|
|
Topielice i obwiesie cz. 1 |
Witam ponownie i przepraszam za miesięczną zwłokę. Była spowodowana chronicznym brakiem czasu na cokolwiek. Temat od dawna zapowiadany i mam nadzieję, że oczekiwany - uduszenie gwałtowne. Muszę jednak tradycyjnie zaznaczyć, że nie jest to podręcznik ani dla zabójców, ani dla samobójców! Termin uduszenie gwałtowne jest stosunkowo szerokim pojęciem. Oznacza on śmierć w wyniku niedostatecznego zaopatrzenia tkanek w tlen. Aby zawęzić nieco to pojęcie zajmiemy się tylko przypadkami, w których proces ten nastąpił pod wpływem działania czynników zewnętrznych. W zależności od czynnika uduszenie gwałtowne można podzielić na następujące rodzaje: 1. zagardlenie, polegające na mechanicznym uciśnięciu narządów szyi.
Jednakże wychodząc naprzeciw oczekiwaniom czytelników dział ten będzie poświęcony głównie powieszeniu i utonięciu. Czyli "Topielice i obwiesie", odcinek pierwszy. ZAGARDLENIENajczęstszym rodzajem zagardlenia jest powieszenie. Ten rodzaj śmierci jest najczęściej wybierany przez samobójców. W wielu krajach, także do niedawna w Polsce, w taki sposób zabijano skazanych na tak zwaną karę główną. Popularność powieszenia świadczy chyba o jego skuteczności i prostocie wykonania. Narzędziem śmierci jest w tym przypadku pętla, wykonana z najróżniejszego materiału, w zależności od inwencji samobójców lub zabójców, która zaciska się na szyi pod wpływem ciężaru ciała. W typowym przypadku powieszenia ciało denata wisi swobodnie nad ziemią. Nie jest to jednak konieczne do osiągnięcia zamierzonego rezultatu, więc pętla może być przyczepiona nawet do klamki. Głównym mechanizmem śmierci jest, wbrew obiegowej opinii, odcięcie dopływu krwi do mózgu. Zamknięcie światła tętnic szyjnych może być spowodowane przez nacisk 3,5 kg, a ciężar 16,5 kg zamyka tętnice kręgowe. Oprócz tego może dojść do zablokowanie dróg oddechowych przez przyciśnięcie obrzękłego języka do tylnej ściany gardła. Rozciągnięcie tętnic szyjnych i ucisk na receptory nerwu błędnego może na drodze odruchowej doprowadzić nawet do zatrzymania krążenia. Przy powieszeniach wykonywanych z mocy prawa, a więc poniekąd profesjonalnych, ciało zrzucane jest z większej wysokości i dopiero po kilku metrach swobodnego lotu pętla ulega gwałtownemu zaciśnięciu. W wyniku ogromnego nacisku następuje przerwanie więzadła blokującego wyrostek zębowy drugiego kręgu szyjnego (obrotnika), który przemieszczając się miażdży rdzeń kręgowy. Niekiedy siła jest tak duża, że ulega on złamaniu, tzw. "złamanie kata". W wyniku powieszenia już po kilku sekundach następuje utrata przytomności
(w przypadkach nietypowych, przy małej sile nacisku jest to 10-12 sekund).
Okres drgawkowy jest słabo nasilony, śmieć mózgu następuje po kilku minutach.
Szanse na odratowanie osoby powieszonej są raczej marne. Pętla pozostawia
na szyi bruzdę, która przybiera kolor brunatny. Jeśli ciało zwisało swobodnie
to krew spływa do najniżej położonych partii tworząc sinoczerwone plamy
opadowe w postaci "spodni i rękawiczek". Język najczęściej znajduje
się pomiędzy zębami, często przygryziony. FAKTY I MITYPrzede wszystkim nieprawdziwa jest legenda o skazańcu, który wkładając sobie do krtani metalową rurkę uniknął śmierci przez powieszenie, po czym po kilku godzinach odciął się i uciekł. Jak już wcześniej wspomniałem głównym mechanizmem śmierci z powieszenia jest zaciśnięcie naczyń szyjnych i zablokowanie dopływu krwi do mózgu. Żeby uniknąć śmierci musiałby chyba założyć na szyję kołnierz ortopedyczny. Kolejna obiegowa opinia mówi, że śmierć przez powieszenie daje jakoby przyjemne doznania w sferze seksualnej. Nie spotkałem się co prawda z opisami ejakulacji spowodowanej tym rodzajem śmierci, ale oczywiście tego nie wykluczam. Owszem, znane są praktyki, w których podczas stosunku osoby podduszają się w celu osiągnięcia większej przyjemności. Czasem robią to nawet zbyt mocno (tak podobno umarł Kosiński). Nie wydaje się jednak, żeby powieszenie mogło doprowadzić do takiej stymulacji. Jeżeli już dochodzi do wypływu nasienia następuje to raczej biernie, na skutek porażenia mięśni zwieraczy, dlatego też osoba powieszona o wiele częściej oddaje mocz. Wreszcie samo uduszenie, nie powiązane nijak ze stosunkiem płciowym, wydaje się mało przyjemne. Powieszenie jest najczęstszym ale nie jedynym rodzajem zagardlenia. Oto krótkie opisy pozostałych: ZADZIERZGNIĘCIEMechanizm śmierci jest właściwie taki sam jak w przypadku powieszenia, z tą różnicą, że siłą zaciskającą pętlę jest nie ciężar ciała osoby powieszonej a siła ręki drugiej osoby (niezmiernie rzadko zdarzają się zadzierzgnięcia samobójcze). Do zadzierzgnięcia dochodzi rzadko, gdyż aby doszło do zgonu pętla musi być silnie zaciśnięta na szyi przez około 4 minuty, co, biorąc pod uwagę żywą obronę osoby duszonej, jest niezmiernie trudne. Każde rozluźnienie ucisku przedłuża ten czas a ofiara odzyskuje utraconą uprzednio świadomość. Czasem oprawca używa do zaciśnięcia pętli tzw. krępulca. Jest to najczęściej kij, włożony w zamkniętą pętlę, którego okręcanie doprowadza do jej zaciśnięcia. Krępulec może być tak założony aby nie pozwalał na samoistne rozluźnienie się pętli. ZADŁAWIENIEZadławienie polega na bezpośrednim ucisku narządów szyi ręką sprawcy. W tym przypadku głównym mechanizmem śmierci jest zamknięcie dopływu powietrza do płuc. Najczęściej dochodzi w tym przypadku do ucisku jedną ręką na krtań, co doprowadza do zbliżenia do siebie strun głosowych a równocześnie do przesunięcia nasady języka do tylnej ściany gardła. Czasem dochodzi także do zaciśnięcia naczyń szyjnych, ten mechanizm jest jednak spotykany bardzo rzadko. Przy oględzinach zewnętrznych stwierdza się zasinienie i obrzęk twarzy, liczne otarcia naskórka, podbiegnięcia krwawe, czasem nawet smugowate ślady palców. To na dzisiaj koniec makabrycznych opowieści. Jeżeli wydały się Wam interesujące
to za miesiąc ukaże się omówienie pozostałych mechanizmów uduszenia gwałtownego.
W następnym odcinku pojawi się natomiast temat, który zważywszy na pogodę
łyżwiarską jest jak najbardziej aktualny, czyli utonięcia. Wszelkie wnioski
i opinie proszę kierować na adres: Korzystając z okazji chciałbym osobiście złożyć serdeczne życzenia świąteczne wszystkim czytelnikom Inkluza, kolegom redaktorom oraz wszystkim, którzy przyczyniają się do powstawania naszego miesięcznika. Do zobaczenia w nowym, oby lepszym roku 2003! |