|
VR-Shagrilla |
Sesje solo, o co w tym, kurwa, chodzi |
Istotą sesji solo nie jest, wbrew wszelkim pozorom, rozpierducha maksymalna. Chodzi tu tylko i wyłącznie o prowadzenie dla jednej osoby. Czy to się sprawdza? Jak najbardziej. Od ponad roku prowadzę pewną kampanię solo, która, szczerze mówiąc, rozwija się dużo lepiej i ciekawiej od tego, co prowadzę dla większej ilości osób. Pozwala to na dużo lepsze wczucie się w postać, gdyż po prostu gracz ma całego MG dla siebie, zaś MG nie musi martwić się o dzielenie uwagi równo między wszystkich graczy. W efekcie świat bardziej żyje, gracz ma większe pole do popisu i może wprowadzać swe "błyskotliwe" pomysły w życie nie martwiąc się, czy pozostali gracze je akceptują. Taka kampania jednak potrzebuje kilku godzin przygotowań. Zacznijmy od sprawy najistotniejszej: POSTACI. Przede wszystkim postać do kampanii solo musi być nieco "mocniejsza" od normalnie tworzonych postaci. Musi przecież sama stawić czoło wszelkim wyzwaniom, które dla niej przygotuje MG. Nie oznacza to oczywiście zaraz wszystkich umiejętności posługiwania się bronią na 10, lecz raczej wszechstronności, umiejętności działania w każdej sytuacji, zarówno planowania, zawierania znajomości, jak i po trosze walki. Najważniejsze zaś, by postać taka była dokładnie przemyślana, zarówno przez gracza, jak i przez MG. Taka postać musi być "żywa", czuta przez gracza, który powinien wiedzieć, jak się zachowa w danej sytuacji, musi mieć swą historię, kontakty, przyzwyczajenia, nałogi, jakieś rysy charakteru, które odróżniać ją będą od innych mieszkańców tego "najwspanialszego ze światów" (nie muszę chyba dodawać, że najlepiej sprawdza się Fixer). Całą tą pracę trzeba jednak złożyć na barki gracza, MG nie może za niego wybrać, w kogo będzie się wcielać przez długie i, miejmy nadzieję, pełne przygód sesje. Druga część przygotowań spada już niestety na barki tego najbardziej niedocenianego i ponoszącego największą odpowiedzialność (czytaj "MG"). Do jego zadań należy przygotowanie jak największej rzeszy BN'ów, najlepiej przynajmniej kilku oryginałów których gracz rozpoznawać będzie już przy pierwszej wymianie zdawkowych uprzejmości. Prócz tego dobrze jest z góry ustalić (najlepiej z graczem) lokalny koloryt wielkiej przestrzeni miejskiej, na której rozgrywane będą przygody, wystrój lokali, które odwiedzać będzie postać, przygotowanie tych wszystkich maleńkich, prawie niedostrzegalnych rzeczy, które wpływają na klimat sesji. Warto też sobie od razu znaleźć notatnik, najlepiej stary organizer, w którym będzie się zapisywać plany i umówione spotkania gracza (możemy też go używać do zapisywania różnych przemyśleń BN'ów, planów bohatera itd. itp.). Dobrze by też było, by gracz szybko zaczął piąć się po szczeblach kariery ulicznej (nie należy tylko z tą szybkością przesadzić). Nic tak nie motywuje poczynań gracza, jak system "kija i marchewki". Niech gracz w pełni odczuwa konsekwencje podejmowanych decyzji, nie ma "przebacz", Ulica jest bezwzględna, spieprzysz - giń robaku, zrobisz coś niekonwencjonalnego, uratujesz komuś życie, nabiłeś korporacje w butelkę - zyskałeś nowych przyjaciół. Przygody, moim zdaniem, opierać się powinny głównie na interakcji z innymi postaciami, BN'ami (jeśli MG ma wspaniały pomysł na postać, a nie ma kogoś, u kogo mógłby nią zagrać, może w pewien sposób "pograć" nią prowadząc taką właśnie kampanię), ilość przemocy należy ograniczyć do niezbędnego minimum (o ile w ogóle jest potrzebna). Kolejnym ciekawym pomysłem jest też wprowadzanie BN'ów, których gracz dobrze zna, mogą być to jego stare postacie, postacie jego znajomych, etc. Gracz ma zazwyczaj sentymentalny stosunek do takich osobników, zwłaszcza, gdy zna ich prawdziwe możliwości (pozdrowionka od Aarona, Amon :)) i wie, że jest to na przykład ulubiona postać MG. Na zakończenie chciałem jeszcze dodać, że takie sesje dużo łatwiej jest "ustawić", niż sesje dla większej ilości osób. Przecież łatwiej jest się dogadać, znaleźć razem parę godzin wolnego czasu dwóm osobom niż, powiedzmy pięciu. Łatwiej jest tez znaleźć lokal, od biedy można pograć nawet w klubie, gdyż przy jednej postaci naprawdę nietrudno zapamiętać wszystkie współczynniki. Miłej gry!!! Dagor |