to teksty - niektóre krótkie (np. "Jak zostać aktorką - Znaleźć sobie bogatego kochanka. Za jego pieniądze wybudować teatr, obstalować dramat i dekoracje oraz zaangażować aktorów. Później nauczyć się roli i ukazać się na scenie. Gdyby nie było publiczności, wynająć tysiąc bezrobotnych i kazać im siedzieć na widowni. Jeśli zemdleją - dać po kieliszku wódki. Gdy to nie pomoże - urządzić kolację dla recenzentów."), niektóre dłuższe (genialny "Amerykański pojedynek"), wszystkie jednak wzbudzają szczery śmiech. Piosenki nie są może aż tak zabarwione humorem, ale niosą pokaźny pakunek optymizmu. Nie jestem zbyt na bieżąco jeśli chodzi o polskie kabarety (nigdy ich nie pokazują, kiedy ja oglądam TV), ale wydaje mi się, że przynajmniej jedną piosenkę Brzechwy kiedyś słyszałem. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby teksty te "były w użytku", gdyż nic się nie zestarzały.

HUMORESKI

Humoreski - to kolejne teksty, przy których czytelnik nie może powstrzymać uśmiechu pojawiającego się co chwila na twarzy. W odróżnieniu jednak od poprzednich te są napisane w stylu, który niezbyt nadaje się do wystawienia "ku publiczności". Ale cóż to szkodzi? "Astma", opowiadająca o sile autosugestii, "Samobójca", z niezwykle "tragicznym" (że tak to nazwę...) końcem, "Spryt pani Alicji", "Przeciw Cholerze" czy w końcu najdłuższe i najśmieszniejsze "Rozważania kaprala Piętki" - to wszystko czyta się jednym tchem, z przerwami tylko na głośny śmiech, gdy nie sposób już wytrzymać.

FELIETONY

Również i felietony stanowiły część twórczości Brzechwy. Publikowane w "Ekspresie Wieczornym" w latach sześćdziesiątych nic nie straciły na swym humorze i aktualności. Genialny felieton "Jak zostać wieszczem" poraża swą formą - pozwolę sobie zacytować jeden fragment:
"(...)Wyobraźmy więc sobie, że poeta przez nawyk logicznego myślenia zaplanował układ tradycyjny:

OPERACJA
Doktor dokonał
operacji,
pacjent umarł,
dzięki czemu
nieboszczyk
uświadomił sobie
bezsens istnienia.

Wiersz ten uderza przejmującą głębią, mówi o śmierci, tchnie egzystencjalną alienacją sfrustrowanego nieboszczyka. Ale jest to równocześnie utwór obarczony balastem słowa i banału składniowego arieryzmu.

Toteż w tym miejscu wkracza genialny nowator i działa w kierunku kreacjonizmu antyskładniowego, odbierając słowom ich płaską znaczeniowość! Akt natchnionej deformacji wyzwala twórczą podświadomość i otrzymujemy nieartykułowany zapis reakcji, w którym estetyczny czy ekspresywny walor słowa przestaje istnieć.
Czytamy więc z niesłabnącym zachwytem:

MYLNA OPR
Dokdokoper
pacum
dzięczę
niebo
uświadoso
beznienia.

W ułamkach całości poeta szuka prawdy o świecie, demonstrując groteskową niemożność nawiązania komunikacji. (...)"

Tak ten, jak i wszystkie pozostałe zamieszczone felietony rozśmieszają, ale jednak zwracają uwagę. Zwracają uwagę na szczegóły z codziennego życia, opisane śmiesznie, ale jakże prawdziwie. Szczególne wrażenie wywarła na mnie "Symfonia wielkomiejska" - czyli opowieść o życiu w bloku w wielkim mieście. Sytuacja co prawda nieco się zmieniła, ale uwzględniając niewielkie poprawki, czułem się, jakbym czytał o samym sobie. To właśnie poraża w twórczości Brzechwy - że o sprawach codziennych, wręcz banalnych potrafi napisać dzieło.

OPOWIADANIA DRASTYCZNE

Na "Opowiadania drastyczne" składa się siedem tekstów, które zajmują niemalże połowę całego zbioru. Jeszcze raz zacytuję wyrywek z wstępu pana Możdżonka, gdyż jego słowa oddają wszystko to, co wypadałoby napisać: "Pod koniec życia pisze Brzechwa "Opowiadania drastyczne", które wydane zostały już po śmierci autora. W tej znakomitej prozie (zwracam uwagę na "Uszy") ukazuje różnorodne barwy miłości - tematu bliskiego mu od początku twórczości."

REASUMUJĄC WIĘC

Reasumując więc - jest to książka dla szerokiej rzeszy odbiorców. Poważne liryki, zabawne humoreski i kabaretiany, wiersze satyryczne, błyskotliwe felietony czy niezwykle klimatyczne opowiadania - to wszystko powinno Cię czytelniku zadowolić. Czy jesteś młody, czy stary, czyś kobietą, czy mężczyzną. Niezależnie od warunków fizycznych czy umysłowych. Nie znudzisz się tym. Jest to bowiem zbiór twórczości, która czytana po raz kolejny odkrywa przed czytelnikiem coraz to głębsze warstwy treści. Mimo iż niekiedy nie widać jakiejkolwiek głębi, to po dokładniejszym przeanalizowaniu można się takowej doszukać. "Brzechwa dla dorosłych" nie jest jednak książką dla dzieci. Dwunasto-, trzynasto-, czternasto-, a nawet piętnastolatki po prostu tego nie zrozumieją. Jeśli jednak takowe osoby sięgną po tę książkę, to nie mam nic przeciwko. Być może po kilku latach wrócą do tej lektury, a kiedy zrozumieją to, czego wcześniej nie mogli pojąć, jeszcze bardziej docenią tę twórczość.

Ja z mojej strony polecam tę prezentowaną książkę każdemu. Jest to naprawdę dobra literatura. Szczególnie polecam ją tym, którym Brzechwa kojarzy się tylko z bajkami dla dzieci. Bajki dla dorosłych są nieporównywalnie bardziej ciekawe i żadna minuta spędzona na czytaniu "Brzechwy dla dorosłych" nie jest czasem straconym.


Prześlij mi swoją opinię o artykule!

Imię/Ksywa

Opinia

Na górę strony