| Kącik tolkienowski |
Magia Pierścieni |
W długiej historii Śródziemia można znaleźć bez wątpienia wiele magicznych - mniej lub bardziej - przedmiotów, jednak żadne, może poza Silmarilami, nie odegrały takiej roli, jak pierścienie. W Drugiej Erze świata elficcy kowale wykuwali wiele takich klejnotów, chociaż dokładnie nie jest powiedziane, co się stało z mniej potężnymi. Najważniejsze z nich zwane są przez elfów Pierścieniami Władzy lub Wielkimi Pierścieniami. "...Dawnymi czasy w Eregionie wyrabiano wiele takich zaczarowanych, magicznych, jak to się mówi, pierścieni, a były wśród nich oczywiście rozmaite - jedne bardziej, inne mniej potężne..." O nich mówi starożytny poemat, którego dwa wersy odczytał Gandalf w Bag End z Pierścienia Bilba, i o nich właśnie chciałbym kilka słów napisać. Często bowiem czytamy o ich potędze, a bardzo rzadko mamy do czynienia z bezpośrednimi skutkami ich działania, wyłączając może Pierścień Jedyny. Rzadko również dowiadujemy się czegokolwiek bliżej dotyczącego samych Pierścieni. Może więc warto poświęcić chwilkę, by zebrać znane fakty i dodać kilka własnych domysłów do wiedzy o tych klejnotach?
Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebemW Drugiej Erze, krótko po upadku Morgotha w Wojnie Gniewu, Śródziemie wyzwoliło się prawie zupełnie spod wpływu ciemnych mocy. Elfowie osiedlili się po obu stronach Gór Mglistych, a ich królestwa - Lothlorien oraz Hollin łączyło podziemne państwo krasnoludów - Khazad-Dum, czyli Moria. Sauron, nieznany jeszcze pod tym imieniem wśród elfów i ludzi, wkradł się między mieszkańców Hollinu przybierając najpiękniejszą, jaką umiał postać i ukrywając się pod imieniem Annatara, Pana Darów. Udało mu się podporządkować sobie bractwo mistrzów sztuki kowalskiej, Gwaith-i-Mirdain, wraz z jego najzdolniejszym członkiem, Kelebrimborem. Udzielając przebiegłych i podstępnych rad poznał tajemnice bractwa, dzięki czemu łatwiej było mu nim kierować. Około roku 1500 II Ery, bractwo zaczęło wykuwać Pierścienie Władzy, a niedługo potem Kelebrimbor odkrył prawdziwe oblicze Saurona i dowiedział się o wykuciu Jedynego Pierścienia. Wtedy zdecydował się na ukrycie przed wrogiem trzech pierścieni elfów, jedynych klejnotów, których Sauron nigdy nie tknął i nie brał udziału w ich stworzeniu. Kelebrimbor dał jeden pierścień, zwany Białym lub Nenyą, Galadrieli, by pomógł umocnić Lothlorien przed zagrożeniem Mordoru, pozostałe zaś dwa odesłał na zachód, do Gil-Galada, władcy Szarej Przystani. Ten pierścień Czerwony, zwany Naryą, dał Cirdanowi, budowniczemu okrętów, zaś Niebieski, najpotężniejszy i zwany Vilyą, zachował dla siebie. W dniach Ostatniego Sojuszu Vilyę otrzymał na przechowanie Elrond Półelf, pan Rivendell, u niego też została do końca III Ery. Cirdan natomiast dał Naryę Gandalfowi, gdy ten przybył z dalekiego Zachodu do Śródziemia jako jeden z Istarich. "...Wielka praca cię czeka i liczne niebezpieczeństwa napotkasz, weź zatem ten Pierścień na wypadek, gdyby zadanie cię przerosło i wymęczyło ponad miarę..." Trzy Pierścienie musiały być ukryte przed Sauronem, gdyż ten bardzo chciał zgromadzić wszystkie klejnoty i robił wszystko, by dowiedzieć się o miejscu ich przechowania. Tolkien nigdzie nie wyjaśnia, na czym polegała potęga Trzech, jednak bez wątpienia były to po Jedynym najpotężniejsze klejnoty Śródziemia. Trochę światła na ich moc rzuca wypowiedź Elronda na naradzie w Rivendell po przybyciu Froda do doliny: "...Trzy Pierścienie nie są bezczynne. Nie zostały jednak stworzone by służyć jako oręż w wojnie i dla podbojów. Takiej mocy im nie dano. Ci, którzy je wykuli, pragnęli nie potęgi, nie władzy, nie bogactw - lecz rozumu, umiejętności, sztuki twórczej, sztuki gojenia ran, aby wszelkie rzeczy na ziemi zachować od skazy..." Próżno szukać jednoznacznego opisu działania Trzech ponad to, co słyszymy z ust Elronda. Wiele możemy się jednak domyślać. Gandalf rozporządzał wielką mocą jako Istari, jednak jego sztuka panowania nad ogniem mogła mieć częściowe oparcie w Naryi, który był również zwany Pierścieniem Ognia. Także łatwość, z jaką czarodziej rozpalał radością i nadzieją serca swych przyjaciół i kompanów mogła mieć podstawy w mocy noszonego przez niego Pierścienia, chociaż niewątpliwie większe znaczenie miała tu jego duchowa potęga, którą jako Majar rozporządzał. Gandalf nie jest najlepszym przykładem analizy działania Pierścienia Elfów, gdyż zaiste trudno jest rozdzielić moc samego czarodzieja od władzy, jaką dawał mu Pierścień. Przypatrzmy się jednak Elrondowi. Elrond czarodziejem nie był, dostępna była mu "tylko" moc, jaką rozporządzali pierworodni, chociaż niewątpliwie należał do najdostojniejszych wśród elfów żyjących w Śródziemiu w III Erze. Niesamowity, radosny nastrój ciągle panujący w Rivendell można częściowo tłumaczyć właśnie obecnością wielu znamienitych przedstawicieli Starszego Plemienia, jednak trudno nie dopatrzyć się tu działania Vilyi, określanego przecież najpotężniejszym z Trzech. Także władzę nad doliną, ukazaną na przykładzie Grzmiącej Rzeki, być może Elrond zawdzięczał właśnie noszonemu na palcu klejnotowi. Podobną sytuację mamy w Lorien, gdzie Galadriela również dzięki Nenyi stworzyła oazę piękna i radości pośrodku coraz smutniejszego w III Erze Śródziemia. Myślę też, że Pierścień pomagał jej w czytaniu myśli Saurona, o czym mowa była w jej rozmowie z Frodem. "...Powiadam ci, Frodo, że nawet w tej chwili, gdy z tobą rozmawiam, widzę Czarnego Władcę i przenikam jego zamysły, jeśli dotyczą elfów..." Powyższe potwierdza późniejsza wypowiedź Galadrieli, gdy ujawnia prawdę o Nenyi Frodowi. Również dalsze losy elfów, już po zniszczeniu Jedynego, zdają się potwierdzać, że Rivendell i Lorien zawdzięczały swą magię po części Pierścieniom - gdy te tracą moc, krainy elfów również więdną, by nigdy już nie powrócić do dawnej świetności. Wielka szkoda...
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacachO Siedmiu Pierścieniach wiemy niestety niewiele. Jak wszystkie poza Trzema zostały stworzone częściowo przez Saurona i natchnięte jego złą wolą i mocą. Gdy Sauron zdobył koło 1700-go roku II Ery Eregion i pojmał Kelebrimbora, torturami wycisnął z niego informację o miejscu ukrycia Siedmiu i posiadł je. Potem zaś rozdał władcom krasnoludów, by usidlić ich serca podobnie jak zrobił to z ludźmi. Krasnoludy jednak niechętnie poddawały się mocy Pierścieni, klejnoty raczej rozpalały w nich tylko bardziej jeszcze żądzę złota, jednak nie potrafiły nad swymi właścicielami zapanować, ani zamienić ich w upiory. Cztery z Siedmiu Pierścieni zostały później zniszczone przez smoki, których ogień jako jedyny potrafił topić Wielkie Pierścienie. Pozostałe trzy Sauron z pewnym trudem odzyskał, bliższe informacje mamy tylko o ostatnim z nich, przechowywanym przez Thraina, ojca Thorina Dębowej Tarczy. Czarny Władca Thraina uwięził i na torturach w twierdzy Dol Guldur odebrał mu ostatni z Siedmiu; gdy Gandalf przybył by Thrainowi pomóc, było już za późno. Jednak pierścienie te nie miały dla Saurona większego znaczenia - toteż zaproponował wszystkie trzy, które ostały się ze smoczych płomieni, królowi Dainowi spod Samotnej Góry, w zamian jedynie za informacje o hobbicie nazwiskiem Baggins. "...Znajdźcie ten Pierścień, a zwrócę wam trzy inne, te, które niegdyś były w posiadaniu krasnoludzkich władców, i królestwo Morii będzie wasze na wieki. Znajdźcie bodaj ślad złodzieja, dowiedzcie się, czy żyje jeszcze i gdzie przebywa, a zdobędziecie hojną nagrodę i trwałą przyjaźń Władcy..." Można chyba śmiało powiedzieć, że Pierścienie krasnoludów odegrały najmniejszą rolę w wielkich wydarzeniach III Ery i przypuszczalnie dlatego Tolkien nie poświęca im zbyt dużo uwagi w swych dziełach.
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległychPo zdobyciu Eregionu Dziewięć Pierścieni od razu wpadło w ręce Saurona, gdyż znajdowały się wtedy w siedzibie bractwa Gwaith-i-Mirdain. Dziewięć, tak jak i Siedem, było współtworzone przez Czarnego Władcę, więc również przesiąkniętę były jego przewrotną wolą. Sauron wykorzystał je by usidlić dziewięciu spośród synów ludzkich i, jak to już wcześniej częstokroć bywało, właśnie z ludźmi poszło mu najłatwiej. Ci, którzy nosili Pierścienie, jak mówił Gandalf: "...stali się upiorami, cieniami wielkiego Cienia, jego najokrutniejszymi sługami..." Zależnie od swej natury, ludzie ci mogli wytrzymać zły wpływ pierścieni dłużej lub krócej, nie mieli jednak szans opierać im się bez końca. Zmienili się w Nazguli, Upiory Pierścienia, całkowicie podległe woli swego władcy. Byli prawie nieśmiertelni, chociaż nie do końca prawdą jest powiedzieć, że żyli - istnieli jedynie, egzystowali, gdyż pierścienie nie pozwalały im umrzeć. Nie umniejszało to jednak ich potęgi. Operowali głównie strachem, gdyż wszelkie żywe stworzenia bały się ich i wyczuwały ich obecność nawet bezwiednie czując paraliżujący strach ogarniający serca. Z Nazguli jeden wyróżniał się mocą - był to ich wódz, Czarnoksiężnik z Angmaru, który rozporządzał niemałą potęgą jeszcze zanim stał się upiorem. Poza strachem, Dziewięciu operowało straszliwą bronią z Mordoru, której ciosów zaznali Frodo i Eowina. W normalnej sytuacji rana zadana takim orężem zawsze po pewnym czasie doprowadzała albo do śmierci, albo do stania się upiorem, słabszym od Nazguli i podległym ich woli. Jednakże Nazgule nie były niemożliwe do zabicia. Wszakże ich wódz zginął od normalnych ciosów mieczem, chociaż nawet same trafienia w niego groziły walczącym śmiercią. Ponadto moc kilku Nazguli naraz nie wystarczyła, by zatrzymać Glorfindela, gdy ruszył na zachód z Rivendell w poszukiwaniu Froda, a cała dziewiątka, i to w nocy, nie dała rady Gandalfowi na Wichrowym Czubie. Nawet Strażnikom przez czas jakiś udawało się bronić Brodu Sarn przed Upiorami i dopiero ciemność nocy pozwoliła sługom Saurona na odepchnięcie obrońców od rzeki. Ale wśród Strażników nie było wtedy Aragorna... Wydaje się, że Dziewięć Pierścieni nie miało mocy porównywalnej nawet z Trzema i bez Jedynego na palcu swego Władcy noszący je Nazgule nie stanowili równorzędnych przeciwników dla najpotężniejszych spośród przeciwników Czarnego Władcy. Co byłoby, gdyby Sauron zdobył Jedyny Pierścień? Ktoś powiedział, że Nazgule, mimo, że potężne, są zaledwie cieniem potęgi, jaką rozporządzałby Sauron gdyby odzyskał Jedyny Pierścień...
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronieW ten sposób dochodzimy wreszcie do tego najmniejszego pierścionka, jedynego, który nie miał w środku drogocennego kamienia. Co można o Jedynym powiedzieć? Z pewnością dużo. Sauron przelał weń bardzo wiele ze swej własnej mocy - wiedział, że pierścienie elfów są bardzo potężne i żeby nad nimi zapanować Jedyny musi być klejnotem o niezwykłej mocy. Mając na palcu Jedyny Pierścień Sauron mógł kontrolować wszystkie inne pierścienie, oczywiście jeśli były w użyciu. Dlaczego zatem nie odzyskał od razu Trzech? Dlatego, że Elfowie dowiedzieli się wystarczająco wcześnie o knowaniach Saurona i zdjęli swe pierścienie zanim ten zdołał nimi zawładnąć. Później zaś nie używali ich, póki Czarny Władca rozporządzał Jedynym. W II Erze były jednak w Śródziemiu takie siły, które potrafiły przeciwstawić się Sauronowi nawet, gdy ten miał na palcu Jedyny Pierścień. Najpierw Numenorejczycy, a potem Gil-Galad i Elendil w Ostatnim Sojuszu pokonali Saurona, przy czym po drugiej klęsce Władca Pierścieni stracił swój bezcenny klejnot. Jedyny Pierścień miał zdecydowanie największy spośród wszystkich pierścieni wpływ na osobę, która go nosiła - usidlał ją bardzo szybko, a działał źle prawie na wszystkie istoty mające z nim styk. Prawdopodobnie jako jedyny z pierścieni zrobionych przez Saurona miał własną wolę, jeśli można to tak określić - potrafił zmieniać wielkość w dowolnym momencie, przez co doprowadził do śmierci Isildura i "uciekł" Gollumowi. Główną jego potęgą była jednak zdecydowanie możliwość kontroli pozostałych pierścieni, co dawałoby władającej nim ręce władzę nad wszystkim co poprzez inne pierścienie zostało uczynione. "...Wszystko, co sprawili ci, którzy rozporządzali Trzema Pierścieniami, obróciłoby się przeciwko nim, a serca ich oraz myśli zostałyby przed Sauronem odsłonięte - gdyby Nieprzyjaciel odzyskał Jedyny Pierścień..." Tolkien nigdzie nie ujawnia, w jaki jeszcze inny sposób wzrosłaby potęga Saurona. Prawdopodobnie Pierścień nie dawał siły militarnej, bardziej możliwość czytania w umysłach innych stworzeń, także na odległość, widzenie różnych odległych zdarzeń, przewidywanie przyszłości... Domysły mogą być różne, jednak Sauronowi nigdy nie było dane wykorzystać w pełni możliwości swego największego dzieła. Wraz z ostatnim krzykiem Golluma "Mój skarb!" zamknął się w dziejach Śródziemia rozdział o Pierścieniach Władzy. |