| |
Fenix kontra Pani Domu |
Spokojnie, nie będę rozwodzić się nad zawartością merytoryczną tzw. "prasy kobiecej". Nie mam zamiaru ustawiać na ringu fantastyki naprzeciw porad jak osiągnąć zaspokajający orgazm. Chciałem natomiast opowiedzieć wam zabawną historyjkę, która przydarzyła mi się kilka miesięcy temu, kiedy to w poszukiwaniu pierwszego (chyba) numeru Portala wybrałem się do lokalnego Empiku. A było to tak: Niczego nie podejrzewając wkroczyłem do tego przybytku multimedialnych rozkoszy i wszedłem między regały zapełnione po brzegi prasą. Chodziłem, patrzyłem i jak zwykle nadziwić się nie mogłem ile to papieru konsumuje co miesiąc (tydzień, dzień) nasza cywilizacja. Po kilkunastu minutach błądzenia zmuszony byłem się poddać. Mimo usilnych starań nigdzie nie mogłem dostrzec upragnionej czerwonej winietki. Zerknąłem do działu dziecięcego. Pudło. Pomiędzy Kaczorami Donaldami, Supełkami, Kubusiami Puchatkami i podobnymi "periodykami" znalazłem co prawda logo Magii i Miecza, White Dwarfa i słodko ociekającą krwią okładkę Spawna, ale Portala... niet. Ruszyłem dalej. W dziale fotograficzno-filmowym natknąłem się na lekko zakurzoną kupkę Łowców Wyobraźni i khe, khem! Wiedzę Ezoteryczną. Portal? A skąd! Szukając jeszcze mocniejszych wrażeń zerknąłem do działu komputerowego. Tam umieszczono oczywiście Kawaii, razem z opasłym kompendium wiedzy o mandze. Nie, Portala tam nie było. Spasowałem. Przeczuwając katastrofę udałem się do pań z "obsługi". Mimo wszystko łudziłem się nadzieją, że to moja skromna osoba coś pokręciła.
Ja: - Przepraszam, dwumiesięcznik Portal dostanę u państwa? No, taaaaa... Muszę przyznać że nogi ugięły się pode mną na ten niezbity dowód wyższości umysłu owej pani nad moim. Wystarczy pomyśleć... A ja co? Przyjąłem za pewnik, że ktoś tu wie co właściwie sprzedaje. Co za ignorant ze mnie!
Teraz byłem gotowy na wszystko. Podążyłem wzrokiem za wyciągniętym palcem Pz"o" i zamarłem. Rzeczywiście! Pośród błyszczących okładeczek Pani Domu, Elle i Claudii dostrzegłem, o zgrozo, Fenixa! W tym momencie, jestem tego pewien, gdzieś tam na górze odpisano z mojej karty postaci kilkadziesiąt punktów poczytalności, wpisano chorobę wieńcową i początki owrzodzenia żołądka. Zapłaciłem i wyszedłem. Po prostu. Nie chciałem już wiedzieć gdzie zdeponowano Nową Fantastykę. Morał? Nie ma morału, za to smutna prawda. RPG jest już w Polsce na rynku od dobrych kilku lat, fantastyka od niepamiętnych czasów. I co? I nico. W dalszym ciągu nikt nie ma zielonego pojęcia czym u diabła są te rzeczy. Ale pal licho ogół. Kiedy wreszcie w Polsce będzie tak, że ludzie którzy zarabiają na życie robiąc coś, będą autentycznie o tym "czymś" cokolwiek wiedzieć? Szkoda słów. A potem trzeba się dziwić, że nowe pisma poświęcone naszemu hobby upadają szybciej niż MiM zmienia formaty. Drobna rada. Jeśli nie możecie znaleźć jakiegoś tytułu postąpcie zgodnie z radą Sherlocka Holmesa - odrzućcie to co jest fałszywe a to co pozostanie, bez względu jak nieprawdopodobne mogłoby się wydawać, będzie prawdą. W ten sposób znalazłem kilka dni temu 3 numer Portala. W dziale... malarstwa. |