Hasając ostatnio po Cyberpunkowych witrynach, szczególny nacisk położyłem na znajdujące się tam propozycje dotyczące muzyki nadające się do wykorzystywania podczas sesji, ewentualnie po nich, żeby mocniej przeżywać i rozpamiętywać całą rozgrywkę.
      
Na co konkretnie natrafiłem w moich poszukiwaniach? Otóż najczęściej jako "muzykę Cyperpunkową" określano utwory metalowej grupy Fear Factory. Ciężki metal połączony z elektronicznym i industrialnym brzmieniem rzeczywiście bardzo pasuje do atmosfery mrocznej przyszłości. Często natrafiałem także na opisy soundtracków z takich filmów jak Kruk, Spawn czy Blade Runner. I tu autorzy trafili w dziesiątkę. Większość utworów z wyżej wymienionych ścieżek dźwiękowych rzeczywiście może być wykorzystana jako ostra przyprawa do potrawy CP2020. Ale co powiecie na małą alternatywę?
      
Właśnie. Jako alternatywę widzę tu całą masę wykonawców i rodzajów muzyki. Jedne nadają się lepiej inne gorzej, zależnie od sytuacji w grze i klimatu.
      
Jednym z zespołów, jaki stał się dla mnie inspiracją do napisania tego artykułu to piątka z Nowego Jorku, a konkretnie zespół Dog Eat Dog. Sama nazwa może sugerować jakie klimaty zaserwują nam twórcy takich kawałków jak No Fronts czy Rocky. Ich muzyka jest faktycznie ostra - metal z domieszką rapu i hardcore. Obok ciężkich gitar usłyszymy jeszcze np. trąbki (szczególnie na albumie Play Games). Co tę muzykę łączy z Cyberpunkiem? Przede wszystkim jej werwa, ostrość i pikanteria. Podczas gry w CP często (a niekiedy bardzo często) gracze uczestniczą w pościgach, strzelaninach , bójkach i tym podobnych atrakcjach. Kiedy mistrz gry skończy się produkować na temat zaistniałej sytuacji i zarządzi rzuty kośćmi, w pokoju zapadnie cisza, a w tle pogrywać będzie muzyka Dog Eat Dog, to w większość graczy i MG uderzy dodatkowa porcja adrenaliny, napięcie wzrośnie, a do pokoju wpadnie mama z krzykiem proszącym o spokój, próbując przekrzyczeć kontrolowaną burzę dźwięków. Naprawdę dobra propozycja nie tylko dla twardych solo i zdecydowanych na wszystko fixerów.
      
Nie zapominajmy, że filozofia Cyberpunka to dekadentyzm, schyłkowość, nierzadko negacja. Kult technologii i postępu, a co za tym idzie pogoni za forsą stwarza specyficzny klimat i kreuje rozmaite środowiska i typy postępowania. Nie od parady termin Cyberpunk ma właśnie taką, a nie inną nazwę. Ze względów wyżej wspomnianych nawiązuje do postawy punków z lat 70 i 80. No, ale mieliśmy mówić o muzyce. A punk rock raczej do CP nie pasuje ze względów, moim zdaniem, brzmieniowych (zbytnia melodyjność).
      
Kontynuując wątek muzyki nadającej się do problematyki i akcji CP, warto zaproponować tu wywodzący się z Kalifornii zespół KORN. Podobnie jak Dog Eat Dog muzyka Korna łączy w sobie kilka elementów (nowy metal, trochę industrialu, wpływy rapu).
      
Kiedy skończą się szalone akcje, strzelaniny i ogólna zawierucha to warto dać się wciągnąć w proponowane przez zespół klimaty. A te są relatywnie spokojniejsze (głównie w sensie tempa) niż DEDowe. Za to zahaczają o psychodelę. Wywołują ogólne zawirowania zmysłu słuchu, przede wszystkim dzięki swej oryginalności. Moim zdaniem idealnie nadają się do wykorzystania podczas sesji. W większości nie powodują subiektywnego przyspieszenia tempa akcji, ale za to dzięki swemu zakręconemu i ciekawemu stylowi, no i oczywiście świetnemu wokalowi Jonathana Davisa dadzą każdemu punkowi odczuć atmosferę egzystencji w równie złożonej i nietypowej rzeczywistości.