| W bezdni Maelstromu |
UPIORNY KANON część 3 - "Sok z żuka" Tima Burtona |
Poprzednie części "Upiornego kanonu" ukazały się w Inkluzie #25 i #29. Niektórych miłośników "Upiora" może nieco zdziwić obecność na łamach tego działu tekstu o "Soku z żuka". Owszem, to film o duchach, miejscami dość groteskowy i niepokojący, ale to przecież KOMEDIA! Jak to - przecież WtO to system mroczny, ponury, traktujący o sprawach ostatecznych. A tu nagle taki film stawia się za wzór do naśladowania... Co więcej, jako wzorzec stawiają go również autorzy systemu. Kiedy przyjrzymy się bliżej zarówno dziełu Burtona, jak i naszemu systemowi, zaczynamy rozumieć całą sprawę. "Sok z żuka" jest o wiele bardziej straszny, niż nam się wydawało, a WtO o wiele bardziej groteskowy, niż zwykło się sądzić. Tim Burton zajmuje w amerykańskim przemyśle filmowym pozycję szczególną. Z jednej strony cieszy się statusem szanowanego artysty, z drugiej zaś ma w sobie coś z rozbrykanego dzieciaka. Czasami sam zastanawiam się, jak udaje mu się zdobyć te miliony zielonych na realizację tak szalonych pomysłów, jak chociażby "Marsjanie atakują!". Co więcej - jak udaje mu się do tych ekranowych szaleństw namówić takich aktorów, jak dajmy na to Jack Nicholson, który z werwą kilkunastoletniego wyrostka figluje na ekranie, odgrywając totalnego kretyna w postaci prezydenta Stanów Zjednoczonych. W "Soku z żuka" też mamy całkiem niezłą obsadę - Michael Keaton, Winona Ryder, Geena Davis... I wszystkie te super popularne gwiazdy, grające zazwyczaj w filmach przemyślanych przez cały sztab speców od marketingu, oddaje się u Burtona radosnej zabawie. Może właśnie dlatego? Może Burton jest takim świętym szaleńcem Hollywood, a jego ekranowe wygłupy odtrutką na ogłupiające filmy, w których nie ma za grosz szaleństwa i fantazji? Czasami jednak nawet Burton musi włożyć elegancki garnitur, przyczesać nieco rozszalałą szopę włosów i nakręcić film w stylu "Batmana", który okaże się kasowym przebojem i zadowoli szefów wielkich wytwórni. Nawet wtedy jednak spod poukładanych kadrów i pięknej buzi Kim Basinger wygląda mroczna scenografia Gotham i szalona twarz Jokera... "Sok z żuka" jest jednak w pewien sposób szczególny. Tutaj nie ma absolutnie żadnych kompromisów - jest nieograniczona zabawa. Odrealniona, oniryczna scenografia, niezwykle pomysłowa charakteryzacja (w pełni zasłużony Oscar), znakomita muzyka Danny'ego Elfmana - to wszystko składa się na niezwykłe widowisko. Fabuła z pozoru prosta - pewna rodzina ginie w wypadku samochodowym i powiększa szeregi duchów. Tymczasem do ich domu wprowadzają się niezbyt interesujący żywi. Nasze upiory postanawiają czym prędzej przepędzić intruzów, są jednak... za mało straszni. Trzeba wynająć specjalistę. I tu pojawia się Beetlejuice, egzorcysta a rebours. Wredny gość o okropnych manierach, specjalizujący się w uprzykrzaniu życia śmiertelnikom. Rozpoczyna się zabawa... Jeśli nie widzieliście jeszcze tego filmu, to koniecznie musicie to nadrobić. Jeśli już go znacie, obejrzyjcie jeszcze raz, mając na uwadze przyszłe sesje w WtO. I co? Skarbnica pomysłów, prawda? Wymieńmy kilka rzeczy, które w "Soku z żuka" ewidentnie kojarzą się z "Upiorem" Po pierwsze - sam Beetlejuice i jego wyczyny natychmiast przywodzą na myśl Gildie Proctors, Spooks i Haunters, oraz ich Arcanoi - Embody, Outrage i Pandemonium. Jestem niemal pewien, że przy tworzeniu tych umiejętności autorzy gry mieli w pamięci popisy naszego "upiornego egzorcysty". Oglądając film z łatwością możecie rozszerzyć wspomniane moce o nowe, ciekawe właściwości. Po drugie - motyw domu, który trzeba oczyścić z nieproszonych gości. To może być temat przewodni wielu sesji. Nie przypadkiem twórcy gry tak ważną rolę w istnieniu każdego upiora przypisują jego domowi, miejscu pracy czy jakiemukolwiek innemu budynkowi czy mieszkaniu, które było dla niego ważne. Pobrzmiewają tu dalekie echa takich filmów, jak właśnie "Sok z żuka" czy "Poltergeist" (choć tam wygląda to nieco inaczej - rzecz przedstawiona jest z perspektywy żywych - to sama idea domu jako miejsca kontaktu świata żywych ze światem umarłych pozostaje). Wreszcie po trzecie - niezwykły wygląd mieszkańców Zaświatów i wszechobecna tam biurokracja i interesowność. Z pomysłów Burtona i jego ekipy można czerpać garściami przy opisach BN-ów. Przypomnijcie sobie chociażby palacza - nie sposób go zapomnieć czy pomylić z jakąkolwiek inną postacią, choć na ekranie pojawia się zaledwie na moment. Cała biurokratyczna procedura, przez jaką przechodzi nasza niedoświadczona rodzina upiorów przywodzi na myśl bardziej groteskowe oblicze Hierarchii. "Sok z żuka" jest więc obrazem niezwykle pomocnym dla każdego miłośnika WtO. Dostarcza świetnego materiału na sesję i pozwala wzbogacić świat "Upiora" o nowe wątki rodem z surrealistycznych koszmarów. Postać Beetlejuice'a i jego profesja to niemal gotowy materiał na przygodę! Dzięki wyobraźni Burtona możemy się przekonać, że śmiech może być przerażający. Spróbujcie stworzyć na sesjach podobny klimat makabrycznej zabawy, szczególnie dobrze pasujący do przygody, podczas której postać gracza popada w Udręczenie... Jaki efekt mogą wtedy przynieść wszystkie brudne sztuczki Beetlejuice'a! Oglądajcie więc, śmiejcie się, a potem sprawcie, by Wasi gracze pękali ze śmiechu, a jednocześnie szczękali zębami ze strachu. |