Czy jest jakaś granica?



Dziś może trochę spiskowo. Chciałbym poruszyć temat stosowania różnych rekwizytów podczas sesji RPG. Sam jednak tytuł mówi iż osąd, co do istnienia problemu, który w związku z owymi rekwizytami chciałbym poruszyć, pozostawiam Wam.

Rekwizyty są obecne na niemal każdej sesji i czy są to kości, karty, świece, stroje czy cokolwiek innego ich zadaniem jest stwarzanie klimatu lub, prościej mówiąc, pomóc w samej sesji. Jako, że jestem zwolennikiem złotego środka chciałbym się zastanowić gdzie używanie rekwizytów jest wskazane, a gdzie ich występowanie (i w jakiej ilości) coś zaburza. Mówiąc "coś" mam na myśli klimat lub szerzej coś co powstaje między grającymi i co jest kwintesencją sesji. Jedni mogą nazwać granie przyjemnością, a w związku z tym mają podczas sesji po prostu frajdę, inni mogą grać dla owej frajdy i nazywać ją dobrym klimatem. Jakkolwiek nazwiemy owy twór energetyczny powstały podczas aktywności ludzi zaangażowanych w RPG, przyznać muszę iż bardzo łatwo jest owy twór umniejszyć, czy nawet zniszczyć. Kiedy teraz wspominam moje sesje przypominają mi się takie, które owego klimatu były pozbawione z wielu powodów: choćby przez kogoś kto "tylko" przyszedł zagrać i poprzez brak jakiejkolwiek aktywności ponadnormatywnej po prostu blokował wytworzenie się klimatu, bo uwzględnić trzeba również czynnik ludzki jako najbardziej tworząco-niszczący element każdego klimatu. Zakładając jednak iż ludzie na sesji mają nastawienie skierowane na jak najlepszą sesję i nieprzygotowaniem nie grzeszą to pozostaje nam jedynie to co wpływa na nich, czyli otoczenie, a uściślając mój wywód ich najbliższe otoczenie nazwane przeze mnie rekwizytami. W tym momencie mój znajomy poruszył by temat oddziaływania samych przedmiotów na ludzi (pozdrawiam Tomku), ale ja zajmę się czysto sceptycznym podejściem do owych przedmiotów i uwzględnie po prostu ich przydatność podczas sesji.

Najpierw może kilka przykładów, a potem postaram się pospekulować w tym temacie. Przychodzenie na sesję odpowiednio ubranym (pozdrowienia dla PW, który na moje sesje CP2020 przychodzi w czarnym płaszczu, skórzanych rękawiczkach, z maską gazową, atrapami pistoletów - ostatnio miał wiatrówkę, plecakiem, beretem z antenką i innymi) niewątpliwie stwarza się pewien klimat, tak jak zapalanie świec na sesji Wampira i graniem z zaciemnieniem, jednak czy zawsze? Moje pytanie jest bardzo proste: Kiedy (Czy) rekwizyty przeszkadzają? Może skupię się na CP2020, który jest mi najbliższy. Ja osobiście używam na moich sesjach rekwizytów wizualnych, a gracze odpowiednio strojów, czy innego sprzętu. Wszystko jest w porządku, jednak zastanawiając się nad dalszą rozbudową owych technik stwarzania klimatu moją uwagę zaprzątnęła myśl: gdzie jest granica używania owych przedmiotów, która uzależni graczy od ich używania? Tak, od takich technik można się szybko uzależnić, bo jak wytłumaczycie kiwanie głowami grających kiedy MG nie przynosi na sesję żadnych, dotychczas używanych, rekwizytów. Być może trochę naginam fakty, bo osobiście nie miałem takich problemów, ale zastanawiając się nad wykorzystaniem komputera, specjalnego oświetlenia oraz odpowiednich efektów wizualno-dzwiękowych pomyślałem iż grając w tak bardzo sprzyjających okolicznościach bardzo łatwo można wpaść w pewne nawyki przyzwyczajeniowe. Jak potem zagrać z takimi ludźmi w cokolwiek, kiedy zasmakowali takich efektów? Może odpowiednie dawkowanie owych klimatycznych akceleratorów jest wyjściem: powoli, a czasami wcale, czy jakkolwiek w odpowiednich ilościach by mieć pełną kontrolę nad umiejętnością tworzenia przez grających odpowiedniej atmosfery. Jednak może wystarczy zebrać się i porozmawiać nad tym jak wygląda dany świat, pokazać trochę zdjęć, oglądnąć trochę filmów, poczytać i wytworzyć u grających nawyk "czucia świata". Jednak jak na razie ludzie przejawiają skłonność do wygód niż rozwagę w odpowiednio spożytkowanym wysiłku i gdzieś tu właśnie może być owa granica.


Strona tytułowa
Strona tytułowa

Strona główna
Strona główna
G(i)TS