| Mumia |
|
Belphegor The Archdevil, Jazid ibn Harum al-Muntasir, Khaleb Mumie: walka z Apopisem i moralność - polemika |
Belphegor: Jak sądzicie, czy Mumie są zdeterminowane do walki z Apopisem, czy ich przeznaczeniem jest ciągłe przeciwstawianie się, nawet nieświadome, siłom Wielkiego Węża, czy też mogą naprawdę zrezygnować z uczestnictwa w tej walce? Z tym wiąże się jednocześnie inne pytanie: czy Kabiri i Ishmaelici są rzeczywiście wolni od konieczności walki z Apopisem? Jazid: Każdy musi opowiedzieć się po stronie Dobra lub Zła. Apopis, jeżeli nie jest samym Złem, to z pewnością jednym z jego silniejszych przejawów. Dlatego też uważam, że Odrodzeni nie mają wyboru - albo walczą z Apopisem, albo mu sprzyjają. Oczywiście często robią to nieświadomie, ale zawsze opowiadają się po jednej ze stron. Nie mogą powiedzieć: "Mnie to nie dotyczy". Jeśli Kabirus pomoże Setycie w jego ciemnych interesach tym samym wesprze Apopisa, lecz jeżeli zamiast pomagać zniszczy Sługę Seta to w tej potyczce wygra druga strona. Nie musi to być czynne popieranie którejś ze stron. Gdy Odrodzony widzi bandę skinów kopiących jakiegoś człowieka, nie musi wcale pomagać im w tej "rozrywce", aby wspomóc Węża, wystarczy, że po prostu zignoruje tą scenę. Myślę, że dotyczy to wszystkich istot Świata Mroku: Śmiertelników, Magów, Wampirów, Mumie itd. Odrodzeni mają jednak przewagę - oni zdają sobie sprawę z tej walki. Dla innych są to tylko spory między Tradycjami, rozgrywki Starszych, Jyhad czy po prostu kolejne przestępstwo... Khaleb: Ech... ciężkie pytanie. Szczerze mówiąc, to nie jestem zbyt pewny, czy potrafię na nie odpowiedzieć. Ale dobrze, postaram się. Zależy, co rozumiesz przez określenie "Mumie". W końcu na świecie nie mamy tylko Shemsu-heru, Kabiri i Ismaelitow. Są jeszcze mumie z innych kręgów kulturowych - mumie inkaskie, eskimoskie... Mumie istniały od czasu, gdy człowiek przestał uważać za pogrzeb zjedzenie swojego towarzysza. Od czasów, gdy istnieje obrzędowość pogrzebowa istnieją mumie. Trudno jest powiedzieć, czy mumia urodzona w kulturze inkaskiej uważa zło, jakie symbolizuje Apopis/Żmij/Pierzasty wąż, za sprzeczne z naturalnym porządkiem świata. W końcu nawet w Taoizmie istnieje równowaga pomiędzy złem i dobrem. Dlatego ciężko jest mi powiedzieć, czy taka właśnie mumia będzie zwalczać siły Apopisa - Zła. Zupełnie inny światopogląd będą miały mumie z basenu Morza Śródziemnego - Kabiri, Ishmaelici i Shemsu-Heru. Dla nich istnienie Apopisa jest zachwianiem Maat, czyli pierwotnego porządku. Nawet jeśli nie walczą otwarcie w tym konflikcie i uważają się za neutralne, to jednak, w rzeczywistości, opowiadają się po jednej ze stron konfliktu. Czy to w postaci swoich poglądów czy zwykłego życia obok i utrzymywania kontaktu. No i sprawa Dzieci Apopisa - wszak wiadomo, że są one powszechnie znienawidzone przez wszystkich. A jeśli nawet nie, to i tak wszyscy się boją ich nieobliczalności i szaleństwa porównywalnego z szaleństwem samego Żmija. Więc takie zapewnienia o "wyłączeniu się z konfliktu" uważam za wypowiadane nieco zbyt na wyrost. Po prostu działania "wojenne" nie są ich głównym celem w życiu, jak u Shemsu-heru. Ale myślę, że tak. Mumie są uwarunkowane do walki z Apopisem. Ta walka jest wpisana w ich historię, światopogląd, doświadczenia i ich samych. Dlatego Ishmaelici tylko mówią, że to nie ich wojna, acz są świadomi tego, że jednak ich... Z Kabiri jest nieco inaczej - to Grecy, Rzymianie, Persowie. Nie dość, że jest ich niewielu, to jest tam chyba najwięcej renegatów. Mimo, że nieświadomi sił, z którymi paktują, to jednak faktem jest, że wielu z nich poświęciło się sztukom mrocznej magii i rytuałom, których cele przyprawiają nas tylko o mdłości. Szukają jeszcze większej potęgi i władzy. I jeszcze "prawdziwszej" nieśmiertelności... Jak? Nie chcą opuszczać ziemskiego padołu w celu magazynowania energii Ba... Czy to wszystko to tylko ułuda, postawiona przed nimi przez Apopisa? Przekonają się o tym sami. Belphegor: Prawie całkowicie zgadzam się z Jazidem. Także jestem zwolennikiem takiego determinizmu: każda istota Świata Mroku jest uwikłana w odwieczny konflikt Sił Światłości i Sił Ciemności. Odrodzeni w dużym stopniu zdają sobie sprawę z tej walki, szczególnie Shemsu-Heru. Choć jednak nie zawsze dostrzegają różne rzeczy poza ich egipskim polem walki. Co do Khaleba. Jeśli już mówisz o definicji Mumii, przede wszystkim to nie mumifikacja jest konieczna do zaistnienia Odrodzonego, lecz przeprowadzenie Wielkiego Rytuału. Bez tego nie ma Mumii, jako istoty Świata Mroku. Dalej, Pierzasty Wąż, czyli Quetzalcoatl, nie odpowiada Apopisowi. Z punktu widzenia mitologii azteckiej boga tego ocenilibyśmy jako dobrego. W Świecie Mroku to potężny mag. Jego głównym przeciwnikiem jest w mitologii azteckiej Tezcatlipoca, który w większym stopniu dopowiadałby, Apopisowi (choć to dalekie porównanie), a w Świecie Mroku jego przeciwnikiem jest Huitzilopochtli, potężny Matuzalem, znany także pod imieniem Sheitana. Ale to inna historia. Jednak mówiąc o Mumiach, umówmy się, mówimy o Odrodzonych, których przedstawia podręcznik 'Mumia', gdyż te istoty najlepiej znamy. Zdaje się, że w dużym stopniu się zgadzamy. Mumie są zdeterminowane do walki z Apopisem, choć nie zawsze to wynika z ich pragnień i światopoglądu. Na pewno Shemsu-Heru i Ishmaelici. Co do Kabiri. Pewnie masz rację, że wśród nich jest wielu 'renegatów'. Stąd niezależnie, co myślą, ostatecznie stoją po którejś stronie w owym konflikcie. Jednak jednoznaczna ocena moralna w przypadku Shemsu-Heru nie jest już tak krańcowa w wypadku Ishmaelitów, a już na pewno w wypadku Kabiri. Jak sądzicie, który z kodeksów moralnych Odrodzonych najlepiej przystaje do życia, które wiodą takie istoty? Czy czarno-białe widzenie świata u Shemsu-Heru, czy może bardziej "szare" postrzeganie świata przez Ishmaelitów, czy może relatywizm Kabiri? Jazid: W jednym punkcie się z Wami nie zgadzam. Otóż dla mnie Apopis nie jest Złem, dlatego nie próbuję "dopasować" do niego cechy bogów/demonów innych kultur np. inkaskiej. W moim przekonaniu Zło nie jest określonym tworem w stylu Żmija czy Seta. Zło to gwałt, morderstwo, zdrada, korupcja. Baal, Szatan, Apopis, Set, Żmij czy Tezcatlipoca to tylko imiona nadane przez ludzi temu, co tak naprawdę jest jakąś nieokreśloną siłą, ogólnie pojętym złem. Jest oczywistym, że różne kultury odmiennie rozumieją Ciemną Stronę. Jednak zazwyczaj różnice te polegają po prostu na innym przedstawieniu tego, co jest niewyobrażalne. Dlatego też Odrodzeni walczą tylko z pewnym aspektem Ciemności, a mianowicie Wielkim Wężem. Teraz, co do Twojego pytania, Belphegorze. Po pierwsze nie sądzę, aby kodeks moralny Shemsu-Heru był czarno-biały. Ta grupa Odrodzonych po prostu ma jasno określony cel - przywrócenie Maat. Jak dowiadujemy się z podręcznika Kodeks Horusa nie jest zbyt sumiennie przestrzegany. Uważam, że większość Shemsu-Heru zdaje sobie sprawę krucjata ich przywódcy jest w dużym stopniu prywatną zemstą. Po drugie nie sądzę żeby którykolwiek z kodeksów moralnych przystawał bardziej lub mniej do życia. Wszystkie przetrwały przez wieki. Zresztą, jeśli jeszcze przy Shemsu-Heru można mówić o jakimś ogólnym kodeksie moralnym (Kodeksie Horusa) to u Ishmaelitów, a już na pewno u Kabiri będziemy napotykać indywidualne kodeksy etyczne. Zgadzam się z Wami, iż wśród Kabiri znajdziemy najwięcej jednostek paktujących z mrocznymi siłami (czyli zaledwie kilku, jeśli wierzyć w twierdzenie, że jest ich niewiele więcej niż tuzin). Podręcznik do Mumii twierdzi, że Kabiri powstali ze "zdegenerowanej" wersji Wielkiego Rytuału. Jak sądzicie, może to jest właśnie powodem ich zamiłowania do czarnej magii, czyżby nosili w sobie piętno mroku? Czy przypadkiem ich postanie nie było manipulacją Apopisa? Khaleb: Ja się też z Wami nie zgadzam :-). Ale gdybyśmy się zgadzali we wszystkim, ta dyskusja nie miałaby sensu. Dla mnie nie ma czegoś takiego, jak przeznaczenie. Nie wierzę w mitologiczne Nemesis. Dla mnie każdy jest kowalem swojego losu, dlatego też nikt nie jest zdeterminowany do walki. Każdy sam wybiera, albo normalne życie, albo ciągłą, nierówną walkę. Świat Mroku dla mnie nie jest wyjątkiem - mumie, wilkołaki, wampiry. Nikt nie musi brać udziału w tej wojnie, jeśli nie chce. Owszem, niektórzy są do tego zmuszani (czy przez machinacje Starszych, przymus plemienia, itp.), ale dalej jest z tym, jak z ludźmi. Jeśli chcesz się uczyć, to będziesz wykształcony. Jeśli imponują Ci kolesie, którzy piją piwo w bramach, to możesz zostać jednym z nich. Na nasze wybory składa się wiele czynników. Najważniejszym z nich jest jednak wolna wola. I tak samo jest z mumiami... Przynajmniej według mnie. Bo dlaczegóż by nie? Mała uwaga do Belphegora - gdy mówiłem o mumifikacji, to miałem także na myśli to, że Wielki Rytuał mógł zawitać także do progów np. Eskimosów. Nikt nie wie, w jakich kulturach rozwijały się mumie i jakie wersje owego rytuału powstały. My wiemy o dwóch... Co do Twojego pytania, Belphegorze, to uważam, że najlepszy jest chyba realistyczne postrzeganie świata przez Kabiri. Chcą żyć, nieważne, kto tym światem będzie rządzić, lub co będzie rządzić. Pęd do życia. Jak u ludzi. Instynkt samozachowawczy każe im walczyć, więc robią to, co robią. Podziwiam ich za to, choć jednocześnie ganię. Jednak jestem świadom tego, że my wiemy, z czym oni paktują, oni nie mają już tej przewagi... Belphegor: Co do Twojego poglądu, Jazidzie, na temat natury Zła. Cóż, moim zdaniem Zło to nie tylko idea abstrakcyjna, a na pewno nie w Świecie Mroku. Tu każda uniwersalna idea jest w mniejszym lub większym stopniu uosobiona. Bóstw i bogów w Świecie Mroku jest bardzo wielu, każdy system White Wolfa wprowadza ich mnogość. Stąd moje przywiązanie do uosobionej idei 'Szatana', czyli Władcy Zła, niezależnie od tego, jak byśmy go nazwali. Ale to już temat na osobną dyskusję. Co do kodeksu Shemsu-Heru. Moim zdaniem jest on w dużym stopniu właśnie dualistyczny. Dzieli świat na tych dobrych (czyli Shemsu-Heru) i tych złych (słudzy Apopisa). Nie mówię już o jego przestrzeganiu, bo jak każde prawo, Kodeks Horusa zakłada pewien stan idealny - do jakiego należy dążyć. Natomiast, co do oceny Kabiri - obaj prezentujecie krańcowo różne poglądy. Ty, Jazidzie, twierdzisz, że możliwe, że Kabiri są kolejną manipulacją Apopisa, natomiast Ty, Khalebie, podziwiasz ich za niezależność i realizm w postrzeganiu życia. Nie popieram żadnego z tych poglądów, choć częściowo się z Wami zgadzam. Otóż odpowiadając nawiążę do predestynacji. Oczywiście, większość istot ma wolną wolę, oczywiście nikt ich nie zmusza do walki po którejś ze stron. Ale to tylko teoria. W praktyce istnieje coś znacznie bardziej determinującego postawy poszczególnych istot Świata Mroku. Coś znacznie bardziej istotnego, niż machinacje Starszych. Otóż moim zdaniem walka między Światłem a Ciemnością w Świecie Mroku to nie mit. Głęboko ukryte pod powierzchnią pozorów i masek obie siły drzemią, czekając na ostateczną walkę. Wtedy nie będzie liczyła się jednostka. Wybór, jaki ona podejmie, albo został podjęty za nią, spowoduje, że stanie po którejś ze stron, albo zostanie zniszczona, gdy dwie Armie się zetrą. Nie ma miejsca dla niezdecydowanych, albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Stąd sądzę, że pogląd radykalny, czy wyznawany przez Shemsu-Heru, czy paradoksalnie przez Dzieci Apopisa, jest najlepszy. Gdyż dzięki temu istoty w największym stopniu będą przygotowane na ostateczną walkę. Gdyż istoty te mają największe pojęcie o tych, którzy naprawdę kierują losami tego świata. Jazid: Ustosunkowując się do Twojej idei "Szatana", Belphegorze. Chyba nie wierzysz, ze Dobro to starszy człowiek o surowym wyrazie twarzy otoczony chórami anielskimi, a Zło to rogaty demon/diabeł siedzący na tronie z ludzkich kości wśród jęków potępionych... Tak, tak, wiem, że mówimy tu o Świecie Mroku, ale mimo wszystko nie mogę sobie wyobrazić, aby Apopis/Szatan był Złem. Owszem, miliony umysłów ludzkich wyobrażających sobie Ciemną Stronę jako Szatana mogło doprowadzić i doprowadziły do wytworzenia się takiej istoty. Wszak, Umbra, Świat Duchów, zawiera wszystkie idee, jakie się kiedykolwiek zrodziły. Natomiast Zło (i Dobro oczywiście), to prawdziwe Zło jest niewyobrażalne, nieodgadnione i niemożliwe do ogarnięcia przez umysł ludzki. Nie można zrozumieć Boga, ale to już zupełnie inna bajka. Odpowiadając na Wasze poglądy dotyczące wolnej woli lub jej braku wśród istot Świata Mroku. Niestety, muszę się zgodzić z tobą Belphegorze. Jak pisałem na początku naszej dyskusji: każdy w ten czy inny sposób opowiada się po jednej ze stron. Nie zawsze świadomie, czynnie, najczęściej bardzo nieznacznie, ale zawsze albo popieramy Dobro albo Zło, nie ma nic po środku. Jak mówią: "Life is brutal and sometimes kopas w dupas". :D I ostatnie zagadnienie dotyczące kodeksów moralnych Odrodzonych. W tej kwestii muszę przyznać rację Khalebowi. Z pewnością Kabiri najlepiej pasują do tego świata. Shemsu-Heru może lepiej będą przygotowane do Ostatecznej Bitwy, ale co z tego. Przecież na co dzień muszą dokonywać wielu wyborów. Często trzeba wybrać mniejsze zło, a czasami nie ma żadnej alternatywy. Dlatego, używając Twoich słów Belphegorze, uważam, że kodeks moralny Kabiri najlepiej "przystaje do życia". Khaleb: A my dalej będziemy sie kłócić o to, czy zło istnieje, które mumie mają najlepszy kodeks moralny, itp. Powiem, że wszyscy mamy rację. Belphegor wierzy w materialne zło, Jazid uważa, że zło jest tylko pojęciem. Dla mnie w Świecie Mroku zło jest zarówno takie i takie. Istnieje w każdej z żywych i rozumnych istot. Istnieje w stanie równowagi z dobrem - tak samo, jak w buddyźmie. Ale jest także specyficznym miejscem, gdzie materializuje się ono. Tylko znowu sprawa rozbija się o sposób patrzenia na świat - dla ludzi złe są zarówno wampiry, wilkołaki, dla wilkołaków złe są wampiry i fomory. Wampiry same siebie uważają za złe (nie licząc Sabatu). Jedno jest pewne, niezależnie od światopoglądu istnieje ukoronowanie i uosobienie wszelkich okropności - Żmij. Nie wiemy, czy istnieje naprawdę, czy jest tylko pojęciem, ale faktem jest, że uosabia wszystko, co złe i niemoralne... I znowu sytuacja patowa jest przy kodeksach moralnych i uwarunkowaniach. Każdy z nas ma swoje prywatne poglądy, przekonania i spojrzenia. Każdy z nas już się wypowiedział - ja nie będę się powtarzał. Chciałbym tylko wtrącić jedną rzecz: "kodeks moralny" w przypadku Kabiri powinniśmy pisaś właśnie w cudzysłowie. Dlaczego? Dlatego, że Kabiri nie są zwartą grupą. W większości nawet się nie spotkali. To jak w przypadku Malkavianów, którzy nie uważają się za klan. Sytuacja jest analogiczna w przypadku Kabiri, z tą różnicą, że każdy z nich uważa się za kogoś wyjątkowego, jedynego. A jeśli spotkał mumię z np. Shemsu-heru, wówczas dziękuje za to, że nie jest uwikłany w żadną wojnę... Tyle mojego. Belphegor: Bynajmniej nie uznaję Zła jako czegoś materialnego, jednak sądzę, że w Świecie Mroku istnieją istoty, natury w pewnym sensie duchowej, które są źródłem owego Zła. Ich siedzibą jest Głęboka Umbra, o czym zresztą mówią podręczniki. To właśnie te potężne byty odpowiadają za szerzenie tzw. Zła. Nie będę tu wchodził w szczegółowe dywagacje, lecz należy tu przypomnieć, że właśnie w Shadowladsach Dzieci Apopisa stały się tym, kim są. A z Krainy Zmarłych jest znacznie bliżej do Głębokiej Umbry, niż z naszego świata. Przyszedł czas na posumowanie dyskusji. Zgodzilismy sie właściwie, że Odrodzeni są bardzo silnie wciągnięte w konflikt z Apopisem. Uznaliśmy, że choć nie wszyscy świadomie toczą walkę przeciw Siłom Ciemności, to jednak w pewnym momencie większość z nich zostaje wciągniętych w te zmagania. Mozno się różnimy w ocenie drogi życiowej, jaką wybrali Odrodzeni. Jazid i Khaleb zbliżają się do poglądu, że właśnie Khabiri są tymi, których "moralność" im najbardziej odpowiada. Ja jestem w opozycji do nich. Dyskusji tej oczywiście nie rozwiążemy: nie ma prostej odpowiedzi, który kodeks moralny jest najlepszy, którą drogę należy wybrać. Warto jednak, by ten problem uczynić częścią swoich sag, by nasze postacie również musiały odpowiedzieć na te pytania. |