|
VR-Shagrilla |
Sorry, ale Ci nie zapłacę |
Fajny tekst, ile razy Wasze postacie to słyszały? Ale odpowiedź na to jest bardzo prosta: "Chcesz mieć do końca życia zjebaną reputację? Chcesz, żeby nikt już nie przyjął u Ciebie pracy? Jeśli mi nie zapłacisz, po Ulicy pójdzie plotka, że z Ciebie dupa, a nie poważny pracodawca. Zależy Ci na tym?..." Wielokrotnie pojawiało mi się we łbie pytanie: dlaczego poważny Fixer płaci jakiemuś dupkowatemu Solasowi za wykonanie (w dodatku kiepskie) roboty, zamiast go po prostu sprzątnąć, albo zwyczajnie nie zapłacić? W poszukiwaniu odpowiedzi wyszedłem na Ulicę, pchnąłem kilka dolców tam, gdzie było to potrzebne i przeprowadziłem interesujące rozmowy z ludźmi półświatka. Oto przedstawiam Wam wynik mych głębokich rozważań. Zacząć należy chyba od pochwał dla ludzi pracujących w R. Talsorian Games, Inc. Przy całej masie bzdur, jakie wcisnęli do mojego (i mam nadzieję, że waszego) ulubionego systemu, trafiło się sporo perełek. Jedną z nich jest właśnie pomysł "reputacji", współczynnika, który nie bardzo przydaje się w walce (oprócz "konfrontacji", ale jeszcze w żadnej chyba nie brałem udziału), ale ma ogromne, choć niedoceniane, moim zdaniem znaczenie. Zastanówcie się przez chwilę, jaki wpływ na półświatek może mieć ktoś znany. Fixerzy będą mu sprzedawać sprzęt taniej (choć z kolei wykorzystają to do reklamy: "chodźcie do mnie, to ja zaopatruję słynnego Morgana Blackhanda!!!"), będzie miał darmowy wstęp do wszystkich lepszych klubów w mieście ("tylko u nas możesz zobaczyć, jak po pracy bawi się Morgan Blackhand!!!"), wszyscy będą zabiegać o jego sympatię ("stary, znam Morgana Blackhanda!!!"), nikt nie będzie starał się go sprzątnąć ("choomba, załatwili Blackhanda, chodźmy dobrać im się do dupy!!!"), każdy będzie wiedział, z kim ma do czynienia (po rozmowie z kimś nowym w mieście nie będziesz słyszał za plecami "-kto to był? -nie wiem, jakiś dupek!", ale "-wow! stary, gadałeś z Morganem!!!"), etc. Oczywiście, nie zawsze jest tak pięknie i różowo. Wysoka reputacja ma też swoje złe strony. Będziesz miał naprawdę mało czasu dla siebie, co chwila ktoś będzie miał do Ciebie jakąś prośbę, kontrakt, lub coś w tym rodzaju. Mało tego, gliny będą mieć Cię pod ciągłą obserwacją (za coś płacą przecież swoim informatorom), byli przeciwnicy zawsze wiedzą, gdzie Cię szukać, ktoś zazdrosny o Twoją pozycję będzie chciał Cię załatwić ("ha ha ha! To ja zabiłem Morgana Blackhanda!!!"), korporacyjni łowcy talentów na każdym kroku będą Ci się naprzykrzać z ofertą pracy ("proponujemy bardzo intratne warunki, konkurencja Panu takich nigdy nie da, to 3 razy więcej, niż zarabia Pan na ulicy!", oglądnij "Pi", świetnie jest to pokazane i do tego doskonały film), prywatności nie będziesz miał już za grosz ("patrz, Morgan Blackhand je w junkfoodzie, może za chwilę idzie na akcję, powłóczymy się za nim?"), a może nawet (o zgrozo!!!) zainteresuje się Tobą Urząd Podatkowy ("Nieee!!! łapska precz od mojego portfela!!!!")! Reasumując, reputacja jest jednym z najważniejszych współczynników w Cyberpunku. Należy tylko nauczyć się ją odpowiednio wykorzystywać. Mam nadzieję, że Wasze sesje będą pełne wspaniałych przygód, a reputacja będzie wystarczająco wysoka, by zapewnić Wam dobre kontrakty, lecz nie na tyle, by wszyscy wiedzieli, gdzie jesteście i co robicie.
PS. Nie jestem wcale fanem Morgana Blackhanda :) |