Spis treści Świat Mroku

Zdążyć przed świtem


GTS

Buntownik

- Dlaczego jesz hamburgery, przecież to mięso z krowy?
- Dlatego, że nigdy żadna krowa nie powiedziała mi iż jej to przeszkadza.

Morał: żaden wampir nigdy nie będzie kimś innym niż człowiekiem, bo był człowiekiem, a traktowanie ludzi to sprawa natury kainity, zanim nim został.

* * *

Idealiści to wieczni poszukiwacze, którzy tułają się w swojej egzystencji szukając namiastki swoich wartości. Są jak ćmy latające wokół płomienia, jak statki zagubione na morzu w czasie sztormu, jak motyle latające niemal bez celu po łące. Jednak ich serca są pełne uczuć, nigdy nie będą mogli pozbyć się ciężaru swojego człowieczeństwa tylko po to by dawać innym ludziom nadzieję. Jeśli zatem pytasz dlaczego ludzie lgną do innych, którzy mają wizje lepszego jutra, to ci odpowiem. Lgną do nich bo sami stracili siły by marzyć o przyszłości pełnej ludzkich cech, są za słabi, a słabi ludzie czepiają się silnych jak tonący brzytwy. W dzisiejszym świecie idealiści zastąpili Romea i Julię, dziś sama miłość nie wystarcza jako motywacja do życia, dziś trzeba być szalonym, aby cokolwiek mniejszego od wielkiej wizji wspaniałego świata mogło zaspokoić pragnienie bytności. Wszystko ma jednak swoją cenę, jak piękno róży przemijające, gdy więdnie. Tak więc z dwóch powodów idealiści nie mogą wciąż być sobą: pierwszy, to brak wystarczającej siły by wciąż trwać w świecie tak różnym od tego w jaki wierzą, a drugi, jest taki iż wciąż są ludźmi. Gdybyś jednak spotkał kogoś kto nie jest całkiem człowiekiem, a jego vitare jest niemal wieczne i ten ktoś wierzyłby, że można być szczęśliwym, to co byś zrobił? Są tylko dwie możliwości: poszedłbyś za tym kimś na koniec świata albo parał byś do niego nienawiścią, za to iż jesteś upadłym idealistą, wyzbytym wiary, który nadal nazywa się człowiekiem...

Do ludzi nie przemawiają inni ludzie bo mają charyzmę, czy cokolwiek innego w swoim wizerunku. Ludzie pójdą za tobą w ogień bo widzą w tobie to, co stracili lub mogli mieć, a ty dajesz im siłę na to, że mogą to odzyskać. Dawanie nadziei jest zatem czymś więcej niż dawaniem powtórnego życia, jest jeszcze dawaniem poczucia, że się żyje.

* * *

Cóż jednak z tego wynika dla postaci gracza? Wszystko albo nic. Możnaby napisać historię bohatera i mogłoby to nic nie dać, bo zamknęłaby się w ramach i próbowała pokazać dlaczego tak wszystko się potoczyło. Mogę tylko powiedzieć iż postać to buntownik z urodzenia. Burzy ludzkie poczucie bezpieczeństwa, bo jest inny niż większość. Potrafi przekonać innych do siebie bo uosabia nonkomformizm jakiego masom ludzi brakuje. Jest jednak bohaterem tragicznym, bo nawet gdy ktokolwiek przyzna mu racje nikt za nim nie pójdzie. Dlatego wciąż, gdy księżyc jest wysoko odwiedza miejsca, z których widać całe miasto i rozmyśla o tym ilu ludzi umiera, bo nie potrafią być tymi, kim by chcieli. Wciąż nosi krzyż za innych bo widzi ich słabości, widzi jak cierpią nie mogąc dać sobie rady z ciężarem własnej egzystencji. Zatem tragizm jest jego życiem, miłość jest jego tarczą, umiera patrząc jak traci tych wszystkich którzy mogliby po prostu żyć...

Teraz jednak przyszedł czas kiedy oprócz bólu świata musi uporać się z tym kim jest. Cierpi jeszcze bardziej bo ludzie już go nie nienawidzą, ale próbują zabić. Nie wybierał takiego losu, nie chciał przez wieczność być odrzucony, bo kiedy był człowiekiem wiedział iż ból kiedyś się skończy. Teraz walczy z tym kim jest, a nie z ideałami i spojrzeniem na świat. Teraz coraz częściej cierpi z powodu tego kim został. Nie może znaleźć sensu swego istnienia i zaczyna się buntować. Najpierw przeciw sobie podobnym, a potem bunt przelewa się na wszystko inne. Już nie łamie zasad w imię dobrych intencji, łamie je by zatrzeć różnicę między poprzednim bytem, aby sprawdzić jak silna jest jego wiara i aby w końcu nie mieć za dużo czasu na zastanawianie się po co to wszystko. Jednak to jest chwilowe. Na chwilę ucieka by powrócić w swoje miejsca na szczytach wieżowców, tym razem częściej. Nie myśli teraz o innych ludziach, bo walczy nie tylko z ich słabością, ale i ze swoją. Walczy z tym kim jest i często przegrywa. Nie można być po obu stronach barykady, nie można walczyć przeciwko sobie. Gdzie jest jego bunt tam jest jego siła. Przeżycie jest jedną z tych rzeczy która jest potrzebna jedynie do wyrażania siebie, więc dlatego wciąż żyje...

* * *

Na zakończenie mogę jeszcze dodać jak wyglądała moja postać. Otóż odgrywałem 27 latka, który stracił całą rodzinę jaką miał w wypadku samochodowym. Jednak świat się nie zawalił, nie rozpaczał tylko stracił w życiu cel. Zaczął coraz bardziej doceniać towarzystwo swojej paczki przyjaciół, zaczął chodzić drogami, którymi wcześniej nie chodził, robić rzeczy, których wcześniej nie robił, a to w konsekwencji doprowadziło do tego iż został kainitą - jak, no przecież to takie oczywiste...

Na górę strony