Polcon '99 - wrażenia



3. członków redakcji naszego pisma wybrało się tego roku na "Polcon '99". Co zobaczyliśmy i jak go oceniamy, przekonacie się sami. W celu otrzymania jak najmniej subiektywnego obrazu sytuacji, przeczytajcie sprawozdanie każdego z nas.
Był to pierwszy konwent tego typu, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. Na początku warto wspomnieć, że konwent poświęcony był fantastyce. Jednak nie zapomniano o grających w RPG, karcianki i figurki, dla których przygotowano wiele ciekawych atrakcji. Główną część konwentu stanowiły spotkania. Najbardziej podobał mi się wykład o nanotechnice oraz o broniach palnych w systemach RPG. Pierwszy z nich prowadzony był przez Janusza A. Urbanowicza, drugi natomiast, przez Stanisława Czarneckiego. Do najzabawniejszych spotkań należały: "Konkurs na cthultystę z jajami", który prowadził Miłosz oraz "Warsztaty Mistrzów Gry", prowadzone przez Michała "Puszkina" Marszalika. Na pierwszym z nich publiczność, odpowiadając na pytania związane ze światem Lovecrafta jak i z systemem Zew Cthulhu, zdobywała wiele cennych nagród (książki, systemy i dodatki). Wybrano także sześciu zawodników, którzy brali udział w kilku specjalnych konkurencjach (formowanie Cthulhu z jabłka, prezentowanie scenki z filmu klasy B dotyczącego Mitów przez użyciu rolki papieru toaletowego i jajka). Wszystko wypadło świetnie dzięki zabawnej postawie Miłosza i hojności wydawnictwa MAG (zwycięzcy otrzymali reklamówi wypchane nagrodami). Tylko żałujcie, że was tam nie było. Drugie spotkanie składało się z szeregu krótkich wykładów dotyczących sposobu prowadzenia sesji RPG. Kązdy z trzech MG'ów przedstawiał swój sposób prowadzenia.
Reasumując, konewnt podobał mi się. Od strony technicznej wypadł jednak nie najlepiej, co potwierdza fakt, że na wysłany list (3 miesiące przed konwentem) z propozyjcą współpracy odpowiedzi nie dostałem do dzisiaj.


Paweł Montwiłł




Cóż można powiedzieć o największej imprezie w Polsce poświęconej fantastyce itp. (w tym "itp" zawierają się oczywiście: RPG, systemy bitewne, karcianki itd). Jeśli ktoś jest entuzjastą to tego typu konwenty to wiele powodów by tam być, jednak mam już doświadczenie z podobnych imprez (choćby Krakon) i muszę powiedzieć iż Polcon nie popisał się zbytnio. Może zacznę od wad (oczywiście są to tylko przeze mnie zauważone wady, a tym samy cholernie subiektywne). Przede wszystkim brak kina, ci co na spotkania nie chodzą lub nie chcą mogliby coś obejrzeć (nawet z małą zniżką, jeśli nie za darmo). Po drugie, spotkania zaczynające się równolegle to nie jest najlepszy pomysł, dużo lepiej byłoby gdyby miały choćby 15 minutowe opuźnienie względem siebie - może ktoś źle trafił, przecież jedno zdanie na temat wykładu to niewiele. Po trzecie, brak gazu w akademiku, małe zamieszanie przy wydawaniu wszelkich gadżetów, słaba informacja w zakresie RPG oraz LARP'ów - osobiście chcąc znaleźć jakiegoś MG miałem z tym nie lada kłopot, a gdy chciałem dowiedzieć się coś o CP2020 w wersji terenowej zaskoczyła mnie niekompetencja gości którzy to organizowali. Mimo iż takie drobnostki, których organizatorzy pewnie nawet nie mieli czasu sprawdzić, a co dopiero kontrolować, możnaby to lepiej zorganizować dając choćby inne identyfikatory MG'om, a do organizowania LARP'ów wyznaczyć kompetentniejszych ludzi. Tyle najbardziej dla mnie drażniących błędów, a teraz czas na pochwały.
Ja osobiście jestem entuzjastą fantastyki i RPG (żeby nie użyć słowa fanatyk), wszelkie większe konwenty są dla mnie atrakcją i wiem iż nie da się dogodzić wszystkim. Każdy przyjeżdza na takie spotkania z mniej lub bardziej ysublimowanymi pomysłami na to cóż tam robić będzie. Ja miałem zamiar wysłuchać wykladów (i muszę przyznać iż te na których byłem nie zawiodły mnie, a raczej ludzie którzy je prowadzili - choć jak wspomniałem wcześniej małe przesunięcie byłoby wskazane bo dokonywanie wyborów "tam" lub "tam" nie jest optymalne). Warunki noclegowe były jak najbardziej w porządku (szkoda tylko iż nie było gazu, ale chwała paniom z recepcji które dały namówić się na zagotowanie dla nas wody). Podsumowywując: ja wspominam Polcon bardzo dobrze, i choć z małymi niedociągnięciami, no może nie wywyższałbym go ponad Krakon ale conajmniej równorzędnie muszę go ocenić i pogratulować organizatorom za kawał dobrej roboty.


G(i)TS




Tegoroczny Ogólnopolski Konwent Miłośników Fantastyki - POLCON '99 (w formie przypomnienia) odbył się w naszej Stolicy. Tym razem główna rolę organizatora przejęła Konfederacja Fantastyki "RASSUN" oraz Klub Fantastyki NIMERIA, a także Stowarzyszenie Fantastyki - FRAMLING.
A teraz do rzeczy - Konwent wypadł całkiem przyzwoicie i mimo drobnych usterek (o których później), była to totalna zabawa. Na szczególną uwagę, zasługują "dania główne" czyli prelekcyjne lub różnego rodzaju spotkania oraz konkursy, to wszystko odbywało się miej więcej w godzinach od 10:00 do 22:00. Wyżej wymienionych imprez było naprawdę sporo, a najgorsze w tym wszystkim było to, że w tym samym czasie odbywało się kilka spotkań, które były warte odwiedzin, no cóż czasami los składałem w ręce naszego starego, dobrego, polskiego orzełka. W roli gości i tym samym wykładowców wystąpili m.in. J.A. Urbanowicz, M. Pawalec, A. Zimniak, K. Wągrowski, S. Czarnecki, A. Sapkowski. Ogólnie spotkania przebiegały w luźnym klimacie, gdzie każdy kto miał coś do powiedzenia mógł się wypowiedzieć i podzielić swoimi poglądami.
A teraz zupełnie z innej beczki - Poza spotkaniami, konkursami, panelami etc. etc. nierozłącznym elementem towarzyszącym były sesje R(y)P(y)G(y) oraz LARPY, na których można było zarywać nocki i nie tylko. Było też karcianki oraz systemy bitewne (ja przeważnie siedziałem na spotkaniach także nie będę się szerzej wypowiadał na temat owych realizacji). Chciałem jeszcze pomknąć o rozpoczęciu całego Konwentu które to odbyło się we czwartek 26 VIII o godzinie 20:00 całe otwarcie było przewidywalne - paplanina organizatorów o dobrej zabawie, kulturze bycia itd. Po oficjalnym otwarciu odbył się przez wszystkich długo oczekiwany występ grupy Open Folk - czadowa muza. Mogło mi umknąć kilka istotnych lub mniej istotnych faktów, ale chciałem przejść w tym momencie do wcześniej wspomnianych usterek. Jak już mówiłem znalazło się ich tam parę dość istotnych dla Konwentowicza. Zacznijmy od początku...
Przyjazd. Na miejscu, czyli w budynku Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego, potwierdzenie akredytacji, odbiór identyfikatora oraz przydzielenie legowiska (pokoju w domu studenckim). Niesamowity Sajgon - ludzie stoją w kolejce zmęczeni podróżą, a przy punkcie odbiorczym bałagan na maxa, żeby człowieka obsłużyli (czyli wręczyli mu to co potrzeba) trzeba było się nastać, bo obsługa sama nie wiedziała co chce. Nie będę się już czepiał ceny apartamentów gdzie w informacji internetowej rzekomo za jedną dobę trzeba było zapłacić 22 zł, a w rzeczywistości kosztowało to 20 zł. (żadnych zniżek dla wpłacających wcześniej ?)
Dalej...
Kuchnia. Właśnie gdy konwentowicze się zjechali nastąpiła awaria instalacji gazowych, która miała być naprawiona dopiero dzień po zakończeniu POLCONU. No ciekawa sprawa (a, ja wraz z GTS-em, NOG-iem i Pawłem kupiliśmy nawet rondelek).
Kolejną, a zarazem ostatnią o jakiej wspomnę, ujmą Konwentu był brak kina, wszak wiadomo że, kino jest nierozłącznym elementem Konwentów. W sumie organizatorzy starali się to nadrobić puszczając seansy video, ale to nie to samo, mogli chociaż wykazać trochę inicjatywy i nie dopuścić do powtarzania tych samych filmów na drugi dzień.
Na pewno nie poruszyłem wszystkich spraw tych przyjemnych i tych mniej..., niektóre mogły po prostu umknąć mojej uwadze. Ale mam nadzieję że to co napisałem nie wpłynie tylko negatywnie. Osobiście - dla mnie była to fajowa przygoda i mimo spotkanych niedogodność, myślę że, było warto...

Wszak zawsze są dwie strony medalu.

Strona tytułowa
Strona tytułowa

Strona główna
Strona główna
PW