| Skrawek krawędzi |
O co ci kurwa chodzi?... |
Wiązanka nigdy nie chodził na haju. Twierdził, że nie pomaga mu się to skoncentrować. Jednak używał czasem dopalaczy adrenaliny i osłabiaczy neuro- przekaźnikowych - rzadko ale jednak. Nie pamiętam już kto dał mu taką ksywę ale na mieście wszyscy tak do niego wołali. Może dlatego, że jak się zdenerwował to wiązanka była ostatnią rzeczą jaką ofiarowywał swoim wrogom. Nie mniej był sławny ze zdań jakie potrafił sklejać. Nie wiadomo z ilu chipów słownikowych korzystał ale jego mini monologi były istną arią ulicznego slangu, bluzg i wyrazów obcego pochodzenia połączonych w całość. Pamiętam iż na temat używania jakichś tam wyrazów mógł przegadać całą noc, a jego rozmówca nie wymiękał od jego argumentów lecz od ich ilości. Wiązanka był erudytą ulicy w zakresie języka, mimo iż niektórzy myśleli iż jest to jakiś tytuł w hierarchii gangu. - Słuchaj ty psi swędzie bilogii nie próbuj mi tu eskamotować, bo cię żyletką będą z tej konstelacji stopu żelaza z węglem oraz mieszanki piasku i żwiru z roztworem cementu zdrapywać. Tłumaczę co ważniejsze:
psi swąd - przypadek (przen.), Tak to jeden z normalnych tekstów Wiązanki. Mimo iż klient miał czasem problem ze zrozumieniem tego co Wiązanka nawija to przyjmował do wiadomości tekst którego nie rozumiał, bo 2.03 m wzrostu, 143 cm w obwodu klatki piersiowej i 52 cm obwodu bicepsu Wiązanki powalały niemal tak skutecznie jak jego sploty słów. Mimo jednak iż Wiązanka był spokojny to czasem porzucał wyrazy obce na rzecz doskonale zrozumiałych i równie perswazyjnych słów, czyli mówiąc prościej na rzecz przekleństw, czy innych obelg, wyzwisk, złorzeczeń, brudych słów lub po prostu bluzg, przecinków, kropek, mięcha - mówiąc stylem Wiązanki. - Ty pierdolony w dupę kopany i w odbyt ruchany, synku ulicznej ździry walonej kilkadziesiąt razy dziennie przez rzesze wygłodniałych pijanych marynarzy i ich zajebanych kolesiów ćpunów z najpodlejszych portów, miast i wysypisk ludzkich na tym wyjebanym kurewskim globie. Co miało znaczyć mniej więcej tyle, że Wiązanka go nie lubi i uznał jego matkę za kurwę. Mnie już nie dziwi, że nie powiedział po prostu skurwysynu, ale swoją drogą miło było czasem posłuchać jak klient stoi oszołomiony wywodem Wiązanki. Pamiętam jak kiedyś wiązanka zdradzał nam sekrety swoich umiejętności językowych, w jednym z barów, po kilku głębszych syntetykach alkoholoidalnych: - Tak więc nie możecie używać jednego słowa więcej niż dwa razy. Jeśli chcecie możecie na początku układać wiązanki do ich przyszłego użycia, to pomaga, a po czasie wchodzi w krew, co pozwala męczyć psychicznie otumanionych gości potokami słów, których zrozumienie uświadamia im ich bezmyślną egzystencję na tej skażonej, przypadkowo powstałej w kosmicznej wirówce, planecie. Kurwa i Chuj najlepiej używać na końcu lub na początku. Dobrze jest też znać znaczenie wyrazów by móc użyć ich definicji, co przedłuża wywód i wprawia w zakłopotanie frajerów nie mogących znaleźć desygnatu... Jednak co z tego, że Wiązanka zaczynał nam coś tłumaczyć. Byliśmy tak nawaleni, że nie skleiłbym w całość więcej niż kilku słów z użytą między nimi pałzą. Nie mniej z tego co dowiedzieliśmy się po przebudzeniu Wiązanka nawijał tak przez kilka godzin, ja zapamiętałem jedynie początek, co i tak mi się chwali, bo reszta naszej paczki nie zajarzyła nawet iż Wiązanka w ogóle coś mówi. No cóż, czasem byliśmy bardziej odporni na wiedzę niż beton. Pamiętam bardzo dobrze jak kiedyś Wiązanka wpadł na pomysł zbiorowego oczerniania frajerów. Miało to wyglądać tak iż każdy z nas będzie miał wkład w wybluzganie gościa. Nie wiem czemu to miało służyć ale Wiązanka tak się podjarał, że nie mieliśmy wyboru i musieliśmy wkuć kilka sentencji. Z podniecenia jeden z nas nagrał to całe przedstawienie na symstym.
- Ty pierdolony w dupę jebany ćpunie - zaczął Wiązanka. Może nie uwierzycie, ale mieliśmy z tego tyle radochy, że wcale nie zniechęcił nas wyraz twarzy barmana któremu to sprzedaliśmy i jego tekst: Więc co podać? Wiedzieliśmy iż facet to usłyszał i świerzbiły go ręce żeby wyjąć spod lady dwururkę 12 ga i wywalić do nas, jednak udając iż to po nim spłynęło podał nam syntetyk ekstraktu chmielowego. Byliśmy z siebie dumni. * * * * Pokazałem powyżej pomysł na rodzaj zabawy słownej niemal idealnie przystosowanej do świata CP 2020. Oczywiście oprócz walorów edukacujnych istnieją jeszcze wlory humorystyczne używania takich splotów słownych. Nie mniej zachęcam wszystkich do spróbowania użyć kilku wiązanek podczas sesji, niekoniecznie z użyciem wulgaryzmów. Na koniec podam jeszcze bibliografię, miłej zabawy:
1. W. Cienkowski "Praktyczny słownik wyrazów bliskoznacznych" wyd. BGW |