| Recenzje |
Chłopaki nie płaczą |
Tytuł: Chłopaki nie płaczą Jestem fanem polskiej komedii, z "13 posterunkiem" na czele i gdy usłyszałem, że w kinach leci właśnie polska produkcja, w której gra Cezary Pazura, to postanowiłem się wybrać. Miałem jednak dość kiepskie nastawienie pamiętając jeszcze nienajlepsze wykonanie drugiej części "Killera". Kupiłem bilet, zająłem wygodnie miejsce po czym wycentrowałem wzrok na środku ekranu oczekując najgorszego. Jakie wrażenia? Jest to najlepsza polska komedia, jaką dotąd widziałem. Oprócz tego, że film naszpikowany jest zabawnymi scenkami, postaciami czy też fenomenalnymi tekstami, to ma on też dobrze przemyślane drugie podłoże, którym jest fabuła. Jest ona równie istotna co zabawna oprawa samego filmu. Czasem zdarza się, że oglądasz komedię, śmiejesz się, ale fabuła robiona jest jakoś tak na siłę. Tu tego nie ma. Przedstawiono różne typy ludzi oraz ich problemy, a także sytuacje, w których ich życiowe ścieżki, zupełnie przypadkowo, się schodzą. Jest młody student szkoły muzycznej, nastolatek z licznymi problemami i cały światek przestępczy z jeszcze większymi kłopotami na głowie. Nie ma też głupkowatych, czy naiwnych sytuacji, które pojawiały się w niektórych polskich komediach (jak np. w filmie "Wirus" - reżyser chyba zapomniał przeczytać scenariusza). Dużym plusem filmu jest fakt, że nie opiera on się tylko na Cezarym Pazurze, ale na całej grupie znanych i dobrych artystów, którzy budują fantastyczną atmosferę. Nie za bardzo podobała mi się rola Anny Muchy w roli prostytutki, zresztą po porażce filmu "Młode Wilki 1/2" mam do niej uprzedzenia. Podsumowując, należy pogratulować debiutującemu scenarzyście Mikołajowi Korzyńskiemu, którego scenariusz zachwycił samego Olafa Lubaszenkę i Cezarego Pazurę. Film udał się z pewnością dlatego, iż był robiony przez grupę przyjaciół, którzy świetnie się rozumieli na planie filmowym. "Chłopaki nie płaczą" już został okrzyknięty polskim "Pulp Fiction". Dlaczego? Przekonajcie się sami. Ocena: PM: 5+ |