Athlin & Dunbayne
W noc co welonem twarz świata okrywa
Wychodzę pozpiesznie, tak kocham jej dotyk
Wiem - śmieje się do mnie gwiazd tysiąc - jej oczy
I ramionami mnie wiatru w otchłanie pokrywa
Mijam miejsca ludzi, samotnie tam bięgnę
Daleko, gdzie widok ich mgły nocne biorą w siebie
Jestem bratem nocy pod północnym niebem
Kochankiem co na z obsydianu jej łonie polegnie
Me nogi w tym pędzie umiar zatraciły
A serce me ciosów wymierza tysiące
Czuję jej wiatr - oddech na twarzy płonącej
A ręce wichury włosy me spowiły
Jużem pośród wzgórz co górom wieczystym stopami
Traw łany się nam kornie w pokłonach ścigają
Wyrzucam ku niej ręce wiatr w dłoniach trzymając
Płaszcz mój z ramion zrzucon jest jej ramionami
Na górze tam stojąc nie pomnę niczego
A zmysły kochanki mej - nocy są mymi
Zwraca mi mą miłość wiatru objęć lodowymi
Niecierpliwa do lód - piersi przyciska kochanka swego...