| |
Relacje |
Niejednokrotnie byliśmy świadkami sesji kiepawych, nie wartych godziny grania; z drugiej jednak strony były sesje "perełki", które chcieliśmy koniecznie dzisiaj dokończyć. Nie wiem jak Wy, ale ja zacząłem się zastanawiać jak to jest z tymi sesjami. Mistrz mistrzem, ale wydaje mi się, że tutaj chodzi też o coś innego niż jakość prowadzenia. Dążę do tego, iż ważna jest atmosfera w drużynie. Oczywiście nie chodzi mi tutaj o zadymione pokoiki, muzykę, świece, scenografię, ale o zgranie Ekipy. Gry RPG, bowiem polegają na relacjach międzyludzkich (że tak powiem) i ważny jest stosunek do innych osób. Piszę ten artykuł dla tego, że pewnego razu spotkałem się z sytuacją gdzie mój milutki nekromanta przeżył a mag kolegi oddał swą duszę bogom. Zazdrosny o moją postać, wpadł na "hipergenialny" pomysł aby stworzyć postać która ma za zadanie mnie zabić! Najśmieszniejsze jest to że MG z którym się pokłóciłem ostro przyzwolił mu na granie takim okrutnikiem! Teraz sobie myślicie: "Ale masz kiepskiego Mistrza Gry! HEHE", ale zastanów się jakby zareagował twój MG gdybyś odbił mu np.: jego oblubienicę???? Cały czas dążę do tego iż powinniśmy oddzielić się do pobudek osobistych podczas gry, czy prowadzenia, ponieważ "przejście na ciemną stronę mocy" zaowocuje niemiłą atmosferą w drużynie, co z kolei spowoduje spadek jakości sesji. Ważną rzeczą też jest niewcielanie osób "zielonych" na sesje które są częścią kampanii, ponieważ mogą zepsuć owocną pracę Misa, lub lekko uszkodzić współtowarzyszy. Na potrzeby "doszkalania" powinno się stworzyć "poligonki" czyli scenariusze treningowe. Wracając do tych relacji międzyludzkich i do mojego ostatniego artykułu "Gdy postać ginie..." (to nie ja wymyśliłem ten tytuł) Mistrzu powinien zadbać by gracz z nową postacią nie poczuł się zagubiony wśród nieco lepszych przyjaciół. "Dopakować" taką postać bez "dopakowywania" :). W tym celu ważne jest aby od razu nie ujawnić karty postaci innym graczom, i czasem wołać takiego gracza na małą rozmówkę na osobności by wzmożyć tajemniczość "nowego". Zrobienie z 1-poziomowca na 10 polega na niczym innym jak na efektownym opisie: Akcje, walki, czary pozostałych opisujesz lekko mniej pasjonująco niż temu "smutnemu", ale oczywiście bez przesady. Niech ten nowiutki prosto z fabryki mag puszcza kulę ognia która syczy, spopiela trawę dookoła, leci z furkotem i szybkością niczym spadająca gwiazda, a nieszczęśnik dla którego przeznaczony jest ten morderczy pocisk chwieje się na nogach ugiętych ze strachu i podciąga lekko zmoczone portki. Natomiast stara linia, z obitym lakierem i wgniecioną maską puści toporną kulę bez finezji, która po trafieniu nie przewróci przeciwnika, lecz lekko go nadsmaży (na mechanikę grasz normalnie, tylko inaczej opisujesz...).Podobnie będzie z wojownikami, niech ten "młodszy" zadaje ciosy szybko precyzyjnie itd. w przeciwieństwie do "starszego". Aha ważny jest opis wejściowy (pamiętajmy o zasadzie psychologicznej zwanej potocznie "pierwsze wrażenie"), który musisz powiedzieć efektownie, masz tak opisać nową postać gracza by innym pospadały szczeny, ten smutny gracz siedzący cicho w kącie i nie mówiący za dużo aby nie oberwać od krasnoludzkiego wojownika którego ciosy miażdżą kamienie napewno lekko się poruszy i będzie Ci wdzięczny :) To tyle. Mam nadzieję że byłem przydatny... (bo jak nie to zabiję Ci postać :) |