Spis treści Wytchnienie

 

Sor'ce

Wyrwane kartki

Dzień pt. 'jeden z pierwszych'

Ona ciągle bała się go pragnąć, jednak im bliżej czuła jego oddech, tym bardziej zapominała siebie... Wiedziała, że nie ma prawa... Czuła jego niezrozumienie i obawę przed zamieszaniem, jakie jej pojawienie spowodowało w jego życiu... Pomimo wszystko, codziennie otwierała oczy z przeświadczeniem, że on zostawił zdrowy rozsądek pod drzwiami i patrzył na nią jak spała, marząc... Nie była pewna, czy pragnienie budzące się powoli w jej duszy, miało rację bytu, czy było tylko ślepym pożądaniem... Owa niepewność jutra i świadomość, że chce czegoś jej zupełnie zakazanego i nieznanego, które może okazać się wielką pomyłką, wciągały ją w coraz bardziej dziwną, intelekutalno-zmysłową rozgrywkę dwojga ludzi... Miała przed oczami zakazy, bariery, normy społeczne, wszystko to, czego tak bardzo nie chciała widzieć...

A on?... on chyba powoli zaczynał gubić rozeznanie, pomimo swojego wypracowanego przez lata światopoglądu... tak czuła... pomyłka? zapewne... nie można być nieomylnym... jednak ciągle chciała żeby zniknęło owo poczucie wyobcowania, szukała po omacku, czegoś co zapewne nie będzie jej dane... prowokując go, bawiąc się (co zarazem było stąpaniem po cienkim lodzie) chciała żeby wszystko było proste i piękne... jednak marzenia, rzadko się spełniają... tylko, czy nie warto mieć nadziei, że życie teraźniejsze zniknie ze wszystkimi powiązaniami? co wtedy pozostanie? spełnienie...

 

Dzień pt. 'niespełnienie'

Chwilami nie wiedziała co mówić, żeby powiedzieć co myśli i czuje... ciągle plątała się, chciałaby spojrzeć mu w oczy - wszystko wtedy stałoby się prostsze, ale niestety... Wreszcie postanowiła wziąć życie jakim jest, chociaż rozumiała, że głęboko pod paznokciami chowa skrawki nieba, żeby kiedyś mu je wręczyć... Jakim nieistotnym wydawało jej się wszystko dookoła - zamknąć oczy, wtulić się we własne pragnienia i więcej się nie obudzić... Potrzebowała go z minuty na minutę coraz bardziej, czuła się zagubiona i nieporadna, ale nie umiała o tym mówić... Wydawało jej się, że to wyczuwał, spokojnie podawał rękę, nawet kiedy wiedziony zazdrością, nie chciał... Czuła go w sobie, jak muśniecie na duszy, które nigdzie sobie nie pójdzie...
Oboje uwikłani w swoje życie, tęsknie patrzyli przez okna, szukając kształtu ust i łez tego drugiego... Pewnie nigdy siebie nie poczują, ale ich dusze już złączyły się... Nawet jeśli on kiedyś odejdzie, na zawsze zostanie przynajmniej małym cięciem na zakłopotanym serduszku... Tłumaczyła mu codziennie, że miłość nie musi być spełniona, żeby była szczęśliwa i piękna... Ich dusze już się spotkały i splotły... On pragnął kogoś innego, ona też... Jednak niepewność w chwili, gdy dzwonił i możliwość słuchania jego oddechu i głosu, wprowadzały zamieszanie... On nie chciał jej skrzywdzić, ale w głowie wypełnionej skrzydlatymi marzeniami niepokój już się zrodził, nie przeszkadzał... Uwielbiała te chwile, kiedy wtulona w jego niewyśnione ramiona, czuła się bezpiecznie i ciepło, a jednocześnie małe stworki w okolicach jej pępka, szeptały o pożądaniu...
Chwilami czuła się jak małe dziecko, które on bierze na kolana, by w chwile później w zazdrosnym geście kobiety przywrzeć do jego napiętych i spragnionych ust całym swoim jestestwem... I chyba właśnie taką ją chciał, czasami, kiedy spal, przytulony do kogoś innego... Tak jak ona, gdy na granicy bólu i rozkoszy, czuła czyjeś dłonie wędrujące na po jej skórze...

 

Dzień pt. '9 września 2000 roku'

Dzisiaj miała dziwny dzień... w sumie sama nie bardzo wiedziała, co ma mu powiedzieć... Kolejny raz w życiu sprawił, że poczuła się naprawdę zazdrosna. Rozumiała doskonale, że nie ma prawa nawet mu tego okazać, choć jednocześnie wiedziała, że to zrobi... a on zagubi się w jej złości, i może, zechce odejść. Siedziała zwinięta w kłębek, z głową wypełnioną pochmurnymi myślami. Może nie powinna się tak siłować, walczyć i szukać w zakamarkach swojego umysłu rozsądku, tylko odważnie spojrzeć w wielki, ciemny grób swojego życia. Może wreszcie powinna chwycić za łopatę i zacząć coś zmieniać, gdyż coraz gorzej czuła się w czterech ścianach swojego świata... tylko czy da sobie radę? On jej przecież nie pomoże, jest częścią galimatiasu. Nigdy nie będzie chciała, żeby odszedł, choć wie, że kiedyś to nastąpi. Zniknie za kolejnym zakrętem jej życia, zafascynowany i tak zapatrzony przed siebie, że nawet nie zauważy jej wyparowania. Ciekawa była, czy w jakiś chłodny, zimowy wieczór, wtulony w zacisze swojego mieszkania, pomyśli o niej chociaż przez mgnienie, jak o pozytywnym epizodzie swojego życia. A może... do tego czasu, ona stanie się kimś więcej niż epizodem, może już się stała... kto wie... Pomimo słów wylewanych na papier, ciągle gnieździło się w niej owo poczucie osamotnienia, oraz braku wyłączności... Kiedy przeczyta co napisała nawet nie będzie pewnie wiedział, o co i kogo chodzi... A ona ciągle będzie powtarzać sobie, że nie ma prawa... nie ma prawa... nie ma prawa...

 

Dzień pt. 'tęsknota'

Ostatnio przestraszona, otworzyła szeroko oczy, nie rozumiejąc... Zawsze myślała, że jest już czasami duża, jednak ciągle nie nauczyła się mówić prosto... Chciała wykrzyczeć wszystko, zacząć płakać, tupać, rozbić na ścianie za jego plecami wazon, a on tylko podszedłby do niej i szamoczącą się jeszcze, przytulił... Czasami chciała, żeby był na nią zły, bardzo zły, aby mogła przeprosić go pocałunkiem w nos i upojną nocą, przepełniona ich spełnieniem... Wiedziała jednak, że czasami on nie może zasnąć, zagubiony... Poukładane życie, poukładane myśli, poukładane przekonania... A jednak kiedy dzwonił, czuła motylki w brzuchu i chociaż mocno przyciskała do siebie piąstki, uczucie nie odchodziło, a jedynie nasilało się... Chciała być dla niego lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, ale kiedy za bardzo się starała, wszystko przestawało jej wychodzić, a sama pogrążała się w wielkie studni łez... On szeptał, że nie chce żeby płakała... Wtedy chyba najbardziej, go potrzebowała, jednak on zbyt odległy, a chwilami zbyt bliski, nie mógł jej przytulić... Miała jednak nadzieje, ze chociaż chciał...

 

Dzień pt. 'rozstanie'

Żegnaj...

Na górę strony