Spis treści Literatura

Terry Pratchett


Artur Gawroński

Pratchettowe nowości

Ciemna strona słońca

Okladka...

Isaac podniósł solidnych rozmiarów klucz francuski.
- Przewiduję możliwość natychmiastowego ciągu wydarzeń z wykorzystaniem przemocy - odezwał się Trójka, robiąc krok w tył. - Wyrażam preferencję natychmiastowego ciągu wydarzeń bez użycia przemocy.
Ósemka wsadził głowę we właz i dodał:
- Ja także wyrażam preferencję dla natycmiastowego ciągu wydarzeń bez użycia przemocy.
Isaac z namysłem zważył w dłoni francuza.
- Jak na trzecią klasę, macie zaskakujące oprogramowanie. Jesteśmy tu sami, więc możecie odpowiedzieć uczciwie: zamierzacie mnie napastować?
- Mamy rozkaz doprowadzić wszystkich na pokładzie do naszej pani - odpowiedział Trójka, nie spuszczając francuza z oczu.
- Możecie ich nie wykonać.
- Klasa piąta może nie wykonać rozkazu, klasa czwarta może to zrobić w specjalnych okolicznościach. My nie jesteśmy klasy piątej ani czwartej, czego żałujemy.
- W takim razie muszę was czasowo unieruchomić - oznajmił zdecydowanie Isaac.
- Choć jesteś ode mnie inteligentniejszy, będę się bronił - ostrzegł Trójka, przestępując niepewnie z nogi na nogę.
- Do użycia przemocy przejdziemy na trzy - zdecydował Isaac - Raz... dwa...
I kluczem trzasnął Trójkę w wyłącznik.
- ...trzy... - dokończył, odwracając się ku Ósemce, który przyglądał się zaskoczony leżącemu towarzyszowi.
- Zauważyłem nielogiczną sekwencję wydarzen z wykorzystaniem przemocy - powiedział Ósemka.

Z drobnym opóżnieniem związanym z moimi ogólnymi inkluzowymi zaległościami, ale chciałem napisać także kilka słów o książce, która niedawno pojawiła się na półkach w polskich księgarniach. Być może są jeszcze tacy, którzy o jej wydaniu nic nie wiedzą, a już na pewno są tacy, którzy jeszcze jej nie czytali.

Chodzi o książkę "Ciemna strona słońca" Terry'ego Pratchetta wydaną niedawno przez Dom Wydawniczy Rebis.

Terry Pratchett znany jest głównie ze swojego cyklu książek z akcją umieszczoną na płaskiej planecie obracającej się na grzbietach czterech słoni stojących z kolei na skorupie ogromnego (to zbyt małe słowo!) żółwia. Zaraz potem z jego nazwiskiem kojarzona jest trylogia o Nomach często także trylogia o Johnnym oraz Dywan, książka, o której jeszcze nie pisałem. Powieść "Ciemna strona słońca" jest jakoś mniej znana. A szkoda, bo jest naprawdę ciekawa.

Razem z "Dyskiem" ("Warstwami wszechświata") wyczerpują zbiór powieści science-fiction Pratchetta, który wyraźnie upodobał sobie klimaty fantasy. Brak wprawy nie przeszkadza jednak pisarzowi w tworzeniu naprawdę znakomitych historii, wymyślaniu ciekawych przygód oraz robieniu tego co mu naprawdę świetnie wychodzi czyli pisaniu w niezwykle bawiący, humorystyczny sposób. Zresztą na to ostatnie czas akcji nie ma wpływu.

- Było was dwudziestu, a zdołali uciec! - warknęła.
- Robot klasy piątej spowodował nielogiczny ciąg wydarzeń - wyjaśnił Dwunastka.
- Kazał nam liczyć do trzech - dodał Dziewiętnastka.
- A potem nas pobił - zakończył Dwunastka.

O czym jest "Ciemna strona"? Opowiada historię Doma Sabalosa, człowieka, który odziedziczył ogromną fortunę i ma zostać władcą całej planety. Otoczonego armią ochrony, strzeżonego dniem i nocą, ale i tak skazanego na śmierć o czym jednak wiedzą tylko nieliczni znawcy nauki zwanej Rachunkiem Prawdopodobieństwa, która pozwala na przewidywanie przyszłości. Opowiada także historię pewnej pradawnej, tajemniczej rasy, zwanej jokerami splecionej z poprzednią historią losami Doma, który usiłuje rozwikłać zagadkę tej rasy.

Ten krótki opis nijak nie może oddać skomplikowanej fabuły ani oryginalnych pomysłów na świat przyszłości z książki. Na pewno także nie oddaje, nawet w znikomym procencie, jej nastroju i humoru. Właściwie, to równie dobrze (a może nawet lepiej) mogłoby go tutaj nie być, ale go zostawiam, chyba siłą przyzwyczajenia. No bo jak to, napisać o książce i nie wspomnieć o czym jest? Ale nie sugerujcie się za bardzo, a książkę naprawdę warto przeczytać.

Ruchome obrazki

Okladka...

- Mamy tu sześć demonów. - Halogen wskazał je palcem, ostrożnie, żeby uniknąć pazurów. - Wyglądają przez ten mały otwór w przedniej ścianie pudła i malują to, co zobaczą. Musi ich być sześć, jasne? Dwa malują, a cztery dmuchają, żeby farba wyschła. Bo zaraz przesuwa się następny obrazek. To dlatego, że jak obracam tą tutaj korbą, pasek przezroczystej błony przesuwa się o jeden ząbek.

Wprawdzie w ślimaczym tempie, ale co jakiś czas pojawiają się kolejne części Świata Dysku na polskim rynku wydawniczym. Kilka dni temu pierwsi, najbardziej niecierpliwi miłośnicy humoru z płaskiej planety, a więc tacy, którzy często wpadają do księgarń nękając znudzonych sprzedawców ciągle tym samym pytaniem o nowe książki Pratchetta, dostali w prezencie od wydawnictwa Prószyński i S-ka trochę radości - nową książkę.

Jej tytuł to "Ruchome obrazki" i jak nietrudno się domyślić chodzi o coś co my nazywamy filmem. Otóż na Dysku, a dokładnie w mocno wybuchowej dzielnicy Ankh-Morpork zamieszkiwanej przez alchemików, w domu, który jednocześnie z tym wydarzeniem przestał istnieć doszło do epokowego odkrycia taśmy filmowej.

Oczywiście taśma jest nieco inna niż te, które znamy z naszego świata. Podobnie sama technika nagrywania oraz wyświetlania, ale jedno jest podobne: szał oraz szoł. Niedługo potem cały Dysk ogarnia filmowa mania, wszyscy chcą się dostać do ruchomych obrazków i wszyscy chcą je oglądać. Jak to wpłynie na ten magiczny świat dowiecie się już z kartek książki...

Victor zerknął na lśniące wałeczki na tacy zwisającej z czyi Dibblera. Pachniały apetycznie. Jak zawsze. A potem człowiek odgryzał pierwszy kęs i odkrywał, że Gardło Sobie podrzynam Dibbler potrafił wykorzystać takie kawałki zwierzęcia, z których posiadania zwierzę nie zdawało sobie nawet sprawy. Odkrył bowiem, że z dostateczną ilością smażonej cebuli i musztardy ludzie zjedzą wszystko.

Książka tradycyjnie (jak wszystkie z serii Świat Dysku, a momentami nawet bardziej) świetna, zabawna, ciekawa i wciągająca, jednak jedna rzecz nie daje mi spokoju. Otóż mam wrażenie, że wydawnictwo olało polskiego czytelnika serwując mu taką okładkę jaką widzicie. Przecież wszyscy już znamy ją z Nomów! Jeszcze byłbym w stanie zrozumieć gdyby to był jakiś neutralny obrazek, ale to Sź NOMY WŁAŻźCE NA CIĘŻARÓWKĘ!

Totalny bezsens, wiem, że to inne wydawnictwo wydało Nomy, ale to niczego nie tłumaczy i zupełnie nie rozumiem dlaczego dostaliśmy taką okładkę, a nie tę co była w oryginale.
(Możecie ją zobaczyć klikając tutaj, prawda, że śliczna?)

* * *

Więcej na temat serii Świat Dysku znajdziecie w artykule z numeru ósmego Inkluza. A na temat wspomnianego Dysku (Warstw wszechświata) w artykule z numeru dziewiątego.

Na górę strony