Spis treści Felietony


Ripley

Dlaczego mam kwas zamiast krwi?

Na początku chciałabym zaznaczyć, że patrząc w lustro widzę istotę, zwaną człowiekiem, w dodatku podobno jestem piękniejszym okazem tego ssaka, nie mam ogona i kwasu w żyłach, chociaż czasami mam wrażenie, iż widok ten jest iluzją.

Jako MG, gracz (także w systemy bitewne i inne) czasami odwiedzam "sklepy branżowe" (he...he...) w celu zakupu lub po prostu z chęci obejrzenia sobie nowych lub starych ciekawostek. Na początku sprzedawca (tudzież zaprzyjaźniony z nim klient) zrobiwszy wielkie oczy (Babciu...), z delikatnym ruchem głowy (tak, pewnie szuka prezentu dla brata - chłopaka...) przestają zwracać na mnie uwagę. Gdy w końcu zapragnę wydać pieniądze na upragnioną rzecz, zaczynam zamieniać się w Obcego. Tak już bywa. Gdy pragnę zakupić wszelkie dodatki do RPG to jeszcze jest w miarę spokojnie, jednakże kiedy moje oczy skierują się na systemu figurkowe, zaczyna się horror. Na początku sprzedawca (wraz z owym klientem) z dość sztucznym uśmiechem podaje ów produkt ("oglądaj i tak nie zrozumiesz istoty tych gier" - pojawia się myśl), następnie gdy wykazuje chęć zakupienia powstaje problem. Ja stoję jak przysłowiowy Obcy, a on zaczyna perswadować mi swoje poglądy: a że te małe figurki to służą do gry, a nie do wypełniania domku lalek, a że to jest takie stare i nikt w to już nie gra, a że to jest zły wybór, bo według ludzi (no cóż, ja biedny Obcy nie rozumiem ludzi) to inne powinnam kupić itp. Najczęściej kończy się to śmiercią sprzedawcy (jak wiadomo Obce są bardzo niespokojne i nie rozumieją ludzkiej mowy).

Smutne to, a jednak prawdziwe. Wiem, dziewczyny (kobiety) są niewielką częścią całości graczy w RPG, a co dopiero w gry figurkowe. Często zastanawiałam się nad przyczyną tego "problemu" (inni także), jednak moje wnioski nie zawsze się pokrywają z wypowiedziami znajomych lub ludzi z "branży". Wielu ludzi myśli według przyjętych stereotypów, wpajanych w dzieciństwie lub w późniejszym okresie życia, iż zabawki chłopców od dziewczynek zawsze się różnią (nie tylko kolorem). Na przykładzie świata gier widać to najlepiej, dla mniej najbardziej jaskrawym tego przykładem jest zapomniany tekst w MiM o tym, że dziewczyny grając w RPG, chcą chodzić na zakupy.... Na szczęście coraz częściej słyszy się pozytywne relacje o osobach płci pięknej grających w RPG (czasami prowadzących). Natomiast brak jakiejkolwiek wzmianki o systemach figurkowych. Nie chcę całkowitej winy kłaść na stronę płci męskiej (nie powiem "brzydkiej"), gdyż nie o to tutaj chodzi, jednak chciałabym zauważyć, że wbrew pozorom dziewczyny (kobiety) to też ludzi i są w stanie zrozumieć logikę tych systemów (jestem tego jeszcze żywych przykładem... jeszcze). Gram regularnie w różne systemy (kilka poznałam w mniejszych dawkach) i naprawdę czerpię z tego dużo przyjemności. Chociaż dobrze pamiętam pierwszą bitwę (w Necromundę), którą przegrałam, gdyż rozpoznanie broni oraz idea taktyki walki była dla mnie magią. Nie ma rzeczy niemożliwych.

Zdaję sobie sprawę jak trudno jest uczynić pierwszy krok. Gracze wszelkich systemów to dość zamknięte środowisko, dlatego też dla osoby z zewnątrz jest on tym bardziej trudny. Nie twierdzę, że wszystkie dziewczyny (kobiety) od razu pokochają te systemy (nic na siłę), jednak zawsze znajdzie się osobą, którą to zainteresuje. Tak po prostu....

Na górę strony