| Warsztat |
Młotem i kowadłem 2, czyli destrukcja totalna |
Destrukcja totalna. Nierzadko serce nam pęka na widok figurek niszczonych przez odrażającą siłę grawitacji tudzież inne moce nadprzyrodzone. Niestety są to rzeczy dość delikatne i łatwo poddają się tego typu "obróbce". Nie ma co jednak płakać. Przecież da się je zreperować. W takim wypadku łapiemy zazwyczaj za niezawodny Superglue i po raz setny paprzemy nim figurkę uprzednio usuwając poprzednią warstwę kleju. Po wielokrotnym powtarzaniu tej czynności stwierdzamy z żalem, iż to już nie działa, a przynajmniej nie tak, jak powinno (chyba że ktoś lubi mieć upaprane klejem palce...). Istnieje jednak całkiem sporo sposobów na przywrócenie figurek do stanu tak zwanej użyteczności i temu właśnie chciałbym poświęcić ten artykuł. Jedną z najczęstszych przypadłości moich figurek jest utrata ogonów koni (połączona zapewne z częściową kastracją.....). Trochę dziwnie wygląda koń bez ogona i dla tego przydałoby się go przykleić. Pewien jestem jednak, że sklejony klejem, rozpadnie się dość szybko, w czasie wkładania w gąbkę, lub ustawiania w regimencie. Trzeba na to jednak jakoś zaradzić. Sposób na to został zaszyfrowany przez konspiracje rządowe (zamieszane zapewne w sprawę UFO) i umieszczony w ulotkach o składaniu figurek. Możemy dorobić po prostu nowe końcówki do gonów, tak jak wzmacnia się duże figurki.. Bierzemy więc ogon oraz kawałek szpilki. Rozgrzewamy ją nad gazem (ale lepiej nie trzymać jej rękami.....) i delikatnie wbijamy w ogon, tam, gdzie była końcówka, wzmacniając później klejem. Koniowi zaś robimy drugą "dziurę w zadku" przez wygrzebanie urwanej końcówki (można ją wepchnąć do środka, to będzie grzechotać...). Na to miejsce wklejamy odnowiony ogon, i wszystko powinno porządnie działać. Zreperowałem w ten sposób już 14 koni i żadnemu jeszcze kita nie odpadła! Kolejna zaś choroba, również związana z kawalerią to reumatyczna kruchliwość lanc. Najgorzej jest, jak się do tego pogubią, bo wtedy nie ma ich jak przykleić. Ratunkiem są w takiej sytuacji lance od skeleton horseman'ów (które są w tabliczkach ze szkieletowymi końmi). Wystarczy ubłagać grającego martwiakami kolegę o użyczenie kilku, lub po prostu kupić sobie coś z nimi w zestawie (poza tym fajne rzeczy można wykombinować z kawałków kości).Przed przyklejeniem trzeba oczywiście je jeszcze trochę obrobić. Ratunkiem, jeśli chodzi o przyklejanie lanc jako takich są różnorakie szarfy, jakie można na nich umieszczać. Te zaś wykonać można z materiału lub papieru i przykleić w miejscu łączenia (nie dość, że wzmocnisz, to jeszcze ukryjesz klejenie). Jeszcze jeden, dość częsty problem, to łamiące się bronie. Szczególnie w plastikowych figurkach istnieje pewna szansa, że przy kolejnym chwycie grubych paluchów odpadnie miecz i łuk. Z pomocą przychodzą inne figurki. Możesz przyklejać ważniejszym bronie tych mniej ważnych. Znów przychodzą na myśl szkielety (osobiście - gram też martwiakami i nekrofilia chyba nie daje mi spokoju....). Kościotrupy, jeśli są dostępne, są po prostu super-użyteczne, ponieważ jest z nimi masa części zamiennych (w starych koniach są nawet łuki!). Generalnie jedna z najważniejszych zasad to: NIE WYRZUCAJMY RESZTEK Z PUDEŁEK PO FIGURKACH, bo mogą nam się przydać na wieeele różnych sposobów. Mając armię na załóżmy 3000 punktów i "podstawkę" powinniśmy posiadać już całkiem przyzwoity zbiór części zamiennych. Wtedy możemy zacząć robić konwersje, ale to już temat na kiedy indziej. |