| |
Jakoś mnie Pan nie przekonał... |
Nie tak dawno, bo 31.03.00 około godziny 18:50 miałem okazję słuchać I pr. Polskiego radia. Ku mojemu zaskoczeniu Pani prowadząca zapowiedziała jednego z redaktorów magazynu MiM z którym miała porozmawiać o RPG. Z zaciekawieniem zasiadłem i zacząłem słuchać... Nie chcę opisywać lub cytować cóż owy człowiek mówił o RPG, a już w jaki sposób dorosły mężczyzna potrafił się wysławiać i składnie, a przede wszystkim logicznie i zrozumiale tłumaczyć to co chce przekazać, bo zabrakło by miejsca i mógłbym być posądzony o najlepszy dowcip Prima Aprilisowy. Nie ulega jednak wątpliwości iż byłem w szoku. Płytkość i niezrozumiałość to tylko podstawowe cechy owej wypowiedzi. Kiedy skończyłem słuchać byłem zdziwiony faktem iż tak można w ogóle o czymkolwiek mówić, a już o RPG... No cóż. Mogę jedynie powiedzieć iż do tej pory mam kłopot ze zrozumieniem intencji owego redaktora MiM, bo nie wiem czy chciał RPG ośmieszyć, czy pokazać środowisko grających jako zfrustrowanych i niedowartościowanych osobników robiących jakieś dziwaczne rzeczy. Jednak wypowiedź ta pobudziła we mnie potrzebę napisania o tym jak RPG przedstawiać można lub jak myślę iż powinno się to robić. Niemal całe środowisko RPG to nieliczna grupa, porównując chociażby jakiekolwiek inne nieformalne stowarzyszenia. Jednak mimo iż nie posiadamy statusu, czy formalnych ram jedną z rzeczy jest zachowanie pewnej reputacji, tak swojej, by nie być obiektem dziwnych spojrzeń¸ gdy powiemy iż paramy się RPG, jak i utrzymanie choć częściowej reputacji innych, co w przypadku choćby publicznych wystąpień brać pod uwagę należy niewątpliwie. Jednak już nie o samą śmieszność chodzi, a o świadomość bycia RPG'owcem. Mógłbym wymienić wiele przykładów za dobroczynnymi aspektami fabularek, mógłbym pokazać iż jest to pewna forma zawiązywania więzi społecznych i utrzymywania kontaktów w takowych grupach, a tym samym jest to działanie prospołeczne. Jednak już pomijając brak jakiejkolwiek świadomości u Pana redaktora z MiM, próby propagowania RPG jako rozrywki, czy sposobu interakcji z otoczeniem muszę z przykrością stwierdzić iż zostałem po prostu obrażony. Wiadomą rzeczą jest iż mówiąc publicznie o kimkolwiek, czy o grupie ludzi, musimy zdawać sobie sprawę z tego co mówimy. Jeśli zatem ktoś kto RPG propagować nie chce lub nie umie, pozwala mówić o sobie jako o autorytecie w tej dziedzinie, to bardzo przepraszam, ale niech po prostu milczy. Tutaj jednak wyłania się pewien, moim zdaniem, nieformalnny obowiązek wszystkich grających aby potrafili ustosunkować się do tego co robią. Rozumiem iż nie jest to łatwe, ale próbować trzeba. Mogę jeszcze zrozumieć fakt iż ktoś się grami fabularnymi zraził, ale niech porządnie to uargumentuje. Teraz sedno tego całego wywodu: Drodzy RPG'owcy pamiętajcie o innych ludziach związanych ze światkiem RPG, nie róbcie im wstydu, postarajcie się wytłumaczyć, bo jeśli nie na was to na kim spoczywa odpowiedzialność za pokazanie iż RPG jest czymś wspaniałym. Ja osobiście jako wydawca Inkluza propaguję RPG jako rodzaj sztuki. Jeśli rozmawiam z innymi o tym co robię to staram się przekonać moich rozmówców iż jest to taka sama dziedzina sztuki jak choćby malarstwo, śpiew, taniec, czy najadekwatniejsze określenie: rodzaj aktorstwa. Oczywiście przypomina mi się gdy pierwszy raz przyszło mi tłumaczyć co ja właściwie robię. Nie było to łatwe ale udało się. Wspomnę jeszcze iż w w/w audycji Pani prowadząca zakończyła rozmowę z naszym redaktorem słowami tytułu tego felietonu "Jakoś mnie Pan nie przekonał", życzę zatem wszystkim abyście takich komentarzy nie uświadczali. |