|
***
Kolekcja upadku, zwiększa częściowe zniszczenie.
Hamulce puszczają, zmiejszają ciężar.
By narosnąć podwójną wagą istnienia.
Kanibalizm duszy, samospalenie mózgu,
przez środek przechodzą,
niszcząc resztkę istnienia.
Narośl serca żyć nie pozwala.
W płuca krew pompując,
gwałtownym skurczem istnienia...
Kapituła zalana osoczem,
zamiar zmienia
zwiekszając cel istnienia...
Źrenica odchodow,
gwałtownie wydaje
dusze człowieka.
Krzycząc pragęba obwieszcza
istnienie.
***
Kosmaty ogier na łąke, samczym chodem wyszedł
szukając klaczy, której potomka wydając w skowycie
mogłaby umrzeć w ekstazie.
***
Kolekcja obrazów na ścianie wisi.
Pierwszy o łące opowieść swą snuje i walkach samczych, gatunku homo sapiens.
Drugi o prymitywizmie przedłużania gatunku, gdy samica kusi urokiem swych trzewi samców wielu.
Trzeci o gwałtownej śmierci kobiety rozpruwanej od srodka nożem kanibala.
Czwarty! UMIERA wraz ze mną spogladając okiem chłodnym na bezsens....
***
"Mego serca nie używaj!" - okrzyk wzniósł się wśród sal.
"Mego serca nie używaj!" - okrzyk przebił białą scianę.
"Mego serca nie używaj!" - odkrzynął hall dlugi.
Ściany biale, swiecą ogniem życia. Z małych okienek wyziera pustka oczu setek.
Spoglądając w dal ściany przeciwnej, umarły słowa.
"Cierpienie mnie wzmacnia" - setka głów pustych myśl stworzyła.
"Mego serca nie używaj!" - myśl z setek się wybiła.
"Cierpienie mnie wzmacnia" - powtarza setka, jednemu sprzeciw wnosząc ku chwale białego halu.
"Mego serca nie używaj!" - sprzeciw wniosła mysl.
Bialy hal długi małych okienek pustych oczu spogladających w dal ściany przeciwnej,
milczy...
Cisza...
Kroki dudniące echem w setkach pustych głów rozbrzmiały echem. Halem długim idzie...
Niosąc bat prądem leczący...
Jedna myśl nie warta....
|