DOMKON '99



       Z racji, że na początku maja zrobiliśmy sobie (GTS, Ja, Nog i PW) mały wypad do Międzywodzia (na wyspie Wolin), który nazwaliśmy DOMKON'em '99, chcemy się z Wami podzielić wspomnieniami, w celu ukazania jak wspaniale można bawić się w małym, dobrze znającym się gronie, z dala od domowego ogniska. Graliśmy w RPG, karcianki, oglądaliśmy ochnaście razy GiTS'a i dyskutowaliśmy na różnorakie tematy. Najbliższe takie spotkanie przewidujemy na Polconie '99.


Paweł Montwiłł





       Przygotowania zaczęły się kilka dni wcześniej, kiedy to musiałem spisać chodzącą mi po głowie kronikę do Wampira ("Kronikę grzechów dawnych", która zaprezentuje niedługo) z zamiarem poprowadzenia owej na miejscu. Długo oczekiwany moment nadszedł w piątek, ale żeby nie było zbyt fajnie, najpierw musieliśmy (redakcja "Inkluza" - oczywiście nie cała) przejechać całą drogę we czterech w jednym, małym, czerwonym Cinquecento. GTS nadwerężał zawiedzenie, PW siedział z tyłu i się cieszył, a rednacz mając funkcje przywódcze we krwi - kierował całym interesem. Ja nabijałem się z głupich słuchawek GTS'a, na których widniało zdrobnienie jego imienia. Teksty jakie poleciały w czasie jazdy, na zawsze znalazły się w słowniku. Anyway, pierwszy dzień to dyskusje na temat "Maskarady". Wyłożyłem ogółowi wampierzą filozofię i genezę powstania współczesnego wizerunku wampira (GTS musiał mu pomagać, bo mu się język plątał, nie pytajcie dlaczego:). W nocy - projekcja kultowego "Ghost in The Shell" + nagranej sesji CP2020 prowadzonej przez GTS'a. Analiza pod kątem Cybera + spożycie przerywacza skończyło się na ranem (GTS z Nogiem dyskutował jeszcze o wyższości marchewki nad burakiem, przez co obaj zasnęli, gdy słońce na dobre wzniosło się ponad horyzony).
       Sobota była kultowa, co wszyscy przyznali zgodnie, karciany wampir, super sesja z "chrześcijańskim" korpem w CP2020, jako udany debiut PW, dyskusje, spotkanie redakcyjne, wyprawa do kina (całe kino było do dyspozycji konwentowiczów). Wieczór przyniósł burzę i sesję "Wampira". Cicha, klimatyczna muzyka, świece, towarzystwo usadzone w ciemnym pokoju, a za oknem deszcz... atmosfera kroniki udzieliła się wszystkim. Było super. Przyznam się, że była to jedna z lepszych sesji, które prowadziłem (bo pierwszy raz prowadził dla zawodowców:). GTS odpadł z powodu zmęczenia już o 2 a.m. Do rzeczy. Niedziela to powrót do roku 2020 i zabawa w chowanego z pancerzami wspomaganymi. PW znowu dał ognia. Wieczorem zaczęliśmy dostrzegać nadchodzący koniec, o 2 a.m. skończyły się piwa (buuu), a wałówki (od mamy GTs'a) było jeszcze tyle, że dałoby się wykarmić ze dwa konwenty co najmniej.
       Poniedziałek - jako, że GTS w ciągu całego konwentu działał wszystkim na nerwy, zawiązaliśmy samozwańczą grupę bojową, po czym próbowaliśmy go zabić. Niestety wygrał inicjatywę i uciekł (nie napiszę przecież, że się obronił, po czym przeszedł do kontrataku. Zapakowaliśmy się i pojechaliśmy do domu. Powiem tylko, że gdy wracałem gęba nie przestawał mi się uśmiechać. Po przyjeździe nadszedł długo oczekiwany moment. Wybrałem się na koncert Closterkeller'a i Batalion D'Amour.

DOMKON '99 był świetny. To tyle.
(wtrącenia i poprawki - GTS i Paweł Montwiłł)


Nog