| Zdążyć przed świtem |
Strumień świadomości - pomysły |
"Forked tongues in bitter mouths Pomysłów jest zbyt wiele. Forma nie wytrzymuje, konwencje wypaczają się i umierają, potrzebne są nowe. Brak? Trudno, damy sobie radę bez formy. Pierwsza w nocy, czerwono. Pokłócony z jedenastym papierosem, mieszkańcem milionowej paczki. Czas zacząć się tłumaczyć. Narrator to dziwka. Sprzedaje siebie, pomysły które są częścią jego samego, ekshibicjonista. Pokazuje wszystko co ma. Jedyną zemstą, jest zapłata, której żąda i to, że potrafi sprawić, że oni poczują się zgwałceni. Ile potrzebujesz emocji? Czy wystarczy ci szybki numer - karty postaci, kostki? Żadnych wyrzutów sumienia, seks dla zabawy. Zupełny przypadek, żadnych wspomnień, spokojny sen? Może jednak jesteś chory - lubisz perwersję? Malowane twarze, zimno... Wciąż jednak czegoś brakuje, tak jakby ktoś tuż przed orgazmem kopał cię w twarz? Niedosyt, gniew. Jeśli przestaniesz teraz, znudzi ci się, zostaniesz impotentem. Nieostrość, niby czynności te same, a przestały podniecać. Hej, przecież seks się nudzi! Gówno wiesz. A może jednak jesteś ciężej pojebany? Chcesz pokazać się w całości, tak żeby zniknęły bariery, lustrzane odbicia idei w twoim mózgu leczonym Xanaxem i Prozakiem, psychotropami a na własną rękę wszystkim co zabija? Brakuje ci tego. Nie wiesz o czym mówię? "Love Stigmata / of dark blood & fucking" to tylko tytuł. Wymyślony tytuł. Jest nazwą, a z nazwami żyje się łatwiej. Nazywa szereg opowieści zawierając część przekazanej w nich treści w kilku zgrabnych słowach. Saga, kilka kronik. Historię wzlotu i upadków, dzięki którym skutecznie zabiliśmy poczucie realności, bardziej wyalienowaliśmy się od znienawidzonej. Postmodernistyczny piedestał bez podpisu, pomnik czynu ludzi nie ceniących życia. Tych z dłońmi w taśmie izolacyjnej i krwawiącymi nadgarstkami. Misfits. Żadni małomiasteczkowi niedzielni sataniści. Żadne pokolenie X. Żadnego manifestu, znamy historię. Sztandary nie mają znaczenia choć ładnie wyglądają. Zbyt dużo widzieliśmy, zbyt dużo wiemy, zbyt dużo rozumiemy. Rzadko znajdujemy godnych siebie. Cynik. Wielcy "my" przez małe "m". Louis podziękuj za uwagę i ustąp miejsca. "Vampires do exist mr. Harker". Nigdy nie graj z kimś, kogo nie widziałbyś w roli wampira w realnym świecie. Jedna z niewielu zasad, które same nie zdechły od czasów zielonej książki. Nigdy nie graj z kimś, kto nie wie czym jest noc. Kolejna. Spal tę książkę i wymyśl własne zasady. Jeśli masz jakieś zboczenie zrozumiesz lepiej. Nie wahaj się jeśli będzie musiał lizać, całować, bić. Setki zasad, żadnej zasady? Czy tak jest ci wygodniej? Our confession will be televised.
"We're all stars now in the dope show..."Damian miał szczęście - nie był przeklęty. Nie znał pojęć moralnego relatywizmu, nie znał wstępu do psychoanalizy. Nie rozumiał miłości. Nie miał całej tej zbędnej wiedzy, którą mimowolnie przesiąkali inni. Oni musieli to wiedzieć, chociaż nie chcieli i wielokrotnie przeciwstawiali się całemu światu, który skonstruowany jak dobra pułapka, trzymał ich blisko kusząc przynętą i czekając tylko by podeszli bliżej. Wtedy mechanizm zaczynał działać. Pochłaniał ich szybko - tracili wpierw marzenia, potem wolę by stać się podobnymi milionom wcześniejszych - manekinami. Damian wyrwał się z tego błędnego koła. Damian nie mógł poczuć przynęty bo nigdy nie nauczono go jak pachnie. Damian miał 12 lat. Umiał kraść i szybko biegać, gdy było trzeba. Uczył się, choć nie była to ich wiedza. Wiedział jak smakuje dobry proch i jak otwiera się BMW. Które dziwki mają AIDS i który ksiądz gwałci małe dziewczynki. Kto zabije cię płytą z chodnika jeśli krzywo spojrzysz, a kto płaci trzy stówy, jeśli zrobisz mu laskę... i tysiąc innych rzeczy, których nie uczą w szkole. Jego nauczyciele byli inni, prawdziwi. Przyjaciele? Gang. Wszyscy w jego wieku. No i Smoczyca. Dlatego że miała smoka z tyłu łysej głowy. Często spał u niej 2 piętra pod Nephilim. Nie kłócili się a to już wiele. Potrafiła się bić i była jak on. Wspólnie zabili Alexa i Jaqueline. Nikt nigdy nie wspominał o innych wampirach. Nigdy wcześniej.
Armed Childhood / I was a handgrenadeBrutalna sesja, dziwne tricki. Narrator w masce - widzi wszystkie twoje reakcje. Kamera połączona z telewizorem - kierowaną ręką (GOD IS IN TV). Widzisz wszystkie swoje emocje, odziera cię z prywatności. Krzyk, kiedy krzyczą. Rozwalone w furii krzesło obrazuje negatywne emocje. Zniszcz je, połam, pokalecz się. Krew nie musi być sztuczna. A gdy krzyczycie wszyscy, niech poleci Atari Teenage Riot albo NIN. Ale jeżeli chcesz prawdziwych zdjęć pamiętaj, że żywa krew wygląda tandetnie :) Nie wierzysz - sprawdź. Dalej - znajdują zdjęcie z polaroidu. Torturowana dziewczyna, ślady ciosów, dziąsła krwawią, jakiś tatuaż. Na pewno masz różne fajne koleżanki albo twoja dziewczyna zgodzi się na charakteryzację. Tło nieistotne bo lampa i tak nie oświetli reszty ciemnego pokoju. Masz zdjęcia. Widać tylko twarz. Efekt zabija. Potrzebujesz ciemnych cieni, szminkę na zęby i papier w usta w roli opuchnięć. Jeśli chcesz się lepiej bawić - zmieszaj papier z klejem do tapet i ułóż na ciele. Jeśli oblejesz to sokiem - na zdjęciach zobaczysz rozerwaną skórę, ślady ciężkich oparzeń, rany cięte czy co tam sobie wymyślisz :)
Demons' playgroundObydwoje musieli zabijać. Jakoś nigdy nie mówili głośno o swoim poczuciu winy. Po prostu rozstawali się na jakiś czas i każde z nich szło w swoją stronę, używało swoich sztuczek i metod. Młody wpadał pod samochód, włamywał się do mieszkań, ona wolała windy i bary dla gejów. Ławka, na której się spotykali słyszała wszystko historie 0 wykrzyczane podnieconym głosem i zilustrowane gestami dokonania Damiana oraz opowiedziane ze szczegółami zabójstwa Smoka. Dziesiątki nekrologów, ludzi których nazwisk nie chcieli znać. Wina jednak istniała, choć starali się ją spychać na dalszy plan, maskować gniewem lub milczeniem. W końcu wymyślili dla niej nową maskę - grę w rozkazy. Raz on, raz ona. Proste wskazanie palcem - on, ona, taksówkarz, ćpun na rogu, menel na ławce. Ale to było nudne, mało ryzykowne, łatwe. Więc postąpili krok dalej - diler spod klubu, pedał spod 13-tki, gliniarz w metrze. Wymyślili kary. Skok z dachu, wpadnięcie pod ciężarówkę, zakaz picia. Nowa motywacja, emocje, zabawa. Kolejny krok był ryzykowny - gliny w radiowozie, cała rodzina, gość w eleganckiej restauracji. Najlepiej było siedzieć i patrzeć jak umierają. Zaskoczeni, przerażeni, choć czasem było trudno. Damianowi raz się nie udało, więc Smok spaliła mu włosy. Bolało. Chciał się odegrać. Obydwoje znaleźli zajęcie, które pochłaniało ich bez reszty. Było bardziej uzależniające niż wszystko czego próbowali do tej pory. Następny krok był już niemal szaleństwem, lecz to powodowało, że na samą myśl krew krążyła prędzej. Smok wpadła na chory pomysł. Jeden z nich - niech zginie wampir. Był taki jeden, od dawna krążył po ich terenie. Czasem znajdowali jego ślady - zdechłe zwierzęta, ptaki. Chyba był niedorozwinięty. Damian zaskoczył go, gdy się pożywiał. Starał się uciec, ale był zbyt wolny. Smoczyca śmiała się, gdy młody rozbijał jego głowę huśtawką na placu zabaw - jedną z tych przypominających sklepową wagę, dla dwóch osób. Przysypali go śmieciami, które spaliły się wraz z nim o świcie dymiąc gęstym czarnym dymem. Przestali na kilka dni czekając czy nastąpi jakaś reakcja. Nie mogli się doczekać, kiedy znów wyjdą do miasta. Była kolej na Smoka a Damian miało bardzo ciekawe plany... |