| Zdążyć przed świtem |
Model - preludium |
"Przełknąłem haust trucizny
"I'm a new, I'm a new, new model Tekst, który czytasz jest schematem wydarzeń preludium dla jednego bohatera. To także część sagi "Of dark blood and fucking", więc postaraj się o klimat podobny do tego z "Oz". Każdy chory pomysł jest tu mile widziany. Ostre światła stroboskopu, metaliczne blaski, drąca umysł muzka, manekiny i przemoc - to słowa klucze. Rzuć też okiem na "Strumień świadomości". 1. Wild ChildBG jest bladym, niewyżytym nastolatkiem bez ambicji i widoków na przyszłość, nadużywającym narkotyków i przemocy Ma na imię Josh. Wiecznie pokaleczony z podkrążonymi oczami i grupą jemu podobnych młodych straceńców gotowych na wszystko by zapomnieć o ciężarze istnienia. Kilku chłopaków, dziewczyny. Do późnej nocy na parkingu, gdzie zastrzelono Skeletona. Od tamtej pory to miejsce stało się kultowe. Cmentarz w nowym stylu - ściany supermarketu opisane sprayem, grafami i nekrologami. Była tu nawet telewizja - szukali sensacji, opinii młodych i płacili za kilka słów do kamery. Zgodził się tylko Lucian, bo był najbardziej pijany, a poza tym potrafił przegadać każdego. Zwymyślał reporterkę, rozbił kamerę i dostarczył reszcie kupę zabawy. Innym razem Lava miała potężnego doła i zaczęła się zwierzać ze swoich stanów depresyjnych. Rozmowa zeszła na fobie, zaczęli się śmiać, gdy Siren powiedziała o cmentarzu w nocy. Tylko Damian wiedział, że Lava się zgrywała. Ona chciała by Siren powiedziała o cmentarzu i gdy padło to słowo omal nie wrzasnęła z zadowolenia. Założyły się o miejsce w ich towarzystwie - zadanie było proste. Przejść z jednego końca cmentarza na drugi. Teraz. Ogólny śmiech, przerażenie Siren. Josh dorzuca "Bez ubrania", bo bardzo chce ją właśnie tak obejrzeć. Siren przebija go wzrokiem. Wszyscy tarzają się ze śmiechu, Lava prezentuje swój zabójczo ironiczny uśmiech. Przyparta do muru dziewczyna robi wszystkim na złość - nie myśli jasno, jej głos to czysty gniew, zgadza się. Nie może się doczekać chwili, gdy Lava zostanie "wyklęta". Cmentarz nosi nazwę "Shadowlawn" i jest najstarszy w okolicy. Ogrodzony tylko z jednej strony graniczy z lasem i wzgórzami w oddali. Wysiadają z samochodu, jest kompletnie ciemno. Głośniki dźwięczą w rytm Butthole Surfers. Lava maluje Siren usta, całuje na pożegnanie rozmazując kciukiem jej szminkę i zdejmuje koszulkę. Josh czuje się głupio, gdy dziewczyna patrzy na niego z wyrzutem. Żegnają ją okrzykami, gdy znika w ciemności za bramą. Zaczyna padać. 2. Lusus naturaeMinęło kilka godzin spędzonych na czekaniu przy drugim wejściu z napisem "Shadowlawn" nad bramą. Krzyczeli na siebie, obwiniając się nawzajem czyj to był pomysł. Lało. Nawalony Lucian przebąknął coś ironicznie o zabójcy z cmentarza, zakrzyczeli go spanikowani. Josh nie wytrzymał i wybiegłszy z samochodu zbliżył się do bramy. Za nią stały w kamiennym bezruchu dwa rotweilery i warczały niskim głosem. Były spuszczone z łańcucha, w głębi ścieżki między grobami. Gdy reszta uświadomiła sobie co zrobili pojawiły się krzyki, panika, przepychanki. Policja? W życiu. Przegrana sprawa. Siren da sobie radę, spadamy stąd. Josh wsiadł ostatni, dając spokój krzykom. W tym deszczu i tak nic nie słychać. Wrócili i rozstali się w ponurych nastrojach, tylko naćpany Lucian śmiał się głupawo. Siren nie pojawiła się przez następny tydzień. Tłumaczyli sobie, że robi im na złość, udając że coś jej się stało, żeby mieli poczucie winy. Tłumaczeń było wiele. 3. Swans are deadUnikali parkingu, podświadomie wiedząc, że to w pewnym sensie może być też cmentarz Siren. Josh miał chatę, poza tym padało. Kolejna noc u niego w domu, Lucian na ogromnym haju, Natalia i Lava całują się na kanapie, Damian miksuje tequilę i mleko. W pewnym momencie ktoś przełącza na kanał muzyczny. Nowy teledysk ulubieńców Siren - zespołu Swans. "Ej, patrzcie dzieci, moja mała syrenka jest w telewizorze..." - głos Luciana świadczy o tym, że dawno stracił kontakt ze światem. Po chwili zgiełk, zauważają to wszyscy. Faktycznie - to ona! Przebrana za jakiegoś manekina, ruchy nakręcanej lalki, pokaleczone ręce, uśmiechnięta twarz i bardzo dziwne spojrzenie. Jakieś postaci biją ją i gwałcą w takt industrialnego łomotu. W pewnej chwili wokalista przecina jej tętnicę brzytwą i zbliża do rany usta. Wygląda to bardzo sugestywnie. Kaleczy swoją pierś i pozwala by krew, która wygląda na gęstą, ciemną ciesz spłynęła w jej usta. Wszyscy są w szoku, gdy muzyka się kończy. Damian przypomina sobie, że koncert Swans będzie pojutrze w klubie Ventriloquist. 3. Is anybody alive tonight ?!Mała sala o niskim suficie potęgowała łomot I trzaski wydobywające się z głośników ryczących z taką mocą, że mogły zabić stojących bliżej. Masa ludzi bijących się o wjazd do środka, ścisk. Nie ma mowy o usłyszeniu czegokolwiek z odległości pół metra. Na scenie happening - jakieś błyski, strobo, blacha, ludzie w skórzanych maskach z nożami. Przy barze członkowie Swans przemykający wśród tłumu. Zacięte miny, konflikt z ochroną i bardzo zła reputacja. Josh stara się być jak najbliżej sceny. Udaje mu się złapać barierkę, po pół godzinie zaczyna się koncert. Muzycy na scenie, manekiny - poprzebierani ludzie dokonujący samookaleczeń, chodzący wokół nich, starający się wyrwać im z rąk instrumenty. Josh poznaje w jednym z manekinów Siren, krzyczy. Ona patrzy na niego pustym wzrokiem. Podchodzi mechanicznie i wskazuje na niego palcem. Ochroniarze natychmiast chwytają go pod ręce i przeciągają ponad barierką, rzucając na scenę. Josh jest zdezorientowany. Wokalista zamachuje się gitarą i uderza go nią w skroń. Tłum wyje. Przedstawienie przypomina teledyski, podoba im się. Manekiny przyłączają się i zaczynają masakrować leżącego. Struny rwą ciało, ciężkie buty łamią kości. Ktoś odciąga nieprzytomnego na zaplecze, a krwawą smugę, która zostaje na ziemi zlizują manekiny idące z nim na czworaka. Zespół zaczyna grać kolejny numer, przedstawienie toczy się dalej. 4. I'm a new model, I've got nothing insideJosha budzi zimno. Ból rozpoznaje dopiero po chwili, otwiera oczy - jasne światło kłuje oczy. Idealna biel sterylnego laboratorium, stalowe niklowane szafki, jarzeniówki. To sala operacyjna? Josh leży przykuty do łóżka łańcuchami. Łańcuchy w szpitalu?! Powoli próbuje się ruszyć. Nic. Panika. Rozgląda się - nad nim wisi jakaś maszyneria. Wygląda jak gigantyczny stalowy pająk. Wysięgniki, prowadnice, ostro zakończone końce, jakieś pompy, sprężyny, naciągi. Obok przezroczysty pojemnik ze szkła wypełniony jakąś czerwonawo-brunatną cieczą. "Co to jest do jasnej cholery?!" - krzyczy. Nad jego głową wiszą igły podobne do tych od strzykawek. Po chwili słyszy kroki, do pomieszczenia wchodzą postaci odziane w kitle i maski chirurgiczne. Nie kryją jednak makijaży i strojów manekinów. Josh wrzeszczy, one zbliżają się parodiując doktorów i pielęgniarki w milczeniu. Zostaje uruchomiony jakiś mechanizm, rusza elektryczny silnik. Maszyna wygląda złowrogo, pochylając swą konstrukcję nad leżącym chłopakiem, który wypluwa sobie płuca drąc się wniebogłosy. Po chwili w jego ciało wbijają się igły, całe ich dziesiątki. "Doktorzy" uruchamiają inny mechanizm i Josh czuje jak to coś wysysa z niego krew. Robi to błyskawicznie, zbiornik napełnia się czerwoną cieczą. Po chwili pompy zaczynają działać ponownie, lecz on już tego nie czuje. Serce przestało bić na chwilę by ruszyć ze zdwojoną siłą, gdy w żyły został wtłoczony jakiś substytut pierwotnej substancji, który spowodował, że wrzask chłopaka wstrząsnął pomieszczeniem. Josh cierpiał. Do jego ust wetknięto rurę, którą popłynęła kolejna dawka płynu ze zbiornika. Nie myślał, przełykanie przynosił ulgę. "Doktorzy" parodiując zwykłe zachowanie po udanej operacji sztucznymi ruchami gratulowali sobie sukcesu, podawali sobie dłoni i ściskali w objęciach... 5. No life - No problem...
"You're the puppet |