| Odcienie Ciemności |
|
Belphegor The Archdevil Lux Vera - Wydarzenia |
Pierwsza NocTa noc rozpoczęła się przybyciem do zamku Księcia Szeryfa Lenarda de Choisy, Ventrue, który wraz ze swym wasalem, Georges'em de Saint Michel, wprowadził do Elizjum Brujaha Bernarda Émeutiera, pojmanego buntownika. Zwróciło to uwagę wszystkich zebranych. Książę, Claude de Blaison, zadecydował, że ów Brujah pozostanie pod strażą do czasu, gdy ten zadecyduje o wyroku na niego. Wzbudziło to uzasadnione protesty Lasombra, Charlesa d'Herbelot, który obawiał się, że może to zaszkodzić spokojowi Elizjum. Książę dał do zrozumienia, że uważa, że najsłuszniejszą karą dla Brujah byłaby Śmierć Ostateczna, a powstrzymuje się od tego wyłącznie dlatego, że w mieście jest niepokojąca sytuacja i nie chce jej zaostrzać. Charles d'Herbelot zaproponował, aby związać Brujah więzami krwi, jednak Książę odłożył swą decyzję. Dalsza część nocy przebiegała już bardziej spokojnie. Delegacja Brujah zwróciła się do Księcia, by złagodził swą przyszły wyrok na Bernarda, jednak de Blaison przyjął ich niezwykle zimno. Regent Tremere, Perseval de Cayeux, winny złamania etykiety przez użycie Dominacji i obrazy szeryfa, Lenarda de Choisy, Ventrue, został zrugany przez Księcia. Kolejną sprawą był konflikt, który przedstawiono Księciu do rozwiązania. Charles d'Herbelot oskarżał Jean-Baptiste'a, Malkaviana, o obrażenie swojej towarzyszki i córki, Sabeline d'Herbelot. Malkavian ten znany był w całym mieście o srogich napomnieniach, jakie wygłaszał w kierunku Rodziny, a Lasombry w szczególności. Twierdził, że zbliża się Gehenna, a zaraza jest karą boską. Mówił też, że do miasta zbliża się Zbawiciel, który uratuje je. Książę nie chciał mieszać się w tą, najwyraźniej grząską sprawę i orzekł, że Jean-Baptiste będzie co prawda bezpieczny do końca nocy, jednakże ponieważ zamieszkuje na terenie lenna będącego w jurysdykcji d'Herbelota - ten ma prawo uczynić z nim, co mu się podoba. Lasombra nie był do końca zadowolony, ale skwapliwie przyjął tę decyzję. Druga NocNastępnej nocy przyjęcie w swym pałacu wyprawiał właśnie d'Herbelot. Nie było na nim obecnych kilkoro Kainitów, między innymi Książę, który wzbraniał się obowiązkami, czy Bernard, z wiadomych względów. Jednakże znakomita większość Rodziny zaszczyciła swą obecnością zamek Lasombry. Przyjęcie rozpoczęło się od wprowadzenia Jean-Baptiste'a. Lasombra poddał go swemu sądowi. Zarzucono mu dotkliwe obrażenie Sabeline i d'Herbelota na forum publicznym. Za namową Sabeline d'Herbelot skazał Malkaviana na śmierć. Tu stary Jean-Nicolas, Starszy Nosferatu, napomniał Lasombrę, że takie wyroki nigdy nie skończyły się dobrze. Jednakże d'Herbelot był nieprzejednany. Na to Jean-Nicolas odsłonił swą prawdziwą twarz - resztki popalonej skóry, zza której widać było obciągnięte mięśnie i czaszkę - potwornie zniekształconą od oparzeń. Wszyscy byli wstrząśnięci tym, co zobaczyli. Jednak Lasombra nie ugiął się i nakazał stracenie Jean-Baptiste'a. Szczególnie mocno śmierć Malkaviana przeżyła Marie-Madeleine du Châtel-Joinville, Toreadorka i przyjaciółka Jean-Baptiste'a. Tymczasem zebranych wstrząsnęła scena, która właśnie się wydarzyła. Oto sługa wniósł na tacy głowę nieszczęsnego Malkaviana i podarował ją Sabeline, która z wyraźną radością przyjęła ten dar. Jean-Nicolas nie posiadał się z oburzenia. Przyjęcie odbywało się nadal. W pewnym momencie przybyła nań Marie de Narcy, Starsza Gangrel, przedstawiając nowo przybyłych wraz z nią członków jej klanu - Raguela i jego towarzyszy, Jeana, Pierra i Jacquesa. Lasombra pozwolił im zostać. Raguel zdawał się mieć dosyć szczególne poglądy. Twierdził on, że miasto zostało przeklęte. Że wszyscy Kainici winni są grzechu popełnionego przez ich Praojca, lecz gdy zawierzą Bogu, są wstanie wyzbyć się tego grzechu - podążając drogą odkupienia, ku Golkondzie i wybaczeniu. Twierdził, że jest posłańcem Bożym, Ojcem wszystkich Kainitów, wysłanym po to, by przynieść im wybaczenie. Moc jego była tak wielka, że, jak twierdził, na jego prośbę Pan jest w stanie zburzyć budowaną katedrę i w trzy dni ją odbudować. Nagle poważnie zasłabła córka Lenarda de Choisy, Lorencete. Już od pewnego czasu dziwnie się zachowywała. Teraz stało się jasne, że padła ofiarą zarazy. Powstało zamieszanie. W tym momencie Raguel podszedł do zebranych i objął Lorancete. Po chwili młoda Ventrue wstała. Była zdrowa, a po zarazie nie pozostało ani śladu. Podejżliwi Tremere skojarzyli tą sprawę i parę innych faktów. Jacques doniósł im o reszcie - mianowicie o tym, że Raguel był naprawdę Salubrim. Trzecia Noc
Na początku następnej nocy słudzy Tremere pojmali Raguela i zaprowadzili go przed Persevala de Cayeux. Wtedy Regent zapytał Raguela:
Gdy Raguel ponownie stanął przed sądem Księcia, ten zapytał: Na te słowa Lenard de Choisy z wyraźnym ociąganiem podszedł do Raguela. Wyprowadził go na środek. Po czym ściął go jednym zamachem miecza. Głowa Salubriego upadła na posadzkę. Wtedy całe pomieszczenie zostało zalane światłem, które spadło na zebranych z góry. Wszyscy zebrani skulili się i odskoczyli pod ściany, tak raniące było to światło. Mimo, że otwierali usta wykrzywione z bólu, nie wydostał się żaden dźwięk. Po chwili u szczytu światła pojawiła się wysmukła postać. Jaśniejąca sylwetka spływała ku zebranym. Była to skrzydlata postać, która promieniowała światłem. W ręku trzymała lśniący miecz. Zatoczyła nim okrąg, a po zebranych przebiegł dreszcz bólu, po czym dotknęła ciała Raguela, które nagle zamieniło się w popiół. Wtedy postać odpłynęła ku górze. Gdy znikła, światło zaczęło zanikać. Niedługo potem wróciły ciemności. Pierwszy z zebranych powstał Jean-Nicolas. Podjął on opowieść, która wyjaśniła zebranym wypadki, które się właśnie wydarzyły. Dawno temu miastem Chartres rządził Christian de Noyon, Książę z klanu Toreador. Pewnego razu do jego Elizjum wszedł Parias, który poprosił go o azyl. W zamian ofiarował wszystko co miał, czyli pojedynczą, piękną różę. Jednak Książę, pyszny i nieżyczliwy, odmówił i kazał przybyszowi wynosić się z miasta. Wtedy Parias, w obecności Primogenów i Księcia przemienił się w piękną, jaśniejącą i dumną postać i przemówił: - Jam jest Uriel, Pan Światłości. Za waszą pychę, brak miłosierdzia i pokory, w imię Boga Jednynego, Pana Zastępów, przeklinam was, wasze dzieci i to miasto. Książę błagał o wybaczenie, lecz Uriel nie odpowiedział i odszedł. Skutkiem klątwy co 50 lat powtarzały się w Chartres epidemie nieznanej choroby, która dziesiątkowała miejscową i okoliczną ludność, zabijając również słabsze wampiry, które napiły się krwi zakażonej osoby. Według legendy klątwa się skończy, jeśli jeden z Kainitów, wiedziony miłosierdziem, dobrowolnie zgodzi się zginąć, aby ratować miasto. To właśnie uczynił Raguel, poświęcając się za całe Chartres. Dzięki temu Uriel wybaczył miastu i Rodzinie. |