Spis treści Świat Mroku

Zdążyć przed świtem


StahlRose

Baise Moi

"W tym szmatławym, zajebanym świecie bezcelowe jest poszukiwanie tak zwanego sensu,
ale tak się składa że każdy dostaje to na co zasłużył. Na przykład Wynton Marsalis gra dla poklasku i ma, kurwa, poklask."

-Miles Davis

Baise Moi mogłoby być wypowiedziane w różnej intonacji, różnym czasie i miejscu, ale tak się składa że najodpowiedniejszym miejscem zawsze są te w których jest ciasno i dużo osób. Kolejny wieczór nad którym ciąży wypowiedziana od niechcenia przepowiednia. Pamietasz doskonale. Magiczny wieczór w lapidarium i jakość z uzyskaniem której raczej nie ma kłopotu, ale są skrupuły. Raczej nie bez żalu ale piękny. Taki wieczór bardziej bliżej romantycznych uniesień i kłopotów mizoginicznego pana Louisa niż hedonistycznych uniesień pana A, który ostatnio po prostu zamienił się ze mną na życia. Ostatnio w tym całym zamieszaniu ktoś spytał co tak w ogóle jest grane na co jedyną sensowną (i prawdziwą) odpowiedzią było że znowu bawimy się czyimś życiem po prostu obracając je w proch. Sam też się sypię i nic nie wróci resztek kogoś kim być się starałem ale co mi z trudem przychodzi. Wiem- been there, done that. Niestety nie było to tak dawno jakbym chciał żeby było. I jak zwykle nic nie jest odwołane do końca. Szkoda. Po prostu cały czas nie znalazłem dna w kierunku którego zmierzam i od którego mógłbym się odbić. Przeraża mnie to co usłyszałem - to o rezygnacji z rzeczy które fascynowały i decyzja życia ot, tak. Pustka na którą nawet ja nie mogę sobie pozwolić. Nie chcę takiej siły i takiego radzenia sobie. To o wiele bardziej upokarzające niż obdarcie się ze wszystkiego, nawet dumnych konwenansów. Kompletna beznadzieja na którą po prostu (ot, tak;) można przystać. Nieważne. Jest jak jest. Take this migraine everywhere I go.

"I know, I'm the end of what we'll be
and the last thing You will see"

-Katatonia

Trochę wyblakłe i znoszone to uczucie którym darzę wszystko co widzę. Nawet nie za bardzo przystające do stwierdzenia "to co jest" i "co widzę". Po prostu jest a najgorsze że sam wyznaczam sobie granice kiedy muszę to wszystko poukładać. Trochę za długo i zbyt wolno żeby móc powiedzieć że decyzja podejmowana była racjonalnie. Dramat i włączający się co jakiś czas tryb cierpiętniczy to coś na co tobie patrzy się trudno bo zdaje się że znikasz. Szkoda że właśnie w taki sposób. Myślałem że towłaśnie ty. Niestety. Układanka sama tworzy we mnie ten stan, którego pozbyć się nie mogę a może (mimo całego farmaceutycznego sprzeciwu) nie chcę. Ciekawe co w końcu wygra. Trochę tak jakby oglądać walkę dwóch potęg - Postmodernistycznej Drużyny Niczego i Pozy oraz tego Co Prawdziwe ale Trywialne.

Pozostaje mi czekanie i stawianie zakładów. Na razie okazuje się że moje prywatne dno jest coraz bliżej usłane trupami tych których udaje mi się zniszczyć. Taki mały powrót do tego co było. Nowa zabawa, nowe wyzwanie,to czego nie było a wyborów coraz mniej i wyznaczony przez ciebie nad ranem termin zbliżający się coraz szybciej. Może to dobry czas żeby wzorem Hamleta udać wariata i schować się obserwując. Take this migraine everywhere I go. Znowu. Boli.

"A teraz jestem tu, ludzi tłum,
i znowu myśli dziwne (...)
Myślę że nie stało się nic"

ps. Każdy ma chwilowe załamania, udane albo nie zniknięcia z powierzchni ziemi, ale rezygnacja z samej istoty siebie to największy błąd jaki można popełnić. Niestety wiem na ten temat wszystko, wiesz także i Ty.
To już szósta. Nie wiem ile jeszcze trzeba żeby było dobrze.

pps. A ja i tak wiem swoje ;)


Na górę strony