19 pażdziernika
      
Po przebudzeniu moją głowę rozsadzał niesamowity ból. Zwlokłem się z łożką i czując silne pragnienie i suchość w ustach poszedłem do łazienki. Z ulgą odkręciłem kurek z zimną wodą i wsadziłem głowę pod orzeżwiający, lodowaty strumień. Wychodziłem już z łazienki, gdy kątem oka ujrzałem... nie mogłem najpierw w to uwierzyć. Ujrzałem ślady stóp na jasnych kafelkach. Momentalnie podniosłem nogę i obejrzałem stopę. Była cała unurzana w ziemi. Najpierw pomyślałem, że dalej śnię, ale chłód jaki szedł od zimnej podłogi i kłuł mnie w stopy oraz gorąca fala, która napłynęła mi na twarz upewniły mnie, że tak nie jest. Z ciężkim sapaniem zrzuciłem koszulę i spodnie od piżamy. Moje ciało pokrywało gdzieniegdzie półzaschnięte błoto, czarna, śmierdząca ziemia. Trzesąc się jak w febrze wskoczyłem pod prysznic, żeby zmyć brud. Czarna woda leniwie spływała do ścieku.
      
Postanowiłem nie iść dziś do pracy. Cały ten dzień był jak film, w którym brakuje klatek, całych ujęć. Przez większość czasu leżałem na kanapie i nie starałem się nawet rozmyślać co stało się zeszłej nocy. Tak mnie to przerażało. Nawet teraz trzęsę się cały. Noc już nadeszła, ale na pewno nie będę dziś spać. Na pewno. Wiem co zrobię - wezmę mojego jedynego prawdziwego przyjaciela i pójdę do miasta. Tak to dobry pomysł, tam zapomnę. Spróbuję.
      
Jestem teraz na schodach. Chyba wysiadło światło, bo na klatce ciemno jak w grobie. Na dole słyszę jakieś głosy - to na pewno miejscowe męty urządzają sobie libację. Jestem na dworzu. Strasznie wieje, więc postawiłem kołnierz. Teraz znacznie lepiej. Nie wiem jeszcze dokąd się udać, ale nogi same niosą. Przed chwilą minąłem parking . Przed sobą widzę park. Sylwetki drzew są ciemniejsze od samej nocy. Wchodzę do parku. Znam to miejsce dość dobrze, ale zawsze bałem się tu chodzić. Te drzewa. Zawsze wyglądały tak, że kiedy na nie patrzyłem, myślałem, że mają twarze. Twarze i poskręcane ramiona.
      
Ostre włócznie zakończeń płotu zdają się dźgać w samo serce noc, która tak potężna, jednolita i nieugięta, teraz zdaję się czmychać przed czymś niepojętym dla niej samej. A ja idę dalej po grząskiej ziemi, błoto oblepia mi buty, a mlaskanie kroków głuszy wiatr grający w gałęziach drzew, które nie poddają się mu i stoją jak skamieniałe. Nie porusza się ani jedna gałąź, ani jeden listek. To takie dziwne. A ja jestem głodny. Po raz pierwszy to do mnie tak naprawdę dotarło - JESTEM GŁODNY.
      
Tych dwoje siedzi do mnie tyłem na ławce. Są tak zajęci sobą, że nie zauważaja jak podchodzę do nich na odległość kilku kroków. To dobrze. Zmysły mnie zawodzą, ale czuję, że kieruje mną jakaś dziwna intuicja, zwierzęcy instynkt. Jeden skok, dwa uderzenia i dwoje ludzi leży nieprzytomnych na trawie. Nachylam się nad nimi. Metaliczny posmak krwi mile drażni podniebienie. W przełyku czuję niesamowite ciepło. Całe ciało drży w jakiejś przeklętej ekstazie...
20 pażdziernika
      
Obudziłem się mając w pamięci koszmar tej nocy. Chwilę posiedziałem na łóżku, żeby złe wrażenie, wręcz szok, ustąpiło, po czym wstałem z łóżka. Chyba powoli powinienem się przyzwyczaić do złych snów, bo zdarzają się coraz częściej. Inaczej zwariuję. A może już się to stało. Postanowiłem, że znów nie pójdę do pracy, bo czułem się zupełnie niefunkcjonalny. Nie zjadłem śniadania, bo nic nie chciało mi przejść przez gardło. Leniwie usiadłem na fotelu i włączyłem telewizor. Akurat nadawano reklamy, więc zmieniłem kanał - tutaj prognoza pogody - nic ciekawego. Zacząłem bezmyślnie skakać po programach, aż w końcu zatrzymałem się tam, gdzie nadawano wiadomości. Po nudnych informacjach dotyczących polityki, prezenterka opowiedziała o morderstwie popełnionym dziś w nocy i zaanonsowała odpowiedni materiał filmowy. W pewnym momencie szklanka wody, którą trzymałem w ręku upadła na podłogę. Gruby oficer policji opowiadał o brutalnym podwójnym morderstwie dokonanym dziś w nocy w miejskim parku. Na ekranie telewizora wirowały czerwone światła kogutów policyjnych samochodów, w okolicy zajścia kręciło się całe mnóstwo ludzi, niesamowity gwar i poruszenie dominowało w przedstawianym obrazie. Potem pokazano wywiady z kilkoma domniemanymi świadkami zbrodni. Nie mogę... (tu tekst się chwilowo urywa - przyp. wyd.)
CDN...