| Odcienie Ciemności |
Wiersze Jean Paula Valleya |
Traktat o stworzeniu
***
Bylo ich jedyny. Kazdy Archontem będąc, swemu wspólnemu SWEGO, czoło kladł. Bylo ich jedyny. Jedyny wśrod nich. Na oblicze spojrzawszy zmienił brud. Jeden wsrod nich. ***
Kara. Pustka. JAM. Pamiętawszy Swego ... NIE! Pamiętawszy Stworzenie...
Machina
Katalizator
Teraz siedzi samotny, pozbawiony jęków wielu głosów wypływających z tego cudownego pudła. Spogląda pustym wzrokiem w ściany koloryt, będący mieszaniną barw jakie mogą zaistnieć. Jego dusza jest teraz wolna, ale umysł tworzy ból pustki. Robi wymachy głowy w boczne kierunki jakby mógł w ten sposób zmiejszyc swe cierpienie. Stal i betonowe dno jego klatki przypomina mu miejsce w którym był do tej pory. Koszula, o wielu mocnych włóknach, powoduje ból ramion. Siedzi już cicho odkad mniejszy zbiór włókien znalazł sie w jego ustach. Pamieta wczorajszy dzień, gdy najbardziej dał upust swej tęsknocie do literatury z pudła płynącej. Wrzask i jęki musiały zniszczyć tą klatkę, taka była jego idea. Usmiechał sie w owy czas, wrzask przypominał mu o utraconej części umysłu, o echu głosów pulsujacych w skroniach. Ulgi nie doznal tylko cierpienie się wzmogło gdy znów cisza odebrała mu głos. Przypomni sobie wszystko. Juz zaczął wspominać. Jego pusty wzrok, przypomina okna w opustoszałym domu, które są takie ciemne i opustoszałe. Widzi swą wątłą sylwetkę unoszacą się nad kruczym scierwem. Jego sylwetka mimo słabości promieniuje siła. Uśmiechając sie dotyka martwej głowy. Widzi swą wątłą sylwetkę niosącą ciężar planety. Malutcy ludzie obsługują go wielce zaaferowani jego potęgą. Te kruki krążyć zaczynają krążyć nad jego głową. Deszcz i błoto niszczy jego ciało. Wpada w drgawki wywołane płaczem swych martwych myśli. Teraz siedzi samotny, pozbawiony jęków wielu głosów wypływających z tego cudownego pudła. Iskry ciała skraplają sie na betonie dna. Widzi uśmiech oprawcy z róży serca płynący. Nie zazna już ekstatycznej przyjemności literatury. Tłumiące echo własnej duszy niszczy jego umysł. Cichy pocałunek odchodów duszy zmienia jego umysł. Juz nie słyszy głosów utworów literatury płynącej wraz z muzyką z tego małego świata. |