Spis treści Świat Mroku

Caern


Nog, PESM member

Czystość Rasy - pomysły na scenariusz

If you can't eat it or fuck it - kill it!"
-Carnivore

"Some would say that we're biased. Accusations that we are racist. Well, shit comes in all hues. Now this means you. Cause things ain't always like they seem. We hate everyone"
-Type o Negative

"Czasy się zmieniają ,nowe pokolenia zapominają stare tradycje, nawet prawdy wiary przestają być oczywiste. Konserwatyści kostnieją i umierają a potrzeba łamania nielicznych konwencji zasłania młodym ich odwieczne obowiązki wobec Gai. Tolerujemy to ciesząc się, że ich rosnący Szał jest zapowiedzią niechybnej wojny ,że to sama Matka wyposaża ich ciała w pazury by mogli skuteczniej rwać ciała wrogów. To błąd, mówię wam. Oprócz swej siły powinni rozwijać w sobie mądrość, którą tak gardzą oraz szanować honor, o którym zapominają! Dziś cieszymy się z tego, że są silniejsi od niektórych z nas, lecz gdy nas zabraknie, dokąd zaprowadzi ich Szał?! Inni zaś profanują odwieczne prawa, gdyż ich potrzeba zmian zaślepia ich do tego stopnia, że nie rozpoznają Żmija biegnącego wśród nich, gdy polują! Widzę, że kiwacie głowami bracia. Tak, mówię o Szponach i ich bluźnierczych praktykach! Zróbmy z tym porządek póki czas, niech Matka przyjmie ich ciała i oczyści ich krew z trucizny, którą wpaja w nich Żmij! Kto jest ze mną?!"
- mowa wygłoszona na zgromadzeniu w Caernie Liści przez Drapiącego Karoserię, Ragabasha ze Srebrnych Kłów.

Duchy są niespokojne a co gorsza, ludzie zaczynają się domyślać, że coś jest nie tak w okolicy siedziby szczepu miejskich wilkołaków. To fundamentalistyczny odłam Czerwonych Szponów - Biegnący z Nożycami, dowodzony przez charyzmatycznego alfę - ahrouna o skrajnie radykalnych poglądach na istnienie ludzkiego rodzaju. Ma na imię Alex i sam ten fakt chociażby kwalifikuje go wśród innych Szponów jako wroga. Jest homidem, lecz uważa się, że za Szpona. Grupa jego żądnych natychmiastowych działań podwładnych jest bezkrytyczna wobec niego. Uważają, że robi to co Szpony powinny, więc jest lepszy od wielu z tych co nie robią nic.

Poza tym sądzą, że myśli tak jak ludzie, zna ich, ich teren - więc łatwiej będzie im spełniać obowiązek żołnierzy Gai. Zaadaptowali się, zmodyfikowali zasady, zapomnieli o niedorzecznościach i jękach starszyzny. Fanatycy. Alex ma bardzo dużo pomysłów na które sami nie mogliby wpaść. Gdyby zginął w tej chwili a nawet rok wcześniej byłby dla nich legendą a mieli przed sobą jeszcze dużo pracy. Wymyślił, że ich działanie nie musi być bezpośrednie, nie muszą wcale walczyć by spełniać swoją misję. Dużą część z żyjących w mieście tak naprawdę była tak przesiąknięta żmijową mocą, że sami chcieli umrzeć. Ich psychika była tak słaba, że potrzebowali jedynie powodu by zabić się samemu. "Biegnący..." ich dostarczali. Mieli stację radiową, w której wykładali swoją filozofię, popierając eutanazję, szerząc defetyzm i beznadzieję. Szczególnie dobre efekty audycje przynosiły rano. Kilka samobójstw miesięcznie, czasami kilkanaście. Wspierali radykalne sekty i grupy wyznaniowe, nierzadko czczące siły natury. Gdy zbierały one wystarczającą ilość wyznawców zdarzało się, że sami uczestniczyli w ich masowych zabójstwach, spełniając kolejną część swojego planu. Podrabiane lekarstwa, identyczne opakowania ale w środku coś innego, trudnego do wykrycia, uzależniającego. W czasach gdy połowa populacji dorosłych ludzi regularnie zażywa najróżniejsze środki farmaceutyczne nie wyobrażając sobie bez nich życia ich misja stała się łatwiejsza. Symbolem zagłady przestały być kły i oni to zrozumieli. Tym niemniej jednak liczba ich wrogów była wielka - dawni sprzymierzeńcy, naturalni wrogowie, nawet własne plemię...

Dla Narratora: Czerwone Szpony. Czy nie wydawało Ci się kiedyś, że ich utopijna ideologia jest w pewnym sensie zaprzeczeniem czystości ideałów garou toczących wojnę z zepsuciem? Że ich plemię symbolizuje sytuację, której nie sposób uniknąć podczas żadnej wojny - nawet o słuszną sprawę? Że Szpony są jedynie narzędziem, pozbawionym wyboru, mieczem w katowskim ręku, który karze zarówno winnych jak i niewinnych? Na ile wytłumaczenie, że toczona przez nich wojna jest słuszna wystarcza im, gdy widzą zabite przez nich ofiary, których sumienia i intencje były czyste, cele podobne a jedynym grzechem była przynależność do innej rasy? Tłumaczenie wątpliwości wolą sił wyższych ma jedną zaletę - można wytłumaczyć wszystko, pod warunkiem, że słuchacz wierzy w ową siłę. Może więc wypełnianie woli Gai to tylko zasłona, by ukryć własne niedoskonałości? Własny brak woli, możności wyboru? Bo czy nie jest tak w istocie? Szpony podążają za stadem, w który nie ma miejsca na indywidualność, przemyślenia ani sprzeciw. Stadne instynkty bardzo dobrze współgrają z fanatyzmem. Poza tym, gdy nie ma czasu by myśleć, zabijanie przychodzi łatwiej. Rozkazy jest łatwiej wykonać niż czyny, co do których decyzję podejmuje się samemu.

A sam akt zabijania - czy cechuje go nienawiść do wroga czy czysta kalkulacja, strategiczna rozgrywka? Czy ci którzy kierują resztą, znają mechanizmy, według których działa organizacja, także są fanatykami? Będąc u szczytu władzy wszelkie skazy widać dokładnie. Czy zabijanie to nie przypadkiem zwykła ksenofobia? Jak długo w końcu można żyć ideałami jednej ideologii w dodatku bardzo radykalnej ?! W końcu - kto ma prawo by oceniać kto jest przeznaczony na rzeź?

Wróg wyłącznie jako rasa to przecież utopia. Winne są nie narody lecz jednostki, ale takie uproszczenie pozbawia ideologię i fanatyków zbędnych dylematów. Nic więc dziwnego, że prędzej czy później znajdzie się ktoś myślący inaczej niż grupa. Zostanie wyklęty, uznany za bluźniercę. Co jednak, gdy mimo odrzucenia niedorzeczności, resztę celów grupy wciąż będzie uważał za słuszną?

Wykorzystanie motywu grupy prowadzonej przez Alexa w scenariuszu to próba znalezienia choć części odpowiedzi na powyższe pytania lub też uświadomienia graczom, że podobne mogą zaistnieć. Niech tym razem zastanowią się nad istotą słuszności własnej walki. Niech pomyślą o tym, kto ma prawo wydawać wyroki, dlaczego uważają, że właśnie oni? Niech będzie to sesja, której głównym wątkiem będzie balansowanie między Żmijem a Gają. Jak daleko zbliżyć się można do absolutnego zepsucia dalej sądząc, że jest się moralnie czystym? Niech postaci o cesze "Czystość rasy" zastanowią się w końcu czy nie oznacza ona przypadkiem więcej niż tylko wysokie drzewo genealogiczne.

Pomysły:
- telefoniczna rozmowa z Aleksem głoszącym swoją utopię, późno po północy, transmitowana przez radio. Pojedynek retoryki i sprzecznych poglądów, coś w rodzaju walki o dusze ludzi gotowych zabić się na jego rozkaz. BG występują w postaci zbawców. Zasiej w ich umysłach ziarno zwątpienia. Czyje racje są słuszne?

- jeden z Tubylców Betonu za wszelką cenę stara się pozbyć "Biegnących..." z miasta, gdyż zagrażają oni trwaniu paktu o nieagresji zawartego z wampirzym księciem miasta. Kontaktuje się z BG przybyłymi do miasta po szczegóły. Tubylec jest zawistny, okrutny i nie ma skrupułów by osiągnąć cel nawet zabijając stających na drodze (zilustruj przykładami). Kieruje się tylko żądzą zysku, jego motywy są podobne żmijowym choć on twierdzi, że jest lepszy od Szponów. Pytanie - czy lepsi są ci, którzy zabijają dla Gai i wierzą w to co robią czy ci, którzy nie mając żadnych przekonań powoli staczają się w stronę Żmija? Czy wybrać mniejsze zło? Czy istnieje jedna miara zepsucia, czy jest ono sprawą indywidualną, subiektywną?

- jeden z "Biegnących..." zwątpił w głoszone hasła i uciekł do reszty grupy. Przyłączył się do BG, lecz waha się czy powiedzieć im wszystko. Reszta szczepu uznała go za wroga i postanowiła zabić. Pytania - Dlaczego hasła przestają wystarczać za jedyne wytłumaczenie czynów? Jak upadają ideały? Czy zdrada w imię szczytnego celu może zostać zaakceptowana? Czy uznanie go za zepsutego przez resztę grupy i obwołanie heretykiem nie było nadużyciem władzy ze strony przywódcy? Czy przywódca może wykorzystać resztę do własnych celów? Co jeśli heretyk się ukorzy i wróci do grupy?

- BG docierają w miejsce, w którym "Biegnący..." dokonali zabójstwa. Jeden z ludzi jeszcze żyje - niech to będzie dziecko. Okaleczone w ten sposób, że nie może się komunikować, kaleka. Widok wołający o pomstę do nieba. Pytania - Czy wszyscy są równi wobec nakazu zabijania? Czy ręka kata drży czasami czy zawsze zadaje śmierć bez wahania? Czy zabijając nawet w imię wyższych celów zabójca nie staje się zepsuty? Czy bycie katem to misja czy zwykła praca? czy łaską jest zadanie śmierci czy pozostawienie przy życiu? Czy kat może odmówić czynienia swoich powinności? Co mówi mu sumienie?

P.S. Kilka zasad zawartych w powyższym artykule jest innych niż w podstawce do W:A Pewnie to zauważyłeś. Jeżeli nie tolerujesz żadnego odstępstwa od ukochanych zasad to prawdopodobnie oznacza to, że jesteś totalnym ortodoksem. Życzę miłego życia - Nog.

Na górę strony