|
Belphegor The Archdevil
Dianae
Lux Vera
|
Oto wszystkie postacie z LARPa Lux Vera. Każda postać ma szczegółową charakterystykę, na którą składają się podstawowe dane na temat postaci, jej historia, Teraźniejszość i sposób odgrywania.
Imię: Lenard de Choisy
[Lenar de Szuazi]
Funkcja: Szeryf
Klan: Ventrue
Natura: Caretaker
Postawa: Defender
Pokolenie: 9
Droga: Road of Chivalry
Przeszłość
Od dosyć dawna jesteś w Chartres. Przybyłeś tu około 80 lat temu, by poszukać dla siebie nowego pana, gdy twój dawny pan i stwórca został zabity przez innego feudała. W Chartres znalazłeś spokojną przystań. Twój nowy senior, Claude de Blaison, hrabia de Genevois, książę Chartres, jest dobrym i wyrozumiałym panem. Dzięki temu, że sprawdziłeś się na jego służbie, dostałeś od niego funkcję szeryfa, którą starasz się wykonywać jak najlepiej.
Twoja służba nie należała do najłatwiejszych. Pół wieku temu przeżyłeś w Chartres zarazę, która doprowadziła miasto na skraj upadku. Jednak wspólnym wysiłkiem, Twoim i Księcia, zdołałeś uspokoić sytuację. Obawiasz, że to samo może się powtórzyć i teraz.
Twój niepokój wzrósł, gdy parę lat temu ktoś podpalił katedrę. Podobno zginął wtedy jeden Nosferatu. Do dzisiaj nie wykryto sprawcy. Jednakże Twoje podejrzenia oscylują wokół któregoś z Brujah. Czy są słuszne? Wciąż starasz się znaleźć na to odpowiedź.
Teraźniejszość
Twoim konkurentem jest Charles d'Herbelot, przebiegły Lasombra. Zdołał dzięki swoim intrygom podporządkować sobie kościół w mieście. Biskup, Gerard de Mailly, jest jego marionetką. Pewnie to więc d'Herbelot stoi za pogromami Żydów. Trzeba to powstrzymać, tylko bowiem zaostrza to sytuację. Żydzi nie są niczemu winni, więc chciałbyś ich ochronić. D'Herbelot jest pod sporym wpływem swojej córki, Sebeline. Łączy ich coś na kształt perwersyjnego związku. Jednocześnie jednak, być może udałoby Ci się wpłynąć na niego właśnie za pośrednictwem Sebeline.
Parę dni temu Bernard Émeutier, Brujah, wywołał w mieście bunt. Kilku młodych poszło za jego głosem. Chcieli obalić władzę starszych. De Blaison wysłał Cię, byś stłumił ten ruch. Dzięki swoim rycerskim umiejętnościom zwyciężyłeś. W walce wydatnie służył Ci Twój wasal, Georges de Saint Michel, zdolny młody Ventrue. Zginęło w tej walce kilku neonatów, jednak samego Bernarda zdołałeś pojmać żywcem. Dzisiaj wiedziesz go przed oblicze Księcia.
Być może będziesz mógł przesłuchać Bernarda w sprawie podpalenia katedry parę lat temu. Kto wie, może rzuci trochę światła na tą tajemnicę.
Jednak nie dane Ci jest cieszyć się ze zwycięstwa - Twoja córka Lorencete zapadła właśnie na tajemniczą chorobę. Podobno już ktoś zginął z jej powodu, czy Twoja córka też opuści ten świat? Na razie skrzętnie to ukrywasz, ale niedługo będziesz musiał powiedzieć o tym Księciu.
Odgrywanie
Przejmujesz się losami śmiertelnych. Nigdy do końca nie wyzbyłeś się związków z nimi, czujesz się wobec nich, jak pasterz, albo opiekun. Jesteś od nich potężniejszy, co jednak nie znaczy, że masz prawo się wywyższać. Przede wszystkim jesteś prawy i lojalny. Cnoty rycerskie i honor - to wartości w które wierzysz. Nie lubisz wszelkich burzycieli i wichrzycieli. W dzisiejszych czasach jest wielu fałszywych proroków. Trzeba się ich wystrzegać, bo tak naprawdę większość z nich to słudzy Szatana. Póki świętość nie zostanie dowiedziona - trzeba być bardzo ostrożnym. Stoisz na straży prawa i nie dopuścisz, by zostało złamane. Jesteś wasalem księcia miasta, Claude'a de Blaison, hrabiego de Genevois. To prawy władca. Pod jego wodzą Rodzina Chartres zmierza we właściwym kierunku.
Imię: Bernard Émeutier
[Bernar Emutie]
Funkcja: przywódca Anarchistów
Klan: Brujah
Natura: Rebel
Postawa: Rogue
Pokolenie: 11
Droga: Road of the Beast
Przeszłość
Zostałeś przemieniony niedawno: Twoje nieżycie trwa ledwo 10 lat. Jednak już od jego początku zostałeś ciężko doświadczony. Twój ojciec został zabity przez lokalnego feudała Lasombra, gdy próbował walczyć w obronie chłopów ciemiężonych przez lokalny klasztor cystersów. Twój ojciec był filozofem i marzycielem. Wierzył, że możliwe jest zbudowanie idealnej Kartaginy, gdzie ludzie byliby sobie równi, a Kainici żyliby między nimi w pokoju. Ty straciłeś złudzenia, gdy uciekałeś przed ghoulami Lasombra. Być może jest możliwe zbudowanie idealnego społeczeństwa, ale nie ze starszymi Ventrue i Lasombra na czele.
Teraźniejszość
Gdy przybyłeś do Chartres, zostałeś przyjęty chłodno, ale pozwolono Ci zostać w mieście. Na czele stoi książę Claude de Blaison, a wspierają go Ventrue Lenard de Choisy i Lasombra Charles d'Herbelot. Typowy skostniały układ. Postanowiłeś doprowadzić do zmian, w których starsi straciliby władzę na rzecz młodszych. Zgromadziłeś stronników i wszystko było na dobrej drodze, by wreszcie obalić oligarchię starszych. Jednakże, gdy wystąpiłeś otwarcie do walki, nie przyłączyli się do Ciebie wszyscy, na których liczyłeś. Stąd gdy uderzył na Ciebie Lenard de Choisy ze swoimi wojskami, oddałeś mu pola. Zabił kilku Twoich zwolenników i uwięził Ciebie.
Teraz wiedzie Cię przed oblicze księcia. Podejrzewasz jednak, że nie zabiją Cię od razu. To wzbudziłoby zbyt duże protesty. Musisz na nowo odbudować swoją pozycję i zdobyć nowych zwolenników. Im silniejsza będzie Twoja pozycja w mieście, tym trudniej Księciu będzie wydać na Ciebie wyrok. Jeśli zgromadzisz nowych zwolenników wśród neonatów, a może i obywateli miasta - być może zmusisz Księcia do uwolnienia Ciebie i uznania praw młodszych Kainitów. Musisz działać umiejętnie i jak najszybciej, w końcu Twoje nieżycie wisi na włosku.
Odgrywanie
Jesteś pewny siebie - gdyby nie to, że starsi pracowali na swoją pozycję przez wieki, bez problemu obaliłbyś ich uzurpację. Masz charyzmatyczną osobowość, szybko znajdujesz sobie grono naśladowców i zwolenników. Jednocześnie stoisz mocno na ziemi. Wszelkie ideały i filozofie są dobre, gdy już nie ma o co walczyć. Ci wszyscy nawiedzeni durnie, którzy twierdzą, że słuchają głosu Boga i namawiają do poszukiwania Golkondy, czy innych bzdur - to banda idiotów. Tylko rozdrabniają siły, które można byłoby obrócić przeciwko starszym. Tylko bowiem, gdy obali się uzurpację starszych, tylko wtedy można próbować budowy idealnego społeczeństwa. Zawsze polegasz tylko na sobie, nigdy żaden "święty" Tobie nie pomógł, teraz też pomożesz sobie sam.
Imię: Marie-Madeleine du Châtel-Joinville
[Mari-Madlen dui Szatel-Żuanwil]
Funkcja: Obywatel
Klan: Toreador
Natura: Penitent
Postawa: Penitent
Pokolenie: 11
Droga: Road of Heaven
Przeszłość
Do niedawna byłaś duszą towarzystwa w Chartres. Korzystałaś z wszelkich przyjemności, jakie może dostarczyć nieżycie. Rodzina miasta znała Cię z wyuzdanych przyjęć, jakie wyprawiałaś dla co bardziej rozpustnych mieszkańców Chartres. Wpływowy Lasombra Charles d'Herbelot i jego córka, Sabeline byli Twoich regularnymi gośćmi. Wtedy należeli do grona Twoich najbliższych przyjaciół. Jednak to właśnie pod ich wpływem obrałaś nową drogę. Kiedyś obserwowałaś ich razem. Oddawali się niezwykle wyuzdanemu procederowi połączonemu z okrutnym i sadystycznym traktowaniem kilkorga dzieci, które na przemian torturowali i spijali. Jednocześnie sami pogrążeni byli w dziwnym stosunku, dzieląc się swoją krwią i stosując wyrafinowane pieszczoty. Zrobiło to na Tobie jak najgorsze wrażenie. Zrozumiałaś, że upadłaś bardzo nisko zadając się z takimi potworami.
Udałaś się do Jean-Baptiste'a, Malkaviana, którego wcześniej uważałaś za idiotę, a dopiero teraz dostrzegłaś mądrość w jego słowach. On to bowiem już wcześniej piętnował rozpustne i nieludzkie zachowania Kainitów z d'Herbelotem na czele. Posłuchałaś jego słów i obrałaś nową drogę nieżycia. Postanowiłaś dalszą egzystencją naprawić grzechy jakie wcześniej popełniłaś. Nie wiesz, czy Bóg Ci wybaczy, jednak ciężko pracujesz na to, by tak się kiedyś stało.
Teraźniejszość
Swoją dawną pozycję w Rodzinie Chartes wykorzystałaś, by ze swojego domu uczynić schronienie dla wszystkich potrzebujących - ludzi i Kainitów. Początkowo pomagał Ci w tym pewien Nosferatu imieniem Ponce. Był on znajomym Malkaviana, więć zmusiłaś się, by go poznać. Potem się okazało, że pod szkaradną maską kryje się dusza anioła. Biednych i potrzebujących kierował do Twojego domu, a Ty niosłaś im pomoc. Wielką tragedią była dla Ciebie śmierć Ponce'a, gdy zginął w czasie pożaru starej katedry, gdzie miał schronienie. To zbliżyło Ciebie i Jean-Nicolasa, Starszego Nosferatu, choć trudno nazwać Waszą znajomość przyjaźnią, to jednak jesteście wobec siebie uprzejmi i mili. On woli samotność, ale szanuje Twoją pracę. Pokrywają go szkaradne blizny, które wiele, wiele lat temu otrzymał w czasie pożaru swego schronienia. Wybaczył jednak temu, kto je podpalił.
Okazyjnie kontaktujesz się także z Gangrelką, Marie de Narcy. Jest ona wzorem cnót dla Ciebie. Nie wiesz jak ona to robi, ale jest tak ludzka i tak dobra, jaką Ty nigdy nie będziesz. I przy tym taka naturalna. Podziwiasz ją i uczysz się od niej, a ona czasami pomaga Ci w Twojej misji.
Stale zamieszkuje u Ciebie Jean-Baptiste, mogąc swobodnie nauczać i naprowadzać na dobrą drogę Kainitów. Choć Twój dom znajduje się na terenach lenna d'Herbelota, ten pozwala Ci na Twoją działalność, ze względu na dawną przyjaźń, uważa, że to kolejne toreadorskie dziwactwo. Jednak gdy ostatnio Jean-Baptiste zaczął podnosić głos przeciw temu Lasombra, piętnując jego grzeszne życie z Sabeline i okrutne traktowanie śmiertelników (dokładnie opowiedziałaś Malkavianowi o tym, co widziałaś), sądzisz, że d'Herbelot będzie chciał Cię usunąć ze swojej dzielnicy. Nie obawiasz się jednak tego - Bóg wystawia swoje sługi na ciężkie próby, więc przyjmiesz i tą z pokorą. Tylko w ten sposób możesz spróbować odpokutować swoje grzechy.
Ostatnio bardzo oburzyły Cię pogromy Żydów. Zdajesz sobie sprawę, że odpowiedzialny za to musi być d'Herbelot. Postanowiłaś odnowić dawną z nim znajomość, by spróbować przekonać go, by doprowadził do zakończenia tych oburzających przykładów samosądu.
Odgrywanie
Jesteś pokorną i religijną kobietą, pragnącą odpokutować grzechy młodości. Jesteś spokojna i nigdy nie wpadasz choćby we wzburzenie. Zerwałaś z dawnym trybem nieżycia, teraz jeśli nie jesteś pogrążona w modlitwie, to albo pomagasz potrzebującym, albo uczestniczysz w naukach Jean-Baptiste. Ten twierdzi, że do miasta przybędzie wysłannik Boga, który uratuje je od zarazy. Wiesz, że mówi prawdę i oczekujesz na przyjście upragnionego wybawiciela.
Imię: Charles d'Herbelot
[Szarl Derbelo]
Funkcja: Starszy
Klan: Lasombra
Natura: Monster
Postawa: Gallant
Pokolenie: 9
Droga: Ścieżka Katarów
Przeszłość
Przebywasz w Chartes od prawie stu lat. Przybyłeś tu wtedy szukając nowych posiadłości, gdyż po śmierci Twojego Ojca Twoi bracia rozdarli między siebie jego dobra, Tobie zostawiając jedynie ochłapy. Lokalny książę, Ventrue, Claude de Blaison, hrabia de Genevois, okazał się łaskawy. Wówczas o dziwo nie było w mieście wielu wampirów, więc skwapliwie przyjął Ciebie i oddał Ci w zarząd dzielnicę kupiecką. W zamian za pieczę nad tym obszarem i dbaniem o porządek (gdy tymczasem de Blaison mógł zająć się niepokojami w reszcie miasta i uporządkowaniem niespokojnej Rodziny), Ty otrzymałeś lenno, którego stałeś się prawie udzielnym władcą. Książę prawie nie wtrąca się w Twoje interesy, a Ty usłużnie wykonujesz obowiązki lennika, acz bez entuzjazmu.
Twoja śmiertelna rodzina, wywodząca się z południowej Francji, pochodziła z bogatego rodu kupieckiego, który dochrapał się szlachectwa. Dlatego bez trudu znalazłeś wspólny język ze śmiertelnymi kupcami Chartres. Coś jeszcze wyniosłeś z rodzinnego domu: zamiłowanie do rozpusty i lubieżnych zabaw. Twoja siostra, Helissente, i Ty, byliście dobraną parą i w gronie rówieśników przewodziliście wyuzdanym orgiom i przyjęciom. Łączyło Was coś więcej, niż tylko zwykła miłość między rodzeństwem... Niestety wasze drogi rozeszły się, gdy obudziłeś się dla Nocy. Na jakiś czas zapomniałeś o swoim śmiertelnym życiu, bo znalazłeś nowe, bezgraniczne źródło przyjemności. Jednocześnie rzuciłeś się w wir wampirzej polityki, radząc sobie całkiem nieźle. Ale popełniłeś jeden błąd: założyłeś nieśmiertelność swojego Ojca. Jednak inni jego potomkowie, nie tak lubiani przez niego, jak Ty, zabili go i rozdzielili między siebie jego majątek. Wysoki status wśród Kainitów pozwolił Ci szybko dźwignąć się z upadku, A majątek w Chartres tylko Ci w tym pomógł.
Przez lata planowałeś zemstę. Zgromadziłeś olbrzymie wpływy w Kościele, za pomocą których pragnąłeś zniszczyć wyrodnych braci. Nie było mnicha w Chartres i okolicach, który robiłby coś bez Twojego pozwolenia - a najwyżsi hierarchowie, łącznie z biskupami miasta, byli Twoimi ghoulami. Wzbudziłeś więc gromadkę swoich marionetek, którzy powodowani świętym gniewem po kolei wymordowali wszystkich Twoich braci.
W tym czasie (prawie pięćdziesiąt lat temu) Chartres przechodziło zarazę. Rodzina poddała się niepokojom i Książę musiał siłą przywracać porządek, a pomagał mu w tym jego wierny piesek, Lenard de Choisy, Ventrue, szeryf miasta. Ty błyskawicznie poradziłeś sobie z zamieszkami we własnej dzielnicy, rozgrywając swoje wpływy w Kościele doprowadziłeś do kilku pokazowych pogromów.
Dzięki swojej bezwzględnej polityce zdobyłeś niewyobrażalny majątek. Mogłeś więc spokojnie poświęcić się odkrywaniu przyjemności nieżycia. Tym bardziej, że dotychczasowe sposoby jej uzyskiwania zaczynały Cię nudzić. Ale potrzebowałeś towarzyszki, która tak jak kiedyś Helissente, pomogłaby Ci w Twoich badaniach i poszukiwaniach rozkoszy. Twoja siostra była niestety już stara i brzydka. Jednak w jej córce, Sabeline, odkryłeś to, co kiedyś tak podobało Ci się w jej matce. Przemieniłeś ją w jej pokoju, na oczach trzech kochanków, których akurat gościła. Stali się oni jej pierwszym posiłkiem. Od tej chwili towarzyszy Ci w Twoim nieżyciu, jako kochanka (po tylu latach wspólnych przyjemności jesteście nawzajem związani Więzami Krwi), jako współwładczyni i jako córka.
Parę lat temu Twoja pozycja była jednak zagrożona, gdy tajemniczy sprawcy podpalili katedrę w Chartres. Ostro musiałeś się napracować by podejrzenia nie spadły na Ciebie. Zginął wtedy jakiś Nosferatu imieniem Ponce, którego chciałeś pozbyć się z katakumb katedry. Dni Twojej chwały powróciły, gdy całe miasto podjęło trud odbudowy bazyliki, oczywiście nie bez Twojego udziału. To przedsięwzięcie skrycie kontroluje Twój nadworny architekt, Mercadier z klanu Toreador. Co prawda teraz budowę przerwano - z powodu zarazy, ale masz nadzieję że to chwilowe.
Teraźniejszość
Nie niepokoi Cię kolejna zaraza. Twój ghoul, biskup Gerard de Mailly, już zaczął pod Twoim wpływem organizować pogromy Żydów, które w razie czego skierujesz przeciwko ewentualnym buntownikom. Plotki o Gehennie traktujesz z dużym sceptycyzmem. To samo mówiono podczas ostatniej zarazy.
Ostatnio niepokoi Cię tylko jedna rzecz. Twoja dawna przyjaciółka, Toreadorka, Marie-Madeleine du Châtel-Joinville, wcześniej towarzyszka Waszych zabaw, nagle wpadła w dewocję. Pewnie jej kolejny wymysł i poza. Jednak zaczął u niej zamieszkiwać Malkavian, Jean-Baptiste. Sam w sobie niegroźny maniak, uważający siebie za proroka. Ale zaczął gadać nieładne rzeczy o Tobie i Sabeline. Sobą to byś się jeszcze nie przejmował, ale nie lubisz, jak się obraża piękne kobiety. Trzeba będzie pomyśleć, jak załatwić tą sprawę. Może oskarżyć go od podburzanie tłumu? Nigdy byś się nie przejmował religijnymi maniakami - po tylu latach manipulowania Kościołem przekonałeś się, że sami w sobie są zupełnie niegroźni, natomiast umiejętnie manipulowani mogą być świetnym narzędziem. Zostawiłbyś więc Jean-Baptiste'a w spokoju, gdyby nie to, że obraża Ciebie i Twoją ukochaną.
Z Księciem nie łączą Cię bliskie stosunki. Zdaje się być krytycznie ustosunkowany do Twego trybu nieżycia. Jednak ponieważ w kwestiach formalnych nie robi Ci wyrzutów, jesteś lojalny, choć nie współpracujesz z nim aktywnie. Irytuje Cię jedynie jego piesek, szeryf Lenard de Choisy. Jest strasznie "porządny" i chce narzucić swoje zdanie innym.
Odgrywanie
Jesteś Sybarytą w pełnym tego słowa znaczeniu. Korzystasz z nieżycia na wszelkie sposoby jakie są tylko możliwe. Sadystyczne tortury, kąpiele we krwi dziewic, polowania na ludzi, to wszystko już Ci się znudziło. Szukasz coraz bardziej oryginalnych i wyrafinowanych przyjemności. Pełne spełnienie gwarantuje Ci tylko uczestnictwo Sabeline w Twoich poszukiwaniach. Razem przekraczacie bariery rozkoszy. Oczywiście nie dzielisz się swoimi odkryciami z innymi, dzięki Mrokowi, który spowija Wasze orgie, tylko drobna część prawdy jest wiadoma Waszym przyjaciołom.
Dzięki swoim manipulatorskim umiejętnościom zawsze uzyskujesz to, co chcesz. Kościół Chartres gotowy jest na każde Twe skinienie. Tylko zachcianki jednej osoby są jeszcze dla Ciebie istotne - życzenia Sabeline są dla Ciebie rozkazem.
Imię: Perseval de Cayeux
[Persewal de Kajo]
Funkcja: Regent Tremere
Klan: Tremere
Natura: Tyrant
Postawa: Autocrat
Pokolenie: 8
Droga: Road of the Devil
Przeszłość
Ongi jeden z Rady Siedmiu, potężny Goratrix, ocenił Cię jako zdolnego i polecił swojemu wnukowi, by Cię przemienił. Chartres to tylko kolejny etap Twojej błyskotliwej kariery. Już niedługo osiągniesz kolejny stopień w piramidzie. Potrzebujesz tylko jednego, spektakularnego sukcesu, który przyspieszy Twój awans. Dom Tremere jest dla Ciebie najważniejszy, jednak dobro własne także jest dla Ciebie istotne. Reszta, to zwykli głupcy. Tylko bowiem droga wtajemniczenia, na której Ty stąpasz, jest sposobem osiągnięcia prawdziwej potęgi. Błyskawicznie pokonałeś siedem stopni wtajemniczenia i zostałeś Regentem w Chartres. Czujesz, że już niedługo nim pozostaniesz. Nie możesz więc zrobić niczego, co zniszczyłoby Ci dotychczasową karierę.
Teraźniejszość
Zaraza w mieście nie obchodzi Cię. Nawet jeśli to prawda, że giną w jej wyniku Kainici - to ile nie możesz tego wykorzystać, to ma to nikłe znaczenie. Także plotki o Gehennie i uzdrowicielu nie są istotne. Jednak musisz być uważnym obserwatorem. Wszędzie może zaistnieć sytuacja, z której możesz wyciągnąć korzyści.
Książę, Claude de Blaison, to prawy Ventrue. Można nim manipulować, jeśli wygrywa się przeciwko niemu kwestie prawne, albo jeśli uważa, że dzięki temu jego rządy będą stabilniejsze. Niebezpieczny jest Lasombra, Charles d'Herbelot, może być świetnym stronnikiem, ale niezwykle groźnym wrogiem - kontroluje bowiem cały Kościół Chartres. Lenard de Choisy, szeryf miasta, to przykry fanatyk, bezgranicznie honorowy i oddany księciu. Lepiej go pominąć i od razu startować do księcia.
Odgrywanie
Wiesz, że jesteś najlepszy. Większość mieszkańców Chartres nawet Ci do pięt nie dorasta. Natomiast to małe miasteczko może być świetną odskocznią do wyższych stanowisk. Tym prościej będzie urządzić wszystko tak, byś obrócił sytuację na własną korzyść. Nie znosisz sprzeciwu, jeśli wyraża go ktoś niżej od Ciebie położony. Jeśli jednak jest to ktoś stojący ponad Tobą, lub ktoś kto może się okazać przydatny dla Ciebie, stajesz się miły, otwarty i układny. Jednak cele i dążenia Domu Tremere stanowią dla Ciebie najwyższy priorytet. Jeśli uda się je osiągnąć drogami legalnymi - zrobisz wszystko, by tak się stało. Gdy jednak się to nie powiedzie, próbujesz dalej, tym razem stosując wszelkie możliwe chwyty. Cóż, cel uświęca środki.
Imię: Jacques
[Żak]
Funkcja: Obywatel
Klan: Ravnos
Natura: Rogue
Postawa: Caretaker
Pokolenie: 12
Droga: Road of Paradox
Przeszłość
Byłeś drobnym złodziejaszkiem, kiedy znalazł Cię Twój Ojciec i przemienił. Wałęsałeś się to tu, to tam, aż trafiłeś na niegroźnego wariata imieniem Raguel. Nauczał różnych rzeczy o Bogu, o przebaczeniu, o drodze, którą powinni podążać Kainici. Pomyślałeś, że to świetny pomysł, by przyłączyć się do niego i udawać jednego z jego uczniów. Przy okazji nikt Cię nie będzie podejrzewać, gdy trochę oskubiesz jego słuchaczy.
Podróżowałeś z Raguelem sporo czasu. Poznałeś wiele jego sekretów, które trzymasz na wypadek, gdy się akurat przydadzą. Przyjąłeś maskę, która uczyniła Cię podobnym do jego uczniów - opiekuńczych i altruistycznych wobec ludzi i Kainitów.
Jednocześnie z niepokojem zauważyłeś, że wiele z rzeczy, które Raguel głosi, zaczyna Ci się podobać. Przyjmujesz część jego poglądów, nawet nieświadomie. Nie kradniesz już tak bezkompromisowo, jak kiedyś, teraz robisz to rzadko i tylko tych, którym to i tak nie robi różnicy. Nie kłamiesz równie często i nie oszukujesz. Zaczyna Ci dokuczać myśl, że cały czas podróżujesz z Raguelem i tak wrednie go oszukujesz. On jest naiwny i niczego nie podejrzewa.
Teraźniejszość
Postanowiłeś zerwać z Raguelem. Poczułeś, że musisz zrobić coś, co przywróci Ci Twoje dawne przekonania. Tylko wtedy na powrót staniesz się prawdziwym Ravnosem. Wiesz, że Raguel należy do klanu Salubrich. Choć on tego specjalnie nie ukrywa, to wiesz, że taka informacja może być wartościowa. Zdaje się, że na Salubrich polują Tremere. Wredne to poczwary, ale mogą Cię sowicie nagrodzić, gdy im wydasz Raguela. Zgodzisz się świadczyć przeciw niemu - tylko w ten sposób zerwiesz łączące Cię z nim więzy. Podobno oskarża się Salubrich o infernalizm. Nie wiesz nawet co to do końca znaczy, ale chętnie go o to oskarżysz, jeśli Ci zapłacą. Choć Raguel jest krystalicznie dobry i po podróżach z nim, możesz być absolutnie pewny, że nie oszukuje i że naprawdę jest taką świętą osobą, że rzeczywiście potrafi leczyć i uzdrawiać, to jednak trochę fałszu i oszustwa wprowadzi w błąd Kainitów i wyjdzie Ci na korzyść. Wciąż się jeszcze wahasz, w końcu Raguel nie zrobił Ci nic złego, ale jesteś już praktycznie pewien, że go zadenuncjujesz.
Wygląd
Zdecydowanie odróżniasz się Wyglądem od Raguela i dwójki pozostałych uczniów - wykazujesz zmiłowanie do wszelakich ozdób i kolorowych strojów. Starasz się minimalizować te skłonności ze względu na grupę, w której się znajdujesz - zbytni przepych mógłby wzbudzać podejrzenia pozostałych.
Odgrywanie
Początkowo byłeś tylko drobnym oszustem i złodziejem. Potem stwierdziłeś, że szerzenie kłamstwa i fałszu może być sposobem na nieżycie. Jest to dobra zabawa i może być opłacalne. Pleciesz różne intrygi, które wprowadzają w błąd naiwniaków. Choć niekiedy czujesz wyrzuty sumienia, to jednak wciąż sprawia Ci to frajdę. Tym bardziej, jeśli Twoimi ofiarami padają napuszeni Starsi i bogacze. Z drugiej strony, sprawa Raguela może być największym numerem Twojego nieżycia - w końcu nabierzesz całe miasto!
Twój styl bycia nie jest tak skromny, jak pozostałej trójki. Jesteś bardziej impulsywny i skłonny folgować swoim zachciankom. Uważnie obserwujesz otoczenie i starasz się odnaleźć w nim tych, którzy byliby podatni na Twoją manipulację. Zaczynasz być znużony trybem życia, jakie prowadzisz u boku Raguela -rozglądasz się w poszukiwaniu okoliczności, które umożliwiłyby Ci opuszczenie Mistrza przy jednoczesnych wymiernych korzyściach. Jednak na razie udajesz posłusznego i wiernego ucznia.
Imię: Sabeline d'Herbelot
[Sabelin Derbelo]
Funkcja: Obywatel
Klan: Lasombra
Natura: Monster
Postawa: Gallant
Pokolenie: 10
Droga: Ścieżka Katarów
Przeszłość
Byłaś młodą, znudzoną arystokratką. Dnie spędzałaś na przyjęciach i zabawach, noce zaś w swej sypialni z kochankami. Twa matka, Helissente, była taka sama za młodu i wyraźnie Ci zazdrościła. Miała licznych kochanków, ale nie dorównywała Ci powodzeniem. Jej mąż i Twój ojciec, bogaty bufon, nie wiedział o niczym.
Twe życie było nudne. Szukałaś coraz to nowych przyjemności, Twoi kochankowie byli tak strasznie banalni, a życie towarzyskie takie formalne. Myślałaś, że skończysz tak samo, jak swoja matka, gdy do Twojej sypialni wpełzł Cień. Twoi trzej kochankowie, którzy pieścili Cię tamtej nocy, nawet go nie zauważyli. Ale Ty już wiedziałaś, że to oznacza, że nuda skończy się raz na zawsze. Twoi kochankowie stali się Twoim pierwszym posiłkiem...
Charles d'Herbelot, bo tak nazywał się Twój Ojciec, był o dziwo twoim wujkiem. Od teraz stał się Twoim nauczycielem i kochankiem na drodze poszukiwania nowych form rozkoszy i przyjemności. Twe nocne nieżycie stało się bogate, jak nigdy gdy byłaś śmiertelna. Sadystyczne tortury, kąpiele we krwi chłopców, polowania na ludzi, to wszystko zdążyło się Ci już znudzić. Jednak Wasze poszukiwania dosięgały wciąż nowych, ukrytych źródeł ekstazy. W ciągu lat wspólnego nieżycia połączyliście się wzajemnymi Więzami Krwi i łączy Was coś na kształt perwersyjnej miłości. Jednocześnie jednak zauważyłaś, że to Ty stajesz się powoli dominującą stroną w Waszym związku. Czy to wrodzone zdolności, czy po prostu Twój charakter spowodowały, że Charles poddaje się łatwo Twojej woli i zachciankom.
W czasie ostatnich lat wykorzystywałaś tą zależność, by zabawiać się manipulowaniem ludźmi i wampirami. Bawi Cię to, nie tak bardzo jak Wasze orgie, ale jest to równie satysfakcjonujące. Lubisz patrzeć, jak ludzie tracą wszystko, upadają na Twoich oczach. Lubisz niszczyć i pogrążać swe marionetki. Sprawia Ci to olbrzymią przyjemność i uciechę.
Teraźniejszość
Twoja dawna przyjaciółka, która kiedyś towarzyszyła Wam w orgiach, Toreadorka, Marie-Madeleine du Châtel-Joinville, nagle wpadła w dewocję. Pewnie jej kolejny wymysł i poza. Jednak zaczął u niej zamieszkiwać Malkavian, Jean-Baptiste. Sam w sobie niegroźny maniak, uważający siebie za proroka. Ale zaczął gadać nieładne rzeczy o Tobie i Charlesie. Wyzywa Was od rozpustników i okrutników, piętnuje Wasze zwyczaje i zadziwiająco dużo wie o Waszych orgiach. Jest to bardzo niemiłe, tym bardziej, że może rzutować na Wasz status wśród Kainitów Chartres. Cóż, jednym słowem postanowiłaś go zniszczyć.
Namówisz Charlesa, aby go uwięził. Pod byle pretekstem. Na pewno zrobi Ci taki upominek, w końcu tyle dla niego zrobiłaś. A potem poprosisz Charlesa o głowę Jean-Baptiste'a. Tak, to będzie odpowiedni sposób - przyniosą Ci jego głowę na tacy, a Ty będziesz się napawała swoim sukcesem.
Reszta Kainitów w mieście Cię nie obchodzi, są nudni. Warto czasami tak dla rozrywki zniszczyć któregoś z nich, ale nic szczególnego nie przychodzi Ci teraz do głowy. Jeśli zakończysz sprawę tego Malkaviana, to chyba znów zapanuje nuda. Może by tak wykorzystać tego Brujah, jak mu tam, Bernarda Émeutiera? Wygląda na całkiem przystojnego. Hmm, to może być dobry pomysł. Ha, byłby nowy kochanek, a potem może obiekt Twoich i Charlesa rozkosznych eksperymentów. Ale najpierw musisz przekonać tego Brujah, że jesteś jego najlepszą przyjaciółką, że tak jak on nienawidzisz Starszych i pomożesz mu w jego walce. Mała sterowana rebelia może być ciekawa. Tak, ale najpierw trzeba wyciągnąć z rąk tych nudnych Ventrue. Trzeba by znaleźć im kogoś w zamian, jakiegoś kozła ofiarnego, którego można byłoby skazać dla przykładu, a wtedy uwolnionym Bernardem zajęłabyś się już sama.
Odgrywanie
Cóż, jesteś wampirem i jesteś z tego bardzo zadowolona. To otwarło Ci drogę do niespotykanych rozkoszy i ekstazy niedostępnej śmiertelnikom. Jednocześnie to poczucie władzy, gdy się manipuluje nic nie wiedzącymi maluczkimi, to coś, co powoduje, że ta egzystencja staje się naprawdę bardzo przyjemna. Zawsze byłaś dzieckiem nocy, stąd tym bardziej teraz jest to dla Ciebie upajające, gdy nocą władasz.
W towarzystwie zachowujesz się, jak na arystokratkę przystało. Ty i Charles stanowicie dobraną parę. Razem jesteście w stanie osiągnąć wszystko. Nie pociąga Cię administracja, tak jak Ventrue, Tobie podoba się sama władza nad czyimś życiem. Pragniesz, by wszyscy stali się Twoimi marionetkami, choć z Kainitami bywa to trudne.
Imię: Foulque
[Fulke]
Funkcja: Neonata
Klan: Brujah
Natura: Rebel
Postawa: Rebel
Pokolenie: 13
Droga: Road of Humanity
Przeszłość
Byłeś prostym najemnikiem - knechtą na służbie lokalnego feudała. Przemieniony zostałeś niedawno. Ledwo liznąłeś nieżycia, gdy wpadłeś w sam środek wojny. Pewnie byś się jakoś wycofał z tych kłopotów, gdyby nie to, że wojna była słuszna. Przywódca Twojego klanu z Chartres, Bernard Émeutier, podjął walkę przeciw dominacji Starszych wampirów w mieście. Ty dołączyłeś się do niego.
Walka była zacięta, ale Ventrue dysponowali większą ilością ludzi. W końcu szeryf Lenard de Choisy pokonał Was. Ty zdołałeś zbiec i zdaje się, że nikt nie pamięta, że uczestniczyłeś w buncie. Natomiast Twój przywódca został pojmany.
Teraźniejszość
Wciąż stąpasz w Elizjach Kainitów trochę niepewnie. Ostatnie wydarzenia mogą się na Tobie zemścić, więc na razie głośno nie przyznajesz się do tego, że pomagałeś Bernardowi. Ostatnio w ogóle się dziwnie czujesz, a myślałeś, że wśród wampirów takie rzeczy są niemożliwe. Twoja skóra jest bardziej blada, niż zazwyczaj, pojawiła się na niej jakaś wysypka. Zaczynasz, co najdziwniejsze, kaszleć - wypluwając przy tym krew. Masz nadzieję, że to tymczasowe, bo jeśli to ta zaraza, o której wszyscy mówią...
Teraz podejmujesz próby uwolnienia swojego przywódcy. Bernard Ciebie potrzebuje. Musisz przekonać Kainitów w mieście, że jego uwolnienie będzie dla nich korzystne. Udowodnić im, że obalenie władzy Starszych może wyjść im na dobre. Być może, jeśli w mieście będzie napięta sytuacja i zaistnieje groźba kolejnych zamieszek, Książę tego miasta będzie zmuszony uwolnić Bernarda, by nie zaostrzać sytuacji.
Odgrywanie
Choć jesteś świeży wśród Kainitów, to już zdążyłeś poznać zwyczaje tu panujące. Co nie znaczy, że je akceptujesz. Wśród wyższych rangą zachowujesz się cicho i potulnie - w czasie walki z szeryfem de Choisy widziałeś, co te starsze wampiry potrafią zrobić. Tylko ich potęga powoduje, że nie wykrzykujesz na głos swoich racji. Jednak wśród równych sobie lub niewiele wyżej położonych, dyskutujesz zawzięcie, próbując ich przekonać do swoich racji. Teraz najważniejsze jest uwolnienie Bernarda.
Z pobłażaniem traktujesz Malkaviana Jean-Baptiste'a i podobnych mu "wiejskich proroków". Co oni wiedzą? Czy ten "Bóg" im kiedykolwiek pomógł? Wiesz dobrze, że liczyć można tylko na siebie. Stąd sam pomożesz swojemu przywódcy uwolnić się z niewoli. Najlepiej by było, by uwolnił go sam Książę - wtedy udowodni swoją słabość przed wszystkimi Kainitami.
Imię: Jean-Nicolas
[Żął Nikola]
Klan: Nosferatu
Funkcja: Starszy Nosferatu
Natura: Mędrzec
Postawa: Loner
Pokolenie: 8
Droga: Path of Humanity
Przeszłość
Jako jedyny znasz przyczynę nawiedzającej Chartres zarazy - pamiętasz dawne wydarzenia, które stały się początkiem jej regularnych nawrotów. Przed dwustu laty miastem Chartres rządził Książę z klanu Toreador, Christian de Noyon. Pewnego razu do jego Elizjum wszedł Parias, który poprosił go o azyl. W zamian ofiarował wszystko co miał, czyli pojedynczą, piękną różę. Jednak Książę, pyszny i nieżyczliwy, odmówił i kazał przybyszowi wynosić się z miasta. Wtedy Parias, w obecności Starszych (w tym również Twojej) i Księcia przemienił się w piękną, jaśniejącą i dumną postać i przemówił: "Jam jest Uriel, Pan Światłości. Za waszą pychę, brak miłosierdzia i pokory, w imię Boga Jednynego, Pana Zastepów, przeklinam was, wasze dzieci i to miasto." Książę błagał o wybaczenie, lecz Uriel nie odpowiedział i odszedł.
Skutkiem klątwy, co 50 lat powtarzają się w Chartres epidemie nieznanej choroby, która dziesiątkuje miejscową i okoliczną ludność, zabijając również słabsze wampiry, które napiją się krwi zakażonej osoby.
Jesteś pokryty szkaradnymi bliznami po oparzeniach, pozostałych po tamtej pamiętnej nocy. Powszechne mniemanie jest takie, że są one pozostałością po tym, jak kiedyś ktoś podpalił Twoje schronienie. Uważa się, że wybaczyłeś złoczyńcy. Jest to zresztą zgodne z Twoim charakterem, przepełnionym głębokim humanitaryzmem i miłosierdziem. Nie mały wpływ na takie ukształtowanie Twojego charakteru miały owe wydarzenia sprzed dwustu lat.
Kilka lat temu miało miejsce tragiczne wydarzenie - spłonęła stara katedra w Chartres. W jej katakumbach miał schronienie jeden z Twoich podopiecznych, młody Nosferatu imieniem Ponce. Bardzo byłeś załamany tragedią - bo choć rzadko nawiązujesz przyjaźnie, to gdy już się to zdarzy, są one bardzo głębokie. Dawno już wybaczyłeś podpalaczowi, kimkolwiek by nie był. Jednak chętnie byś się dowiedział, kto to uczynił i dlaczego. Podejrzenia wówczas padły na Charlesa d'Herbelota, Lasombrę trzymającego wpływy w Kościele, który już wcześniej próbował pozbyć się Ponce'a z katedry. Ale czy podpaliłby dla tego tą bazylikę, źródło swojej potęgi? Inni wskazują na któregoś z Brujah, ale po co oni mieliby to robić? Jak już się dowiesz, kto to uczynił, to porozmawiasz z tą osobą sam na sam i wybaczysz mu wszystko. Ale najpierw opowiesz mu życie Ponce'a, wielkiego dobrodzieja biednych i ubogich Chartres, który wspomagał zagrożonych głodem mieszkańców, niewinnych ratował przed złoczyńcami, a dzieci przed okrutnymi opiekunami. Może to czegoś go nauczy...
Teraźniejszość
W mieście krążą pogłoski o uzdrowicielu, który wędruje przez okoliczne wioski, lecząc chorych w Imię Boże. Podróżuje z grupą towarzyszy i podobno zbliża się do miasta. Jego osoba wzbudza w Tobie niemałe zainteresowanie, choć niechęć innych Starszych ku niemu powstrzymuje go od jawnego okazywania swej ciekawości.
Jesteś zdecydowanie najlepiej poinformowanym mieszkańcem miasta, ale nie wykorzystujesz swojej wiedzy do walki o władzę. Po prostu w ogóle Cię to nie interesuje.
Utrzymujesz bliskie kontakty ze Starszą Gangrel, Marie de Narcy. Jest to Twoja stara przyjaciółka, choć rzadko bywa w mieście. Jest to osoba o wielkiej duszy i niezwykłej mądrości. Jej człowieczeństwo i humanizm przekraczają nawet Twoje własne. Gdybyś miał wskazać osobę bez skazy, krystalicznie dobrą i religijną, to bez wahania wskazałbyś właśnie Marie.
Tragednia Ponce'a zbliżyła Ciebie i Marie-Madeleine du Châtel-Joinville, Toreadorkę, choć trudno nazwać Waszą znajomość przyjaźnią, to jednak jesteście wobec siebie uprzejmi i mili. Ongi blisko współpracowała z Ponce'm, gdyż prowadzi przytułek dla biednych i potrzebujących w swoim domu, teraz kontynuuje to dzieło sama. Szanujesz jej pracę, ale jesteś zbyt wielkim samotnikiem, by jej pomóc.
Już niedługo będziesz musiał powiedzieć o swej tajemnicy innym Kainitom. Zbyt długo trzymałeś to dla siebie. Prawi i dobrzy Kainici mają prawo to wiedzieć - zdecydowałeś więc, że gdy tylko nadejdzie odpowiedni czas, powiesz o swojej tajemnicy Marie i Marie-Madeleine. Tylko one wydają Ci się wystarczająco godne.
Wygląd
Całe Twe ciało jest pokryte bliznami po oparzeniach. Najbardziej potwornie Wyglądają twarz, ręce, szyja i część Twojego torsu, gdyż skóra zeszła z nich i odkryła mięśnie i kości, pokrywając wszystko cienką warstwą resztek spalonej skóry. Nigdy nie udało Ci się zaleczyć tych potwornych blizn, ale w obecnym stanie, mimo potwornego Wyglądu, nie czynią Ci szkody. Starasz się je maskować ubraniem - długie rękawy, kaptury etc. Jednocześnie trzymasz się z boku Rodziny, i nie rzucasz się w oczy.
Odgrywanie
Zachowujesz dystans do reszty Kainitów. Nie okazujesz przesadnego zainteresowania, nie narzucasz się ze swoimi radami i opiniami. Informacji, które posiadasz, udzielasz tylko tym, co do których masz pewność, że wykorzystają je w odpowiedni sposób. Szukasz kontaktu z uzdrowicielem, ale nie chcesz robić tego jawnie. Szukasz więc pośredników.
Imię: Jean
[Żął]
Klan: Gangrel
Funkcja: Neonata
Natura: Fanatic
Postawa: Wizjoner
Pokolenie: 12
Droga: Road of Heaven
Przeszłość
Nie jesteś starym wampirem. Ale wiele już widziałeś. Najpierw miałeś problemy z własna Bestią. Wpadałeś w szał, trudno było go Ci opanować. Wtedy spotkałeś swojego Mistrza. On nauczył Ciebie, jak poznać same siebie i opanować mroczne instynkty. Gdy zapytał Ciebie, czy pójdziesz za nim, zgodziłeś się bez wahania. Dowiedziałeś się, że Twój Mistrz ma na imię Raguel i ma do spełnienia ważną misję od Boga. Podążasz więc za nim i słuchasz jego nauk. Widziałeś wiele przykładów jego cudownych możliwości. Wiesz, że naprawdę Twój Mistrz jest Salubrim, ale na pewno nie wyjawiłbyś tego nikomu.
Teraźniejszość
Wierzysz ślepo w posłannictwo Raguela i słuszność nakazywanych przez niego zmian koniecznych w społeczności Kainitów. Tylko w ten sposób nieżycie wampirów może stać się nieszkodliwe, a nawet pożyteczne dla innych.
Teraz zbliżacie się do Chartres. Tu czeka Twojego Mistrza nowe wyzwanie. Bowiem to właśnie cel jego podróży.
Wygląd
Ubierasz się prosto, w niewyszukane i maksymalnie skromne stroje. Podróżujesz z niewielkim dobytkiem wpierając się na sporym drągu. Nie jesteś do końca zadbany, ale też nie niechlujny.
Odgrywanie
Ślepo wykonujesz prośby Raguela, w którego jesteś wpatrzony jak w obraz. Jesteś nieufny wobec innych Kainitów, ale masz nadzieję, że nauki Twojego Mistrza znajdą szeroki odzew i zostaną wprowadzone w życie przez wszystkich Spokrewnionych.
Imię: Pierre
[Pier]
Klan: Gangrel
Funkcja: Neonata
Natura: Survivor
Postawa: Organizator
Pokolenie: 11
Droga: Road of Heaven
Przeszłość
Zostałeś przemieniony niedawno. Trudno było się Tobie znaleźć w nieżyciu. Byłeś samotnikiem jak wszystkie Gangrele, jedyna sprawa, która Cię zajmowała, to przeżycie. Było to bardzo płytkie i w pewien sposób złe. Kilku ludzi wtedy zabiłeś, gdy nie mogłeś powstrzymać swojego Głodu i Bestii. Próbowałeś zmienić swoją egzystencję, gdyż bardzo cierpiałeś z powodu zła, które wyrządziłeś. Ale nie miał Ci kto pomóc. Wtedy spotkałeś swojego Mistrza. On nauczył Ciebie, jak poznać same siebie i opanować mroczne instynkty. Gdy zapytał Ciebie, czy pójdziesz za nim, zgodziłeś się bez wahania. Dowiedziałeś się, że Twój Mistrz ma na imię Raguel i ma do spełnienia ważną misję od Boga. Podążasz więc za nim i słuchasz jego nauk. Widziałeś wiele przykładów jego cudownych możliwości. Wiesz, że naprawdę Twój Mistrz jest Salubrim, ale na pewno nie wyjawiłbyś tego nikomu.
Teraźniejszość
Wierzysz w posłannictwo Raguela i słuszność nakazywanych przez niego zmian koniecznych w społeczności Kainitów. Tylko w ten sposób nieżycie wampirów może stać się nieszkodliwe, a nawet pożyteczne dla innych. Jesteś przekonany, że oddałbyś za Raguela życie, tak przynajmniej deklarujesz to na głos. Jednak naprawdę wiesz, że raczej byś się wycofał.
Teraz zbliżacie się do Chartres. Tu czeka Twojego Mistrza nowe wyzwanie. Bowiem to właśnie cel jego podróży.
Wygląd
Ubierasz się prosto, w niewyszukane i maksymalnie skromne stroje. Wszystko, co posiadasz, podróżuje wraz z Tobą.
Odgrywanie
Wierzysz w misję i prawdy głoszone przez Raguela, choć wiara ta nie jest ślepa - miewasz wątpliwości, ale nie boisz się wówczas nawet najodważniejszych pytań. Starasz się znaleźć praktyczne zastosowanie dla teorii Mistrza. Choć wiesz, że są w dużej mierze utopijne, wierzysz, że należy o nie walczyć. Jesteś solidny, praktyczny, ale również asekurancki - obliczu zagrożenia wolisz jednak wycofać się, niż walczyć o swoje ryzykując życiem.
Imię: Jean-Baptiste
[Żął Baptist]
Klan: Malkavian
Funkcja: Obywatel
Natura: Wizjoner
Postawa: Prorok
Pokolenie: 10
Droga: Road of Heaven
Przeszłość
Byłeś wędrownym mnichem. Od dziecka widziałeś rzeczy, których nie widzieli inni. Przyszłe zdarzenia? A może boskie przesłania? Twój opat nakazywał Ci wszystko spisywać. Stwierdził, że choć dla niego to w większości bełkot, to niektóre fragmenty wydają się być sensowne.
Po jakimś czasie zainteresował się Tobą tajemniczy wędrowiec. Spotykałeś go tylko w nocy, gdy kładłeś się do snu, gdzieś w jakimś obozowisku. Toczyłeś z nim wiele rozmów. Był jedyną osobą, która Cię naprawdę rozumiała.
Pewnej nocy zostawił Cię, a Ty poczułeś Głód. Trochę miałeś do niego żal, że Cię nie ostrzegł, ale od następnej nocy wędrowałeś razem z nim i Twoja egzystencja zupełnie się zmieniła.
Po jakimś czasie trafiłeś do Chartres. Tu znalazłeś gniazdo rozpusty i zepsucia. Twój Ojciec i edukacja klasztorna uczyniły z Ciebie wzór cnót. Jesteś głęboko religijny, wiesz, że Bóg dał Ci szczególną misję.
Zacząłeś więc piętnować grzechy potomków Kaina. A wizje, które nawiedzały Cię za sprawą Pana tylko wzmacniały Twoją wiarę. Ganiłeś wampiry za brak należnego szacunku wobec Kościoła, za szerzenie korupcji i zepsucia, za nadmierną pychę, za nie powstrzymywanie Głodu, za krzywdzenie niewinnych ludzi i pożywianie się bez pozwolenia, za mordowanie przez przypadek, czy z rozmysłu. Kilkoro posłuchało Twoich nauk. Na przykład Toreadorka Marie-Madeleine du Châtel-Joinville, która udzieliła Ci schronienia i pod Twoim wpływem rozpoczęła prowadzenie przytułku dla biednych i potrzebujących. Na przykład, Ponce, młody Nosferatu, który pomagał ubogim i żebrakom, póki nie zginął w tragicznym pożarze katedry parę lat temu. Inne cnotliwe osoby, jak Marie de Narcy, Gangrelka i Jean-Nicolas, Nosferatu, szanują Cię i często proszą Cię o radę.
Mieszkasz w przytułku Marie-Madeleine i nauczasz tam Kainitów i ludzi. Czujesz, że wypełniasz swoją misję od Boga.
Teraźniejszość
Gdy Marie-Madeleine opowiedziała Ci o swej przykrej przeszłości, zasmuciłeś się. Kiedyś Rodzina miasta znała ją z wyuzdanych przyjęć, jakie wyprawiała dla co bardziej rozpustnych mieszkańców Chartres. Wpływowy Lasombra Charles d'Herbelot i jego córka, Sabeline byli jej regularnymi gośćmi. Kiedyś obserwowała ich razem. Oddawali się niezwykle wyuzdanemu procederowi połączonemu z okrutnym i sadystycznym traktowaniem kilkorga dzieci, które na przemian torturowali i spijali. Jednocześnie sami pogrążeni byli w dziwnym stosunku, dzieląc się swoją krwią i stosując wyrafinowane pieszczoty. Zrobiło to na Marie-Madeleine jak najgorsze wrażenie. Zrozumiała, że upadła bardzo nisko zadając się z takimi potworami. Wtedy zwróciła się do Ciebie po pomoc. Ty naprowadziłeś ją na właściwą drogę.
Już wcześniej piętnowałeś wyuzdane nieżycie d'Herbelota i jego córki. Od tej pory skupiłeś się prawie wyłącznie na tym. Zacząłeś ich przedstawiać jako przykład zepsucia i upadku w Chartres. Twoim zdaniem zaraza, to właśnie kara boska, którą zesłał Pan, by ukarać grzeszników, takich jak d'Herbelot.
Ostatnio Twoje wizje uległy zmianie. Pokazał się w nich Zbawiciel, który uratuje Chartres. Wiesz, że przybędzie tu, uzdrawiając chorych i lecząc ich dusze. Będzie to osoba, która spowoduje odejście zarazy i gniewu bożego z Chartres. Tą nowinę przekazujesz wszystkim, gdyż jest to bardzo ważne. Nawet tacy grzesznicy, jak d'Herbelot, mają szansę na wybaczenie, jeśli wystarczająco szybko zmienią drogę swego nieżycia. Zbawiciel się zbliża. Tyś nie godzien mu stóp całować, ale zostałeś wybrany przez Pana, by przygotować mu drogę. Udało Ci się w czasie Twej działalności dzięki pomocy Pana uzdrowić kilku śmiertelnych - to widoczny znak, że zbliża się wysłannik Boga.
Ostatnio Zbawiciel wyjawił Ci swoje imię - ma na imię Raguel. Na razie zachowasz je dla siebie, ale jak go zobaczysz, to powitasz go tym imieniem. Sądzisz także, że zbliża się Gehenna - uczeni wskazują, że jakoby minęło 6000 lat od klątwy Kaina i teraz Praojciec po-wróci, by rozliczyć się ze swoimi dziećmi. Wiesz, że tylko Zbawiciel może wybawić Was od słusznego gniewu Praojca Kaina.
Wygląd
Chodzi w mocno podnoszonym habicie. Nie przywiązuje najmniejszej wagi do swojego Wyglądu.
Odgrywanie
Z zapałem i przekonaniem prezentujesz swoje wizje, stając się przekonać Kainitów o ich prawdziwości. Jesteś prorokiem i tak się zachowujesz. Wizje od Boga spływają na Ciebie w momentach transu, który dla innych wygląda jak atak epilepsji. Mimo Twych najlepszych chęci, Twoje wystąpienia są mocno niewiarygodne - pełne dziwnych zwrotów, przerywane atakami drgawek i bełkotaniem. Jednak wiesz, że Raguel jest Zbawicielem.
Imię: Lorencete de Choisy
[Lorąłset de Szuazi]
Klan: Ventrue
Funkcja: Neonatka
Natura: Child
Postawa: Gallant
Pokolenie: 10
Droga: Road of Humanity
Przeszłość
Urodziłaś się w doskonałym rodzie arystokratycznym z okolic Chartres. Byłaś piękna, oczytana i inteligentna. Wielu starało się o Twoje względy, ale żaden nie otrzymał nawet cienia szansy. Gdy wtedy przybył do Ciebie tajemniczy rycerz. Urzeczony Twą urodą i umysłem, zaproponował Ci nieśmiertelność. Ty oczywiście się zgodziłaś.
Jesteś córką Szeryfa Chartres, Lenarda de Choisy. Jego ochrona umożliwiała Ci spokojną, wygodną i przyjemną egzystencję. Twój ojciec wychowuje Cię na następczynię - kiedyś zrzeknie się na Twoją rzecz tytułu Szeryfa, a ponieważ książę, Claude de Blaison, także Ciebie lubi, sądzisz, że pewnie kiedyś zostaniesz także i Księciem Chartres.
Do tej pory byłaś mile widzianą bywalczynią najlepszych domów w mieście. Tam też poszukiwałaś pożywienia, którym zawsze były młode i piękne kobiety. Zaraza zmieniła Twój tryb życia - arystokracja uciekła z miasta do swoich prywatnych majątków, co zmusiło Cię do poszukiwania vitae gdzie indziej - najczęściej na ulicy. Wciąż żywisz się jednak krwią tego samego typu ludzi. Tylko piękne kobiety są w stanie zaspokoić Twój głód.
Teraźniejszość
Twe nieżycie ostatnio zaczęło się coraz bardziej komplikować. Odkryłaś, że twa skóra stała się znacznie bledsza, niż zwykle. Ponadto pokryła się obrzękami. Chodzisz teraz szczelnie opięta, by te skazy nie były widoczne. Co będzie, gdy pokażą się na twarzy? Na ciele pojawiła się jakaś wysypka. Zaczynasz, co najdziwniejsze, kaszleć - wypluwając przy tym krew. Twoje oczy stały się przekrwione. Niektóre obrzęki już zaczynają ropieć i wypływa z nich cenna vitae. Wiesz co to znaczy - zostałaś zarażona...
Powiedziałaś o tym swemu Ojcu. Ten bardzo się przeraził. Zakazał Ci komukolwiek o tym mówić. Boi się, by Tobie nic się nie stało. Jednocześnie jednak boi się, by ta sprawa nie wydała się w towarzystwie. Jednak niedługo będzie musiał powiedzieć o tym Księciu.
Wygląd
Ubierasz się w wyszukane stroje, zgodnie ze swoim pochodzeniem i pozycją. Zawsze starasz się Wyglądać tak, by wywrzeć na otoczeniu jak największe (i najlepsze) wrażenie.
Odgrywanie
Wyszukane maniery, wyniosłość oraz wręcz dziecięca skłonność do zabawy i przyjemności to Twoje główne cechy. Starasz się również jak najbardziej demonstrować swoją niezależność od Ojca, chociaż zdajesz sobie sprawę z tego, że bardzo mu na Tobie zależy i w każdym wypadku możesz liczyć na jego pomoc.
Imię: François Tourmente
[Fransua Turmąt]
Klan: Tremere
Funkcja: Neonata
Natura: Fanatic
Postawa: Survivor
Pokolenie: 12
Droga: Road of Humanity
Przeszłość
Wywodzisz się z bogatej mieszczańskiej rodziny. No właśnie, bogatej. Bo gdy rodziłeś się dla Nocy, Twoja rodzina już nie była bogata. Ba nie była nawet rodziną. W ogóle nie była.
Twój ojciec był bogatym kupcem w Chartres. Ktoś jednak miał mu za złe jego sukcesy i majątek. Najpierw ktoś podpalił jego sklepy. Potem, jakby przez przypadek, zlecieli się do Twojego ojca wierzyciele. Po krótkim czasie Ty i Twoja rodzina byliście biedakami. To jednak temu komuś nie wystarczyło. Po pewnym czasie napadło Was kilku zbirów. Zabili i zgwałcili Twoją matkę, a ojca okaleczyli. Ty na szczęście ukryłeś się i nie znaleźli Ciebie. Ojciec Twój pogrążył się w boleści. Próbował podjąć jakąś pracę, ale nikt nie chciał przyjąć do pracy kaleki, a dawni znajomi kupcy udawali, że nigdy o nim nie słyszeli. Parę dni później twój ojciec się powiesił.
Nie wiesz, jak byś skończył, gdyby nie tajemnicza postać, która wzięła Cię na czeladnika. Ten tajemniczy Mistrz, jak go nazywałeś, stwierdził, że masz pewne zdolności, które on wyuczy. Twój Mistrz pracował wyłącznie w nocy, a w dzień spał. Po pewnym czasie zorientowałeś się, że jest magiem i uczy Cię właśnie magii. Chętnie przyswajałeś tą wiedzę, czując, że jest źródłem potęgi. Gdy uznał, że jesteś gotowy, Mistrz przemienił Cię. Tak zostałeś członkiem Domu Tremere.
Parę miesięcy potem wyjechał, a Ty zostałeś oddany lokalnemu Regentowi Tremere, Persevalowi de Cayeux. Od tej chwili to on stał się Twoim mistrzem. Był mniej tajemniczy, niż Twój Ojciec, jednocześnie wiele Cię nauczył. Czujesz wielki szacunek wobec pana de Cayeux i jesteś całkowicie lojalny mu i Domowi Tremere.
Kilka lat temu przypadkowo usłyszałeś, gdy pewien potężny Lasombra z Chartres, Charles d'Herbelot, z radością się chwalił, jak wielu ludzi pogrążył. Padło jako przykład nazwisko Twojego ojca, Tourmente. Teraz wiedziałeś, kto jest winien za Twą niedolę. Poprzysiągłeś zemstę d'Herbelotowi.
Zacząłeś od podpalenia katedry - źródła potęgi d'Herbelota. Jednak to był błąd, zginęła wtedy niewinna ofiara, pewien Nosferatu imieniem Ponce. Wiele miesięcy myślałeś nad tym, co zrobiłeś. W wyniku Twojej zemsty zginęła niewinna osoba. Miałeś szczęście, że nikt nie domyślił się, że stało się to za Twoją sprawą. Postanowiłeś tym razem zemstę ułożyć w sposób bardziej wyrafinowany. Tym bardziej, że d'Herbelot doprowadził szybko do odbudowania katedry.
Teraźniejszość
Swoją szansę zauważyłeś w ruchu buntowników. Brujah, którzy stoją na jego czele, mają podobne cele do Twoich - chcą obalić władzę Starszych. Ty chcesz obalić tylko jednego Starszego, d'Herbelota. Więc interes macie wspólny. Z ukrycia wspierasz ich. Twój Reagent jest obojętny w stosunku do Brujah, więc tym bardziej poczynasz sobie swobodnie.
Teraz, gdy Bernard Émeutier, przywódca Anarchistów, został pojmany przez szeryfa, musisz działać efektywniej. Po pierwsze musisz nawiązać już bardziej oficjalne, ale wciąż tajne kontakty z Brujah. Dowiedz się, jak chcą działać i jak możesz im pomóc. Po drugie, musisz przekonać swojego Regenta, że Brujah są dla niego niegroźni i może ich pominąć, a nawet im pomóc. Teraz najważniejsze jest uwolnienie Bernarda - tylko on bowiem poprowadzi Brujah przeciw starszym, a więc tylko on może zniszczyć d'Herbelota. Spróbuj przekonać Regenta, by pomógł Ci w uwolnieniu Brujah, można to załatwić środkami legalnymi, choćby znajdując kogoś, kto byłby kozłem ofiarnym na którego można byłoby zrzucić winy Bernarda.
Odgrywanie
Całe Twoje nieżycie napędza żądza zemsty. Jesteś lojalny wobec Domu Tremere i swoich przełożonych, z Regentem Persevalem de Cayeux na czele, co nie zmienia tego, że poza obowiązkami możesz też realizować własne interesy. Zemsta na d'Herbelocie, wszelkimi możliwymi środkami, jednak tak, by Tobie się nic nie stało - to Twój cel. Na zewnątrz robisz wrażenie zapobiegliwego i trochę tchórzliwego służbisty. Unikasz niebezpiecznych sytuacji i zadrażnień, zachowujesz się wzorowo wobec Starszych i jesteś uprzejmy wobec młodszych Kainitów. Co oczywiście nie zmienia tego, że Ty i tak swoje wiesz, o nich wszystkich masz już wyrobione zdanie.
Imię: Isabel
[Izabel]
Klan: Cappadocian
Funkcja: Obywatelka
Natura: Badacz
Postawa: Ekscentryk
Pokolenie: 10
Droga: Road of Humanity
Przeszłość
Kobiety rzadko odbierały dobre wykształcenie. Ty miałaś szczęście - twój ojciec, kupiec z okolic południowej Francji, zapewnił Tobie umiejętności i wiedzę porównywalną z wykształceniem z dobrej uczelni. To jednak nie zaspokoiło Twoich ambicji. Twoja rodzina zaniepokoiła się Twoim nadmiernym pociągiem do książek, gdyż pragnęła wydać Cię dobrze za mąż. A kobiety inteligentniejsze od mężów nie były zbyt popularne. Ale kto inny uważał to za zaletę. Ten ktoś stał się Twoim Ojcem w ciemności.
Nie mieszasz się specjalnie do polityki. Dlatego wybrałaś Chartres na swoje schronienie, by móc tu bezpiecznie, z dala od wampirzych centrów, prowadzić badania.
Teraźniejszość
Jesteś uczoną - starasz się zdobyć jak największą wiedzę o otaczającym Ciebie świecie i Rodzinie. Dlatego usiłujesz poznać dokładnie wszystkie nowe zjawiska, o jakich się dowiesz. Szczególnie interesujące są dla niej zagadnienia związane ze zjawiskami nadprzyrodzonymi i śmiercią. Z tego też powodu panująca zaraza jest dla Ciebie niepowtarzalną okazją do zdobycia wiedzy. Wieści o cudach dokonywanych przez "Uzdrowiciela" bardzo Ciebie zainteresowały i chętnie zbadałabyś ich naturę oraz poznała ich sprawcę.
Jesteś też zapamiętałą badaczką zarazy. Interesuje Cię przede wszystkim rozwiązanie problemu, dlaczego przenosi się ona z ludzi na Kainitów. Badałaś już kilku śmiertelników chorych na zarazę. Dosyć dobrze znasz jej przebieg na ludziach. Rzeczywiście jest to straszna choroba. Znalazłaś kilka sposobów na ulżenie zarażonym w cierpieniu. Natomiast nie miałaś jeszcze okazji zbadać żadnego wampira. Liczysz, że uda Ci się to uczynić. Jesteś już bardzo blisko do odkrycia natury tej choroby. Zbadanie Kainity może dać Ci odpowiedź na wszelkie pytania. Podejrzewasz, że w zarazę może być zamieszany czynnik nadprzyrodzony. Musisz tą sprawę zbadać dokładniej.
Wygląd
Jako uczona, nie przykładasz zbyt wielkiej uwagi do strojów, ale jeśli o nie chodzi, nie można Ci niczego zarzucić. Lubujesz się jednocześnie w biżuterii inspirowanej symboliką okultystyczną.
Odgrywanie
Interesujesz się wszystkim. Ostatnio szczególnie mocno tajemniczym Uzdrowicielem, zarazą i wszystkim, co się z tym wiąże. Szukasz możliwości spotkania z Uzdrowicielem i rozmowy na temat "technicznej" strony jego cudów. Zapytana, nie wahasz się wypowiadać swoich sądów, niezależnie od tego, co mogą pomyśleć i tym pytający. Jesteś głęboko przekonana o tym, że właściwie nikt nie może równać się z Twoją wiedzą. Lubisz więc przekonywać i udowadniać to na każdym kroku. Szczególnie, gdy możesz wykazać czyjąś ignorancję.
Imię: Arnaud
[Arno]
Klan: Brujah
Funkcja: Neonata
Natura: Rebel
Postawa: Innovator
Pokolenie: 12
Droga: Road of Humanity
Przeszłość
Zostałeś przemieniony przez Bernarda Émeutiera, który potrzebował jakiegoś zdolnego rzemieślnika do wykonywania wszelkich potrzebnych robót przy broni. Zostałeś przemieniony w czasie wojny ze Starszymi miasta Chartres i Twój Ojciec nie bardzo miał czas, by wprowadzić Cię we wszystkie tajniki świata Kainitów. Natomiast natychmiast stanąłeś po jego stronie, bo walka przeciw oligarchii rządzącej miastem była zgodna z Twoimi poglądami. Jako czeladnik u płatnerza też sprzeciwiałeś się wszechwładzy mistrzów i przedłużaniu okresu czeladnictwa. Przez pięć lat służenia u mistrza, ten nigdy nie stwierdził, że byłbyś w stanie wykonać majstersztyk, a co dopiero by pozwolił Ci na usamodzielnienie się. Władza Starszych nad społeczeństwem wampirów była jeszcze bardziej uciążliwa. Mają oni bowiem władzę życia i śmierci nad młodszymi wampirami.
Teraźniejszość
Bernard przegrał swoją walkę i został pojmany przez szeryfa Ventrue, a Ty i jego inni stronnicy pozostali bez przywódcy. Niestety tylko on jest w stanie poprowadzić Was przeciw starszym. Trudno Wam osiągnąć porozumienie bez jego przywództwa, jesteście wciąż jeszcze bardzo młodzi.
Teraz podejmujesz próby uwolnienia swojego Ojca. Bernard Ciebie potrzebuje. Musisz przekonać Kainitów w mieście, że jego uwolnienie będzie dla nich korzystne. Udowodnić im, że obalenie władzy Starszych może wyjść im na dobre. Być może, jeśli w mieście będzie napięta sytuacja i zaistnieje groźba kolejnych zamieszek, Książę tego miasta będzie zmuszony uwolnić Bernarda, by nie zaostrzać sytuacji.
Odgrywanie
Z natury zawsze przeciwstawiasz się narzuconym podziałom. Próbujesz zmienić skostniałe struktury. Zawsze znajdujesz nowe wyjście z sytuacji i potrafisz dla każdej rzeczy znaleźć lepsze zastosowanie. Jesteś trochę gburowaty i nietowarzyski, ale z reguły dużo myślisz i nie masz czasu na pogaduszki. Jednak, gdy jesteś przekonany do jakiejś idei, tak jak to jest w tym wypadku, jesteś w stanie znaleźć logiczne argumenty by przekonać każdego.
Imię: Mercadier
[Merkadie]
Klan: Toreador
Funkcja: Neonata
Natura: Innovator
Postawa: Celebrant
Pokolenie: 12
Droga: Road of Humanity
Przeszłość
Byłeś architektem i budowniczym. Pracowałeś głównie przy budowie kościołów. Konstrukcja sklepienia żebrowo-krzyżowego i jego wariacji nie mają dla Ciebie tajemnic. Kochasz architekturę i jej piękno. Dlatego zawsze starałeś się, by to, co budujesz, było nie tylko użyteczne, ale i estetyczne.
Twoje zdolności docenił Twój Ojciec, który uczynił Cię Toreadorem. Od tego czasu stoisz za plecami śmiertelnych budowniczych, zawsze umiejętnie korygując ich projekty. Twoimi zleceniodawcami są bogaci Kainici. Od kilku lat zatrudnia Cię Charles d'Herbelot, potężny Lasombra z Chartres. Nie pochwalasz jego rozpustnego trybu życia, ale póki dobrze płaci i pozwala Tobie na swobodę twórczą, to jesteś zadowolony.
Zatrudnił Cię najpierw przy rozbudowie swojego pałacu, a potem przy odbudowie katedry w Chartres. Przy okazji dokonałeś dokładnych oględzin miejsca gdzie spłonęła dawna katedra. Jesteś przekonany, że nie podpalono jej w sposób normalny. Ogień bowiem objął na raz wiele miejsc, co świadczy o tym, że w to zaangażowana była jakaś magia. Próbujesz rozwikłać tą zagadkę, ale jak na razie bez efektów.
Teraźniejszość
Wiernie służysz d'Herbelotowi, nie mieszając się do polityki. Całą Twoją uwagę zajmuje budowa katedry. Niestety została obecnie przerwana. Czas, który w ten sposób zyskałeś, poświęcasz na rozwikłanie zagadki pożaru w starej katedrze. Niestety nie znasz szczegółów wydarzenia, może ktoś Ci pomoże.
Jednocześnie jesteś uważnym obserwatorem. W Chartres toczy się spór między Starszymi a młodszymi wampirami z Brujah na czele. Jeszcze nie zdecydowałeś, po której stronie się opowiesz. Wysłuchasz argumentów obu stron, a wtedy podejmiesz decyzję. Na pewno słuszną.
Sprawy zarazy i dziwnych doniesień o Uzdrowicielu, zajmują Cię w mniejszym stopniu. Kto wie, może jednak okażą się interesujące.
Odgrywanie
Jesteś Toreadorem i dobrze się czujesz w Towarzystwie. Potrafisz plotkować i zabawiać rozmówców jak mało kto. Jednak najbardziej lubisz rozmawiać o architekturze. Jej oglądanie i tworzenie to pasja Twojego nieżycia. Jednocześnie lubisz znajdować nowe formy życia towarzyskiego - nowe tematy dyskusji czy gry towarzyskie. Jednak jeśli chodzi o stosunek do nieżycia, to jesteś konserwatystą i niezbyt tolerujesz wyuzdanie preferowane przez Twojego pracodawcę. Jednak jesteś dobrze wychowany i nie zwrócisz mu uwagi, bo jest wyżej od Ciebie postawiony.
Imię: Georges de Saint Michel
[Żorż de Sął Miszel]
Klan: Ventrue
Funkcja: Neonata
Natura: Defender
Postawa: Judge
Pokolenie: 13
Droga: Road of Chivalry
Przeszłość
Byłeś młodym rycerzem. Honor, męstwo i inne rycerskie cnoty nie są dla Ciebie pustymi słowami - zawsze kierowałeś się tymi wartościami. Byłeś mężny i sprawny w walce, ale jednocześnie dobrze orientowałeś się w życiu dworskim. Te zalety spowodowały, że Twój Ojciec postanowił uczynić Ciebie Ventrue'm.
Od niedawna służysz Lenard de Choisy, szeryfowi miasta Chartres. Jesteś jego wasalem.
Teraźniejszość
Parę dni temu Bernard Émeutier, Brujah, wywołał w mieście bunt. Kilku młodych poszło za jego głosem. Chcieli obalić władzę starszych. Wraz ze swym seniorem podążyłeś by stłumić ten ruch. Dzięki Waszym umiejętnościom - zwyciężyliście. Zginęło w tej walce kilku neonatów, jednak samego Bernarda zdołaliście pojmać żywcem. Dzisiaj wiedziecie go przed oblicze Księcia.
Mimo, że stałeś po drugiej stronie barykady, idee, które głosił Bernard, przemawiają do Ciebie. Nie, żebyś chciał zrywać powinności wasalne, ale wszechwładza, jaką mają Starsi nad młodszymi wampirami bliższa jest prymitywnemu barbarzyństwu, niż systemu feudalnemu. Zastanawiasz się, czy choćby skrycie nie poprzeć Brujah. Może uda Ci się doprowadzić do tego, by Książę uwolnił więźnia? Trzeba by tylko znaleźć ku temu pretekst.
Odgrywanie
Jako rycerz bronisz miasta przed buntownikami i wrogami. Jednak odczuwasz dylemat moralny - wierność swemu panu, a wierność ideałom. Jednocześnie jednak zdajesz sobie sprawę, że układ między wampirami nie jest do końca sprawiedliwy. To powoduje, że nie masz jeszcze stałych poglądów. Próbujesz więc je sobie wyrobić rozmawiając ze wszystkimi.
Jesteś szarmancki, dobrze wychowany i elokwentny. Jednakże jesteś trochę surowy, jak na rycerza przystało - rzadko się uśmiechasz i zachowujesz powagę.
|