Spis treści Film

Recenzje


Nog, PESM member

Wampiry

"Wampiry" Johna Carpentera pojawiły się w Polsce tylko w niektórych kinach co dystrybutor rzekomo tłumaczył nadmierną brutalnością niektórych scen w filmie. Tak czy owak gdy straciłem już wszelką nadzieje na obejrzenie tego filmu na dużym ekranie pojawił się on w kinie, które z reguły nie gra premier jakieś pół roku po wiadomości o "polskiej premierze".

Abstrahując nieco od tematu recenzji - nie bardzo rozumiem jaki cel mają tłumacze w opacznym przekładaniu tytułów. Chyba jedynie po to by ich brzmienie było bardziej chwytliwe i "sensacyjne". Bo "Łowcy wampirów" brzmią ciekawiej od oryginalnego "Wampiry", prawda? Ciekaw jestem jednak kto tak uważa.

Szczerze mówiąc na pogłoski o brutalności wylewającej się z ekranu zareagowałem obojętnie, czyli jak przystało na konsumenta którego nie ruszają hasła reklamowe. Po prostu chciałem się przekonać na ile film ten jest "kultowy" jak określiło go kilka osób. Drugą rzeczą było to że jeszcze kilka innych osób zmieszało go z błotem. Kto miał rację? Zaraz spieszę donieść.

Wampiry opowiadają o grupie łowców, ścigających nieumarłych w westernowej scenografii południowych Stanów Zjednoczonych. Klimat więc znajomy, cos jak "Od zmierzchu do świtu". Drużyna operacyjna stosuje dość ciekawe sposoby eksterminacji - kusza z lina przywiązaną do wyciągarki jeepa skutecznie wyciąga biedne wampiry na światło słoneczne gdzie dokonują one swojego żywota, oszczepy wyposażone w halogeny itp.

Ekipie towarzyszy zaś kapelan, który przed akcją odprawia egzorcyzmy. Dlaczego? A to dlatego że całość nie jest prywatną inicjatywą, lecz sponsorowana jest przez kościół katowicki.

Dość szybko (jakieś 20 minut filmu) nasi dzielni łowcy dają się zabić pewnemu osobnikowi o imieniu Valek, który jak się okazuje jest najstarszym z żyjących wampirów. Przeżywają jedynie główni bohaterowie, którzy w dalszej części filmu próbują poznać motywy działania owego typa i przy okazji nie dać się zabić.

Mimo iż tekst na ulotce mówiący o jakimś artefakcie brzmiał idiotycznie (a co gorsza zawierał błędy ortograficzne), w filmie intryga przedstawiona została interesująco. Okazało się że to właśnie kościół był przyczyną wampiryzmu, gdyż to kościelni odprawili na duszy Valeka jakiś zakazany rytuał wskutek którego stał się on nieumarłym. Ponoć miało to miejsce w XIV wieku, choć faktycznie pierwsze podania o wampirach datowane są na lata o wiele wcześniejsze...

Rozwiązania fabularne były dość ciekawe, w każdym razie niezbyt łatwo przewidywalne, choć dla starych kinowych wyjadaczy (a co gorsza rpgowcow...) rozszyfrowanie takiej fabuły to pestka;)

Przemoc w filmie. Faktycznie, było jej dużo. Czasami nawet nieuzasadnionej, w naturalistycznej oprawie. Śmierć i katowanie księży, kobiet, dużo krwi...

Genialne efekty specjalne, szczególnie wygląd wampirów, ich umieranie, szybka, trzymająca w napięciu akcja i muzyka (skomponowana przez samego Carpentera!)to atuty tego filmu. Minusami będzie zapewne dość przeciętna fabuła z dużą liczbą naciągnięć i miejsc gdzie widz musi przymykać oko by się nie roześmiać.

Ogólnie film jest warty obejrzenia, choć raczej jest to dobre kino rozrywkowe niż jakieś strasznie doniosłe dzieło dla wielbicieli gatunku. Amerykański western gdzie role Indian zajęły wampiry. Polecam (choć nie gorąco ;)

Ocena: 8/10

Na górę strony